R. de Mattei: Rocznice roku 2017 (fragment)

“(…) Rosyjska rewolucja była nie tylko wydarzeniem historycznym, była wydarzeniem filozoficznym. W swojej pracy dotyczącej Feuerbacha (1845) Karol Marks utrzymuje, że zadaniem filozofa nie jest interpretacja świata, lecz jego przemiana. Rewolucjonista musi zademonstrować w praktyce siłę i efektywność swojej idei. Lenin, dochodząc do władzy, dokonał aktu filozoficznego, albowiem nie teoretyzował, lecz wprowadził Rewolucję. W pewnym sensie, socjalizm Marksa i Engelsa dzięki Leninowi “wcielił się” w historię. Rosyjska rewolucja jawi się zatem jako diaboliczna parodia tajemnicy Wcielenia. Jezus, poprzez swe Wcielenie pragnął otworzyć ludziom bramy Nieba: rewolucja marksistowska zamknęła bramy Nieba aby uczynić z Ziemi swój niemożliwy raj. Była to erupcja czynnika demonicznego w historii.

Jednakże Niebo odpowiedziało wybuchem sacrum na ziemi. Na drugim krańcu Europy, w tych samych miesiącach, wydarzyło się coś odmiennego: 13 maja 1917 roku w Cova de Iria – odosobnionym miejscu pełnym skał i oliwnych drzewek, w pobliżu wsi Fatima, w Portugalii “pani ubrana cała na biało, jaśniejsza niż słońce, rozsiewająca promienie światła, jaśniejsze i mocniejsze niż kryształowe szkło wypełnione wodą z bąbelkami, przeniknięta palącymi promieniami słońca” pojawiła się trójce dzieci strzegącej owiec – Franciszkowi, Hiacyncie Marto oraz ich kuzynce Łucji dos Santos. Pani ujawniła że jest Matką Bożą, powierzając przesłanie dla ludzkości, jak uczyniła to wcześniej w Paryżu na Rue du Bac w roku 1838 i w Lourdes w roku 1858. Matka Boża spotykała się z trójką pastuszków w trzynaste dni kolejnych miesięcy aż do października. Było sześć objawień. Ostatnie zakończyło się wielkim cudem na niebie, cudowną pieczęcią z Nieba. “Tańcem słońca”, którego świadkami było tysiące ludzi, którzy byli w stanie opisać go w szczegółach i który był widoczny nawet z odległości 40 kilometrów. Od tego momentu historie Fatimy i Rosji zostały połączone.

Dzieje XX wieku aż po nasze dni oglądały zmagania między dziećmi światła i dziećmi ciemności. Pierwsze karmią się tym co możemy nazwać duchem Fatimy, drugie duchem Księcia ciemności, który w XX wieku ujawnił się przede wszystkim pod postacią komunizmu i jego metamorfoz.

Przede wszystkim jednak Fatima jest przesłaniem. Przesłanie przekazane przez Matkę Bożą w Fatimie zawiera trzy części, zwane tajemnicami, tworzące organiczną, spójną całość. Pierwsza to przerażająca wizja piekła, do którego trafiają dusze grzeszników: miłość Niepokalanego Serca Maryi staje wobec tej kary i stanowi najlepsze lekarstwo przekazane przez Boga ludzkości w celu zbawienia dusz. Druga część zakłada dramatyczną alternatywę dziejową: pokój jako owoc nawrócenia świata i spełnienia żądań Maryi, albo straszliwa kara czeka ludzkość jeśli będzie uporczywie trwała w swoich grzechach. Rosja byłaby narzędziem owej kary.

Trzecia część, ujawniona przez Stolicę Apostolską w czerwcu 2000 roku, skupia się na tragedii w życiu Kościoła, przedstawiając wizję papieża i biskupów, duchownych i świeckich ginących z rąk prześladowców. Dyskusje jakie rozgorzały w ostatnich latach na temat tej “Trzeciej tajemnicy” tworzą jednak ryzyko przyćmienia proroczej siły centralnej części Przesłania, podsumowanej w dwóch jednoznacznych twierdzeniach: Rosja “rozprzestrzeni swe błędy po całym świecie” oraz “na końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje”.

