Kanoniczne, moralne i dogmatyczne podstawy… [ks. G. de Pauw – cz. II]

II. Odrzucamy “Nowy Porządek Mszy” z powodów moralnych

Ponownie powtarzamy po prostu to czego każdy młody seminarzysta się uczył na swych zasadniczych zajęciach z teologii moralnej – że żaden nakaz “z góry” nie może być uważany za wiążące PRAWO jeśli jest oczywiście szkodzi ludziom, którym miał przynieść korzyść. Aby ocenić czy dany “nakaz” szkodzi ludziom jaką lepszą normę możemy zastosować niż tę przekazaną przez samego Naszego Pana: “Po owocach ich poznacie”. A to co wyrządziła “odnowa liturgiczna” a zwłaszcza “nowa Msza” “ludowi Bożemu” uderza nas prosto w oczy, w każdym kościele i rektoracie. Jednakże nikt nie wyraził tego lepiej niż sami kardynałowie rzymscy – Ottaviani i Bacci, którzy w swym sławnym “liście otwartym” do papieża Pawła z 3 września 1969 roku, uzasadnili odrzucenie przez siebie “nowej Mszy”, opisując ją jako coś co wytworzy “jedynie całkowitą konsternację po stronie wiernych, którzy wykazują oznaki zniecierpliwienia i niewątpliwego osłabienia wiary, a jednocześnie najlepsi z ich kapłanów są wpędzani w agonię kryzysu sumienia.” (…)

Aby docenić jak “dobra” była “stara Msza” wystarczy spojrzeć na bardzo zatłoczony kalendarz świętych mężów i niewiast, których zrodziła. Nikt nie podkreślił tej kwestii lepiej niż Paweł VI w tym samym dekrecie, którym rzekomo miał “starej Mszy” zakazać, gdzie chwalił Mszał Rzymski św. Piusa V jako “narzędzie liturgicznej jedności… świadectwo czystości kultu Kościoła… źródło, z którego niezliczeni święci karmili swoją pobożność wobec Boga…”

Dziś, czy ktokolwiek jest w stanie powiedzieć z poważną miną że nowa liturgia z około 400 różnymi wersjami językowymi i dialektowymi oraz ceremoniami różniącymi się w poszczególnych parafiach, czy nawet u poszczególnych księży, jest lepszym narzędziem liturgicznej jedności niż “stara” liturgia posiadająca jeden język, łacinę, na całym świecie i kapłanów używających wszędzie tych samych ksiąg liturgicznych i rubryk?

I czy jakikolwiek biskup i kapłan naprawdę wierzy że “czystość kultu Kościoła” jest lepiej strzeżona w nowych “wydarzeniach” sobotniego wieczoru z ich międzywyznaniową wymianą przy pulpicie niż starodawnych Mszach niedzielnych podczas których katolicy modlili się o nawrócenie swoich niekatolickich przyjaciół zamiast przepraszać ich za istniejące różnice?

A jeśli nowy styl życia naszego unowocześnionego kleru i naszych wyemancypowanych zakonnych stanowi wskazanie rodzaju “pobożności do Boga” jaki wytwarza nowa liturgia, to im szybciej “stara Msza” powróci, tym lepiej!

Następnie istnieje kolejna strona podręczników naszej teologii moralnej, która dotyczy “umów wzajemnych” i uzasadnia odrzucenie przez kapłana zwulgaryzowanej nowej Mszy. Pamiętam nadal jakby to miało miejsce zeszłej nocy ów 11 kwietnia 1942 roku kiedy podczas moich święceń poproszono bym umieścił lewą dłoń na kopii Mszału Rzymskiego Piusa V, wzniósł mą prawicę, stanął przed żywym Bogiem w tabernakulum i głośno przysiągł to co podpisałem jako przysięgę kilka minut wcześniej: “akceptuję i przyjmuję z całą stanowczością apostolskie i kościelne tradycje oraz wszystkie inne konstytucje i przepisy Kościoła.” Jednocześnie jakby odwzajemniając moje poświęcenie na całe życie w jego służbie Kościół mój dał mi wieczysty, osobisty przywilej i uroczyste zapewnienie Kościoła oficjalnie promulgowane i opublikowane na pierwszej stronie owego Mszału Rzymskiego, który miałem zacząć używać następnego dnia: “nigdy w przyszłości żaden kapłan, diecezjalny czy zakonny, nie może zostać zmuszony do stosowania jakiegokolwiek innego sposobu odprawiania Mszy.”

