Św. Jan Maria Vianney – cytaty (2)

1. “Jak pycha jest źródłem wszelkich występków, tak na odwrót pokora jest podstawą cnót wszelkich. To brama, przez którą przychodzą do nas laski Boże. Ona jest przyprawą zbawienną wszystkich dobrych uczynków, czyni je miłymi Bogu i zasługującymi na żywot wieczny. Ona jest panią Serca Bożego, bo Stwórca niczego nie odmawia pokornym. (…) Pokorze wszystko zapewnione. Ona wyjednuje przebaczenie grzechów, zapewnia zwycięstwo w pokusach, ona czyni nas miłymi Bogu. I dlatego Jezus Chrystus, jako Człowiek przybrał postać sługi, aby dać nam przykład. Dla swej pokory znalazła Najświętsza Panna łaskę u Boga. Św. Antoni widział na świecie mnóstwo sieci szatańskich i straszliwie się przeląkł. Pytał Boga, kto zdoła uniknąć tych wszystkich zasadzek i usłyszał głos, że tylko pokorny nie wpadnie w te matnie. Św. Augustynowi postawiono pytanie, która cnota jest najmilszą Bogu i która prowadzi człowieka najpewniej do nieba? Po głębszym namyśle odpowiedział św. Doktor Kościoła, że jest nią pokora. Szczęśliwy, kto ma tę cnotę, bo jest zdolny do wielkich rzeczy. Bez pokory wszystkie inne cnoty są niczym. Choć byście wszystko rozdali między ubogich, choć byście całe życie płakali i pokutowali za grzechy, choć byście umarli na pustyni, nie wejdziecie do nieba, jeżeli wam braknie pokory. Nie dziwimy się przeto, że święci tak gorliwie starali się o jej nabycie i zachowanie. (…) Z czego poznamy, że ktoś ma tę cnotę? Pokorny nie mówi o sobie ani dobrze, ani źle. On pilnie zwraca uwagę na siebie, opłakuje swe winy i stara się Bogu podobać. Nie sądzi bliźnich ostro, nie gardzi nikim, na błędy drugich jest wyrozumiały. Z osobistych pochwał się nie cieszy, unika ich. Za przyjaciół swoich uważa przede wszystkim tych, którzy mu błędy wykrywają i świadczy dobrodziejstwa tym, którzy go spotwarzają. Jak pyszny chętnie przebywa w kole pochlebców, tak pokorny stroni od nich. Chętnie obcuje z Bogiem, przedstawia Mu swą nędzę i prosi Go o miłosierdzie. W działaniu szuka jedynie chwały Bożej, nie zważa na względy ludzkie, nie goni za rozgłosem. (…)
Chcę wam dzisiaj dowieść, moi Przyjaciele, że krzyże, ubóstwo, zniewagi i cierpienia są udziałem chrześcijan, którzy starają się zbawić swą duszę i podobać się Bogu. Albo więc trzeba cierpieć na tym świecie, albo nie spodziewać się nigdy oglądania Boga w niebie. Zastanówmy się dobrze nad tym. Od czasu, jak staliśmy się dziećmi Bożymi, wzięliśmy krzyż na ramiona i on nas nie opuści aż do śmierci. „Weźcie krzyż – mówi Zbawiciel – i idźcie za mną nie tylko dzień, miesiąc, rok, ale całe życie”. Przez cierpienia możemy odpokutować za dawne grzechy, za które trzeba ponieść karę albo w tym, albo w przyszłym życiu. Kary w tym życiu trwają krótko i nie są wcale ciężkie. Bóg miłosierny karze nas, abyśmy odpokutowali za grzechy, a potem byli szczęśliwi na wieki. (…) Jak więc szczęśliwy jest chrześcijanin, któremu życie schodzi na płaczu i cierpieniach, bo przez to może uniknąć wiele złego i otrzymać radość wieczną w niebie! Dlatego głównie jesteśmy nieszczęśliwi wśród cierpień, bo nie