Don Pietro Leone: Kościół i Asmodeusz (1)

A spiritu fornicationis, libera nos Domine (Litania do Wszystkich Świętych)
Siostra Łucja z Fatimy napisała do kard. Caffary, że ostateczne starcie między diabłem a Kościołem rozegra się na polu rodziny i małżeństwa. Trzeźwy ogląd najnowszej historii Kościoła daje nam pewność że starcie to już się rozpoczęło, to jest wraz z wejściem do Kościoła demona Asmodeusza – ducha rozpusty. Kwestia, do której pragniemy się odnieść w tym opracowaniu brzmi następująco: jak Święta Matka Kościół, która przez dwa tysiące lat stawiała opór i była w stanie pokonać, będąc zaiste oczyszczana i wywyższana, całą tę okrutną i nieludzką przemoc ze strony swych prześladowców oraz całe to mroczne wyrafinowanie heretyków, obecnie poddaje się czemuś tak podstawowe,j i prymitywnemu jak pożądliwość ciała.
Aby spróbować odpowiedzieć na to pytanie, pokrótce przedstawimy:
1) Tradycyjne podejście Kościoła do seksualności w opozycji do podejścia Świata
2) Stosunek do seksualności nowoczesnego Kościoła (czy raczej nowoczesnych duchownych)
3) Podejście ujawnione w adhortacji Amoris laetitia
I. Płciowość w oczach Kościoła i oczach Świata
a) Natura płciowości
W oczach Kościoła płciowość ma cel: jest to zdolność osoby ludzkiej ukierunkowana na prokreację. Ponieważ prokreacja zakłada konieczność istnienia małżeństwa i rodziny w celu właściwego z niej korzystania, płciowość należy do małżeństwa i rodziny, a z tym do etyki małżeńskiej.
W oczach Świata, przeciwnie, płciowość nie przynależy z konieczności do małżeństwa ani etyki małżeńskiej, lecz raczej posiada swoją własną etykę – etykę seksualną. Dla Kościoła podstawową komórką jest małżeństwo, dla Świata jest seksualność.
Dla Świata seksualność nie posiada “celu” czy też ukierunkowania jako takiego. Raczej, jako miłość zmysłowa, jest celem samym w sobie i mówi sama za siebie. Nie wymaga uzasadnienia nawet jeśli skłania do aktów przeciwnych rozumowi. W rzeczywistości sama koncepcja “celowości” jest niestrawna dla dzieci Świata, ponieważ ich światopogląd jest z istoty subiektywistyczny i egocentryczny. Jednym słowem są oni zainteresowani jedynie swoimi własnymi celami (czy też pożądaniami), a nie tymi Boga, który według nich, przypuszczalnie w ogóle nie istnieje.
Ich koncepcja seksualności obejmuje obszary od powierzchowności po mądrość świata: od idei czegoś co po prostu przynosi przyjemność, czynionego samemu lub z innym, niezależnie od wieku, płci czy stanu małżeńskiego po koncepcję miłości między dwoma dorosłymi, mężczyzną i kobietą, lecz zwykle nie zastrzeżonej wyłącznie dla małżeństwa. Według nich seksualność posiada swoją własną dynamikę: rośnie, zanika, wygasa, przynosi przyjemność, ale i smutek, łączy z jedną osobą, potem z drugą, jest tak zmienna i tak słodko-gorzka jak samo życie.
b) Ocena płciowości
Kościół naucza że płciowość, będąc zdolnością zmysłową, jest umiejscowiona w naszej upadłej ludzkiej naturze jako konsekwencja grzechu pierworodnego, nieuporządkowana. Podobnie jak wszystkie działania zmysłów i emocji, powinna być zatem kontrolowana i weryfikowana przez kardynalną cnotę umiarkowania, która w obszarze płciowości znana jest jako “czystość”. Małżeństwo, dostarczając kontekst niezbędny do właściwego użytku z seksualności, jest określane jako “lekarstwo na pożądliwość”. Dla małżonków czystość oznacza umiarkowanie użycia i przyjemności z tej zdolności, dla nie będących w małżeństwie – oznacza całkowitą wstrzemięźliwość.
Oprócz czystości jest też inna cnota, którą Kościół zaleca w obszarze płciowości, a mianowicie skromność czy też poczucie wstydu. Cnota ta odnosi się do postawy, ubioru i mowy. Zaprawdę o seksualności zadeklarowani katolicy nie rozmawiają inaczej jak z największym taktem i dyskrecją.
Świat, odmiennie, postrzega seksualność jako dobro w znaczeniu niekwalifikowanym, ponieważ należy ona do ludzkiej natury, którą również postrzega jako dobro w takim znaczeniu. “Takim mnie Boże stworzyłeś” , mają w zwyczaju mówić o każdym pożądaniu, które ich dotyka. Świat nie jest zainteresowany skromnością. Popiera całkowitą dowolność w wykonywaniu seksualności, w ubiorze i mowie. Jest otwarty i szczery jeśli pojawia się ten, jego ulubiony temat. Żarty, dwuznaczności, historie miłostek, “podbojów” i skandali są opakowane w wesołość, jakby były doskonałym wyznacznikiem męskości i emancypacji.
c) Nadużywanie płciowości
O tyle, o ile jest ukierunkowana na prokreację, na tworzenie istot na obraz i podobieństwo Boże, w celu zachowania rodzaju ludzkiego i zaludnienia Nieba, płciowość jest przyporządkowana wielkiemu dobru, a w konsekwencji jej nadużywanie stanowi wielkie zło. Dlatego też Kościół naucza że wszelkie grzechy płciowe, wszelkie grzechy przeciw czystości, dotyczą poważnej materii: czy popełniane samemu czy z innym, bez względu na to czy popełniane są między osobami nie pozostającymi w związku z małżeńskim, czy w sytuacji w której jedno lub swoje jest poślubione innemu, czy popełniane są między osobami różnej czy tej samej płci, czy grzech odpowiada czy jest przeciwny naturze. W wypadku popełnienia z pełną świadomością i w umyślnym zamiarze, grzechy takie, jeśli nie zostaną wyznane przed śmiercią fizyczną, będą skutkowały wieczną śmiercią piekła. Komunia święta w stanie grzechu śmiertelnego jest kolejnym grzechem ciężkim: grzechem świętokradztwa.
Świat przeciwnie – postrzega tę wizję jako przesadzoną, purytańską, pruderyjną, psychologicznie nieoświeconą, ograniczoną, represyjną, zabijającą radość, moralizująca, faryzejską, “tylko dla zakonnic”, “pozytywnie średniowieczną”, pozostającą “w beznadziejnym rozdźwięku z czasami”. Dzieci Świata bronią się przed oskarżeniami o nieczystość, mówiąc że “nikogo nie krzywdzą”. Mówią tak albowiem poddają się hedonizmowi, który stanowi sumę całkowitą ich etyki seksualnej.
Konkludując zatem, Kościół naucza że:
1) płciowość ma cel i jest przyporządkowana prokreacji,
2) płciowość sama w sobie jest nieuporządkowana, w małżenstwie jest dozwolona jako “lek na żądze”, musi być miarkowana wstrzemięźliwością: czystością i skromnością,
3) nadużycie płciowości jest materią grzechu ciężkiego.
Świat uczy przeciwnie, że:
1) Seksualność nie ma szczególnego celu. Korzystanie z niej jest przyjemnością i środkiem wyrazu miłości między dwiema osobami, niekoniecznie w związku małżeńskim.
2) Jest niekwalifikowanie dobra i można jej używać oraz rozmawiać o niej z całkowitą dowolnością.
3) Jej moralność jest określana przez zasady hedonizmu.
tłum. za: rorate-caeli.blogspot.com/…/the-church-and-…
Advertisements
Posted in herezje, Rewolucja SW II | Leave a comment

Wielki Post z Leonem Wielkim (4)

Sermo XLIX

<<(…) Istnieje pułapka w pełni bogactwa i pułapka w matni ubóstwa. Jedno wznosi nas w pysze, drugie skłania nas do narzekania. Zdrowie stanowi próbę, próbę stanowi choroba, jeśli tylko jeden hołubi beztroskę, a drugi smutek. Jest potrzask w bezpieczeństwie i potrzask w obawie. I nie ma znaczenia czy umysł oddany ziemskim sprawom jest zajęty przyjemnościami czy troskami, albowiem jest równie niezdrowo marnieć z powodu próżnych przyjemności, jak mozolić się z powodu dręczącego niepokoju.