Na mocy tej umowy, wiążącej Kościół i mnie, stałem się kapłanem rytu łacińskiego Kościoła powszechnego. (…) Dopóki kapłan dobrowolnie nie zrezygnuje ze swego prawa do sprawowania tradycyjnej Mszy łacińskiej – i wykażemy że z uwagi na kwestie dogmatyczne nie wolno mu tego robić – nikt na ziemi, NAWET PAPIEŻ nie może jednostronnie złamać owej umowy, nie naruszając naturalnego Bożego prawa, wiążącego tak papieży jak ubogich. (…)

Może czas przypomnieć tak Watykanowi, jak i biskupom z taką czułością szanującym “prawa człowieka” kleru nowego chowu – dopuszczając nawet by księża apostaci, którzy weszli w świętokradcze związki małżeńskie nauczali teologii wszystkiego na “katolickich” uniwersytetach że księża “tradycyjni” też posiadają prawa!! A naczelnym z nich – zarówno ludzkim, jak i Boskim – jest prawo do pozostania KAPŁANAMI i nie podlegania degradacji do roli “przewodniczących MINISTRÓW”, jednych z wielu ministrów prowadzących protestanckie nabożeństwa wspólnotowe w kościołach “katolickich” w dzisiejszych czasach! Albowiem TO właśnie nowy Kościół a zwłaszcza jego nowa “Msza” czyni kapłanom: czyni z nich protestanckich MINISTRÓW! (…)

III. Odrzucamy “Nowy porządek Mszy” na podstawach dogmatycznych.

Nie zamierzam przepraszać nikogo za omówienie KANONICZNYCH i MORALNYCH aspektów kontrowersji “Nowa Msza a Stara Msza”. Możecie to nazwać pychą, uprzedzeniem, jak chcecie. Żadne przezywanie nie przyćmi faktu że moje kwalifikacje jako doktora prawa kanonicznego dwóch uniwersytetów katolickich w Europie i USA oraz 13 lat nauczania jako profesor prawa i teologii, jak również pełnienie funkcji doradcy teologa na soborze Watykańskim, są możliwe dla wszystkich do sprawdzenia. (…)

Rozległ się ten głos [kard. Ottavianiego] tym razem jako głos teologicznego giganta, który służył jako urzędowy strażnik ortodoksji Kościoła za czasów trzech kolejnych Wikariuszy Chrystusa. Nie było to tym razem radosne: Habemus Papam!, zamiast tego dramatyczne: Teneamus Missam! Musimy trzymać się Mszy! (…) Kard. Ottaviani jako pierwszy poinformował papieża Pawła o dogmatycznych powodach, które skłoniły go do odrzucenia proponowanej “Nowej Mszy”. Uczynił to 3 września 1969 roku, w święto św. Piusa X, w drodze osobistego listu, którego kopię otrzymał każdy katolicki biskup na świecie razem z tekstem “Krytycznej analizy NOM” napisanej przez grupę rzymskich teologów, której wnioski Ottaviani przyjął i załączył do swego listu jako przekonujące argumenty przemawiające za jego decyzją o odrzuceniu “Nowego (Nie)Porządku”. Wobec tego że ze strony papieża Pawła nie dotarła do niego żadna reakcja oraz że “straż pałacowa” papieża z powodzeniem udaremniła jego osobiste spotkanie z papieżem, Ottaviani zezwolił by jego list wraz z towarzyszącą mu “Krytyczną Analizą” zostały opublikowane 15 października 1969 roku. A mimo iż dwudziestu kardynałów i setka biskupów obiecała kard. Ottavianiemu że złoży swe podpisy pod oryginalnym listem przed jego publikacją (…) zaledwie jeden, Antonio Kardynał Bacci, dotrzymał danego słowa!