umiemy korzystać z nich dla naszego zbawienia. Czujemy się też i dlatego nieszczęśliwi, że zawsze patrzymy na tych, którym się lepiej powodzi od nas. Człowiek żyjący w nędzy i ubóstwie, zamiast porównać swe życie z życiem nieszczęśliwego więźnia, myśli o bogatych, którzy spędzają czas wesoło na zabawach. Chory, zamiast przedstawić sobie straszne męki potępionych w piekle, porównuje się z człowiekiem zupełnie zdrowym. I cóż z tego wynika? Zamiast znosić te wszystkie krzyże, jako pokutę za grzechy, szemrzemy na nie i narzekamy. Twa niecierpliwość, twa rozpacz, twój brak poddania się woli Bożej, zrobiły cię jeszcze nieszczęśliwszym. Dodałeś przez to do dawnych grzechów jeden więcej”

2. “Grzech jest to świadome i dobrowolne nieposłuszeństwo wobec Boga. Grzech można popełnić myślą, słowem, uczynkiem lub zaniedbaniem dobrego, do którego jesteśmy obowiązani. Nie wszystkie grzechy są jednakowo ciężkie: jedne są śmiertelne (ciężkie), inne powszednie (lekkie). Grzech śmiertelny zabija życie Boże w duszy (łaskę uświęcającą) i sprowadza śmierć, grzech powszedni duszy nie zabija, lecz ją osłabia i plami. Grzech śmiertelny jest to dobrowolne nieposłuszeństwo Bogu w rzeczy ważnej. Grzech powszedni jest to nieposłuszeństwo Bogu w rzeczy mniej ważnej, lub nie całkiem dobrowolne nieposłuszeństwo w rzeczy ważnej. Grzech śmiertelny sprowadza na duszę następujące skutki: odbiera duszy łaskę uświęcającą, wszystkie zasługi i prawo do nieba; czyni ją winną wiecznego potępienia i kar doczesnych. Jakie są skutki grzechu lekkiego? Grzech lekki osłabia łaskę uświęcającą; sprowadza na człowieka kary doczesne, które tu, na ziemi, lub w czyśćcu trzeba będzie odpokutować; prowadzi do grzechów śmiertelnych. (…)
Pychą grzeszy ten, kto siebie przecenia i dlatego żąda dla siebie większego uznania, niż mu się należy. Pokornym jest ten, kto siebie prawdziwie ocenia i dlatego nie żąda dla siebie większego uznania, niż mu się należy. Kto stawia sobie przed oczy swoje upadki i wady, i swą słabość, ten rozumie, że właściwie nie ma za co żądać uznania. Chciwością grzeszy ten, kto przecenia znaczenie pieniędzy i majątku i dlatego zbiera je, aby jak najwięcej posiadać. Nieczystością grzeszy ten, kto szuka przyjemności w bezwstydnych myślach, mowach lub uczynkach. Zazdrością grzeszy ten, kto się smuci z powodzenia lub raduje z nieszczęścia bliźniego dlatego, że on go przewyższa. Obżarstwem lub pijaństwem grzeszy ten, kto nieumiarkowanie je lub pije. Nieumiarkowanie je ten, kto je za dużo lub w sposób żarłoczny albo te potrawy, które mu szkodzą na zdrowiu. Nieumiarkowanie pije ten, kto pije napoje alkoholowe, chociaż mu one szkodzą na zdrowiu, lub w takiej ilości, że mu się rozum mąci. Gniewem grzeszy ten, kto się zanadto oburza przeciw temu, co mu się nie podoba. Łagodnym nazywamy tego, kto potrafi zachować spokój wobec tego, co mu się nie podoba. Lenistwem grzeszy ten, kto z obawy przed trudem nie spełnia porządnie swoich obowiązków lub oddaje się bezczynności. Pracowitym nazywamy tego, kto nie bojąc się trudu, wypełnia swoje obowiązki dokładnie i punktualnie.