“Rosja rozprzestrzeni swe błędy po całym świecie”. Określenie “błędy” jest precyzyjne: błąd jest zaprzeczeniem prawdy. Prawda zatem istnieje i istnieje tylko jedna prawda: ta, która jest zachowywana i szerzona przez Kościół katolicki. Błędy Rosji to błędy ideologii sprzeciwiającej się porządkowi naturalnemu i chrześcijańskiemu, poprzez podważanie Boga, religii, rodziny i własności prywatnej. Zespół tych błędów posiada nazwę: komunizm i znajduje w Rosji główny ośrodek rozprzestrzeniania. Zbyt często komunizm jest identyfikowany jedynie z politycznym reżimem, pomijając jego aspekt ideologiczny, podczas gdy to właśnie jego wymiar ideologiczny podkreśla Matka Boża.

Antykomunizm XX wieku często ograniczał się do identyfikowania jedynie komunizmu sowieckich tanków i Gułagu, które są z pewnością wyrazem komunizmu, jednak nie stanowią jego sedna. Pius XI podkreślił perwersyjną ideologicznie naturę komunizmu. “Po raz pierwszy w dziejach – wskazał Pius XI w swej encyklice Divini Redemptoris z 19 marca 1937 roku – jesteśmy świadkami zaplanowanych z zimną krwią i do ostatniego szczegółu zmagań między człowiekiem i wszystkim co nazywamy Bogiem” (2 Tes 1,4). Wielu antykomunistów pomija ten aspekt, ulegając iluzji możliwości kompromisu z komunizmem “humanitarnym”, oczyszczonym z przemocy. Nie pojęli oni wewnętrznego ideologicznego zła komunizmu. Co jest początkiem tego ideologicznego zła? Sami komuniści zawierają wszystkie swe błędy w formule materializmu dialektycznego: wszechświat jest materią w procesie ewolucji, zaś dialektyka heglowska jest duszą tej ewolucji. Ta filozoficzna, panteistyczna wizja znajduje swój polityczny wyraz w społeczeństwie bezklasowym. Społeczny i polityczny egalitaryzm wywodzi się z egalitaryzmu metafizycznego, który nie tylko podważa rozróżnienie między Bogiem a człowiekiem, ale, poprzez ubóstwienie materii, zaprzecza każdemu rozróżnieniu między ludźmi a innymi stworzeniami.

Błędny nie biorą się znikąd. Błędy Rosji, jak wszystkie błędy, wypłynęły ze wcześniejszych błędów i, z kolei, spowodowały dalsze błędy. Aby w pełni zrozumieć ich naturę musimy zadać pytanie skąd te błędy się wzięły i dokąd nas prowadzą. Podstawowym dokumentem komunizmu jest Manifest Partii Komunistycznej opublikowany przez Karola Marksa (1818-1883) i Fryderyka Engelsa (1820-1895) w lutym roku 1848. Tekst ten został zlecony Marksowi i Engelsowi przez Ligę Sprawiedliwych, komunistyczną grupę oddaną ultra-jakobińskim ideom Grakchusa Babeuf (1760-1797). Do bezpośrednich poprzedników socjalizmu Engels zalicza, obok jakobinów, również anabaptystów, lewellerów angielskiej rewolucji oraz filozofów XVIII-wiecznego oświecenia.

Anabaptyści reprezentują skrajną lewicę Rewolucji protestanckiej, to co historyk George Hunston Williams (1914-2000) opisywał jako radykalną Reformację, w opozycji do uczonej Reformacji Lutra i Kalwina. W rzeczywistości, nie była to kwestia opozycji, lecz rozwoju: wszystkie rewolucje cechuje to że ich potencjał jest zawarty w ich początkowym momencie, zaś elementy leżące u podstaw anabaptyzmu wywodzą się z rozmachu jaki od początku Luter nadał religijnej rewolucji XVI stulecia. Profesor Plinio Corrêa de Oliveira (1908-1995) zauważył że:

“Podobnie jak kataklizmy, złe namiętności mają niezwykłą siłę, ale ukierunkowaną jedynie na zniszczenie. W pierwszym momencie ich wielkich wybuchów, siła owa posiada już potencjał całej złośliwości jaką przejawi w swych najgorszych ekscesach. Na przykład, w pierwszych zaprzeczeniach protestantyzmu były zawarte anarchiczne tęsknoty komunizmu. Choć Luter, z punktu widzenia wyraźnych stwierdzeń, był nikim więcej jak tylko Lutrem, wszelakie tendencje, stan ducha i nieobliczalność luterańskiego wybuchu niosły w sobie, w wymiarze pełnym i autentycznym, choć ukrytym, ducha Woltera i Robespierra, Marksa i Lenina.”

