Wywiad JE bp A. Schneidera dla bloga Rorate Caeli

(obszerne fragmenty wypowiedzi ks. Biskupa – tłum. własne)
“(…) Istota kryzysu Kościoła w naszych czasach tkwi w stale rosnącym zjawisku polegającym na tym że ci, którzy nie wierzą w pełni i nie wyznają całości wiary katolickiej, często zajmują strategiczne stanowiska w życiu Kościoła, np. są profesorami teologii, wykładowcami w seminariach, przełożonymi w zakonach, proboszczami, a nawet biskupami i kardynałami. I ci ludzie ze swoją zniekształconą wiarą deklarują swą podległość papieżowi. Szczyt zamętu i absurdu ukazuje się, gdy tacy częściowo heretyccy duchowni oskarżają tych, którzy bronią czystości i integralności wiary katolickiej o sprzeciwianie się papieżowi – i według ich oceny – o bycie w pewnym sensie schizmatykami. Dla zwykłych katolików w kościelnych ławkach taka sytuacja zamętu stanowi prawdziwe wyzwanie dla ich wiary w niezniszczalność Kościoła. Muszą oni utrzymywać wysoki stopień integralności swojej wiary, zgodnie z niezmiennymi prawdami katolickimi, przekazanymi przez naszych przodków, które odnajdujemy w tradycyjnych katechizmach oraz dziełach Ojców i Doktorów Kościoła.
Typowy kapłan katolicki w parafii powinien dobrze znać wieczysty sens wiary katolickiej, podobnie jak wieczysty sens praw katolickiej liturgii, a znając je, powinien posiadać wewnętrzną pewność i niezłomność. Powinien zawsze pamiętać katolicką zasadę rozeznawania “Quod semper, quod ubique, quod ab omnibus”, to jest “co [było wyznawane i praktykowane] zawsze, wszędzie i przez wszystkich”. Kategorie “zawsze, wszędzie, wszyscy” powinny być rozumiane nie w znaczeniu arytmetycznym, lecz moralnym. Szczegółowe kryterium rozeznania jest następujące: “Czy ta zmiana w stwierdzeniu doktrynalnym, w duszpasterskiej lub liturgicznej praktyce stanowi zerwanie z wiekami czy nawet tysiącleciem przeszłości? I czy ta nowinka naprawdę sprawia by wiara jaśniała czyściej i bardziej? Czy owa nowinka liturgiczna prowadzi nas bliżej ku świętości Boga, lub czy wyraża głębiej i w sposób bardziej piękny Boskie tajemnice? Czy ta nowinka dyscyplinarna naprawdę zwiększa gorliwość do świętości życia?” Odnosząc się konkretnie do nowinki w postaci obmywania nóg kobietom podczas Mszy Ostatniej Wieczerzy w Wielki Czwartek: owa Msza święta upamiętnia ustanowienie sakramentów Eucharystii i Kapłaństwa. Z tego powodu obmywanie nóg kobietom, obok mężczyzn, nie tylko odciąga od skupienia na głównym wątku Eucharystii i Kapłaństwa, ale tworzy zamieszanie dotyczące historycznego symbolu “dwunastu” apostołów płci męskiej. Powszechna tradycja Kościoła nigdy nie zezwalała na obmywanie nóg podczas Mszy św., lecz poza nią, w specjalnej ceremonii. Przy okazji: publiczne mycie i zazwyczaj także całowanie nóg kobietom przez mężczyznę, w naszym wypadku, kapłana lub biskupa, jest uważane w potocznym znaczeniu, we wszystkich kulturach jako nieodpowiednie, a nawet nieprzyzwoite. (…)
Ci, którzy obawiają się Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X w rzeczywistości obawiają się wiecznych prawd katolickich i wymagań związanych z nimi w sferze moralności i liturgii. Jeżeli SSPX usiłuje wierzyć, oddawać cześć i żyć moralnie w sposób w jaki czynili to przez tysiąclecia nasi ojcowie i najbardziej znani święci, powinniśmy uważać życie i dzieło tych katolickich kapłanów oraz wiernych Bractwa za dar dla Kościoła naszych dni – a nawet za jedno z narzędzi jakie Boża Opatrzność używa do naprawy potworności obecnego ogólnego kryzysu wiary, moralności i liturgii wewnątrz Kościoła (…)
Prawdziwym źródłem obecnego kryzysu Kościoła, małżeństwa, rodziny i, ogólnie rzecz ujmując, moralności nie jest reforma liturgiczna, lecz błędy w wierze, relatywizm doktrynalny, z których wypływa relatywizm moralny i liturgiczny. Albowiem, jeśli wierzę w sposób błędny, będę prowadził wadliwe moralnie życie i będę oddawał cześć Bogu w wadliwy, obojętny sposób. Jest konieczne przywrócenie jasności i niezłomności doktryny wiary oraz moralności na wszystkich poziomach i, wychodząc z tego punktu wyjścia, rozpoczęcie ulepszania liturgii. Czystość i piękno wiary wymaga czystości i piękna moralnego życia oraz czystości i piękna publicznego kultu.
