Św. Jan Maria Vianney – cytaty (3)

1. “Wiara nasza i wszystkie cnoty będą urojeniem, a Bóg będzie nas miał za obłudników, jeżeli nie będziemy mieli w sercu miłości bliźniego. (…) Przykazanie miłości bliźniego jest tak wielkie i ważne, iż Bóg kładzie je zaraz po przykazaniu miłości Bożej. (…) Mówi św. Paweł, że inne przykazania zabraniają cudzołóstwa, kradzieży, krzywdy, fałszywego świadectwa. Jeżeli miłujemy bliźniego, nic podobnego nie uczynimy, bo miłość bliźniego nie może ścierpieć żadnej krzywdy. (…) Chrystus zaś powiada, że tylko pod tym warunkiem uzna nas za dzieci swoje, jeżeli wzajemnie miłowad się będziemy. Po wtóre dlatego mamy zachować to przykazanie, bo wszyscy stanowimy jedną rodzinę, jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boże, jeden mamy cel, Panem naszym wspólnym Jezus Chrystus, który nas odkupił przez mękę i krzyż swój. Cnoty pochodne miłości to: wdzięczność, zgoda, łagodność, grzeczność, gościnność i miłosierdzie. (…) Wdzięcznym nazywamy tego, kto dobroczyńców swoich więcej niż innych miłuje i stara się im dobrze czynić. Zgodliwym nazywamy tego, kto drugiemu ustępuje dlatego, że go miłuje i pragnie z nim dobrze żyć. Łagodnym nazywamy tego, kto potrafi zachować spokój wobec tego, co mu się nie podoba. Grzecznym nazywamy tego, kto zachowuje formy towarzyskie, aby innym nie robić przykrości lub aby ich nie poniżać. Gościnnym nazywamy tego, kto gości przyjmuje u siebie dlatego, że jest im szczerze życzliwy. Miłosiernym nazywamy tego, kto bliźniemu chętnie pomaga przy każdej sposobności w potrzebach duszy i ciała. (…)
Nie tylko wolno, ale nawet powinien każdy siebie po chrześcijańsku miłować, bo Chrystus Pan powiada: „Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego”. Samego siebie miłować należy w ten sposób, żeby starać się przede wszystkim o to, co konieczne i najważniejsze (łaskę Bożą, zbawienie duszy), a dopiero potem o rzeczy mniej ważne, zdrowie ciała, powodzenie itp. Chrześcijańskiej miłości samego siebie sprzeciwia się nieporządna miłość samego siebie i samolubstwo . Miłośd siebie samego jest nieporządna: gdy człowiek siebie i swoją wolę nad wolę Bożą przenosi, gdy się bardziej o ciało i rzeczy ziemskie niż o duszę i rzeczy wieczne stara, gdy szuka własnego dobra z krzywdą bliźnich. Samolubem nazywamy tego, kto dba tylko o siebie, a innym nie pomaga, choć może.”