Grzechy cudze to: grzechu doradzać, innym kazać grzeszyć, na cudze grzechy zezwalać, innych do grzechu pobudzać, innych grzechy chwalić, na grzech cudzy milczeć, grzechu nie karać, mieć udział w grzechu, grzech cudzy uniewinniać. Grzechy te są naszymi grzechami, lecz nazywają się „cudzymi”, gdyż popełniamy je na widok grzechu innych ludzi.
Jakie są grzechy przeciwko Duchowi Świętemu? Grzechy przeciwko Duchowi Świętemu są następujące: grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego, o łasce i miłosierdziu Boskim rozpaczać, uznanej prawdzie chrześcijańskiej się sprzeciwiać, bliźniemu łaski Bożej zazdrościć, na zbawienne upomnienia zatwardziałe mieć serce, nawrócenie i pokutę aż do śmierci odkładać. Te grzechy nazywają się grzechami przeciwko Duchowi Świętemu, bo wprost sprzeciwiają się łasce Ducha Świętego i bardzo utrudniają nawrócenie się tego, kto je popełnia.
Jakich środków należy używać, aby uniknąć grzechu? Nie ufać nigdy zbytecznie sobie samemu. Unikać sposobności do grzechu, a na niebezpieczeństwo popełnienia grzechu nigdy lekkomyślnie się nie narażać. Poskramiać zmysły. Czuwać i modlić się. Pamiętać o wszechobecności Boga i o rzeczach ostatecznych. Odnawiać często postanowienia nieobrażania nigdy Pana Boga. Przyjmować często święte sakramenty.”

3. “Łaska Boża jest to dar wewnętrzny, nadprzyrodzony, którego udziela nam Bóg dla zasług Jezusa Chrystusa ku naszemu zbawieniu. Łaska Boża jest dwojaka: łaska uczynkowa i łaska uświęcająca. Łaska uczynkowa oświeca nasz rozum do poznania i wzmacnia naszą wolę do wykonania dobrego, a zaniechania złego. Łaska uczynkowa jest koniecznie do zbawienia potrzebna, gdyż bez niej nic zasługującego na żywot wieczny uczynić nie możemy. Pan Bóg udziela wprawdzie każdemu człowiekowi dostatecznej łaski do zbawienia, lecz nie wszystkim daje ją jednakowo, hojnie udziela jej tym, którzy z nią współdziałają. Sama łaska Boża nie zbawi nas bez naszego współdziałania. Łaska uświęcająca czyni nas z grzeszników świętymi, dziećmi Bożymi i dziedzicami nieba. Jak żelazo ciemne, zimne i twarde pod działaniem ognia staje się jaśniejące, gorące i giętkie, tak dusza pod działaniem laski jaśnieje, goreje i zmienia się na lepsze. Łaska uświęcająca pozostaje w człowieku, dopóki nie popełni on grzechu śmiertelnego. Wtedy z łaską uświęcającą traci człowiek świętość i miłość u Boga, a ściąga na siebie gniew Boży, traci niebo, a zasługuje na piekło, wreszcie traci zasługę wszystkich spełnionych dobrych uczynków. Bóg udziela nam łaski uświęcającej lub ją w nas pomnaża przez święte sakramenty.”

