Wielki Post z Leonem Wielkim (1)

Sermo XXXIX

“W dawnych dniach, kiedy to naród hebrajski i wszystkie plemiona Izraela były prześladowane za swe gorszące grzechy przez ciężką tyranię filystyńską, aby mogli pokonać swych wrogów, jak głosi święta historia, odzyskiwali swe władze umysłu i ciała dzięki postowi. Albowiem rozumieli oni, że zasłużyli na owo przykre i nędzne poddaństwo za zaniedbywanie Bożych przykazań, za kroczenie drogą zła, oraz że na próżno próbowaliby walczyć zbrojnie, zanim nie pokonaliby własnego grzechu. (…)
Także my, najmilsi, znajdując się wśród przeciwności i konfliktów, możemy zostać uleczeni poprzez odrobinę wysiłku, jeśli tylko sięgniemy do tych samych środków. Albowiem ich sprawa jest podobna naszej i tak jak oni byli atakowani przez cielesnych wrogów, tak my jesteśmy głównie przez duchowych nieprzyjaciół. A jeśli zdołamy ich pokonać dzięki łasce Bożej, pozwalającej nam naprawić nasze drogi, również moc naszych cielesnych nieprzyjaciół się ugnie przed nami. I poprzez naszą własną poprawę osłabimy tych, którzy wydawali się nam potężnymi nie dzięki ich własnym zdolnościom, lecz dzięki naszym słabościom. I tak, najmilsi, abyśmy mogli pokonać wszystkich naszych wrogów, szukajmy Bożej pomocy poprzez zachowywanie nakazów z nieba, wiedząc że nie sprostamy naszym wrogom, jeśli nie zwyciężymy samych siebie. Albowiem wiele mamy starć z samym sobą: ciało pożąda czegoś przeciw duchowi, zaś duch czego innego na przekór ciału. A wobec tej niezgodności, jeśli pożądliwość ciała okaże się silniejsza, umysł w sposób haniebny straci właściwą sobie godność i będzie czymś najgorszym służenie temu czym powinno się rządzić. Jednak, jeśli rozum, poddany swemu Władcy, czerpiący radość z darów płynących z góry, u stóp położy złudzenia ziemskich rozkoszy oraz nie pozwoli by grzech rządził w śmiertelnym ciele, wtedy rozum zachowa swą uporządkowaną zwierzchność, a jego fortecy nie zburzy żadna strategia duchowego znieprawienia. Albowiem człowiek jedynie wtedy ma prawdziwy pokój i prawdziwą wolność, kiedy ciało jest rządzone poprzez osąd rozumu, zaś rozum kieruje się wolą Bożą.
I choć, najmilsi, ów stan gotowości powinien zawsze być utrzymywany by nasi wciąż czujni wrogowie mogli zostać pokonani poprzez nieustające baczenie, to musi być tym pilniej poszukiwany i tym gorliwiej pielęgnowany obecnie, gdy plany naszych sprytnych nieprzyjaciół są przeprowadzone z większą sprawnością niż kiedykolwiek przedtem. (…)
Skoro zbliżamy się, najmilsi, do początku Wielkiego Postu, który jest okresem bardziej uważnego służenia Panu, ponieważ wkraczamy w rodzaj zawodów w dobrych uczynkach, przygotujmy nasze dusze na walkę z pokusami, rozumiejąc że im żarliwsi będziemy w kwestii naszego zbawienia, tym bardziej zdecydowane będą ataki naszych przeciwników. Lecz “mocniejszy jest Ten, który jest w nas, niż ten, który jest przeciw nam” (1 J 4,4), a poprzez Niego jesteśmy silniejsi mocą Tego, na którym polegamy. Albowiem dlatego nasz Pan wystawił się na kuszenie, byśmy mogli zostać pouczeni Jego przykładem i umocnieni Jego pomocą. Albowiem pokonał On przeciwnika, jak usłyszeliście, fragmentami z Prawa, nie faktyczną siłą, aby poprzez to mógł uczynić większy honor człowiekowi i zadać większą karę przeciwnikowi, zwyciężając nieprzyjaciela rodzaju ludzkiego wtedy nie jako Bóg lecz jako człowiek. Walczył zatem byśmy i my mogli potem walczyć, zwyciężył abyśmy mogli podobnie zwyciężyć. Albowiem nie ma, najmilsi, dzieł mocy bez trudności pokus, nie ma wiary bez dowodu, nie ma zawodów bez przeciwnika, nie ma zwycięstwa bez walki. Życie nasze biegnie wśród pułapek, pośród bitew. Jeśli nie chcemy zostać zwiedzeni, musimy być czujni. Jeśli chcemy zwyciężyć, musimy walczyć. (…)