I tak wypełnia się w sposób doskonały owa Prawda, która uczy nas że “wąska i stroma jest droga, która wiedzie ku życiu” (Mt 7,14). I podczas gdy cała szerokość drogi, która prowadzi ku śmierci jest wypełniona tłumem, niewielu jest tych, którzy kroczą bezpieczną ścieżką. A czemuż droga na lewo jest bardziej zatłoczona niż ta na prawo, jeśli nie dlatego że większość jest podatna na światowe uciechy i cielesne dobra? I choć to co stanowi przedmiot pożądania jest krótkotrwałe i niepewne, jednak ludzie znoszą wysiłki chętniej z pożądania przyjemności niż z miłości cnoty. Dlatego tych, którzy pożądają rzeczy widzialnych, jest niezliczona liczba, a tych, którzy wolą rzeczy wieczne ponad doczesne, ciężko znaleźć. I dlatego, widząc powyższe, święty Apostoł Paweł mówi: “rzeczy widzialne są nietrwałe, ale rzeczy niewidzialne są wieczne” (2 Kor 4,18). (…) Wielką pracą i wysiłkiem jest zatem utrzymywanie naszego krnąbrnego serca wolnym od wszelkiego grzechu, oraz, mimo niezliczonych złudzeń przyjemności, które osaczają nas ze wszystkich stron, nie pozwolenie by zapał naszego umysłu poddał się żadnemu atakowi. Któż “dotknął smoły i się nią nie pobrudził” (Syr 13,1)” Któż nie posiada słabości ciała? Któż nie jest umazany brudem? Któż wreszcie, posiada taką czystość że nie dał się skazić tymi rzeczami, bez których żyć nie może?

Albowiem Boskie nauczanie nakazuje ustami Apostoła by “ci, którzy mają żony” “tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata” (1 Kor 7, 29-31) (…)

I najmilsi żadna pora nie wymaga większego męstwa i nie obdarza większym męstwem niż ta obecna, kiedy poprzez zachowywanie szczególnej surowości uzyskuje się nawyk, który powinien być zachowywany. Albowiem dobrze wam wiadomo, że to jest właśnie czas, kiedy na całym świecie diabeł się sroży, zaś armia chrześcijańska musi z nim walczyć, zaś ci, którzy stali się oziębli i gnuśni, lub pochłonięci światowymi troskami, muszą teraz uzbroić się w zbroję duchową i rozbudzić w sobie zapał na dźwięk niebiańskiej trąbki, jako że tego, przez którego zawiść śmierć przyszła na ten świat (Mdr 2,24), pochłania teraz najsilniejsza zazdrość i największe utrapienie. (…)

I tak aby złośliwość udręczonego wroga nie wywarła w swojej furii żadnego skutku, należy obudzić w sobie gorliwszą pobożność w wypełnianiu Bożych nakazów, abyśmy mogli wejść w czas kiedy wszystkie tajemnice Bożego miłosierdzia spotykają się razem, z gotowością tak umysłu, jak i ciała, wzywając Bożej opieki i pomocy, abyśmy mieli siłę wypełniać wszystkie rzeczy dzięki Temu, bez którego nie jesteśmy w stanie nic uczynić.

Albowiem spoczął na nas nakaz abyśmy szukali pomocy Tego, który go nakłada. Nikt też nie może się zwolnić z odpowiedzialności z powodu swej słabości, albowiem Ten, który dał wolę, daje także siłę, jak powiada święty Apostoł Jakub: ” Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając; a na pewno ją otrzyma” (Jk 1,5). Któż z wiernych nie wie jakie cnoty powinien pielęgnować a przeciw jakim wadom walczyć? Któż jest tak ograniczonym lub tak niesprawnym sędzią własnego sumienia, że nie wie co powinno zostać usunięte a co powinno zostać rozwinięte? Z pewnością nikt nie jest pozbawiony rozumu w takim stopniu by nie mógł pojąć swego sposobu życia czy poznać tajemnic swego serca. Niech zatem nie daje mu znajdować we wszystkim przyjemności, ani nie ocenia siebie według rozkoszy ciała, lecz kładzie swój każdy nawyk na wadze Bożych przykazań, gdzie pewne rzeczy są nakazane a inne zakazane. Może siebie sprawdzić w prawdziwej równowadze, ważąc uczynki swego życia według tej normy.

Albowiem przewidujące miłosierdzie Boga stworzyło najjaśniejsze z luster w Jego przykazaniach, w którym człowiek może zobaczyć twarz swego umysłu, poznając jego zgodność lub niepodobieństwo do obrazu Boga, w tym szczególnym celu byśmy wreszcie, podczas dni naszego Odkupienia i Wybawienia, mogli odrzucić nasze cielesne troski i niespokojne zajęcia i uciec od spraw ziemskich ku niebieskim.

Jednak ponieważ, jak jest napisane “w wielu rzeczach wszyscy upadamy” (Jk 3,2), niech zostanie najpierw wzbudzone uczucie miłosierdzia i winy innych przeciw nam popełnione zostaną zapomniane, tak abyśmy nie naruszali z jakiejkolwiek miłości do zemsty, owej najświętszej umowy, którą wiążemy się sami w Modlitwie Pańskiej, i skoro mówimy “odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”, nie bądźmy ciężcy w przebaczaniu. Albowiem albo władnie nami pożądanie zemsty albo wyrozumiałość łagodności i dla człowieka, który jest wystawiony na niebezpieczeństwa pokus, bardziej jest pożądane by jego własne winy nie zostały ukarane niż to by sprawił by winy innych ukarane zostały.

Zaś cóż jest właściwsze dla chrześcijańskiej wiary niż to że nie tylko w Kościele, ale i we wszystkich domach ludzkich, zagościło przebaczenie win? Niech groźby zostaną odłożone, niech węzły zostaną rozsupłane, albowiem ten, który ich nie rozwiązuje, wiąże się nimi z jeszcze bardziej katastrofalnym skutkiem. Albowiem co człowiek postanawia wobec drugiego, taki sam wyrok zaciąga ze swego własnego osądu. Ponieważ “błogosławieni są miłosierni, albowiem miłosierdzia Bożego dostąpią” (Mt 5,7), a jest On sprawiedliwy i łagodny w swych wyrokach, pozwalając w tym celu by jedni byli w mocy drugich, aby pod sprawiedliwym rządem mogła być zachowywana i owocność dyscypliny, i dobrotliwość łaskawości, aby nikt nie ośmielił się odmówić przebaczenia wad innych, które sam pragnie otrzymać wobec wad własnych. (…) >>

Posted in Magisterium, Patrystyka | Leave a comment

Wielki Post z Leonem Wielkim (3)

Sermo XLVI

“(…) Ponieważ właściwa praktyka abstynencji jest pożądana nie tylko jeśli chodzi o umartwienie ciała, ale i oczyszczenie umysłu, pragniemy by wasze zachowywanie [postu] było tak całkowite, że, tak jak odcięliście się od przyjemności, które należą do pożądliwości ciała, tak też powinniście wyplenić błędy pochodzące z urojeń serca. Albowiem ten, którego serce nie jest zatrute żadnymi błędnymi wierzeniami, przygotowuje się z prawdziwym i roztropnym oczyszczeniem na Paschalne święto, w którym wszystkie tajemnice naszej wiary spotykają się razem. Albowiem, jak powiada Apostoł że “wszystko co nie jest z wiary jest grzechem” [Rz 14,23], tak poszczenie tych, których ojciec kłamstwa zwodzi swoimi złudzeniami i którzy nie karmią się prawdziwym ciałem Chrystusowym, będzie próżne i bez pożytku. Dlatego też musimy całym sercem przestrzegać Bożych przykazań i zdrowej doktryny, tak jak musimy korzystać z naszego całego daru przewidywania aby powstrzymać się od złych urojeń. Albowiem umysł jedynie wtedy zachowuje święty i duchowy post, kiedy odrzuca pokarm błędu i truciznę fałszu, którą nas sprytny i podstępny nieprzyjaciel częstuje, tym bardziej zdradziecko teraz, kiedy z uwagi na samo nadejście czcigodnych Świąt, cały Kościół jest wezwany do zrozumienia tajemnic zbawienia.

Albowiem ten jest prawdziwym wyznawcą i czcicielem zmartwychwstania Chrystusa, kto nie wpada w pomieszanie co do Jego męki i nie pozostaje w zwiedzeniu jeśli chodzi o Jego narodzenie w ciele. Albowiem niektórzy tak wstydzą się Ewangelii Chrystusowego Krzyża, że zuchwale podważają karę jaką przyjął za zbawienia świata, i, zaprzeczają samej naturze prawdziwego ciała Pana, nie rozumiejąc jak niewzruszone i niezmienne Bóstwo Słowa Boga mogło tak się uniżyć dla zbawienia człowieka, że w swej mocy nie utraciło swoich właściwości, a w swym miłosierdziu przyjęło na siebie nasze. I tak w Chrystusie, dwojaka postać, lecz jedna osoba, a Syn Boży, będący jednocześnie Synem Człowieczym, jest jednym Panem, przyjmując z powodu miłującej dobroci, a nie z prawa konieczności, postać sługi, dzięki swej mocy stał się uniżony, dzięki swej mocy zdolny do odczuwania, dzięki swej mocy śmiertelny. Aby w celu zgładzenia tyranii grzechu i śmierci, słaba natura w Nim mogła podlegać karze, zaś mocna natura nie straciła nic ze swej chwały.