4. “Modlitwa szczera, pobożna, jest niejako wołaniem do samego Boga. Taka modlitwa jest pełna nadziei i bojaźni zarazem. Mówię bojaźni, bo jakże my, niegodni grzesznicy, którzyśmy już tyle razy obrazili Boga, możemy spodziewać się, by On pomimo tego wszystkiego wysłuchał nas jeszcze raz? Z trwogą więc oczekujemy wyroku, czy ukarze nas, czy też, pełen litości i miłosierdzia, przebaczy znowu i wysłucha próśb naszych. Z drugiej strony, pomni na wielkie miłosierdzie Boga naszego, powinniśmy się zwracać doń z ufnością, bo On pragnie jedynie naszego szczęścia i zbawienia. (…) Bez modlitwy nie możemy oprzeć się pokusom i zbawić duszy. Najważniejsze owoce modlitwy to: modlitwa łączy nas z Bogiem i wyjednuje pomoc Bożą. (…) Bóg nie zawsze wysłuchuje naszych modlitw, bo nie zawsze dobrze się modlimy lub nie zawsze to, o co prosimy, jest nam pożyteczne do zbawienia. Jakie przymioty powinna mieć modlitwa błagalna? Modlitwa błagalna powinna być wytrwała, ufna i z poddaniem się woli Bożej. Modlitwa błagalna jest wytrwała, gdy w niej nie ustajemy, choć Bóg zaraz nas nie wysłucha. Modlitwa błagalna jest ufna, gdy prosząc jesteśmy pewni, że Bóg nas wysłucha dla zasług Jezusa Chrystusa. Modlić się z poddaniem znaczy zdać się na wolę Boga, jak i kiedy zechce nas wysłuchać. Powinniśmy się modlić w pokusach, utrapieniach i innych potrzebach. Rano wstając i wieczorem przed spoczynkiem; przed pracą i po pracy, przed i po jedzeniu. Powinniśmy się modlić rano przy wstawaniu, aby ofiarować na chwałę Bożą wszystkie nasze dzienne sprawy i uprosić po moc Jego. Powinniśmy się modlić wieczorem przed spoczynkiem, aby podziękować Bogu za otrzymane dobrodziejstwa, a przeprosić za grzechy. (…)
Jeżeli chcemy w całym blasku zachować w sobie świątynię Boga, miejmy wielkie nabożeństwo do Matki Najświętszej, bo Ona jest Królową dziewic. Wielki sługa Maryi, św. Bernard, mówi, że więcej nawrócił dusz przez odmawianie „Zdrowaś Maryjo”, niż przez wszystkie kazania. Pyta nas ten święty: „Czy doznajecie pokus? Wzywajcie na pomoc Maryi, a z pewnością nie ulegniecie”. GDY ODMAWIAMY „Zdrowaś Maryjo”, cieszy się całe niebo, a drży piekło, bo sobie przypomina, że Maryja była narzędziem w rękach Bożych do poskromienia jego wściekłych wysiłków. (…)
Modlitwa jest źródłem wszelakiego dobra i szczęścia na ziemi. Jeżeli zatem jesteśmy ludźmi pozbawionymi światła i łask Bożych, wina tkwi w tym, że się nie modlimy albo źle się modlimy. Na modlitwie należy mieć czystą intencję i prosić jedynie o to, co się może przyczynić do chwały Bożej i naszego zbawienia. O rzeczy doczesne wolno także prosić, jednak z tą myślą, jeżeli one przyniosą nam lub bliźniemu korzyść duchową. Jeżeli wtedy Bóg nas nie wysłucha, czyni to dlatego, że się nie chce przyczynić do zguby naszej. Niestety, bardzo często modlitwy nasze nie posiadają tego warunku! Mówi św. Augustyn, że nieraz czego innego pragniemy, nie tego, o co się modlimy. Mówimy na przykład, odmawiając „Ojcze nasz”: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie”. Słowa te tyle znaczą: Boże mój, oderwij serce moje od ziemi, niech wzgardzę rzeczami doczesnymi, niech wszystkie moje myśli i pragnienia odnoszą się do nieba! Szczególnie w próbach i niebezpieczeństwach duchowych musimy się modlić, byśmy nie upadli. Wreszcie modlitwa nasza niech będzie wytrwała. Bez modlitwy nie przyjmiemy godnie sakramentów świętych i nie poznamy, jaka jest wola Boża względem nas, jakie nasze powołanie. Gdy się modlić nie będziemy, pójdziemy do piekła. Bez modlitwy nie zakosztujemy słodyczy pochodzących z miłości Bożej. Bez modlitwy wszystkie nasze krzyże nie będą miały najmniejszej zasługi. Módlmy się przeto z myślą o Bogu, módlmy się ze skupieniem, pokorą i ufnością, a Bóg niezawodnie nas wysłucha.”