Zatem, najmilsi, pouczeni Bożą nauką, stańmy do obecnych zawodów i walki, słysząc słowa Apostoła: “nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich” (Ef 6,12). Nie zapominajmy że nasi wrogowie uważają za skierowane przeciw nim to co czynimy dla naszego zbawienia i że przez sam fakt naszego dążenia do dobra, stawiamy wyzwanie naszym nieprzyjaciołom. Albowiem to jest pradawna nieprzyjaźń między nami a nimi, utrzymywana przez diabelską złą wolę, tak iż cierpią oni katusze z naszego usprawiedliwienia, albowiem odpadli od tego dobra, do którego, z Bożą pomocą, zmierzamy. Jeśli zatem powstajemy, oni upadają, jeśli umacniamy się, oni słabną. Nasze uleczenie jest dla nich ciosem, albowiem odnoszą rany od zabliźnienia ran naszych. “Stańcie zatem, jak powiada Apostoł, przepasawszy biodra waszego umysłu prawdą, obuwszy nogi w gotowość Dobrej Nowiny pokoju, w każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest Słowo Boże” (Ef 6, 14-17).
Zobaczcie, najmilsi, w jak mocny oręż, jak niezdobyte środki obrony, zostaliśmy uzbrojeni przez naszego Przywódcę, sławnego z Jego wielu zwycięstw, niepokonanego Mistrza chrześcijańskiej walki. Przepasał nasze biodra pasem czystości, obuł nasze nogi w sandały pokoju, albowiem nie opasanego żołnierza szybko pokonuje siewca nieskromności, zaś nieobutego łatwo wąż ukąsi.
Dał nam tarczę wiary do ochrony całego ciała, na głowę włożył hełm zbawienia. Prawicę naszą w miecz wyposażył, którym jest słowo Prawdy, tak aby duchowy wojownik był nie tylko chroniony od ran, ale również miał siłę by zranić napastnika.
Polegając zatem, najmilsi, na tym orężu, wkroczmy żywo, bez lęku do walki, która nas czeka, abyśmy w zmaganiu postnym mogli nie tylko cieszyć się wstrzemięźliwością od pokarmów. Albowiem nie wystarczą ograniczenia co do naszego ciała, jeśli nie rozwinie się także siła naszego ducha. (…)
Niech każdy chrześcijanin wejrzy w głąb siebie, poszuka wytrwale w swym sercu, niech się upewni że nie ma tam niezgody, nie goszczą tam złe pożądania. Niech niewinność wyprze niepowściągliwość, niech światło prawdy rozproszy zwodnicze cienie, niech nabrzmiała pycha się upokorzy, niech gniew ugnie się przed rozsądkiem, niech strzały złych uczynków zostaną połamane, a językowi co łaja zostanie nałożone wędzidło. Niech myśli o zemście upadną, zaś zranienia pójdą w zapomnienie. Wreszcie, niech “wszelka roślina, której nie sadził Ojciec niebieski, zostanie wyrwana” (Mt 15,13). Albowiem wtedy dopiero wzrosną w nas ziarna cnoty, gdy każdy obcy kiełek zostanie wyrwany z pola pszenicy (…)
Pamiętając, najmilsi o naszej słabości, gdyż łatwo popadamy w różne rodzaje win, nie zaniedbujmy tego szczególnego lekarstwa i najskuteczniejszej kirscji dla naszych ran. Odpuśćmy byśmy uzyskali odpuszczenie, udzielmy wybaczenia, o które sami błagamy, nie pragnijmy pomsty, gdy modlimy się by nam przebaczono (…)”

tłum. za P. Schaff: Nicene and Post-Nicene Fathers, vol. 12

Advertisements
This entry was posted in Magisterium, Patrystyka, Święci and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s