I tak, najmilsi, kiedy czytając lub słuchając Ewangelii, zobaczycie że pewne rzeczy w naszym Panu Jezusie Chrystusie były poddane cierpieniu, a pewne rzeczy oświecone przez cuda, w ten sposób, że w tej samej Osobie to pojawia się człowieczeństwo, to lśni Bóstwo. Nie porzucajcie żadnej z tych rzeczy na rzecz złudzenia, jak gdyby w Chrystusie było albo samo człowieczeństwo, albo samo Bóstwo, lecz wierzcie w oba wiernie, czcijcie oba z pokorą, tak aby w połączeniu Słowa i Ciała nie było rozdzielenia, zaś dowody ciała nie wydawały się mylące, albowiem w Jezusie Boskie znaki były jednoznaczne. (…)

I tak umysł chrześcijański musi odrzucić kłamstwa i być apostołem prawdy, korzystając z zaufaniem z opowieści Ewangelii, jak gdyby pozostawał w towarzystwie samych Apostołów, rozróżniając czyny Pana w sposób widzialny, to poprzez zrozumienie duchowe, to poprzez zmysł wzroku. Przypisujemy człowieczeństwu że narodził się jako chłopiec z niewiasty, przypisujemy Bóstwu że dziewictwo Jego matki nie zostało naruszone, ani w poczęciu, ani w narodzinach. Rozpoznajemy “postać sługi”, owiniętą w pieluszki, leżącą w żłobie, lecz uznajemy że była to postać Pana ogłoszona przez aniołów i “ciała niebieskie”, adorowana przez mędrców. Pojmijcie z Jego człowieczeństwa że nie unikał On przyjęcia weselnego, wyznajcie jako Boskie, że zamienił wodę w wino. Niech wasze własne uczucia wyjaśnią wam dlaczego ronił On łzy nad zmarłym przyjacielem, niech Jego Boska moc zostanie uznana, kiedy ów przyjaciel po gniciu przez cztery dni w grobie, został przywrócony do życia i wskrzeszony jedynie nakazem Jego głosu. Uczynienie gliny ze śliny i błota było dziełem ciała, lecz namaszczenie tymże i otwarcie oczu niewidomego jest niewątpliwym znakiem tej mocy, którą zachował na objawienie w chwale, a która nie ujawniła się we wczesnym wieku Jego ziemskiego życia. Jest zaprawdę ludzkie ulżenie zmęczeniu ciała poprzez odpoczynek we śnie, lecz jest zaprawdę Boskie uciszenie gwałtowności szalejących burz poprzez stanowczy nakaz. Danie pożywienia głodnemu jest znakiem ludzkiej dobroci i ducha dobroczynności, lecz przy pięciu chlebach i dwóch rybach, które zaspokoiły [głód] pięciu tysięcy, poza niewiastami i dziećmi, któż odważy się zaprzeczyć że było to dzieło Bóstwa? Bóstwa, które współdziałając z czynnościami prawdziwego ciała, nie tylko ukazało się w Człowieczeństwie, ale również ukazało Człowieczeństwo samo w sobie. Albowiem stare, pierworodne rany w naturze ludzkiej nie mogły zostać zaleczone inaczej jak tylko przez Słowo Boga, które przyjęło ciało z łona matki, podczas gdy w jednej i tej samej Osobie, współistniały ciało i Słowo.

Tę wiarę, najmilsi we wcielenie Pańskie, dzięki któremu cały Kościół jest ciałem Chrystusa, utrzymujcie nienaruszoną z niezmiennym sercem, stroniąc od wszystkich kłamstw heretyków i pamiętając że wasze uczynki miłosierdzia jedynie wtedy przyniosą wam korzyść i wasza rygorystyczna wstrzemięźliwość wtedy tylko wyda owoc, kiedy wasze umysły będą wolne od jakiegokolwiek skażenia błędnymi poglądami. Odrzućcie argumenty mądrości tego świata, albowiem Bóg ich nienawidzi, i nikt dzięki nim nie dojdzie do poznania Prawdy. Zachowajcie w waszym umyśle to co mówicie w Credo. Wierzcie w Syna Bożego, współistotnego Ojcu, przez którego wszystko się stało i bez którego nic się nie stało, narodzonego także według ciała, gdy czas się dopełnił. Uwierzcie że w ciele został On ukrzyżowany, umarł, powstał z martwych i został wyniesiony nad wysokości niebieskich mocy, postawiony po prawicy Ojca i że przyjdzie w tym samym ciele, w którym wniebowstąpił, aby sądzić żywych i umarłych.

Albowiem to właśnie głosi Apostoł wszystkim wiernym, mówiąc: “Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale” (Kol 3, 1-4).

Opierając się zatem najmilsi, na tak wielkiej obietnicy, bądźcie niebiańscy nie tylko w zakresie nadziei, lecz także w uczynkach. I choć nasze umysły powinny cały czas być nakierowane na świętość umysłu i ciała, jednak teraz, podczas tych 40 dni postu nastawcie się na jeszcze większą aktywność w dziełach pobożności, nie tylko w jałmużnie, która jest bardzo skuteczna jako poświadczająca przemianę, lecz również przebaczając urazy i będąc miłosiernymi wobec tych, których oskarża się o złe czyny. Niech warunek który postawił Bóg między sobą a nami, nie obróci się przeciw nam kiedy się modlimy. Albowiem kiedy mówimy, zgodnie z nauczaniem Pana: “odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”, powinniśmy z całego serca wykonywać to co mówimy. Albowiem jedynie wtedy stanie się to o co prosimy w następnym fragmencie – byśmy nie byli narażani na pokuszenie i zostali uwolnieni od wszelkiego co złe, przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.”

Posted in Magisterium, Patrystyka | Leave a comment

Wielki Post z Leonem Wielkim (2)

Sermo XLII

“(…) Nie wątpcie jednak najmilsi, że diabeł, który jest przeciwnikiem wszelkich cnót, zazdrości owym dobrym pragnieniom, ku którym, jak ufamy, się kierujecie, i że w tym celu zbroi się w siłę swej złośliwości, aby wasza pobożność wpadła w jego sidła, próbując pokonać chełpliwością tych, których nie był w stanie pokonać przez zasianie nieufności. Albowiem grzech pychy sąsiaduje z dobrymi uczynkami, zaś arogancja zawsze czyha w pobliżu cnoty: gdyż trudne jest dla tego, którego życie jest godne pochwały, by nie został ujęty przez ludzkie pochwały, chyba że, jak jest napisane “ten co się chlubi, chlubi się w Panu”. Kogóż intencji ów najbardziej nieprzyzwoity nieprzyjaciel nie zaatakuje? Czyj post pozostawi w spokoju, nie próbując go złamać? zważywszy, że jak pokazano w czytaniu z Ewangelii, nie zawahał się użyć swych podstępów nawet przeciw samemu Zbawicielowi świata. (…)

I tak najpierw podstępnie sprawdzał czy jest On Stworzycielem wszystkich rzeczy, tak że może zmieniać naturę rzeczy materialnych według swego upodobania. Następnie, czy pod formą ludzkiego ciała ukryte jest Bóstwo, dla którego łatwym było uczynienie z powietrza rydwanu i przemieszczanie przez przestwór ziemskich członków. Jednak kiedy Pan wolał stawić mu odpór prawością Jego prawdziwego człowieczeństwa niż ukazać moc swego Bóstwa, przeciw niemu zwrócił podstępność swej trzeciej sztuczki, próbując kusić pożądaniem władzy Tego, który nie okazał znaków Boskiej mocy i skłonić go do oddania mu czci, obiecując królestwa tego świata. Jednak spryt diabła okazał się głupotą dzięki Bożej mądrości, tak aby dumny wróg został związany tym, co wcześniej związał i nie obawiał się uderzyć na Tego, który miał być zabity za świat.

Strzeżmy się zatem sztuczek tego przeciwnika nie tylko w przynętach podniebienia, ale również przy zachowywaniu wstrzemięźliwości. Albowiem ten, który wiedział jak sprowadzić na ludzkość śmierć poprzez pożywienie, wie również jak nas skrzywdzić poprzez nasz post, i używając jako swych narzędzi manichejczyków, podobnie jak kiedyś skłonił ludzi by wzięli to co zakazane, tak skłania ich w przeciwną stronę by unikali tego co dozwolone. Jest zaiste pomocnym zwyczajem taki, który skłania kogoś do skromnego pożywienia i poskramia apetyt na przysmaki, lecz biada rygoryzmowi tych, którzy sam post w grzech zmieniają. (…)

Lecz wy, najmilsi, święte potomstwo katolickiej Matki, nauczani w szkole Prawdy przez Ducha Bożego, ograniczajcie waszą wolność z należytym rozsądkiem, wiedząc że dobre jest powstrzymywanie się nawet od rzeczy dozwolonych, zaś w czasie większego rygoru – odróżnianie jednego pokarmu od drugiego, z zamiarem powstrzymania się od spożycia niektórych rodzajów [pożywienia], nie potępiając jednak ich natury. Nie dajcie się zatem skazić błędom tych, którzy zostali zepsuci przez uczynione przez siebie nakazy “służąc raczej stworzeniu niźli Stwórcy” (…)