5. “Chrzest Święty jest pierwszym sakramentem, bo przed chrztem żadnego innego sakramentu przyjąć nie można; jest też najpotrzebniejszym sakramentem, gdyż bez chrztu nie można być zbawionym. Jeżeli przyjęcie Chrztu z wody jest niemożliwe, można je zastąpić Chrztem krwi (śmiercią męczeńską dla Chrystusa Pana) lub Chrztem pragnienia (gorącą chęcią przyjęcia Chrztu Świętego połączoną z aktem miłości Boga). Przyjmując Chrzest, obowiązuje się człowiek (sam lub przez swych chrzestnych rodziców): wierzyć w to wszystko, czego Kościół katolicki naucza; przykazania Boże wiernie zachowywać; unikać starannie wszelkiego grzechu. Uczynione na Chrzcie przyrzeczenia należy odnawiać często w życiu, a szczególnie przed przyjmowaniem świętych sakramentów.”

6. “W Starym Zakonie ofiarowano Bogu codziennie w świątyni mnóstwo ofiar, które nie mogły Bogu całkowicie zadośćuczynić za grzechy ludzkie. Potrzeba było zatem innej świętszej i czystszej ofiary, która trwałaby do skończenia wieków. Tą ofiarą jest sam Jezus Chrystus, jako Bóg współistotny Ojcu swojemu, a jako człowiek we wszystkim do nas podobny. On ofiaruje się codziennie na naszych ołtarzach, jak niegdyś na Kalwarii i przez tę ofiarę czystą i bez zmazy oddaje Bogu należyty pokłon, uznaje Jego najwyższe panowanie nad stworzeniem i spłaca długi, zaciągnięte u Boga przez grzechy ludzkie. Jezus Chrystus, jako pośrednik między niebem i ziemią, wyprasza nam także wszystkie potrzebne łaski i jest ofiarą dziękczynną, najwznioślejszą. Byśmy mogli dostąpić tych wszystkich owoców Mszy Św., musimy coś uczynić ze swej strony. W tym celu pouczę was, jak wielkim szczęściem dla człowieka może być uczestniczenie w Mszy Św., z jakim usposobieniem powinniśmy jej słuchać i jak ludzie zachowują się na niej. (…) Chrystusowi Panu w Najświętszym Sakramencie należy się od nas cześć Boska. Cześć tę winniśmy okazać na zewnątrz przez upadniecie na oba kolana przed Najświętszym Sakramentem, gdy jest wystawiony, przyjmowany w Komunii świętej lub niesiony do chorego; przez przyklęknięcie, gdy jest schowany w puszce, wreszcie przez częste odwiedzanie go i pozdrawianie: „Niech będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament” itd. Albowiem adoracja jest to odwiedzenie Pana Jezusa w kościele, aby Mu się pokłonić. Ofiara jest to zniszczenie czegoś na cześć Boga, aby Go uznać najwyższym Panem. (…) Ofiarą Nowego Zakonu jest sam Jezus Chrystus, Syn Boży, który przez śmierć krzyżową ofiarował się za nas Ojcu Niebieskiemu. Ta ofiara krzyżowa odnawia się bezustannie we Mszy Świętej. (…)
Ofiarujemy Panu Bogu Mszę Świętą, jako ofiarę pochwalną, aby Panu Bogu oddać cześć najwyższą, jako ofiarę dziękczynną, aby Panu Bogu podziękować za otrzymane dobrodziejstwa, jako ofiarę pojednawczą, aby przeprosić Pana Boga za wyrządzone Mu zniewagi, jako ofiarę błagalną, aby uprosić u Pana Boga potrzebne łaski. Z owoców Mszy św. korzysta cały Kościół Chrystusowy, lecz przede wszystkim: kapłani, którzy Mszę św. odprawiają, ci, za których kapłani ją ofiarują, ci, którzy Mszy św. z nabożeństwem słuchają. Mszy świętej należy słuchać: uważnie, tj. unikać roztargnienia i uważać na najważniejsze jej części, następnie przykładnie, zachowując odpowiednie ułożenie ciała i przynajmniej podczas Kanonu i Komunii św. uklęknąć, unikać rozglądania się, a tym bardziej rozmowy.
