K. Ferrara: Franciszek w Lund

I tak Franciszek zakończył swą “podróż ekumeniczną” do Lund, w Szwecji, gdzie długo oczekiwane fiasko nie wywołało nic poza ziewaniem post-chrześcijańskiej społeczności szwedzkiej. Prasa w ośmieszający sposób doniosła, że “setki” powitały Franciszka podczas jego przylotu na lotnisko. W Lund, w katedrze, którą buntownicy luterańscy zabrali Kościołowi katolickiemu setki lat temu, osoba, która powinna działać jako Wikariusz Chrystusa, uczestniczyła we wspólnym “nabożeństwie ekumenicznych modłów” razem z pro-aborcyjnymi, popierającymi antykoncepcję, rozwody, homoseksualizm i “święcenia” kobiet, luterańskimi świeckimi płci obojga, przebranymi w kostiumy duchownych. Grupa tych udawaczy duchownych, którą Franciszek zaszczycił papieską obecnością, obejmowała panią “arcybiskup” – cóż za dowcip -Antje Jackelen.

Cała sprawa, tak jak ekumenizm w ogólności, była grą w udawanie. Udajmy że święty Jan, wypełniając nakaz samego Naszego Pana, nigdy ostro nie “zabronił utrzymywać stosunki z tymi, którzy by nie wyznawali wiary Chrystusa w całości i bez uszczerbku”, cytując papieża Piusa XI, który potępił “ruch ekumeniczny” u jego zarania – http://www.opoka.org.pl/…/mortalium_animo… , zabraniając katolikom uczestnictwa w nim – z powodów, który powinny być dzisiaj oczywiste.
Udajmy, że może istnieć “chrześcijańska jedność” z ludźmi, którzy depczą Ewangelię Chrystusową, zaprzeczają prymatowi papieskiemu, zaprzeczają istnieniu siedmiu sakramentów, konsekrowanemu kapłaństwu i Najświętszej Ofierze Mszy, gardzą moralnymi nakazami i akceptują godne potępienia naruszenia prawa naturalnego, włączając w to aborcję i sodomię, co woła o pomstę do Nieba.
A przede wszystkim, udajmy że katolicy są tak samo winni jak luteranie – jeśli nie bardziej! – za “podziały” między jednym prawdziwym Kościołem założonym przez Wcielonego Boga a coraz bardziej zepsutą i szaloną organizacją ludzką, której początek bierze się z buntu maniakalnego, pijackiego, ordynarnego, lubieżnego mnicha z późnośredniowiecznego zaścianka znanego jako Wittenberga.
Z uwagi na uczestnictwo w powyższej grze, Franciszek podczas obchodów wygłosił ową niedorzeczną modlitwę: “Duchu Święty: pomóż nam radować się darami, które spłynęły na Kościół poprzez Reformację, przygotuj nas do skruchy za dzielące nas ściany, które wraz z naszymi przodkami wznieśliśmy…”
Nonsens. “My” nie zbudowaliśmy żadnych murów. Drzwi Kościoła katolickiego są zawsze otwarte i zawsze jest on gotowy i pragnie dopuścić do religii ustanowionej przez Chrystusa każdego luteranina, który wyrzeka się błędów Lutra, które jedynie są nieustannie powiększane przez błędy jego domniemanych spadkobierców ze Światowej Federacji Luterańskiej. To Luter zbudował pierwotne “dzielące mury” i to jedynie jego następcy przez ostatnie pięć stuleci, dokładali do tych murów, kolejne warstwy herezji i niemoralności. Jednak to jest gra w udawanie, więc “ekumenista” musi udawać, że to Kościół katolicki w sposób okrutny zbudował mury przeciw luteranom.
Najlepiej Ekumeniczną Grę w Udawanie widać w homilii przygotowanej przez Franciszka z okazji tego haniebnego zgromadzenia. Oto niektóre wyjątki z tekstu:
“Jako katolicy i luteranie podjęliśmy wspólną podróż pojednania.”
Fałsz. Katolicy nie muszą jednać się z luteranami. To luteranie muszą się pojednać z jedynym prawdziwym Kościołem, którego naukom zaprzeczają, oraz z Chrystusem, którego Ewangelię okaleczyli i zniekształcili.
“Teraz, w obliczu wspomnienia Reformacji roku 1517, stajemy przed nową szansą przyjęcia wspólnej drogi, która przybrała kształt przez ostatnie pięćdziesiąt lat w dialogu ekumenicznym między Światową Federacją Luterańską a Kościołem katolickim”.