Albowiem odrzucają oni tajemnicę zbawienia człowieka i nie chcą wierzyć że Chrystus Pan nasz naprawdę narodził się w prawdziwym ciele, w naszej naturze, naprawdę cierpiał, naprawdę został pogrzebany i naprawdę powstał z martwych. W konsekwencji, potępiają oni dzień naszej radości przygnębieniem swego postu. A aby ukryć swą niewierność ośmielają się być obecni na naszych zgromadzeniach, na Komunii Tajemnicy, dopuszczając się, aby się skutecznie zamaskować, przyjmowania Ciała Chrystusa niegodnymi wargami, choć odmawiają oni picia Krwi naszego Zbawienia. I powiadamiamy was o tym, świątobliwi bracia, że ludzie tego rodzaju mogą zostać przez was wykryci dzięki tym znakom, aby ci, których bezbożne pretensje zostaną ujawnione mogli zostać usunięci ze społeczności świętych poprzez kapłańską władzę. Albowiem przed nimi święty Paweł Apostoł, w swym proroczym darze, ostrzega Kościół Boży, mówiąc: ” Proszę was jeszcze, bracia, strzeżcie się tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia przeciw nauce, którą otrzymaliście. (…) Tacy bowiem ludzie nie Chrystusowi służą, ale własnemu brzuchowi, a pięknymi i pochlebnymi słowami uwodzą serca prostaczków” (Rz 16, 17-18) (…)”


Posted in Magisterium, Patrystyka | Leave a comment

Okres Męki Pańskiej z Leonem Wielkim (2)

Sermo LVIII

(…) Podejmując jeszcze raz, najmilsi, rozważanie ewangelicznej opowieści o Męce Pańskiej, rozumiemy że częścią Bożego planu było to, że bluźnierczy zwierzchnicy żydowscy i bezbożni kapłani, którzy częstokroć szukali okazji by zwrócić swą wściekłość przeciw Chrystusowi, otrzymali możliwość dania upustu swej furii właśnie podczas święta Paschy. Albowiem rzeczy, które zostały na długo przedtem zapowiedziane pod tajemniczymi figurami musiały zostać z całą jasnością wypełnione. Na przykład, Prawdziwy Baranek, miał zastąpić baranka, który był jego przeciwieństwem, zaś Jedna Ofiara miała przynieść kres mnóstwu różnych ofiar. Albowiem wszystkie te rzeczy, które zostały z Bożej woli zarządzone przez Mojżesza, dotyczące ofiary z baranka, zapowiadały Chrystusa i prawdziwie głosiły Jego śmierć. Dlatego zatem aby cienie ustąpiły przed substancją zaś zapowiedzi zniknęły w obecności Rzeczywistości, dawny zwyczaj zostaje usunięty przez nowy Sakrament, ofiara przechodzi w Ofiarę, krew jest wymywana przez Krew, zaś zarządzone przez Prawo Święto zostaje wypełnione poprzez przemianę.

Dlatego też, kiedy najwyżsi kapłani zebrali razem uczonych w piśmie i starszych ludu na radę, a umysły wszystkich kapłanów zajmował cel wyrządzenia zła Jezusowi, nauczyciele Prawa sami pozbawili się Prawa, zaś świadome niewypełnienie przez nich obowiązków zniosło odziedziczone po ich przodkach ceremonie. Albowiem kiedy rozpoczęło się święto Paschy, ci, którzy powinni ozdabiać świątynię, czyścić naczynia, szykować ofiary oraz wykazać większą gorliwość w przewidzianych przez Prawo oczyszczeniach, porwani wściekłością zdradzieckiej nienawiści, oddali się jednemu dziełu i w zgodnym okrucieństwie knuli wspólną zbrodnię, choć nic nie mogli uzyskać poprzez ukaranie niewinności i potępienie prawości, jak tylko niezrozumienie nowych tajemnic i uchybienie starym.

Zwierzchnicy ci zatem, w obliczu zgiełku jaki powstał w świętym dniu (Mt 26,5) okazali gorliwość nie w świętowaniu, lecz w ohydnej zbrodni, a ich obawa nie posłużyła sprawie religii, lecz obwinieniu ich samych. Albowiem ci ostrożni pasterze i troskający się kapłani obawiali się pojawienia buntowniczych rozruchów podczas głównego dnia świątecznego nie dlatego by uchronić ludzi od zła, ale by Chrystus nie zdołał się ocalić.

Jednak Jezus, pewny swego celu i niezłomny w wypełnianiu woli swego Ojca, wypełnił Nowe Przymierze i ustanowił nową Paschę. Albowiem podczas gdy Apostołowie spoczywali z Nim podczas mistycznej Wieczerzy, i kiedy trwała dyskusja w pałacu Kajfasza jak uśmiercić Chrystusa, On, ustanawiając Sakrament Swego Ciała i Swej Krwi, pouczał ich jaki rodzaj Ofiary musi zostać złożony Bogu i nawet od tego misterium nie odsunął zdrajcy, tak aby ukazać że został doprowadzony do złości nie przez jakiekolwiek wyrządzone mu zło, lecz że z własnej wolnej woli uknuł swoją zdradę. Albowiem on sam stał się źródłem swej ruiny i powodem wiarołomności, idąc za radami diabła i odrzucając przewodnictwo Chrystusa. I tak, kiedy Pan powiedział “zaprawdę powiadam wam – jeden z was Mnie zdradzi”, ukazał że sumienie Jego zdrajcy było mu dobrze znane, nie zaskakując zdrajcy ostrym czy otwartym napiętnowaniem, lecz kierując ku niemu łagodne i milczące ostrzeżenia, tak by ten, który nigdy nie został wysłany na manowce z powodu odrzucenia, mógł łatwiej wrócić na właściwą drogę dzięki skrusze. Dlaczego, nieszczęsny Judaszu, nie skorzystałeś z tak wielkiego cierpienia? Oto Pan oszczędza twe niegodne zamiary, nie zdradza cię przed innymi. Ani twe imię, ani osoba nie zostają odkryte, lecz jedynie głębie twego serca zostają dotknięte słowem prawdy i miłosierdzia. Nie zostaje ci odmówiony honor związany z godnością apostolską, ani udział w Sakramentach. Wróć do prawego rozumu, odrzuć twe szaleństwo i zmądrzej. Miłosierdzie cię zaprasza, Zbawienie puka do drzwi, Życie wzywa cię do życia. Patrz twoi niewinni towarzysze Apostołowie bez skazy drżą na wzmiankę o twej zbrodni i obawiają się o siebie dopóki sprawca zdrady nie zostanie ogłoszony. Albowiem trapią ich nie oskarżenia sumienia, lecz niepewność dotycząca zmienności człowieka, obawiając się by to co każdy o swych wadach wiedział nie okazało się mniej prawdziwe niż to co przepowiedziała sama Prawda. Lecz ty nadużyłeś cierpliwości Pana podczas tego popłochu świętych i uznałeś że śmiałość twej maskarady cię ukryje. Dodałeś do winy zuchwalstwo i nie przeląkłeś się tak widocznej próby. A kiedy inni stronili od pokarmu, który Pan uczynił swym osądem, nie cofnąłeś swej ręki z naczynia, albowiem umysł twój nie odwrócił się od zbrodni.

I tak właśnie, najmilsi, wydarzyło się to, co opowiada Jan Ewangelista: kiedy Pan dał umoczony chleb swemu zdrajcy, aby go wskazać, diabeł całkowicie opanował Judasza i poprzez jego akt prawdziwej nieprawości, objął w posiadanie tego, którego wcześniej związał swymi diabelskimi knowaniami. Albowiem jedynie ciałem leżał z innymi przy posiłku, w umyśle zbroił się w nienawiść kapłanów, fałsz świadków i wściekłość nierozumnego tłumu. Wreszcie Pan, widząc jak wielką zbrodnię Judasz gotował, mówi: “co masz czynić, czyń szybko” (J 13,27). Nie jest to głos rozkazu lecz zezwolenia, nie obawy lecz gotowości: Ten, który ma władzę nad wszystkimi czasami, pokazuje że stawia przeszkody na drodze zdrajcy i wykonuje wolę Ojca by odkupić świat w taki sposób aby ani nie podżegać, ani nie lękać się zbrodni, którą Jego prześladowcy przygotowywali.

Kiedy zatem Judasz, za podszeptem diabła, oddalił się od Chrystusa i odciął się sam od jedności Ciała Apostolskiego, Pan, bez jakiegokolwiek lęku, niepokojąc się jedynie o zbawienie tych, których przyszedł zbawić, spędził pozostały czas wolny przed atakiem swych prześladowców na mistycznej rozmowie i świętym nauczaniu, jak to zaświadcza Ewangelia św. Jana: wznosząc Swe oczy ku niebu i prosząc Ojca za cały Kościół, tak aby wszyscy, których Ojciec powierzył Synowi, mogli stać się jednym i dotrwać niepodzieleni aż do chwały Zbawiciela, dodając na koniec modlitwę, w której prosił: “Ojcze, jeśli to możliwe, oddal ode Mnie ten kielich” (Mt 26,39).

Nie należy przy tym myśleć że Pan Jezus pragnął uniknąć Męki i Śmierci, sakramenty, których właśnie powierzył swoim Apostołom, zważywszy że On sam zakazuje Piotrowi, gdy zapłonął on oddaną wiarą i miłością, użycia miecza, mówiąc: “czyż nie mam wypić kielicha, który przygotował mi Ojciec?” (J 18,11) oraz, widząc że pewne jest to co Pan również powiedział, według Janowej Ewangelii: “Albowiem Bóg tak umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał, by każdy kto w Niego wierzy nie zginął, lecz wiecznie żył” (J 3,16). Także, Apostoł Paweł mówi: “Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną wonność Bogu” (Ef 5,2). Albowiem zbawienie wszystkich poprzez Krzyż Chrystusa było wspólnym zamiarem i wspólnym planem Ojca i Syna (…)

To w naszym uniżeniu został On poniżony, naszą żałością się smucił, naszym bólem został przybity do krzyża. Ze swej litości przeszedł cierpienia naszej śmiertelności aby je uleczyć, zaś Jego moc napotkała je aby je pokonać. I to najwyraźniej przepowiedział Izajasz, mówiąc: “Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego (…) i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy,
zdruzgotany za nasze winy (…) a w Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53,4-5).