Należy podkreślić tu drugą ważną kwestię. To prawda że “idee mają konsekwencje”, lecz nie wszystkie konsekwencje są zgodne z intencjami. Niemiecki filozof Wilhelm Wundt (1832-1920) ukuł wyrażenie “heterogonia skutków” (Heterogonie der Zwecke) aby opisać sprzeczności istniejące często między zamiarem człowieka i skutkami jego czynów. Heterogonia skutków jest właściwa wszelkim utopiom, które, zaprzeczając rzeczywistości, są skazane na to, że rzeczywistość im zaprzeczy. Na przykład Luter teoretyzował o wyłączności wiary, odmawiając jakiejkolwiek wartości ludzkiemu rozumowi. A jednak, w tym samym czasie, podważał autorytet Kościoła, w imię zasady Sola Scriptura, z intepretacją według zasady wolnego badania. Włoscy anabaptyści, znani jako socynianie, ponieważ popierali koncepcje sieneńskich heretyków Leliusza (1525-1562) i Fausta Socyna (1539-1604), przypisując wiodącą rolę rozumowi, w ten sposób niszcząc swym krytycyzmem teksty Pisma Świętego.

Socynianizm jest odmianą radykalnego protestantyzmu, która przeniosła się z Włoch do Polski, gdzie znalazła swój rozkwit na przełomie XVI i XVII wieku. Następnie wybyła do Holandii, a potem do Anglii, w czasie angielskiej rewolucji. Socynianizm jest punktem przejścia wśród religijnych sekt o charakterze anabaptystycznym w XVII i XVIII wieku do XVIII-wiecznych sekt filozoficznych o strukturze masońskiej. W “świeckiej świątyni” cnót społecznych – loży masońskiej – praktykowany był kult nowej etyki, uwolnionej z więzów wszystkich dogmatów i moralności religijnej.

Relacje między socynianizmem i masonerią można prześledzić przy okazji postaci Johna Tolanda (1670-1722), autora dzieła “Pantheisticon” (1720), w którym opisuje on doktrynę i organizację towarzystwa “sodales socratici”, przedstawionego jako ośrodki nie tylko filozoficznej i politycznej debaty, ale również ezoteryczne wprowadzenie w panteizm, proponując ich członkom wprowadzenie egalitarnej republiki, wolnej od każdej formy “przesądu religijnego”. Panteizm i egalitaryzm zwykle się łączą.

W roku 1723, po utworzeniu Wielkiej Loży [Londyńskiej], duchowny prezbiteriański Jakub Anderson opublikował “Konstytucje wolnomularzy”. Dzieło to zostało ponownie wydane w Filadelfii, w roku 1734 przez Benjamina Franklina (1706-1790), który w tym samym roku został wybrany na Wielkiego Mistrza Masońskiego Pensylwanii. W grudniu roku 1776 Franklin został wysłany do Francji jako amerykański komisarz. Podczas pobytu we Francji, Benjamin Franklin pozostawał czynny jako mason, służąc jako Czcigodny Mistrz Loży Les Neufs Soeurs. Założenie Wielkiego Wschodu w roku 1773 znaczyło początek nowego etapu: politycznej kampanii poza lożami. Masoni kontrolowali wybory marcowo-kwietniowe roku 1789 we Francji, a w ramach trzeciego stanu uformował się blok kierowany przez masonerię. Do członków loży francuskiej należał hrabia Count Mirabeau (1749-1791), były ambasador francuski w Berlinie, mówca i mąż stanu, który na początku roku 1791 miał zostać wybrany przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego.