Przy ofiarowaniu należy intencję swoją z intencją kapłana połączyć i Bogu się ofiarować; przy podniesieniu Chrystusowi Panu,pod postaciami chleba i wina utajonemu, cześć Boską oddać; przy Komunii Św., gdy nie komunikujemy, wzbudzić w sobie gorące pragnienie godnego przyjęcia ciała Chrystusa Pana (duchowna Komunia). Ofiara Mszy św. ma przed Bogiem nieskończoną wartość, gdyż ofiaruje się w niej sam Jezus Chrystus. (…) Godnie przyjęta Komunia święta łączy nas z Chrystusem Panem, osłabia w nas złe skłonności, zapewnia chwalebne zmartwychwstanie i wieczną szczęśliwość. (…) Podczas przystępowania do Komunii świętej należy zbliżyć się ku stopniom ołtarza i ze złożonymi rękami uklęknąć na obydwa kolana, oddać Chrystusowi Panu głęboką cześć pokornym schyleniem głowy, wzbudzić w sercu wiarę w obecność Jezusa i pokorę, i bijąc się w piersi, powtarzać za kapłanem słowa: „Oto Baranek Boży , który gładzi grzechy świata. Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł do przybytku serca mego, ale rzeknij tylko słowo, a będzie zbawiona dusza moja”. Resztę dnia po Komunii świętej należy obrócić głównie na modlitwę, czy to w domu, czy w kościele, na czytanie pobożnych książek, pełnienie dobrych uczynków.
Msza św. jest szczytną ofiarą: Ona rozwesela cały dwór niebieski, pomaga biednym duszom czyśćcowym, sprowadza na ziemię wszelkie błogosławieństwo i więcej chwały przynosi Bogu niż cierpienia wszystkich Męczenników, niż umartwienia wszystkich pustelników, niż wszystkie łzy pokutników, przelane od początku świata aż do końca wieków. Albowiem te uczynki są dziełami ludzi mniej lub więcej grzesznych, a we Mszy Świętej sam Jezus Chrystus, równy Ojcu, ofiaruje swą mękę i śmierć na zadośćuczynienie zagniewanemu Bogu. Chwila Mszy św. jest najodpowiedniejszą chwilą, w której możemy z Bogiem układać się niejako o nasze zbawienie. W smutkach znajdziemy na niej pociechę, w pokusach silę do zwycięstwa, jak mówi św. Jan Chryzostom.”