Gdy przyszli historycy zanotują imiona Alfredo Ottavianiego i Antonio Bacciego razem z bp Blaise Kurzem jako św. Atanazego, Hilarego i Jana Fishera XX wieku, mogli by z powodzeniem dodać że ci sami dwaj rzymscy kardynałowie publicznie zaaprobowali Katolicki Ruch Tradycji (CTM) (…)

Nie, mój drogi katolicki Przyjacielu, to nie z biura CTM w Nowym Jorku, lecz ze Świętego Oficjum w Rzymie wyszło oskarżenie o HEREZJĘ przeciw “Nowemu Porządkowi Mszy”. Albowiem czyż nie jest odrzuceniem nowej “Mszy” jako heretyckiej opisanie jej jako uderzającego odejścia od tych kanonów Soboru Trydenckiego, które NA WSZE CZASY “wzniosły niepokonaną barierę przeciw wszelkim HEREZJOM WYMIERZONYM W INTEGRALNOŚĆ TAJEMNICY MSZY”?

Nie, drogi Biskupie X…, to nie ulubiony chłopiec do bicia kurii z Baltimore lecz  sam “OBROŃCA WIARY” z  Rzymu nazwał nową “Mszę” “POWAŻNYM ZERWANIEM Z TRADYCJĄ” i oskarżył tych z nowego chowu, którzy przepychają “Nowy Porządek Mszy” o “NIEWIERNOŚĆ WOBEC OWEGO ŚWIĘTEGO DEPOZYTU DOKTRYNY, Z KTÓRYM WIARA KATOLICKA JEST NA ZAWSZE ZWIĄZANA.”

Nie, mój drogi zawsze posłuszny “konserwatywny” i “akceptowany przez Hierarchię” katoliku, to nie w budynku Pan Am ani w kaplicy Ave Maria na Long Island, lecz w cieniu samej rzymskiej Bazyliki św. Piotra powstała następująca lista zarzutów tak miażdżących że nie tylko uzasadniają odrzucenie nowej “Mszy”, lecz sprawiają że takie odrzucenie jest OBOWIĄZKIEM KAŻDEGO RZYMSKIEGO KATOLIKA! I cóż to za zarzuty! I każdy z nich znajduje uzasadnienie na każdej stronie nowych “sakramentarzy”!:

  1. Nowa Msza: “Podważenie wszystkich katolickich twierdzeń że Kościół Katolicki jest prawdziwym Kościołem”
  2. Nowa Msza: “Wywrócenie Tradycji niezmiennej w Kościele od IV-V wieku”.
  3. Nowa Msza: “Zadawalająca najbardziej modernistycznych protestantów”.

Co nie powinno nikogo dziwić, skoro NOM został stworzony przez “katolickich” ekspertów we współpracy z co najmniej pięcioma protestantami delegowanymi przez Światową Radę Kościołów. Jeden z nich, Max Thurian, z luterańskiego ośrodka w Taize, we Francji, publicznie oświadczył, wracając z jednego z regularnych spotkań z Pawłem VI, że obecnie jest “teologicznie możliwe” dla protestantów “korzystać z tej samej ‘Mszy’ co katolicy.” (z europejskiej prasy, w tym paryskiego “katolickiego” LA CROIX – 30 maja 1969). Podczas gdy inny wiodący teolog protestancki, profesor M. G. Siegwalt ze Strasburga we Francji, członek krajowej katolicko-protestanckiej “Komisji Jedności” publicznie stwierdził (…) że nowa “katolicka” Msza nie zawiera nic co mogłoby “niepokoić Protestanta” (Le Monde, 22 listopada 1969).