2. “Cnotą pochodną miłości siebie jest porządek. Porządnym w rzeczach zewnętrznych nazywamy tego, którego każda rzecz ma swoje miejsce i jest na swoim miejscu. Porządnym w zajęciach codziennych nazywamy tego, kto wyznacza odpowiednią porę na każde zajęcie codzienne (pracę czy rozrywkę) i w oznaczonym czasie je wykonuje. Na czym polega miłość bliźniego? Po pierwsze należy bliźniemu dobrze życzyć, dobrze czynić przy nadarzającej się sposobności, znosić i usprawiedliwiać jego błędy. (…) Mamy wszystkim dobrze życzyć i smucić się, gdy kogo spotka nieszczęście, gdyż wszystkich ludzi, a nawet nieprzyjaciół należy uważać za braci. Powinniśmy okazywać wszystkim uprzejmość, nie zazdrościć tym, co się dobrze mają. Dobrych należy miłować dla ich cnót, a złych, aby się stali dobrymi; dobrym należy życzyć wytrwania w łasce Bożej, a złym nawrócenia. Gdy ktoś jest wielkim grzesznikiem i bardzo przewrotnym, powinniśmy grzech nienawidzić, a kochać osobę grzesznika, która jest obrazem Boga. Wszystkim należy dobrze czynić, o ile możemy, tak co do ciała, tak co do sławy, jak i co do dóbr duchowych. Co do dóbr ciała, nie powinniśmy nigdy krzywdzić bliźniego ani utrudniać mu zysków doczesnych, choćby nam przyszło nawet z tego powodu ucierpieć. (…) Niestety, obecnie ludzie zaniedbują swe dusze i dusze osób ich pieczy powierzonych. Ludzie cenią nieraz więcej nierozumne zwierzę niż dusze nieśmiertelne, które są siostrami aniołów i przeznaczone do chwały niebieskiej.(…) Możemy poznad, że idziemy drogą zbawienia, że prawdziwie miłujemy Boga, jeżeli z osobami przeciwnego charakteru zgadzamy się, chętnie z nimi przestajemy, dobrze o nich mówimy, oddajemy usługi, a nawet zdajemy się im dawać pierwszeństwo przed tymi, którzy nas popierają i w niczym się nie sprzeciwiają, wtedy tylko miłujemy bliźniego po chrześcijaosku i zachowujemy przyjaźń z Bogiem. Kto przeciwnie postępuje, biegnie ku zgubie. Pamiętajcie, mściwi, że wasze modlitwy, pokuty, przystępowanie do sakramentów św. i jałmużny nic wam nie pomogą, jeżeli żywić będziecie w sercu nienawiść”

3. “Dary Ducha Świętego. Pierwszym z nich jest mądrość , która nas odrywa od świata i uczy gardzić jego zgubnymi i zbrodniczymi rozkoszami. Mądrość ta każe nam lgnąć i szukać dóbr trwałych, dóbr niebieskich, a ziemię uważać za miejsce wygnania i padół płaczu. Zaprawdę, jak długo żyjemy, nędza jest tylko udziałem naszym i nie zakosztujemy tu doskonałego szczęścia, do którego rwie się serce nasze. Drugim darem jest dar rozumu, czyli nadprzyrodzone światło, przy pomocy którego poznajemy, jak piękna jest wiara nasza święta, ilu udziela pociech i pomocy do uczynków dobrych. Ten dar sprawia, że tę wiarę kochamy, że pragniemy ją coraz lepiej poznać, że nie chodzimy w ciemnościach i błędach. Trzecim darem jest dar rady, czyli owa roztropność chrześcijańska, która nam wskazuje najskuteczniejsze środki, byśmy mogli dążyć bezpiecznie ku Bogu i wybrać sobie taki stan życia, który nas niezawodnie doprowadzi do królestwa niebieskiego. Czwartym darem jest umiejętność, która każe się nam zastanawiać, czy wszystkie nasze uczynki pochodzą z czystych pobudek, czy dążymy po drodze wiodącej do nieba. Ona nam również odstania niebezpieczne okazje, w których moglibyśmy zginąć. Piątym darem jest męstwo, które daje moc i odwagę i wynosi nas ponad względy ludzkie. Ono podtrzymywało Męczenników wśród największych katuszy. Chrześcijanin, który ten dar posiada, gardzi zdaniem bezbożników i pragnie tylko samemu podobać się Bogu. Szóstym darem jest pobożność, czyli święta skłonność do tego wszystkiego, co się odnosi do służby Bożej i zbawienia duszy. Ten dar sprawił, że święci z radością oddali się na posługę chorych i nieszczęśliwych. Ten dar również nas pobudza, że ochotnie słuchamy słowa Bożego, że się gorliwie modlimy i z weselem ducha przyjmujemy sakramenty święte. Siódmym darem jest bojaźń Boża , czyli ta delikatność sumienia, która nam każe pilnie się zastanawiać, czy uczynki nasze są zgodne z wolą Boga i według Jego przykazań. Chrześcijanin, posiadający tę cnotę, lęka się bardzo grzechu i drży ustawicznie na myśl,że może upaść i zasmucić Stwórcę. Pewnego razu widziano św. Filipa Nereusza głośno płaczącego i pytano go, dlaczego oddaje się niemal rozpaczy. Na to odrzekł święty: „Ja nie rozpaczam, owszem posiadam wielką ufność. Skoro jednak pomyślę, że w niebie upadli Aniołowie, a w raju ziemskim Adam i Ewa, że wreszcie największy z królów Salomon zbrukał swój wiek sędziwy ohydnymi występkami, lękam się i drżę z trwogi, by mnie to samo nie spotkało nieszczęście”. Zaiste, bardzo potrzebujemy Ducha Świętego, by serca nasze odmienił. (…) Bóg wtedy tylko wejdzie do serc naszych, kiedy się oderwiemy od rzeczy zewnętrznych, kiedy porzucimy grzechy i nałogi niedobre.”