Bibliotekarz Kongresu, historyk James H. Billington pisze: “Mirabeau zapoczątkował zastosowanie sugestywnego języka tradycyjnej religii do nowych instytucji politycznych rewolucyjnej Francji. Już 10 maja 1789 napisał do tych, którzy wybrali go do Trzeciego Stanu, że celem Stanów Generalnych nie była reforma lecz ‘odnowa’ narodu. Nazwał następnie Zgromadzenie Narodowe ‘nietykalnym kapłaństwem polityki narodowej’, Deklarację Praw Człowieka – ‘polityczną ewangelią’, zaś Konstytucję roku 1791 nową religią, ‘za którą lud jest gotowy umrzeć'”.

Mirabeau był członkiem bawarskich iluminatów, tajnego stowarzyszenia założonego w roku 1776 przez Adama Weishaupta, wykładowcę prawa kanonicznego na niemieckim uniwersytecie Ingolstadt. Dwa źródła pierwszej rangi naszej wiedzy o spisku iluminatów Adama Weishaupta to ‘Dowody spisku’ profesora Johna Robinsona, wydane po raz pierwszy w roku 1798 oraz czterotomowe studium ojca Augustyna Barruela ‘Pamiętniki ukazujące dzieje jakobinizmu’, opublikowane w roku 1799. Polecam te książki. Celem Zakonu było zniszczenie wszystkich religii, obalenie wszystkich rządów i zniesienie własności prywatnej.

Rewolucja rosyjska nie zrodziła się spontanicznie, lecz była wynikiem procesu, który dużo wcześniej się rozpoczął. Teoretyk komunizmu Antonio Gramsci (1891-1937) podsumowuje ten rewolucyjny proces w formule ‘filozofia praktyki’: “Filozofia praktyki stanowi ukoronowanie tego całego ruchu (…) Odpowiada ona splotowi reformacji protestanckiej z rewolucją francuska. To filozofia, która jest również polityką i polityka, która jest także filozofią.”

Jednakże, fałszywa filozofia, kiedy zostaje upolityczniona, to jest, kiedy jest realizowana w praktyce, zawsze zdradza swe założenia. Jedynie prawda jest ze sobą spójna. Błąd jest zawsze sprzeczny. W tym znaczeniu, Rewolucja może zostać dokonana tylko wtedy jeśli siebie zdradzi. Wymowna jest dyskusja między Stalinem i Trockim. Trocki oskarża Stalina o zdradę Rewolucji. Stalin odpowiada że praktyka, to jest podbój i zachowanie władzy, dowodzi prawdzie jego idei. Obaj mieli rację i obaj się mylili. Ci co walczą z prawdą, walczą ze sobą samym.

Pewne jest że w XX wieku nie istnieją inne zbrodnie porównywalne do komunizmu z uwagi na obszar na jaki się rozprzestrzenił, terytoria jakie zajął i nasilenie nienawiści jaką był w stanie wydzielić. Jednak zbrodnie te są konsekwencjami błędów. Po upadku Związku Sowieckiego, jak gdyby uwolnione z opakowania, miały rozlać się jak ideologiczny miazmat na cały zachód, pod postacią relatywizmu kulturalnego i moralnego.

Wyznawany i praktykowany dziś na zachodzie relatywizm ma swoje korzenie w teorii materializmu i marksistowskim ewolucjonizmie. Innymi słowy – bazuje na zaprzeczeniu jakiejkolwiek rzeczywistości duchowej oraz jakiemukolwiek stabilnemu i stałemu elementowi w człowieku i społeczeństwie.

Za tą rewolucją kulturalną, która przemienia dyktaturę proletariatu w dyktaturę relatywizmu stoi jako teoretyk Antonio Gramsci. Dla Gramsciego zadaniem komunizmu jest przyniesienie ludziom owego integralnego sekularyzmu, który Oświecenie rezerwowało dla ograniczonego kręgu elit. Na poziomie społecznym, ów ateistyczny sekularyzm jest wzbudzany, według słów tego włoskiego komunisty: poprzez środki “całkowitej sekularyzacji życia społecznego, co pozwoli komunistycznej ‘praktyce’ wyplenić dogłębnie społeczne korzenie religii. Nowa Europa bez żadnych korzeni, która wyrzuciła wszystkie odesłania do chrześcijaństwa ze swego założycielskiego Traktatu, zrealizowała w pełni plan Gramsciego dotyczący sekularyzacji społeczeństwa.