  1. Nowa Msza: “Definicja Mszy, która w praktyce podważa wszystkie istotne cechy Mszy: Rzeczywistą Obecność, rzeczywistość Ofiary, sakramentalną funkcję konsekrującego kapłana oraz wewnętrzną wartość ofiary eucharystycznej niezależną od obecności ludu.”
  2. Nowa Msza: “Duchowa obecność Chrystusa w kongregacji… jest stawiana na tym samym jakościowym poziomie co substancjalna i fizyczna rzeczywistość sakramentalnej obecności eucharystycznej.”
  3. Nowa Msza: “Końcowy cel Mszy – oddanie chwały Trójcy Przenajświętszej… został usunięty.”
  4. Nowa Msza: “Odeszło się od zwyczajnego celu Mszy to jest odpuszczenia grzechów…” jak pokazuje to “zaskakujące wyeliminowanie w nowym obrządku ‘wspomnienia zmarłych’ oraz wszelkich wzmianek o cierpieniu dusz czyśćcowych.”
  5. Nowa Msza: “zmienia naturę ofiarowania z miłej Bogu i przyjmowanej przez niego Ofiary w rodzaj wymiany darów między człowiekiem a Bogiem.”
  6. Nowa Msza: “Chrystus jest obecny jedynie ‘duchowo’ nie substancjalnie. Chleb i wino zmieniają się jedynie duchowo, nie substancjalnie. Człowiek przynosi chleb zaś Bóg zmienia go w ‘chleb życia’, człowiek przynosi wino, zaś Bóg zmienia go w ‘napój duchowy’… które to dwa wyrażenia mogą nic nie znaczyć.”
  7. Nowa Msza: “poprzez zniesienie ciągłych odwołań do Boga w modlitwach eucharystycznych, zniknęło jasne rozróżnienie między ofiarą Boską i ludzką… Ofiarowanie Boskiej Żertwy zaczyna przypominać dobroczynne spotkanie czy bal charytatywny.”
  8. Nowa Msza: “… w zakresie istoty Ofiary: Tajemnica Krzyża nie jest już wyrażona w sposób wyraźny… Zmiana w formułach ujawnia zmianę doktryny… Prawdziwa i Stała Obecność Chrystusa – Ciała, Krwi, Duszy i Bóstwa w przeistoczonych postaciach nie jest nigdy wspominana.”
  9. Nowa Msza: “Systematyczna i milcząca negacja Prawdziwej Obecności jest zauważalna także w wyeliminowaniu:

– większości przyklęknięć,

– oczyszczenia palców kapłana w kielichu,

– wystrzegania się wszelkich kontaktów palców kapłana po Konsekracji mogących prowadzić do profanacji,

– puryfikacji naczyń,

– palki chroniącej kielich,

– wewnętrznego złocenia świętych naczyń,

– konsekracji ołtarzy,

– kamieni ołtarzowych i relikwii… co jest innowacją prowadzącą wprost do ‘wieczerzy eucharystycznych’ w prywatnych domach,

– trzech nakryć ołtarzowych zastąpionych jednym,

– klęczenia w dziękczynieniu po Komunii,  które zastąpiono siedzeniem przez kapłana i lud, co jest dość logicznym rozwinięciem postawy stojącej na Komunię,

– wszystkich starożytnych przepisów na wypadek upadku konsekrowanej Hostii na podłogę.”