Od kilku pokoleń aż po nasze dni króluje w życiu Kościoła rodzaj “papocentryzmu” czy też “papolatrii”, który jest niewątpliwie przesadzony, porównując go z umiarkowaną i ponadnaturalną wizją osoby papieża oraz należnej mu czci w minionych czasach. Takie przesadne podejście do osoby papieża skutkuje w praktyce rozszerzonym i teologicznie błędnym rozumieniem dogmatu o papieskiej nieomylności. Jeżeli papież powiedziałby całemu Kościołowi by zrobił coś, co bezpośrednio godziłoby w niezmienną prawdę Bożą lub Boże przykazanie, każdy katolik miałby prawo do poprawienia go, w pełnej poszanowania formie, kierując się szacunkiem i miłością do świętego urzędu oraz do osoby papieża. Kościół nie jest prywatną własnością papieża. Papież nie może powiedzieć: “Kościół to ja”, jak to uczynił król Francji Ludwik XIV, który powiedział: “państwo to ja”. Papież jest jedynie wikariuszem, nie zaś następcą Chrystusa. (…) Uważam że w czasach, w których znaczna część piastunów urzędu nauczycielskiego dopuszcza się zaniedbań w swoich świętych obowiązkach, Duch Święty wzywa dziś właśnie wiernych aby weszli w ten wyłom i odważnie bronili ze szczerym “sentire cum ecclesia” wiary katolickiej.
Papież z pewnością nie jest miarą tradycji, lecz przeciwnie (…) Wypełniając jedno ze swych najważniejszych zadań papież musi podejmować wysiłki aby “cała trzoda Chrystusowa pozostawała z dala od trującego pokarmu błędu” (Sobór Watykański I. Pastor aeternus). Jednym z najbardziej znamiennych określeń związanych z urzędem papieskim jest następujące wyrażenie, używane od pierwszych wieków Kościoła, określając w pewnym sensie drugą naturę każdego papieża: “wiernie trzymając się tradycji przekazanej od początków wiary chrześcijańskiej” (Sobór Watykański I, tamże). Musimy stale się modlić by Bóg dawał swemu Kościołowi kierujących się tradycją papieży (…)
Wyrażenia takie jak “rozwój doktryny” lub “duszpasterskie współczucie” są zazwyczaj w rzeczywistości pretekstem do zmiany nauczania Chrystusa przeciwnej wiecznemu jego znaczeniu i czystości, tak jak przekazali je apostołowie całemu Kościołowi i jak zostało wiernie zachowane przez Ojców Kościoła, nauczanie dogmatyczne soborów ekumenicznych oraz papieży. Ostatecznie, duchowni ci pragną innego Kościoła, a nawet innej religii: religii naturalistycznej, która adaptuje się do ducha czasu. Tacy duchowni są naprawdę wilkami w owczesj skórze, często romansując ze światem. Nie odważnymi pasterzami, lecz raczej tchórzliwymi królikami.”

cz. II
“Nie ulega wątpliwości iż zaangażowanie kobiet w liturgię przy ołtarzu (czytania Pisma św., służenie do Mszy, udzielanie Komunii świętej) stanowi radykalne zerwanie z całą, powszechną tradycją Kościoła. Dlatego tego rodzaju praktyka jest przeciwna tradycji apostolskiej. Praktyka ta nadała liturgii Mszy św. widocznie protestancki kształt oraz cechy nieformalnego spotkania modlitewnego czy też wydarzenia katechetycznego. Praktyka ta jest z pewnością sprzeczna z zamiarami ojców na Soborze Watykańskim II i nie ma o niej żadnej wzmianki w Konstytucji o św. Liturgii.