Musimy uznać fakt że proroctwo fatimskie, według którego Rosja miała rozprzestrzenić swe błędy na cały świat, wypełniło się. Upadek żelaznej kurtyny sprawił że rozprzestrzenianie się tych błędów stało się procesem niepowstrzymanym. Rozpadowi komunizmu towarzyszyło gnicie zachodu. Jednocześnie zniknął antykomunizm albowiem “nieliczni byli w stanie przeniknąć prawdziwą naturę komunizmu” jak przestrzegał Pius XI w Divini Redemptoris. Dziś ludzie czują się niemal zakłopotani kiedy mają powiedzieć że są antykomunistami. To jest wielkie zwycięstwo komunizmu: zniknął z pola widzenia bez rozlewu kropli krwi, bez dokonania na nim osądu, bez oskarżenia tej ideologii, które potępiło by pamięć o niej.

Władymir Bukowski w swoim ” Moskiewskim Sądzie” napisał:

“Każde wydarzenie w naszym życiu, nawet o małym znaczeniu, podpada pod kontrolę takiej czy innej komisji. Zwłaszcza jeśli zginęły jakieś osoby. Katastrofa lotnicza, kolejowa, wypadek przemysłowy – i eksperci się spierają, przeprowadzają analizy, próbują ustalić rozmiar winy (…) nawet po stronie rządowej, jeśli ma ona najmniejsze powiązanie z tym co się wydarzyło .(…) A jednak istnieje konflikt (…) który dotknął praktycznie każdy kraj na świecie, kosztował miliony żyć ludzkich i setki miliardów dolarów, oraz – jak to często padało – niemal doprowadził do globalnej zagłady, który nie został zbadany przez żadne państwo czy organizację międzynarodową. Czy dziwi że wykazując chęć zbadania każdego wypadku, odrzucamy badanie największej katastrofy naszych czasów? Albowiem w głębi naszych serc już wiemy jakie wnioski przyniosłoby takie dochodzenie, podobnie jak każda normalna osoba wie, kiedy weszła w konszachty ze złem. Nawet jeśli intelekt dostarcza pozornie słusznych, logicznych i na pozór akceptowalnych wymówek, głos sumienia szepcze że nasz upadek zaczął się w momencie, w którym zgodziliśmy się na ‘pokojową koegzystencję’ ze złem”.

Niestety, Kościół katolicki wspierał i wspiera ową ‘pokojową koegzystencję’ ze złem.

Komunistyczny dyktator Fidel Castro, umierając 26 listopada 2016 roku, otrzymał pochwały od całego Zachodu, a nawet od Kościoła katolickiego. Papież Franciszek, siódmy po Piusie XI, w wywiadzie udzielonym Eugeniuszowi Scalfariemu porównał komunizm do chrześcijaństwa i stwierdził że nierówności są “największym złem jakie istnieje na świecie”. A jednak istota komunizmu leży właśnie w podważeniu wszelkich form różnic społecznych, zaś religijnym wyrazem tego egalitaryzmu jest ekumeniczne zrównanie wszystkich religii, podobnie jak filozoficznym wyrazem jest ekologiczny panteizm. Papież Bergoglio przyjął ostatnio w Watykanie działaczy tak zwanych “ruchów ludowych”, przedstawicieli nowej marksistowsko-ekologicznej lewicy i wyraził swoją przychylność dla pro-marksistowskich rządów braci Castro na Kubie, Chàveza i Maduro w Wenezueli, Moralesa w Boliwii, Rafaela Correi w Ekwadorze i José Mujicy w Urugwaju.

Kardynał Zen, biskup emeryt Hong Kongu i najwyższy rangą hierarcha kościelny w Chinach, w wywiadzie oskarżył papieża Franciszka że “sprzedał” chińskich katolików, zawierając układ z komunistycznym rządem.