Fałsz. Nie ma żadnej “wspólnej drogi”, którą mogą kroczyć razem katolicy i luteranie. Istnieje jedynie droga, którą Chrystus ustanowił w swoim Kościele, którą luteranie zgubili i muszą odnaleźć na nowo. Droga ta wiedzie do Rzymu, a stamtąd do Nieba, dla tych których wytrwają w łasce sakramentów. Jak ogłosił to Pius XI: “pracy nad jednością chrześcijan nie wolno popierać inaczej, jak tylko działaniem w tym duchu, by odszczepieńcy powrócili na łono jedynego, prawdziwego Kościoła Chrystusowego, od którego kiedyś, niestety, odpadli”.
“Nie możemy się też poddawać podziałowi i odległości jaką między nami stworzyło nasze rozdzielenie. Mamy szansę naprawić krytyczny moment naszej historii, wykraczając poza kontrowersje i nieporozumienia, które często przeszkadzały nam zrozumieć siebie nawzajem.”
Fałsz. Nie możemy “wykroczyć poza kontrowersje i nieporozumienia, które często przeszkadzały nam zrozumieć siebie nawzajem”. To luteranom brakuje zrozumienia – prawd objawionych przez Chrystusa. Zaś ich ignorancja albo świadome odrzucanie tych prawd nie dotyczy jedynie “kontrowersji i nieporozumień”, lecz bardziej fundamentalnych kwestii Bożego Objawienia, jak również nakazów prawa naturalnego, które strzegą sumienia nawet pogańskich dzikusów na hipotetycznych samotnych wyspach.
“Z pewnością, istniała szczera wola po obu stronach by wyznać i podtrzymać prawdziwą wiarę, lecz jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że zamknęliśmy się w sobie z obawy czy stronniczości w kwestii wiary, którą wyznają inni, innym akcentem i językiem.”
Nie tylko fałsz, ale całkowicie nie do przyjęcia. Nie może istnieć “szczera wola wyznawania i podtrzymywania prawdziwej wiary” po stronie tych, którzy nie tylko twardo zaprzeczają dogmatom prawdziwej religii, ale tolerują nawet sodomię i zabójstwo niewinnych dzieci w łonie matki. Zredukowanie różnic między katolicyzmem i różnymi sektami luterańskimi do kwestii “akcentu i języka” oraz przyczyn “obawy i stronniczości” jest skandalicznym opisem.
Można tak dalej kontynuować, ale widać o co chodzi. Ekumeniczna eskapada do Lund, tak jak “przedsięwzięcie ekumeniczne” jako takie, jest oszustwem, oszustwem nie tylko wobec katolików, ale także luteran, którzy tak bardzo potrzebują pomocy, którą może udzielić im jedynie Kościół katolicki.
Ekumenizm stanowi w rzeczywistości formę niewiarygodnego duchowego okrucieństwa, które w sposób bezlitosny skazuje na pozostawienie w ciemności tych, którzy nie są w stanie ujrzeć światła Ewangelii, odmawiając im powiedzenia tego co Pius XI oznajmił protestantom swoich czasów, z pełną troską prawdziwego ojca duchowego, zaledwie 34 lata przed tym jak Sobór Watykański II, jak się mówi, wprowadził “nową orientację ekumeniczną” w Kościele: “Niechajże powrócą do wspólnego Ojca, który ich przyjmie z całą miłością, nie pomnąc na krzywdy, jakie wyrządzili poprzednio Stolicy Apostolskiej Jeśli, jak to wciąż powtarzają, pragną z Nami i z naszymi się połączyć, dlaczegoż nie powracają jak najśpieszniej do Kościoła, ‘tej Matki i Mistrzyni wszystkich wierzących w Chrystusa?’ Niechaj usłyszą, co mówi Laktancjusz: ‘Tylko katolicki Kościół – wola on – przestrzega prawdziwej wiary. On jest świątynią Boga. Kto do niego nie wstąpi, lub go opuszcza, ten z dala od nadziei życia i zbawienia. Niech nikt nie oszukuje siebie upartą kłótliwością. Albowiem to są kwestie życia i zbawienia, które zostaną utracone i zupełnie zniszczone, jeśli ich kwestie nie będą sumiennie i wytrwale zachowywane w umyśle.'”
Niech Bóg zachowa nas – tak katolików, jak i luteran – od plagi ekumenizmu i przywróci Kościół do zdrowego rozsądku oraz prawdziwego miłosierdzia jego odwiecznego podejścia do zagubionych na manowcach błędu. Niech ekumeniczna gra w udawanie się skończy dla wiecznego dobra dusz. Niech triumf Niepokalanego Serca, który Matka Boska obiecała w Fatimie naprawi to co zostało zepsute przez ostatnie pięćdziesiąt lat w naszym ukochanym Kościele oraz w konsekwencji – w całym świecie.

 

Advertisements
This entry was posted in Jorge Mario Bergoglio, Rewolucja SW II. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s