4. “Na świecie czynią człowieka nieszczęśliwym tylko niewiara i grzech. Gdy człowiek w nieszczęściu szczerze odda się Bogu, znikną jego żale i narzekania. Ach, jakże szczęśliwi byliby ludzie na świecie, gdyby znali dokładnie zasady wiary, gdyby sumiennie spełniali jej przepisy, gdyby nie zapominali o dobrach, które nam gotuje Bóg w życiu przyszłym! O jakże potężny i szczęśliwy ten, kto zna Boga prawdziwego i spełnia praktyki religijne! Człowiek, oddany namiętnościom, gdy porzuci Boga, jest bardzo nędzny i słaby. Bogu można służyć, nie posiadając ani wielkiej nauki, ani bogatych skarbów. (…) Gdziekolwiek żyjemy, w jakimkolwiek znajdujemy się stanie, czyśmy uczeni, czy prości, możemy się podobać Bogu i zbawić swą duszę. Nie trzeba opuszczać majątku, ani rodziców, ani przyjaciół, nie trzeba iść na pustynię, a jednak można miłować Boga i służyć Mu. Służba Boża nie przeszkadza bynajmniej w spełnianiu obowiązków swego stanu. Owszem, im kto wierniejszy Bogu, ten lepiej i wytrwałej je spełnia.”

5. “Czy modlitwa jest uciążliwa? Czy czas, poświęcony rozmowie z Panem Bogiem, nie powinien się liczyć do najmilszych chwil życia? Czy w czasie modlitwy nie jednoczymy się ze Stwórcą, jako najlepszym przyjacielem? Czyż ona nie jest początkiem tego, co kiedyś będzie naszym ustawicznym zajęciem wraz z Aniołami w niebie ? Czy to małe szczęście, że niezmierzony i dobry Bóg przypuszcza do siebie tak nędzne istoty i udziela im wszelakich pociech? Czy nie od Niego pochodzi wszystko, co posiadamy? Czy nie jest słuszną i sprawiedliwą rzeczą, byśmy Go za to z całego serca miłowali i cześć Mu oddawali? Czy tak trudną rzeczą jest złożyd każdego poranka Bogu w ofierze swe uczynki i zajęcia, by je błogosławił i nagrodził? Czy tak uciążliwą rzeczą jest poświęcić na służbę Bożą jeden dzień w tygodniu? Czyż nie powinniśmy z weselem witać niedzieli, w której nas uczą o dobrym Bogu, o naszych obowiązkach względem Stwórcy i bliźniego, o znikomości świata i szczęściu niebieskim? (…) Ach, człowiek nie poznaje należycie swojego szczęścia! Czy was może spowiedź tak zraża ? Powiedzcie, czy to małe szczęście, że w trzy minuty możemy z Bogiem się pojednać i zamienić nieszczęśliwą wieczność na szczęście i wesele bez końca? Czy spowiedź nie przywraca nam przyjaźni z Bogiem? Czy nie ucisza wyrzutów sumienia, które nas dręczą nieustannie? Czy ona nie przywraca pokoju duszy i nie ożywia świętej nadziei? Czyż w tej szczęsnej chwili nie rozdziela Jezus Chrystus nie wyczerpanych skarbów swego miłosierdzia? Jakże mało mielibyśmy świętych, gdyby nie było Sakramentu Pokuty!
Służenie światu napełnia serce ludzkie goryczą i boleścią. Głupotą jest zamieniać dobra nieskończone na doczesne przyjemności, z którymi łączy się tyle smutków i goryczy. Służba Boża nie wymaga tylu kłopotów i umartwień, co służba światu. Cnotliwy bez bojaźni spogląda w przyszłość, a wspomnienie minionego życia jest dlań weselem”

