Św. Pius X i epidemia

“…mieszkańcy Salzano dotąd jeszcze wspominają swego księdza proboszcza, jego miłosierdzie, gorliwość i dar wymowy Wzdłuż i wszerz przebiegał on swą obszerną parafię, nawiedzając ubogich i chorych. Dziesięć do dwunastu godzin dziennie na to przeznaczał. A cóż dopiero powiedzieć o jego poświęceniu podczas epidemii cholery, jaka nawiedziła parafię. Dwaj wikariusze zasłabli i nie mogli mu być pomocą, sam więc został na posterunku, dokonując cudów miłosierdzia. Ale też we dnie i w nocy był czynny, od ust własnych odejmował pożywienie, by je dać potrzebującym, długie godziny spędzał u łoża chorych; nie tylko duchową dawał im pomoc, ale i najniższe spełniał usługi, służąc im ze czcią jakby dzieciom królewskim. Bo czyż to nie były dzieci Jezusa Chrystusa, pieczy jego powierzone!

Umarłych podczas epidemii chowano poza osadą na cmentarzu dla cholerycznych, a choć to było daleko, ksiądz Sarto znalazł zawsze czas na towarzyszenie pogrzebom, które w nocy odbywano. Pewnego razu gdy pochód żałobny miał wyruszyć, okazało się, że jeden z ludzi, przeznaczonych do niesienia trumny, na odwagę tak gorliwie zaglądał do kieliszka, że nie mógł utrzymać się na nogach. Ksiądz Sarto oburzony do żywego, uchwycił go za ramię i odepchnął na stronę, mówiąc: »Idź precz! Niegodzien jesteś grzebać umarłych.« Pijak odszedł jak niepyszny, ale nikt go nie chciał zastąpić, tak wielką była obawa zarazy. Co tu począć? Nie namyślając się długo, ksiądz Sarto odmówił zwykłe modlitwy, a następnie jak był, w komży i stule, uchwycił za nosze i poniósł trumnę aż na cmentarz, po drodze odmawiając psalmy za umarłych.”

(fragment artykułu z Przewodnika Katolickiego z roku 1908)

“Jeszcze jako młody ksiądz w parafii Salzano, podczas wybuchu epidemii cholery w 1873 roku, Giuseppe Sarto był wsparciem i otuchą dla swoich wiernych. Pocieszał zrozpaczonych, pielęgnował chorych, chował umarłych, nie zważając zupełnie na własne bezpieczeństwo, myślał wyłącznie o swoich cierpiących parafianach. To współczucie wobec każdego bólu i smutku towarzyszyło mu przez całe życie. Nie bez przyczyny mawiano o nim, że „Ma największe serce ze wszystkich żyjących na tym świecie ludzi”. Już sam widok cierpienia poruszał go do łez, każda troska ciała i ducha budziła jego współczucie.”

“Z obawy przed zarażeniem umarli musieli być grzebani nocą i nikomu nie pozwalano uczestniczyć w pogrzebie. Zatroskany o to by z powodu lęku i pośpiechu chwili nie pojawiały się sytuacje nie okazywania należytego szacunku ofiarom zarazy, Don Giuseppe był zawsze na miejscu by dopilnować by wszystko było jak należy. Nie tylko odmawiał modlitwy i sprawował obrządki przepisane przez Kościół, ale zajmował miejsce jako osoba niosąca trumnę a nawet pomagał w kopaniu grobów.”

(Frances Alice Forbes: Św. Pius X)

Giuseppe Sarto jako biskup Mantui

This entry was posted in Święci. Bookmark the permalink.

2 Responses to Św. Pius X i epidemia

  1. No.wlasnie taki.byl.Pius X a niedawno w zasadzie wszyscy biskupi.sie w swoich palacach pozamykali.

  2. Pingback: Piosenka stara | ZAŚCIANEK PORUSZA – ZAPISKI

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.