I tak, najmilsi, kiedy Syn Boży mówi: “Ojcze, jeśli to możliwe, oddal ode mnie ten kielich”, używa protestu naszej natury, podnosząc sprawę ludzkiej słabości i obawy, aby nasza cierpliwość mogła zostać umocniona i nasze obawy oddalone w sprawach, które musimy znosić. (…) Następnie przybiera inny nastrój i mówi “wszakże nie jak ja chcę, ale jak Ty” i znowu “jeżeli nie może Mnie ominąć ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie woja Twoja!” (Mt 26, 39-42). Te słowa Głowy są zbawieniem dla całego Ciała, słowa te prowadziły wiernych, rozpalały żar wszystkich wyznawców, koronowały wszystkich męczenników. Czyż nie dla tego kto jest w stanie pokonać nienawiść świata, uderzenia pokus, przemoc prześladowców, Chrystus w imieniu wszystkich i za wszystkich powiedział do Ojca: “niech się stanie wola Twoja”? Zatem, niech tych słów nauczą się wszyscy synowie Chrystusa, wykupieni za tak wielką cenę, w takiej wolności usprawiedliwieni, i kiedy uderzenie nagłej pokusy na nich spadnie, niech wspomogą się tą mocną modlitwą aby mogli pokonać swój lęk i drżenia, i nauczyli się cierpliwie znosić cierpienia. (…)

Sermo LIX

(…) Kiedy Pan ukazał jasno poprzez słowa swej świętej modlitwy, że Boska i ludzka natura były w Nim prawdziwie i w sposób pełny obecne, ukazując że niechęć do cierpienia pochodziła z jednej, zaś z drugiej determinacja by przetrwać cierpienie poprzez odrzucenie wszelkich lęków słabości i umacniając się wzniosłą mocą, zwrócił się ku swemu wiecznemu celowi i “w postaci bezgrzesznego “niewolnika” stawił czoło diabłu, który ze wściekłością atakował Go poprzez ręce Żydów (…) Grzechy ciemności napadły zatem na prawdziwe Światło, albowiem mimo wszystkich ich pochodni i latarni nie mogły umknąć z nocy swej własnej niewiary, gdyż nie poznały Źródła Światła. Chwytają go a On jest gotów by zostać pojmany, prowadzą Go, a On daje się wieść (…)

Zostaje przekazany Piłatowi na przesłuchanie przez delegację dwóch najwyższych kapłanów, którzy, zaniedbując Boże prawo i ogłaszając że “nie mają króla poza cezarem”, jak gdyby byli wierni rzymskiemu prawu, pozostawiają osąd w rękach gubernatora, zaprawdę szukając raczej wykonawcy swego okrucieństwa niż sędziego dla sprawy. Albowiem oddają Jezusa, związanego mocnymi więzami, posiniaczonego wieloma ciosami, oplutego, już wcześniej potępionego przez ich krzyki: tak aby wobec tak wielu znaków ich własnego osądu Piłat nie ośmielił się ocalić Tego, który miał zginąć wedle pragnienia wszystkich. Faktycznie, samo przesłuchanie pokazuje zarówno że nie znalazł w Oskarżonym żadnej winy, jak i że w swoim wyroku naruszył cel swego urzędu. Albowiem, jako sędzia skazuje Tego, którego niewinność ogłasza, zrzucając na nieprawy lud krew Sprawiedliwego, któremu, jak czuł z własnego przekonania i wiedział ze snu swej małżonki, nie powinien był krzywdy czynić. Splamionej duszy nie zmyje obmycie rąk, nie znajdzie się w zanurzeniu palców w wodzie ekspiacji za pomocnictwo w zbrodni z podszeptu niegodziwego umysłu. Zaiste wina Piłata jest mniejsza niż zbrodnia Żydów: albowiem to oni zastraszali go imieniem cezara, podjudzali go nienawistnymi słowami i sprawili że wziął udział w ich niegodziwości. Lecz on również nie uciekł od winy za działanie na rzecz tych, którzy wszczęli tumult, za zdradę swego własnego osądu i poparcie oskarżeń innych.

Ustępując zatem, najmilsi, szaleństwu nieugiętego ludu, pozwalając by Jezus był poniewierany przez tak wiele szyderstw i dręczony przez tak wielkie obelgi, przedstawiając Go oczom Jego prześladowców rozdartego przez bicze, ukoronowanego cierniami i odzianego w płaszcz pogardy, Piłat bez wątpienia myślał że zadowoli wrogie umysły, tak aby po zaspokojeniu swej okrutnej nienawiści, mogli zaprzestać dalszych prześladowań Tego, którego widzieli tak sponiewieranego. Jednak ich wściekłość nadal płonęła pełnym ogniem i zawołali by uwolnił Barabasza a Jezus został wydany na karę krzyża. I tak, kiedy wraz z oznaczającym zgodę szemraniem tłum powiedział: “krew Jego na nas i na synów naszych” (Mt 27, 25), ów niegodziwy lud uzyskał na swą zgubę to czego tak wytrwale żądał (…) Albowiem na próżno odstąpili od przyłożenia swych własnych rąk do ukrzyżowania Pana chwały, skoro ciskali w Niego śmiercionośne pociski języka i zatruty oręż słów. Na was, na was, fałszywi Żydzi i bezbożni przywódcy ludu spada cała waga tej zbrodni. I choć wielkość winy obejmuje również gubernatora i żołnierzy, jednak wy jesteście pierwszymi i głównymi winnymi. A w skazaniu Chrystusa, całe zło dokonane tak przez sąd Piłata, jak i przez kohorty wykonujące jego rozkazy, czyni was jedynie jeszcze bardziej zasługującymi na nienawiść ludzkości, skoro poryw waszej wściekłości nie pozwolił nawet uwolnić się od winy tym, których oburzały wasze nieprawe czyny. (…)

Kiedy zatem Pan niósł drzewo krzyża (…) było to w oczach nieprawych wielkim szyderstwem, lecz przed wiernymi otwarła się wielka tajemnica, widok tego jak On, chwalebny pogromca szatana i mocny zwycięzca sił, które były przeciw Niemu, niósł w tak szlachetny sposób wieniec swego triumfu, a na ramionach Jego niepokonanej cierpliwości zrodził dla wszystkich czcigodny znak zbawienia, jakby utwierdzając swych naśladowców tym symbolem swego dzieła i mówiąc “Ten kto nie bierze swego krzyża i nie idzie za mną, nie jest mnie godzien” (Mt 10,38).

Jednak podczas gdy tłumy szły z Jezusem na miejsce kaźni, znaleziono pewnego Szymona z Cyreny, któremu dano drzewo krzyża w zastępstwie Pana, tak aby nawet ten akt mógł zapowiedzieć wiarę pogan, dla których krzyż Chrystusa miał być nie hańbą lecz chwałą. Nie było zatem przypadkiem, lecz czymś symbolicznym i mistycznym, że, podczas gdy Żydzi wywierali swą wściekłość na Chrystusie, znalazł się obcy, który dzielił z nim cierpienia. Jak powiada Apostoł: “jeśli z Nim cierpimy, będziemy również z Nim królować (2 Tm 2,12). (…)

Ten, który złożył siebie Ojcu w nowej i prawdziwej ofierze pojednania, został ukrzyżowany nie w świątyni, w której kult dobiegł końca i nie w granicach miasta, które za swój grzech zostało wydane na zniszczenie, lecz poza nim, “poza miastem” (Hbr 13,12), aby wraz z ustaniem dawnych, symbolicznych ofiar, nowa Ofiara mogła zostać złożona na nowym ołtarzu, zaś krzyż Chrystusa mógł się stać ołtarzem nie świątyni, lecz [całego] świata. (…)

Niech nasze rozumienie, oświecone przez Ducha Prawdy, wzmocni się z czystym i otwartym sercem chwałą krzyża, która oświeca niebo i ziemię oraz spojrzy wewnętrznym spojrzeniem na to co Pan miał na myśli kiedy mówił o swej nadchodzącej Męce: “Nadeszła godzina aby Syn Człowieczy został uwielbiony” i dalej: “Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze wybaw mnie od tej godziny? Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze okryj chwałą Twego syna.” A kiedy głos Ojca rozległ się z nieba, mówiący: “okryłem chwałą i jeszcze okryję”, Jezus w odpowiedzi powiedział stojącym obok: “Głos ten nie rozległ się ze względu na Mnie, lecz na was. Teraz odbywa się sąd nad światem, teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12,27-32).