6. “Bóg ukrył przed nami, kiedy i gdzie umrzemy, abyśmy byli zawsze na śmierć przygotowani. (…) Jesteśmy na śmierć przygotowani, gdy pozostajemy w stanie łaski uświęcającej. (…) Do czyśćca idą dusze tych ludzi, którzy, chociaż w łasce uświęcającej pomarli, jednakże za życia kary za grzechy jeszcze nie odpokutowali lub odpuszczenia grzechów lekkich jeszcze nie dostąpili. Dusze w czyśćcu cierpią niezmierną boleść, że ich tęskne pragnienie oglądania Pana Boga jeszcze się nie spełniło, i inne męki, które sprawiedliwość Boża im przeznaczyła. Duszom w czyśćcu możemy nieść pomoc ofiarą Mszy Św., odpustem, modlitwą, innymi dobrymi uczynkami. Powinniśmy nieść pomoc wszystkim duszom w czyśćcu cierpiącym, a szczególniej naszym rodzicom i dobrodziejom. Święta i zbawienna jest myśl, aby modlić się za zmarłych (por. 2 Mch 12,40-45). (…) Piekło jest to miejsce, gdzie dusze odrzucone od Boga cierpią wieczne męki. (…) Do piekła pójdą ci, którzy umarli w grzechu ciężkim, a więc odwróceni od Boga. Nie wszyscy potępieni jednakowe męki cierpieć będą; im cięższe grzechy, jakich się dopuścili i im większe łaski, które zmarnowali, tym cięższe będą ich męki. (…) Dni życia naszego są policzone; nie znamy godziny i chwili, kiedy nas przed stolicę swoją zawezwie Sędzia najwyższy i każe zdać ścisły rachunek. Wiara nam mówi, że jeszcze mamy nadzieję, że jeszcze możemy się przygotować na ów straszny moment, aby nas tak nie zaskoczył, jak owego włodarza, o którym mówi Ewangelia.”

7. “Życie ludzkie można ująd w te trzy słowa: żyć, umierać i stanąć na sądzie. Tego prawa nieodmiennego nikt nie uniknie. Rodzimy się, by umierać, umieramy, aby stanąć na sądzie, który rozstrzygnie o naszym wiecznym szczęściu lub nieszczęściu. Sąd Ostateczny, na którym wszyscy stanąć musimy, będzie tylko ogłoszeniem wyroku zapadłego w godzinę śmierci. Moi drodzy, Bóg policzył nasze lata i oznaczył, który rok ma być ostatnim w naszym życiu. W tym ostatnim roku zna ostatni miesiąc, w miesiącu ostatni dzień, a w dniu ostatnią godzinę, w której żyć przestaniemy. Co się stanie z grzesznikiem, który sobie długie obiecuje życie? Przeliczy się, bo niespodzianie nadejdzie dlań ostatnia godzina, gdzie już nie będzie żadnej nadziei i ratunku. Natychmiast przy śmierci nastąpi sąd. Na sądzie szczegółowym zdamy rachunek najpierw ze wszystkich darów, któreśmy od Boga otrzymali. A otrzymaliśmy od Niego dobra przyrodzone ciała i duszy. Następnie zdamy rachunek z łask porządku nadprzyrodzonego. Wielu chrześcijan nie otrzymało ani setnej części tych łask co my, a przecież się uświęcili. Biada chrześcijaninowi, który z tych skarbów nie korzystał! Gdy się nad tym zastanowił św. Augustyn, mówił z bojaźnią: „Co się ze mną stanie po tylu otrzymanych łaskach? Więcej się lękam z powodu łask zmarnowanych, niż grzechów popełnionych! O Boże, jaki mnie los czeka?”

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s