7. “Małżeństwo jest to Sakrament, przez który dwie wolne osoby, mężczyzna i niewiasta, zawierają nierozerwalny związek i otrzymują od Boga łaskę do wiernego pełnienia obowiązków swojego stanu aż do śmierci. Małżeństwo ustanowił sam Bóg jeszcze w raju, a Chrystus Pan wyniósł je do godności Sakramentu. (…) Małżeństwo ważnie zawarte nie może być rozwiązane, chyba że przez śmierć jednego z małżonków (…)
Skoro tylko dziecko zaczyna mówić, niech rodzice nauczą je wymawiać imię Jezus i Maryja. Mówi o sobie św. Tomasz z Wilanowy, że jego rodzice nauczyli go najpierw tych dwóch wyrazów. Niech dalej ojcowie i matki nauczą swe dzieci żegnać się i modlić na kolanach rano i wieczór, niech je też pouczą o obecności Bożej. Niech z wami uklękną i spoglądają na jakiś obraz. Gdybyście je uczyli modlitwy, oddając się pracy, będą na was patrzyły i myślały o tym, co robicie, a nie o Bogu. Nauczcie je zaraz po przebudzeniu ofiarować swe serce i wszystkie zajęcia całodzienne dobremu Bogu. (…) Mówi św. Tomasz, że rodzice powinni wspominać często dzieciom swoim o niebie i chronić je od złego bojaźnią kar piekielnych. Niestety, teraz często rodzice nie mają krzyża w domu i nie wspominają dzieciom nigdy o niesłychanej dobroci i miłości Jezusa Chrystusa względem ludzi! Jeżeli niekiedy krzyż znajdzie się w ich domu, to leży gdzieś w kącie pokryty kurzem lub pajęczyną. Wielkie jest zaślepienie takich rodziców, którzy też smutne zbierają owoce swego niedbalstwa. Z ich winy żyją dzieci bez wiary, bez bojaźni Bożej i giną na wieki. Trzecim obowiązkiem rodziców jest karcenie dzieci, gdy na to zasłużą. I tu wiele zdarza się błędów. Gdy dziecko zbłądzi, a nie wystarczy upomnienie, trzeba je ukarać. Źle jednak czynią ojcowie i matki, gdy się znęcają nad dziećmi. Nie karzcie dzieci, kiedy jesteście w złości. Czyńcie to wtedy, gdy się uspokoicie, gdy złość przeminie. Karać trzeba z miłością, a nie znęcać się i przeklinać! (…) Często uciekajcie się do modlitwy, upokarzajcie się przed Bogiem i codziennie polecajcie Bogu swe dzieci, dajcie czasem jałmużnę na ich intencję, przystąpcie do Komunii św. lub ofiarujcie za nie na Mszę Świętą, gdy możecie. Codziennie także polecajcie je Matce Najświętszej. Jak wielka pociecha będzie dla was, gdy je kiedyś zobaczycie w niebie! A przeciwnie, biada wam, gdyby z waszej winy miały iść na potępienie!

8. “Katolik, pragnący szczerze pracować dla zbawienia swej duszy, powinien wiedzieć, w jakim celu i jak należy spełniać dobre uczynki. Nie wystarczy być cnotliwym w oczach ludzi, trzeba nim być także w sercu. Uczynek cnotliwy ma być spełniony ze szlachetnych, wewnętrznych pobudek, doskonale, pokornie, bez domieszki samolubnej. Nie wystarczy chwilowo dobrze czynić, lecz trzeba to robić stale i trwale. Mówimy, że uczynek ma wynikać z pobudek wewnętrznych, ma pochodzić z serca, z miłości. Gdy słowa i uczynki nie pochodzą z serca, nie mają wartości w oczach Bożych. (…)
Upomina nas Chrystus, byśmy nie szukali za uczynki dobre pochwał u ludzi, bo w takim razie przepadnie nam nagroda u Boga. Duch pychy łatwo ogarnia umysły i na tę sieć łowi bardzo wiele dusz. Zarozumialcy bywają igraszką w rękach diabła, jak świadczą o tym przykłady z życia świętych. Najczęściej chwyta pysznych na pokusy nieczyste i w ten sposób haniebnie ich obala. Strzeżmy się, Bracia, obłudy, miejmy zawsze czystą intencję, gdy czynimy coś dobrego,bo od niej przede wszystkim zależy zasługa i nagroda.”