O, cudowna mocy Krzyża! O niewysłowiona chwało Męki, w której zawiera się Boży trybunał, sąd nad światem i moc Ukrzyżowanego! Albowiem przyciągnąłeś wszystko do siebie, Panie i kiedy rozpięto Twoje ramiona w tym dniu, pragnące przyciągnąć niewiernych ludzi, którzy cię odrzucili, cały świat przynajmniej wyznał Twój majestat. Przyciągnąłeś wszystko ku Tobie, Panie, kiedy wszystkie żywioły połączyły się by ogłosić wyrok, potępiając zbrodnię Żydów, kiedy światło z niebios się przyćmiło a dzień w noc zmienił, zaś ziemię poruszyły wstrząsy a całe stworzenie odmówiło służenia tym niegodziwym ludziom. Przyciągnąłeś wszystko ku Tobie, gdyż zasłona świątyni rozdarła się zaś Święte świętych przestało istnieć dla tych niegodnych najwyższych kapłanów, tak że zapowiedź zmieniła się w Prawdę, proroctwo w Objawienie, prawo w Ewangelię. Przyciągnąłeś wszystko do siebie, Panie, tak że to co wcześniej było czynione w jednej świątyni przez Żydów w ciemności znaku, miało teraz być sprawowane wszędzie, przez pobożność wszystkich narodów w pełnym i otwartym rycie. Albowiem teraz istnieje szlachetniejsze grono lewitów, starszyzna większej godności i kapłani świętszego namaszczenia. Albowiem Twój krzyż jest krynicą wszelkich błogosławieństw, źródłem wszystkich łask i przez niego wierni otrzymują siłę za słabość, chwałę za hańbę, życie za śmierć. Obecnie także różnorodność ofiar materialnych ustała i jedna Ofiara Twego Ciała i Krwi wypełnia te różne ofiary, Tyś jest bowiem prawdziwym “Barankiem Bożym, który gładzi grzechy świata” (J 1, 29) i w Tobie tak wypełniły się wszystkie tajemnice, że podobnie jak istnieje jedna ofiara w miejsce wielu, tak też jest jedno królestwo zamiast wielu ludów. (…) “Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni” (1 Kor 15,22) (…)”

Posted in Magisterium, Patrystyka | Leave a comment

Okres Męki Pańskiej z Leonem Wielkim (1)

Sermo LIV

“(…) Wszystkie te szyderstwa i obelgi, wszystkie prześladowania i bóle, które szaleństwo niegodziwych dokonało wobec Pana, nie były cierpiane z konieczności, lecz przyjęte z wolnej woli: “albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19,10). I użył On nieprawości swych prześladowców do odkupienia wszystkich ludzi w taki sposób, że w tajemnicy Jego Śmierci i Zmartwychwstania nawet Jego mordercy mogli by zostać zbawieni, gdyby uwierzyli.

Dlatego też, Judaszu, ty okazałeś się bardziej zbrodniczym i nieszczęśliwym niż inni. Albowiem w sytuacji, w której skrucha powinna cię przywołać z powrotem do Pana, rozpacz zawiodła cię na stryczek. Powinieneś był zaczekać z dopełnieniem swej zbrodni, odkładając swą koszmarną śmierć przez powieszenie dopóki Krew Chrystusowa nie została rozlana za wszystkich grzeszników. A wśród wielu cudów i darów Pańskich, które mogły obudzić twoje sumienie, owe święte tajemnice mogły cię przynajmniej ocalić od twego bezrozumnego upadku, który już podczas wieczerzy paschalnej, którą odbyłeś, choć została przewidziana twa zdrada poprzez znak Bożej wiedzy. Dlaczegóż nie zaufałeś dobroci Tego, który nie odmówił ci komunii swego Ciała i Krwi, który nie pozbawił cię pocałunku pokoju, kiedy przybyłeś z ciżbą i grupą zbrojnych aby Go pojmać. Jednak, człowieku, którego nic nie było w stanie nawrócić, “duchu błądzący i nie wracający” (Ps 78, 39), podążyłeś za szałem swego serca, a diabeł stojący u twojej prawicy, zwrócił nieprawość, którą zgotowałeś przeciw życiu świętych ku twemu własnemu zniszczeniu, tak aby, skoro zbrodnia twa przekroczyła wszelki wymiar kary, twoja nieprawość mogła uczynić cię swoim własnym sędzią, a twa kara mogła uczynić cię swym własnym katem.

Kiedy zatem “Bóg w Chrystusie pojednał świat ze sobą” (2 Kor 5, 19), a sam Stworzyciel przyjął stworzenie, które miało zostać przywrócone do podobieństwa swemu Stwórcy, i zostały dokonane cudowne dzieła Boże, które duch prorocki wcześniej przepowiadał: “wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie” (Iz 35, 5-6), Jezus, wiedząc że czas nadszedł by wypełnić Jego chwalebną Mękę powiedział: “smutna jest moja dusza aż do śmierci” (Mt 26, 38-39) i ponownie: “Ojcze, jeśli to możliwe, oddal ode mnie ten kielich” (tamże). Słowa te, wyrażające pewną obawę, ukazują Jego pragnienie by zaleczyć afekt naszej słabości, dzieląc ją, oraz zbadać nasz lęk przed znoszeniem bólu, przechodząc go. W naszej zatem Naturze, Pan drżał naszą obawą, aby mógł On w pełni przyoblec naszą słabość i kruchość całością swej własnej siły. Albowiem przybył On na ten świat jak bogaty i miłosierny Kupiec z niebios, a poprzez cudowną wymianę uczynił z nami interes zbawienia, przyjmując co nasze i oddając co Jego, cześć za obelgi, zbawienie za ból, życie za śmierć. I ten, któremu mogło służyć ponad dwanaście tysięcy hufców angielskich (Mt 26,53) by zniszczyć Jego prześladowców, wolał odczuwać nasze obawy niż skorzystać ze swej mocy.

A to jak bardzo owo upokorzenie wywarło skutek na wszystkich wiernych, miał pierwszy zaświadczyć święty Apostoł Piotr, który po tym jak przeraził go nagły cios grożącego okrucieństwa, zmienił się wkrótce i wrócił do sił żywotnych, czerpiąc lekarstwo z wielkiego Wzoru, i tak nagle poruszony członek wrócił do stałości Głowy. Albowiem sługa nie może być “większy od Pana, ani uczeń większy od mistrza” (Mt 10,24) i nie mógł pokonać on drżenia ludzkiej słabości, jeśli Zwycięzca Śmierci wcześniej się obawiał. Pan zatem “obrócił się i spojrzał na Piotra” (Łk 22,61), i wśród obelg kapłanów, fałszywych zeznań świadków, ciosów tych, którzy Go biczowali i na Niego pluli, znalazł swego przerażonego ucznia tymi oczami, którymi przepowiedział jego trwogę. Spojrzenie Prawdy padło na tego, którego serce wymagało poprawy, jak gdyby głos Pana mówił w nim: gdzie poszedłeś, Piotrze? Dlaczego zamknąłeś się w sobie? Zwróć się do Mnie, zaufaj Mi, idź za Mną: to jest czas Mojej Męki, godzina twego cierpienia jeszcze nie nadeszła. Dlaczego obawiasz się tego co powinieneś pokonać? Niech słabość, którą przyjmuję, nie zmyli ciebie. Obawiałem się o ciebie, mniej we Mnie zaufanie.

“A gdy nastał ranek, wszyscy arcykapłani i starsi ludu powzięli uchwałę przeciw Jezusowi, żeby Go zgładzić” (Mt 27,1). Tego ranka, o Żydzi, nastał dla was nie wschód, lecz zachód słońca, nie pożądane światło słońca nawiedziło wasze oczy, lecz noc ciemności najczarniejszej spowiła wasze nieposłuszne serca. Ów ranek przewrócił waszą świątynię i jej ołtarze, zniósł Prawo i Proroków, zniszczył królestwo i kapłaństwo, zmienił wszystkie wasze święta w wieczną żałobę. Albowiem przyjęliście szalone i krwawe postanowienie, wy “tłuste byki”, wy “mnóstwo cielców”, wy “ryczące” dzikie bestie, wy wściekłe psy” (Ps 22(21)), aby do śmierci przywieść Dawcę życia i Pana chwały. I, jak gdyby potworność waszej wściekłości mogła zostać uśmierzona poprzez wyrok tego, który rządził waszą prowincją, zawiedliście Jezusa związanego na sąd Piłata, przestraszonego sędziego pokonanego przez wasze ciągłe okrzyki sprawił, byście mogli wybrać człowieka, który był mordercą by go uwolnił i zażądać ukrzyżowania Zbawiciela świata. Po tym skazaniu Chrystusa, spowodowanym bardziej tchórzostwem niż siłą Piłata, który z umytymi rękami lecz skażonym językiem, posłał Jezusa na krzyż, tymi samymi ustami, które wcześniej ogłaszały Jego niewinność, pozwalając by lud, posłuszny poglądom kapłanów, rzucał wiele obelg wobec Pana, a oszalały tłum wywarł swą wściekłość na Tym, który łagodnie i dobrowolnie cierpiał to wszystko (…)

(Sermo LV)

(…) I kiedy to wszystko zostało dokonane, co Bóstwo ukryte w wątłym ciele dopuściło, Jezus Chrystus, Syn Boży został przybity do krzyża, który wcześniej niósł, podobnie ukrzyżowano dwóch rabusiów, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie: tak aby nawet w scenie Ukrzyżowania mogła zostać ukazana ta różnica, w przedmiocie której Jego sąd musi zostać dokonany wobec wszystkich ludzi. Albowiem wierzący złoczyńca był typem tego, który ma zostać zbawiony, zaś niegodziwość bluźniercy ukazywała tych, którzy mają zostać potępieni. Męka Chrystusa zawiera zatem tajemnicę naszego zbawienia, zaś z narzędzia, które nieprawość Żydów przygotowała by Go ukarać, moc Zbawiciela uczyniła dla nas stopień ku chwale. I Męka naszego Pana Jezusa tak podporządkowana była zbawieniu wszystkich ludzi, że zawieszony i przybity do drzewa prosił o miłosierdzie Ojca dla swych morderców, mówiąc: “Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią” (Łk 23,34).