Błędy komunizmu nie tylko rozprzestrzeniły się po świecie, ale przeniknęły do świątyni Boga, jak dym szatana spowijający i dławiący Mistyczne Ciało Chrystusa. Nie tylko to. W Fatimie Matka Boża pokazała trójce małych pastuszków straszliwą wizję piekła, gdzie idą dusze biednych grzeszników i zostało wyjawione Hiacyncie że to grzech przeciw czystości wiedzie najwięcej dusz do piekła. Któż mógł sobie wyobrazić, że sto lat później do wielkiej liczby grzechów nieczystych jakie są popełniane, zostanie dodane publiczne wyznawanie nieczystości pod postacią wyzwolenia seksualnego i wprowadzenia związków pozamałżeńskich, nawet homoseksualnych, do systemów prawnych głównych narodów Zachodu? I któż mógł sobie wyobrazić że dokument papieski, posynodalna adhortacja papieża Franciszka Amoris Laetitia, ogłoszona 8 kwietnia 2016 roku, będzie wspierała cudzołóstwo? Prawo Boże i naturalne nie dopuszcza wyjątków. Ci, którzy teoretyzują na temat wyjątku, niszczą zasadę.

W jednym z dubiów sformułowanych przez kardynałów wobec papieża czytamy: “po Amoris laetitia (nr 301) czy nadal jest możliwe stwierdzenie że osoba, która stale żyje w stanie sprzecznym z przykazaniem Bożego prawa, na przykład tym, które zakazuje cudzołóstwa (Mt 19, 3-9), znajduje się w obiektywnej sytuacji ciężkiego uporczywego grzechu?” Okoliczność że dziś wątpliwość tego rodzaju może zostać przedstawiona papieżowi i Kongregacji Nauki Wiary wskazuje w jak ciężkim i głębokim kryzysie jest obecnie Kościół.

Kardynał Kasper wraz z innymi pasterzami i teologami oświadczył że Kościół musi dostosować swój ewangeliczny przekaz do praktyki czasów. Jednak prymat praktyki nad doktryną należy do istoty marksizmu-leninizmu. I tak jak Marks oświadczył że zadaniem filozofów nie jest poznanie świata, lecz jego przemiana, dziś wielu teologów i pasterzy utrzymuje że zadaniem teologów nie jest szerzenie Prawdy lecz jej re-interpretacja w praktyce. Nie należy zatem zmieniać nawyków chrześcijan aby przywieść ich z powrotem do zgodności z nauką Ewangelii, lecz dostosować Ewangelię do owej hetero-praktyki chrześcijan.

Antidotum na dyktaturę relatywizmu jest doktrynalna i moralna czystość Niepokalanego Serca Maryi. To Matka Boża, nie ludzie, zniszczy błędy, które nam grożą. Niebo jednakże poprosiło o konkretny wyraz współpracy ze strony ludzkości. Matka Boża mówi że warunkami uniknięcia kary są: publiczny i uroczysty akt poświęcenia Rosji Jej Niepokalanemu Sercu, dokonany przez papieża w łączności z wszystkimi biskupami świata oraz praktyka Komunii wynagradzającej w pierwsze soboty miesiąca.

Ekumeniczny Sobór Watykański II mógł być wielką szansą na wypełnienie żądań Matki Bożej. W roku 1965, 510 arcybiskupów i biskupów z 78 krajów podpisało petycję, w której prosili papieża w łączności z ojcami soborowymi by poświęcić świat Niepokalanemu Sercu Maryi, a szczególnie Rosję i inne narody zdominowane przez komunizm. Jednakże Paweł VI nie przywiązał do tej prośby żadnej wagi. Pius XII i Jan Paweł II dokonali częściowych aktów poświęcenia Rosji lub świata, które przyniosły pewne skutki i owoce, ale miały charakter niepełny. Benedykt XVI 12 maja 2010 roku, w Kaplicy Objawień, wzniósł modlitwę zawierzenia Matce Bożej, prosząc o wyzwolenie: “od wszelkiego niebezpieczeństwa jakie nam grozi”. Jednak również ten akt był niepełny.