  1. Nowa Msza: “kolejny gwałtowny cios w wiarę w Rzeczywistą Obecność: Rzeczywista Obecność zostaje zrównana z obecnością w słowie (Biblii) co jest typowo protestanckie”.
  2. Nowa Msza: “Raczej ludzie niż kapłan są nieodzownym elementem celebracji a ponieważ nawet tutaj nie jest jasne kim jest ofiarnik, sam lud zdaje się obdarzony autonomicznymi przymiotami kapłańskimi. Nie będzie niespodzianką jeśli z tego miejsca niedługo lud zostanie dopuszczony do przyłączenia się do kapłana w wygłaszaniu formuły Konsekracji, co jak się zdaje w rzeczywistości w pewnych miejscach już wystąpiło.”
  3. Nowa Msza: “Zminimalizowana, zmieniona i zafałszowana zostaje rola kapłana… Zostaje połączony z ‘Braćmi’. Nawet ministrant zwraca się do niego jako ‘mój bracie’ w Confiteor (czy raczej jego pozostałości!) w ‘Mszy bez zgromadzenia’. Zdaje się obecnie jedynie protestanckim ministrem.”
  4. Nowa Msza: “Zauważmy przy okazji niesłychaną nowinkę, która zapewne wywoła najpoważniejsze skutki psychologiczne: liturgia Wielkiego Piątku w czerwonych szatach zamiast czarnych; wspomnienie kolejnego męczennika zamiast żałoby całego Kościoła wobec śmierci Jego Założyciela.”
  5. Nowa Msza: “Bardzo ważne pominięcie zwrotu: ‘przez Chrystusa, Pana naszego’, gwarancji bycia wysłuchanym, danej Kościołowi po wsze czasy.”
  6. Nowa Msza: “Tajemnica Kościoła – jednego, świętego, katolickiego, apostolskiego – zostaje umniejszona i zostaje zmienione jej znaczenie na ‘wszystkich, którzy poszukują Boga…'”
  7. Nowa Msza: “Poważnie narażona na szwank jest jedność Kościoła.”
  8. Nowa Msza: “wyraźny zamach na dogmat o świętych obcowaniu.”
  9. Nowa Msza: “sprofanowaniu uległy regulacje dotyczące Ofiary, stanowiące dowód jej świętego charakteru.”
  10. Nowa Msza: “Całkowita desakralizacja: zwykły chleb, … świeccy dotykający naczyń liturgicznych… rozpraszająca atmosfera tworzona poprzez nieustanny ruch kapłana, diakona, kantora, komentatora, lektorów męskich i żeńskich…”

Od publikacji powyższej rzymskiej “Analizy” desakralizacja zatoczyła już pełne koło w tych parafiach, gdzie “wyzwolone” zakonnice, aktywiści nagle promowani na “stałych diakonów” i inni faworyci lokalnych duchownych rozdają teraz to co nadal nazywają ‘Komunią’. I pomyśleć że kiedyś św. Ambroży, poprzednik Pawła VI jako arcybiskup Mediolanu samemu cesarzowi Teodozjuszowi powiedział by trzymał się poza katedralnym prezbiterium tymi słowami: “Wasza Cesarska Mość, TYLKO KAPŁANI mają dostęp do wewnętrznych miejsc świętych, dla WSZYSTKICH innych, miejsca te są zamknięte i ZAKAZANE…”

  1. Nowa Msza: “Nowy Porządek odchodzi w sposób niesłychanie znaczny od teologii Mszy katolickiej… Kompletna analiza wszystkich pułapek, zagrożeń oraz elementów destruktywnych duchowo i psychologicznie zawartych w nowej liturgii… byłaby poważnym przedsięwzięciem…”
  2. Nowa Msza: “II Modlitwa Eucharystyczna może być odmawiana z doskonałym spokojem sumienia przez kapłana, który nie wierzy już w transsubstancjację lub ofiarny charakter Mszy – zatem nawet przez protestanckiego ministra” (…)
  3. Nowa Msza: “wraz z ogłoszeniem ‘Nowego Porządku’ wierny katolik jest zmuszany do dokonania najtragiczniejszego wyboru: albo przyjąć NOM albo zachować wiarę Soboru Trydenckiego, z którą katolickie sumienie jest na zawsze związane.”
  4. Nowa Msza: “Nowa liturgia będzie przedmiotem zachwytu rozmaitych grup, które balansując na krawędzi apostazji wprowadzają zamęt w Kościele Bożym, zatruwając jego organizm i podważając jedność doktryny, kultu, moralności i dyscypliny, w kryzysie duchowym bez precedensu.”
  5. Nowa Msza: “Nowa liturgia… nieobliczalny błąd!” (…)

Kardynalną kwestią będącą przedmiotem naszej walki o tradycyjną Mszę Łacińską NIE JEST JĘZYK ŁACIŃSKI – choć musimy również go bronić z szeregu ważnych powodów – LECZ PRZETRWANIE WAŻNEJ OFIARY MSZY. Protestanckie nabożeństwo odprawione po łacinie pozostaje nabożeństwem PROTESTANCKIM. (…)

This entry was posted in Rewolucja SW II. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.