Jednak najwyżsi kapłani, o którym przebaczenie prosił Zbawiciel, czynili torturę krzyża jeszcze gorszą hakami obelg i na Tego, na którym nie mogli już wywrzeć wściekłości rękami, miotali pociski swych języków, mówiąc: ” Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego” (Mt 27,42).

Z jakiegoż źródła błędu, z jakiej sadzawki nienawiści, zaczerpnęliście, o Żydzi, tak jadowite bluźnierstwa? Jaki mistrz was pouczał, jakie nauczanie przekonało was, że powinniście wierzyć iż będzie On Królem Izraela i Synem Bożym, który nie pozwoli się ukrzyżować lub uwolni się z więzów gwoździ? Tajemnice Prawa, święte obrzędy paschalne, usta Proroków nigdy wam tego nie mówiły, podczas gdy często napisane znajdowaliście naprawdę to co odnosiło się do waszych odrażających nieprawości i do dobrowolnego cierpienia Pana. Albowiem On sam mówi przez Izajasza “podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem” (Iz 50,6), On sam mówi przez Dawida “dali mi jako pokarm truciznę, a gdy byłem spragniony, poili mnie octem” (Ps 69, 22) i ponownie “[Sfora] psów mnie opada, osacza mnie zgraja złoczyńców. Przebodli ręce i nogi moje, policzyć mogę wszystkie moje kości. A oni się wpatrują, sycą mym widokiem; moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię” (Ps 22,17-19). Aby zaś przebieg ich złych uczynków został przepowiedziany i żaden przejaw mocy w Ukrzyżowanym nie został przewidziany, nie czytacie zaprawdę że Pan zstąpił z krzyża, lecz czytacie że Pan królował z drzewa (Ps 96,10 w wersji opisywanej przez św. Justyna Męczennika, por. także Ps 97, 9).

Krzyż Chrystusa symbolizuje zatem prawdziwy ołtarz z proroctwa, na którym ofiara z ludzkiej natury jest sprawowana przez przynoszącego zbawienie, który składa się w ofierze. Tam krew nieskalanego Baranka zmyła skutki pradawnej winy, tam została starta cała tyrania diabelskiej nienawiści, zaś pokora zatriumfowała chwalebnie ponad wywyższeniem pychy. Albowiem tak szybki był skutek Wiary, że jeden ze złoczyńców ukrzyżowanych razem z Chrystusem, ten, który uwierzył w Chrystusa jako Syna Bożego, wszedł do raju usprawiedliwiony. Któż odsłoni tajemnicę tak wielkiego dobrodziejstwa? Któż wypowie cóż za moc dokonała tak cudownej zmiany? W jednej chwili wina długotrwałych złych czynów została zmazana, zawieszony na krzyżu, pośród okrutnych tortur jego walczącej duszy, przechodzi do Chrystusa i temu, na którego własna nieprawość sprowadziła karę, łaska Chrystusowa daje teraz koronę.

I następnie, skosztowawszy octu, produktu owej winnicy, która się zepsuła pomimo swego Boskiego Założyciela i dała cierpkość nieznanego wina (Iz 5, 1-7), Pan mówi: “wykonało się”, to jest: Pisma się wypełniły. Nie muszę już znosić furii wściekłego ludu: przetrwałem wszystko co przepowiedziałem że przecierpię. Tajemnica słabości wypełniła się, przyszedł czas na dowody mocy. I skłonił swą głowę i oddał swego Ducha i dał owemu Ciału, które zostanie wskrzeszone trzeciego dnia, odpoczynek spokojnego snu. A kiedy Twórca Życia przeszedł w ten tajemniczy stan, w tak wielkim uniżeniu Bożego Majestatu, podstawy całej ziemi zatrzęsły się, kiedy całe stworzenie potępiło ich niegodziwą zbrodnię poprzez wstrząsy, a same żywioły świata wydały jednoznaczny wyrok przeciw zbrodniarzom. Jakież myśli, jakie niepokoje serca, mieliście, o, Żydzi, kiedy wyrok wszechświata zapadł przeciw wam, a wasza nieprawość nie mogła zostać cofnięta, gdyż zbrodnia się dokonała? Jakiż zamęt was ogarnął? Jakie cierpienie targnęło waszym sercem?

Widząc zatem, najmilsi, że miłosierdzie Boże jest tak wielkie, że raczył On usprawiedliwić przez wiarę wielu pochodzących nawet spośród takiego narodu oraz przyjął do towarzystwa patriarchów i w poczet ludu wybranego nas, którzy kiedyś marnieliśmy w głębokich ciemnościach naszych dawnych przesądów, zwróćmy się ku szczytowi naszych nadziei, nie ospale i nie z lenistwem, lecz roztropnie i wiernie rozpamiętując z jakiej niewoli i z jak nędznych więzów oraz jakim okupem zostaliśmy wykupieni, przez jak mocne ramię wyprowadzeni, chwalmy Pana poprzez nasze ciało: byśmy ukazali że On mieszka w nas, choćby poprzez prawość naszego sposobu życia. A ponieważ żadna z cnót nie jest bardziej godna i bardziej doskonała niż miłosierna, kochająca dobroć i nieskalana czystość, wyposażmy się szczególnie w ten oręż, tak abyśmy podniesieni z ziemi, jak na dwóch skrzydłach czynnej dobroci i lśniącej czystości, mogli uzyskać miejsce w niebie.

Zaś ktokolwiek, wspomożony przez Bożą łaskę, jest wypełniony tym pragnieniem i szuka chwały nie w sobie, lecz w Panu, postępując tak, oddaje należną cześć wielkanocnym tajemnicom. Jego progu nie przekroczy anioł zagłady, albowiem jest oznaczony krwią Baranka i znakiem krzyża. Nie obawia się egipskich plag i pozostawia swych wrogów pochłoniętych przez te same wody, dzięki którym znalazł on ocalenie. I tak, najmilsi, z oczyszczonymi umysłami i ciałami, przylgnijmy do cudownej tajemnicy naszego zbawienia a oczyszczeni z “kwasu naszej starej przewrotności” (1 Kor 5,8) obchodźmy należycie Paschę Pana aby nas, prowadzonych przez Ducha Świętego, żadne pokusy nie “odłączyły od miłości Chrystusa” (Rz 8,35), który przez swą krew przynosi pokój wszystkim rzeczom, który powrócił do wywyższenia w chwale Ojca, lecz nie zapomniał uniżenia tych, którzy Mu służą, Jemu, któremu cześć i chwała na wieki wieków. Amen”

Posted in Magisterium, Patrystyka | Leave a comment

Jeszcze o “Evangelii Gaudium”

I.

“Bardzo szczególne spojrzenie kierujemy na naród żydowski, którego Przymierze z Bogiem nie zostało nigdy odwołane, ponieważ «dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne» (Rz 11, 29). Kościół, który dzieli z judaizmem ważną część Pism Świętych, uważa naród Przymierza i jego wiarę za święty korzeń własnej tożsamości chrześcijańskiej (por. Rz 11, 16-18). Jako chrześcijanie nie możemy uważać judaizmu za obcą religię ani nie możemy zaliczać Żydów do tych, którzy są wezwani do porzucenia bożków, aby nawrócić się do prawdziwego Boga (por. 1 Tes 1, 9). Razem z nimi wierzymy w jednego Boga działającego w historii i przyjmujemy z nimi wspólne Słowo objawione. (…) Bóg nadal działa w narodzie Starego Przymierza i sprawia, że istnieją skarby mądrości wypływające z jego spotkania ze Słowem Bożym. Dlatego również Kościół się ubogaca, gdy przyjmuje wartości judaizmu. (…)” (EG 247-249)

Mamy tu następujące błędne tezy:
1) Stare Przymierze nie zostało nigdy odwołane. Tymczasem: SP zostało zniesione (i jednocześnie wypełnione) przez Nowe (wieczne, powszechne) Przymierze, którego narzędziem jest Kościół katolicki czyli powszechny (czyli adresowany również do Żydów).
2) Judaizm (obecny) nie jest obcą religią, zaś katolicy razem z żydami wierzą w jednego Boga. Tymczasem: judaizm po Chrystusie (wcześniejszy mozaizm – zakończył się wraz z Nowym Przymierzem) jest religią obcą, opartą na negacji Słowa – Syna, katolicy wierzą w Boga w Trójcy świętej jedynego, żydzi takiego Boga odrzucają, z powyższych względów katolicy i żydzi nie posiadają “wspólnego Słowa objawionego”.
3) Kościół może ubogacać się, przyjmując wartości współczesnego judaizmu. Tymczasem, Kościół jest doskonałym stowarzyszeniem, utworzonym przez Chrystusa i wyposażonym w pełnię Bożego objawienia. Nie może się zatem “ubogacać” wartościami religii fałszywej.
Tezy te, związane z zasadniczymi kwestiami doktrynalnymi, zostały przez posoborowy “mainstream”, a i hierarchów, którzy zgłosili obecniedubia, zignorowane, bowiem wpisują się w linię nakreśloną przez dokumenty SWII tj. Lumen gentium oraz Nostra aetate, rozwiniętą twórczo w okresie posoborowym.