Najbardziej głęboką lekcją jakiej nauczyłem się celebrując tradycyjną formę Mszy jest to, że jestem jedynie nędznym narzędziem nadprzyrodzonej i najświętszej czynności, której głównym celebransem jest Chrystus, wieczysty Najwyższy Kapłan. Czuję, że podczas celebracji Mszy utraciłem w pewnym sensie swoją osobistą wolność, albowiem słowa i gesty zostały opisane w ich największych detalach, i nie jestem w stanie nimi rozrządzać. Czuję w głębi mego serca że jestem tylko sługą i ministrem, który, choć posiada wolną wolę, z wiarą i miłością wypełnia nie swoją wolę, lecz wolę Innej Osoby. Tradycyjny, mający więcej niż tysiąc lat ryt Mszy świętej, który nie został zmieniony przez Sobór Trydencki, albowiem Porządek Mszy św. przed i po tym Soborze były niemal identyczne, głosi i z mocą obwieszcza Wcielenie i Epifanię niezmiernie świętego i nieograniczonego Boga, który w liturgii jako “Bóg z nami”, jako Emmanuel, staje się tak małym i tak nam bliskim. Tradycyjny ryt Mszy jest wysoce kunsztowną i jednocześnie potężną proklamacją Ewangelii, realizującą dzieło naszego zbawienia. (…) Kiedy duchowni i biskupi sprzeciwiają się lub ograniczają odprawianie Mszy tradycyjnej, nie są posłuszni temu co Duch Święty mówi Kościołowi i działają w sposób sprzeczny z duszpasterstwem. Zachowują się jak posiadacze skarbu liturgii, który nie do nich należy, którego są jedynie administratorami. Odmawiając celebracji Mszy tradycyjnej lub prowadząc działania obstrukcyjne i dyskryminujące wobec tej Mszy, zachowują się jak wiarołomny i kapryśny rządca, który – sprzecznie z poleceniami pana domu – trzyma spiżarnię pod kluczem lub jak zła macocha, która daje dzieciom ubogie jadło. Być moż, duchowni ci obawiają się mocy prawdy jaka bije z celebracji Mszy tradycyjnej (…)
Musimy wierzyć w to mocno: Kościół nie jest nasz, nie jest papieża. Jest Chrystusowy i On sam dzierży i prowadzi Kościół nieomylnie, nawet przez najmroczniejsze lata kryzysu, a w takiej sytuacji obecnie jesteśmy. To jest ukazanie Boskiego wymiaru Kościoła. Kościół jest w istocie tajemnicą, nadprzyrodzoną tajemnicą i nie możemy podchodzić do niego jak do partii politycznej lub czysto ludzkiego stowarzyszenia. Jednocześnie Kościół ma wymiar ludzki i w tym aspekcie przechodzi obecnie budzącą żałość pasję, uczestnicząc w Męce Chrystusa. Ktoś może pomyśleć, że Kościół dziś jest biczowany jak nasz Pan, jest z szat obnażany jak nasz Pan przy dziesiątej stacji. Kościół, matka nasza, został skuty łańcuchami nie tylko przez wrogów Chrystusa, ale również przez pewnych ich współpracowników w szeregach duchowieństwa, czasem nawet wysoko w hierarchii.
[my] Wszystkie dobre dzieci Matki Kościoła jako odważni żołnierze musimy starać się by uwolnić matkę – duchową bronią: obrony i głoszenia prawdy, szerzenia tradycyjnej liturgii, adoracji Najświętszego Sakramentu, krucjaty różańcowej, bitwą przeciw grzechowi w prywatnym życiu i dążeniem do świętości. Musimy modlić się by papież wkrótce w sposób wyraźny poświęcił Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi, a wtedy Ona zwycięży, jak to Kościół modli się od niepamiętnych czasów: “Wesel się, o Dziewico Maryjo, albowiem ty sama zniszczyłaś wszystkie herezje całego świata” (Gaude, Maria Virgo, cunctas haereses sola interemisti in universo mundo).”

całość: rorate-caeli.blogspot.com/…/exclusive-bisho…

Advertisements
This entry was posted in Rewolucja SW II. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s