Osoby oddane sprawie fatimskiej miały nadzieję uzyskać coś więcej od papieża Franciszka niż uczynili jego poprzednicy, lecz spotkał je zawód. W swoim akcie maryjnym z października 2013 roku papież nie wymienił ani Niepokalanego Serca, ani świata, ani Kościoła, ani samej Rosji. Papież Franciszek uda się do Fatimy na nadchodzący dzień 13 maja. Co wtedy powie i zrobi?

Dziś konsekracja Rosji nadal nie jest dokonana, praktyka Komunii wynagradzającej w pierwsze soboty nie jest rozpowszechniona, a przede wszystkim atmosfera w jakiej tkwimy to duch zdegenerowanego hedonizmu, zaspakajania wszelkich przyjemności i pożądań, poza prawami moralnymi. Któż może zatem twierdzić że proroctwo fatimskie się wypełniło i wielkie wydarzenia zapowiedziane przez Matkę Bożą w roku 1917 są już za nami?

Matka Boża w Fatimie nie prosiła jedynie hierarchię Kościoła o publiczne akty. Obok tych koniecznych aktów musi istnieć głęboki duch wewnętrznego nawrócenia i pokuty, jak napomina się nas w Trzeciej Tajemnicy, w potrójnym wezwaniu przez Anioła do czynienia pokuty.

Pokuta oznacza przede wszystkim skruchę, duch żalu za grzechy, który sprawia że jesteśmy świadomi wagi win popełnianych przez nas i innych, i który sprawia że odrzucamy je całym sercem. Pokuta oznacza doktrynalną i moralną rewizję wszystkich błędów przyjętych w ostatnim stuleciu przez zachodnie społeczeństwo. Przesłanie fatimskie przypomina nam wyraźnie że alternatywą do pokuty jest straszna kara, która grozi ludzkości.

Świat aby uniknąć tej kary musi zmienić swego ducha, lecz nie jest w stanie tego uczynić jeśli nie uzna ogromu popełnianych grzechów, począwszy od wprowadzenia masowych mordów i związków homoseksualnych do systemów prawnych. Obie te kwestie są grzechami skierowanymi bezpośrednio przeciw Bogu, Stworzycielowi natury: grzechami, które, jak uczy katechizm, wołają do pomstę do Nieba. Innymi słowy: zaciągają wielką karę.

Bez skruchy kara nie może zostać wstrzymana. Bez odniesienia do tej kary pozbawia się przesłanie fatimskie jego głębokiego znaczenia.

Pokuta oznacza skruchę, oznacza odrzucenie i znienawidzenie grzechu. Nienawiść do grzechu musi skłaniać nas do walki z nim, a kiedy grzech ma charakter publiczny, musi pobudzać nas do działań publicznych, do walki z korzeniami i skutkami zła w społeczeństwie. Albowiem wezwanie do pokuty w przesłaniu fatimskim jest także wezwaniem do walki z błędami, które wprowadzają zepsucie do całego dzisiejszego społeczeństwa.

Przesłanie fatimskie jest nie tylko przesłaniem antykomunistycznym, jest również przesłaniem antyliberalnym i antyluterańskim, albowiem błędy Rosji wywodzą się z błędów rewolucji francuskiej i protestantyzmu. Są to błędy rewolucji antychrześcijańskiej, którym stawia opór katolicka kontrrewolucja. Jak wskazuje hrabia de Maistre nie jest to rewolucja w drugą stronę, lecz przeciwieństwo rewolucji w jej wszystkich politycznych, kulturalnych i religijnych aspektach. (…)

Pozwólcie mi przypomnieć objawienie od Matki Bożej Fatimskiej, o którym dowiedzieliśmy się zaledwie parę lat temu – dokładnie w roku 2013, kiedy to Karmel w Coimbrze opublikował tom Um Caminho sob o olhar de Maria. Około godziny czwartej po południu, 3 stycznia 1944 roku, w kaplicy domu zakonnego w Tuy, przed Tabernakulum, Matka Boża wezwała siostrę Łucję do spisania tekstu Trzeciej Tajemnicy i siostra Łucja wspomina:

“Czułam jak moją duszę zalewa tajemnica światła, które jest Bogiem i w Nim widziałam i słyszałam że grot włóczni, jak płomień, który się odrywa, dotyka osi ziemi i drży ona: góry, miasta, miasteczka, wsie zostają pogrzebane z ich mieszkańcami. Morze, rzeki i chmury występują ze swych granic, zalewając i pociągając ze sobą w wirze domy i ludzi w niezliczonej ilości. To oczyszczenie świata z grzechu w jakim jest zanurzony. Nienawiść, pycha powodują niszczycielską wojnę. Potem poczułam jak serce mi drży i w moim duchu łagodny głos powiedział: ‘w czasie – jedna wiara, jeden chrzest, jeden Kościół, święty, katolicki, apostolski. W wieczności – Niebo!’ To słowo ‘Niebo’ wypełniło moje serce pokojem i szczęściem w taki sposób że niemal nieświadomie, przez długi czas powtarzałam sobie: Niebo, Niebo!”

Matka Boża przypomina nam że ludzkości grozi straszna kara i że wyznawanie całości wiary katolickiej jest konieczne w tej dramatycznej epoce, w jakiej żyjemy. Jedna Wiara, jeden Chrzest i jeden Kościół. Nie powinniśmy zatem opuszczać Kościoła, lecz zwrócić się ku niemu, żyć w nim i w nim umrzeć, albowiem poza Kościołem nie ma zbawienia. Poza jego drzwiami jest jedynie rozpaczliwa otchłań piekła. Pozostaje wybór między Niebem i piekłem, które mają swój, właściwy sobie przedsmak na ziemi. Piekłem dla narodów jest ateistyczne, anarchistyczne i egalitarne społeczeństwo. Rajem dla narodów jest surowa, hierarchiczna, uświęcona cywilizacja chrześcijańska.

Zdobywamy Niebo na ziemi, walcząc w obronie prawdziwego Kościoła, tak często porzucanego przez jego ludzi. Zaś końcowy okrzyk: “Niebo, Niebo!” wydaje się odnosić do dramatycznego wyboru między Niebem, miejscem, gdzie dusze zbawionych uzyskują szczęście wieczne i piekłem – miejscem, gdzie potępieni cierpią męki wieczne. Ci, którzy pragną uciec od śmierci, w czasie i w wieczności, mają tylko jedną drogę przed sobą: walki przeciw zaburzeniom nowoczesnego świata, potwierdzania, w swoim życiu i w społeczeństwie, wiecznych zasad porządku naturalnego i chrześcijańskiego. Tę drogę wybrało wielu świętych, którzy powinni stanowić wzór dla nas, na przykład św. Maksymilian Kolbe (1894-1941).

17 października 1917 roku, w przeddzień rosyjskiej rewolucji, nie wiedząc nic o objawieniach fatimskich, młody polski franciszkanin założył Rycerstwo Niepokalanej aby zwalczać masonerię, która obchodziła 200-lecie ukonstytuowania się Wielkiej Loży Londynu, organizując bluźniercze parady ulicami Rzymu. Św. Maksymilian Kolbe jest jednym ze świętych, którzy przepowiedzieli triumf Niepokalanego Serca Maryi. Triumf Niepokalanego Serca Maryi, który jest również Królestwem Maryi zapowiedzianym przez wiele obdarzonych darami dusz, to nic innego jak zwycięstwo dziejowe porządku naturalnego i chrześcijańskiego, przechowywanego przez Kościół. Matka Boża ogłosiła ów triumf jako koniec długiego okresu próby, tragicznych dni pokuty i walki, ale również dni wielkiej ufności w Jej obietnicę.

Zwróćmy się zatem do Niej, w tę setną rocznicę Jej objawień, prosząc Ją, by przyspieszyła ów moment, czyniąc nas narzędziem, w naszych czasach, Jej zwycięstwa nad Rewolucją: super Revolutionem victoria in diebus nostris, co jest równoważne ze stwierdzeniem: na koniec Jej Niepokalane Serce zatryumfuje.”

tłum. za:

rorate-caeli.blogspot.com/…/de-mattei-shedd…

Advertisements
This entry was posted in Fatima, Historia Kościoła. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s