Przykładowe, wcześniejsze Magisterium Kościoła:
“(…) Święty Kościół rzymski, założony głosem Pana i Zbawiciela naszego, usilnie wierzy, wyznaje i przepowiada jednego, prawdziwego Boga wszechmogącego, nieprzemienialnego i wiecznego: Ojca i Syna i Ducha Świętego; jednego w istocie, troistego w Osobach. (…) Najusilniej wierzy, wyznaje i głosi, że jeden prawdziwy Bóg, Ojciec, Syn i Duch Święty jest stwórcą wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. (…) Wyznaje, że jeden i ten sam Bóg jest twórcą Starego i Nowego Testamentu, to jest Prawa, Proroków i Ewangelii, ponieważ święci obu Testamentów mówili pod natchnieniem tego samego Ducha Świętego. (…)
Mocno wierzy, wyznaje i uczy, że nigdy nikt poczęty z mężczyzny i kobiety nie został uwolniony od władzy diabła inaczej, jak tylko przez wiarę w pośrednika między Bogiem a ludźmi, w Jezusa Chrystusa, naszego Pana (…) Mocno wierzy, wyznaje i naucza, że przepisy prawne Starego Testamentu czy prawa Mojżesza dzielące się na obrzędy, święte ofiary i sakramenty, ponieważ zostały ustanowione w celu wskazania na kogoś w przyszłości, chociaż były właściwe dla kultu Bożego tamtego okresu, ustały z przyjściem Pana naszego Jezusa Chrystusa, na którego wskazywały, i zaczęły się sakramenty Nowego Testamentu. Ktokolwiek po Męce pokłada nadzieję w przepisach prawa [Mojżeszowego] i poddaje się im jako koniecznym do zbawienia, jak gdyby wiara w Chrystusa nie mogła bez nich zbawiać, grzeszy śmiertelnie. Jednakże Kościół nie zaprzecza, że od męki Chrystusa aż do ogłoszenia Ewangelii można było ich przestrzegać, byleby nie uważać ich za konieczne do zbawienia. Lecz twierdzi, że po ogłoszeniu Ewangelii nie można tego czynić pod groźbą utraty zbawienia wiecznego.
Ogłasza, że po tym czasie wszyscy praktykujący obrzezanie, szabat i pozostałe przepisy prawa są obcy dla wiary Chrystusa i nie mogą być uczestnikami zbawienia wiecznego, o ile kiedyś nie odwrócą się od tych błędów (…)
Mocno wierzy, wyznaje i głosi: że nikt z tych, co są poza Kościołem katolickim, nie tylko poganie, ale i Żydzi, heretycy i schizmatycy, nie mogą stać się uczestnikami życia wiecznego, ale pójdą „w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom”, jeśli przed końcem życia nie będą do niego włączeni. (…)” (Eugeniusz IV i Sobór Florencki – Cantate Domino, por. także Benedykt XIV – Ex quo primum)

“Ojciec Niebieski, „Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy”, gdy nadeszła owa błogosławiona pełnia czasu, posłał ludziom Jezusa Chrystusa, swojego Syna zapowiadanego i obiecywanego przez wielu świętych ojców przed Prawem i w czasie Prawa, aby odkupił Żydów, „którzy – żyli pod Prawem”. (…) W usprawiedliwieniu człowiek wraz z odpuszczeniem grzechów otrzymuje przez Jezusa Chrystusa, w którego jest wszczepiony(…) Gdy Apostoł mówi, że „człowiek zostaje usprawiedliwiony przez wiarę” i „darmowo”, to słowa te należy rozumieć w takim sensie, w jakim przy nieustannej zgodzie przyjmował je i wyjaśniał Kościół katolicki. Mówimy, że zostaje usprawiedliwiony «przez wiarę», bo wiara jest początkiem ludzkiego zbawienia, fundamentem i korzeniem wszelkiego usprawiedliwienia, bez niej “niemożliwe jest podobać się Bogu” ani dojść do wspólnoty Jego synów; mówimy zaś, że jest usprawiedliwiony «darmowo», bo nic co poprzedza usprawiedliwienie, wiara lub uczynki, nie zasługuje na łaskę usprawiedliwienia (…)” (Sobór Trydencki – Dekret o usprawiedliwieniu)

“22. Nasamprzód bowiem przez śmierć Odkupiciela przestał istnieć Stary Zakon, a na jego miejscu Nowy Zakon powstaje. Wtedy to Krwią Chrystusową poświęcony został dla całego świata Zakon Chrystusowy ze swoimi tajemnicami, ustawami, obrzędami i ustanowieniami. Podczas gdy Boski Zbawiciel głosił słowo Boże w ciasnych granicach jednego kraju – posłany był bowiem tylko do owiec Izraela, które były zginęły – (Mt 15, 24) – wtedy żyły obok siebie Stary Zakon i Ewangelia, lecz na drzewie krzyża swego Pan Jezus zniósł Stary Zakonprzykazań i przepisów (Ef 2, 15), przybił do krzyża cyrograf Starego Zakonu (Kolos 2, 14), ustanawiając we Krwi swojej, przelanej za cały rodzaj ludzki, Nowy Zakon (Mt 26, 28). “Wtedy to, powiada św. Leon Wielki, głosząc naukę o krzyżu, wtedy to stała się ta oczywista zmiana Starego Zakonu na Ewangelią, Synagogi na Kościół, wielu ofiar na jedną Ofiarę, aby wraz ze śmiercią Pana owa mistyczna zasłona, która broniła przystępu do głębi świątyni i tajemnic najświętszych, rozdarła się od góry do dołu pod działaniem jakiejś gwałtownej, błyskawicznej siły”.
23. Na krzyżu zatem umarł Stary Zakon (i miał się zaraz po pogrzebie swoim stać śmiercionośnym), aby ustąpił miejsca Nowemu Zakonowi, dla którego Chrystus Pan wybrał w Apostołach odpowiednie swoje sługi (2 Kor 3, 6) (…)” (Pius XII, Mystici Corporis Christi)

“‘A gdy było rano, weszli w radę wszyscy przedniejsi kapłani i starsi ludu przeciwko Jezusowi, aby Go o śmierć przyprawili. Tego ranka, o żydzi, nie nastał dla was wschód, lecz zachód słońca, nie zwyczajowe światło dnia nawiedziło wasze oczy, lecz noc najczarniejszej ciemności spowiła wasze nieposłuszne serca. Ów ranek obalił wam świątynię i jej ołtarze, zniósł Prawo i Proroków, zniszczył królestwo i kapłaństwo, zmienił wszystkie wasze święta w wieczystą żałobę.”
(Św. Leon Wielki – De passione Domini, Sermo III, VI)

—–
II.
“Niechrześcijanie, dzięki darmowej inicjatywie Boga i wierni swemu sumieniu, mogą żyć «usprawiedliwieni przez łaskę Bożą»[ Międzynarodowa Komisja Teologiczna,Chrześcijaństwo i religie (1996), 72: Ench. Vat. 15, n. 1061] i w ten sposób zostać «złączeni z Misterium Paschalnym Jezusa Chrystusa»[tamże]. Lecz z powodu sakramentalnego wymiaru łaski uświęcającej działanie Boże w nich zmierza do stworzenia znaków, obrzędów, świętych form wyrazu, które zbliżają niechrześcijan do wspólnotowego doświadczenia drogi prowadzącej do Boga[tamże]. Nie mają one znaczenia i skuteczności sakramentów ustanowionych przez Chrystusa, ale mogą być kanałami, które sam Duch stwarza, aby wyzwolić niechrześcijan od ateistycznego immanentyzmu lub od czysto indywidualnych doświadczeń religijnych. Ten sam Duch budzi w każdym miejscu formy praktycznej mądrości, pomagające znosić trudy życia i żyć w większym pokoju i harmonii. (…)”” (EG 254)

—–
Jorge Mario Bergoglio tworzy tu koncepcję jakiś quasi-sakramentów, istniejących w religiach pogańskich, będących znakami związanymi z działaniem łaski Bożej, która według Bergoglio prowadzi np. od ateizmu do fałszywej religii, ukraszając wszystko tezą “Extra Ecclesiam salus est” tj. niechrześcijanie mogą żyć usprawiedliwieni przez łaskę Bożą, mimo iż wg tradycyjnej nauki Kościoła podstawowym warunkiem usprawiedliwienia jest wiara (por. np. Sobór Trydencki- nauka o usprawiedliwieniu cytowana wyżej).

Posted in Jorge Mario Bergoglio, Rewolucja SW II | Leave a comment