9. “Cnoty obyczajowe czyli kardynalne to: roztropność, wstrzemięźliwość, sprawiedliwość, męstwo. Roztropnym nazywamy tego, kto trafnie ocenia wartość rzeczy ziemskich i Bożych i umie użyć odpowiednich środków do osiągnięcia Boga. Wstrzemięźliwym nazywamy tego, kto umie powstrzymywać swoje złe skłonności. Sprawiedliwym nazywamy tego, kto oddaje zawsze Bogu i ludziom, co im się należy. Mężnym nazywamy tego, kto się nie da odstraszyć żadnym i trudnościami od spełnienia obowiązku. (…) Hojnym nazywamy tego, kto dla dobrego celu chętnie i obficie daje pieniądze lub inne rzeczy dlatego, że uważa je tylko za środki do czynienia dobrze. Czystym nazywamy tego, kto nie plami duszy szukaniem przyjemności w rzeczach bezwstydnych, lecz brzydzi się wszelkim brudem moralnym. Szczerym nazywamy tego, kto otwarcie mówi każdemu prawdę, gdy tego potrzeba, i nigdy nie udaje lepszego, niż jest. Cierpliwym nazywamy tego, kto znosi cierpienie spokojnie, zdając się zupełnie na wolę Bożą. Oszczędnym nazywamy tego, kto z dochodów swoich odkłada, aby w razie potrzeby lub nieszczęścia miał, czym ratować siebie lub drugich. Pracowitym (obowiązkowym) nazywamy tego, kto wypełnia zawsze swe obowiązki dokładnie i punktualnie. Prawdziwa cnota musi być wytrwała. Nie wystarczy modlić się, umartwiać, wyrzec się własnej woli, znosić cierpliwie wady drugich, walczyć z pokusami, cierpieć pogardę, oszczerstwa i czuwać nad poruszeniami swego serca tylko przez pewien czas. Jeżeli chcemy osiągnąć zbawienie, musimy wytrwać do końca. Ani bogactwo, ani ubóstwo, ani zdrowie lub choroba, ani żadna inna rzecz nie powinna nas odłączyć od Boga. Albowiem Bóg ukoronuje chwałą jedynie tych, którzy nieustannie będą walczyli i wytrwają aż do śmierci. (…)
Cnota prawdziwa musi być mężna. Boga nigdy nie trzeba opuszczać wśród krzyżów i pogardy. Tak postępowali święci Męczennicy. Wiara nasza powinna być żywa i mocna. (…) Wiara nas uczy, że Bóg widzi wszystko, jest świadkiem naszych czynów i cierpień. Cnota zaś nadziei każe nam całkowicie oddać się na Jego wolę z tym przeświadczeniem, że nas będzie wynagradzał przez całą wieczność. Ta piękna cnota podtrzymuje Męczenników wśród cierpień, pustelników w ich pokutach, chorych w ich boleściach. Jak wiara wskazuje nam wszędzie obecnego Boga, tak nadzieja każe nam czynić wszystko w tym błogim przekonaniu, że otrzymamy wieczną zapłatę. (…) Nadzieja każe nam się spodziewać, że jakkolwiek niegodni jesteśmy, dojdziemy jednak do tego błogiego celu przez zasługi Jezusa Chrystusa. Aby nas ze uczynki miały zasługę na żywot wieczny, muszą się z nimi łączyć trzy warunki: wiara, która nam wskazuje Boga wszędzie obecnego, nadzieja, która każe nam działać w tym celu, byśmy się Bogu podobali i miłość, która nam każe lgnąć do Boga jako najwyższego Dobra. Nadzieja święta każe nam wszystko czynić w tej intencji, byśmy się Bogu podobali, a nie światu. Budząc się z rana, oddajmy swe serce Bogu z żarliwą miłością, nie zapominając o tym, że przez ten dzień możemy sobie wiele zaskarbić łask i zgromadzić zasług na życie wieczne, jeżeli wszystko czynić będziemy na chwałę Bożą.
Cokolwiek dobrego czynimy, nie szukajmy pochwał ludzkich ani własnego upodobania, lecz jedynie miejmy na względzie Boga. Niechże wreszcie nadzieja nasza będzie powszechna, czyli uciekajmy się do Boga w każdej potrzebie. Nie rozpaczajmy w złych nałogach, bo przy pomocy Bożej powstaniemy z nich. Jednak strzeżmy się zbytecznej ufności. Albowiem Bóg tylko wtedy pospieszy nam na pomoc, jeżeli bez własnej winy znajdziemy się w niebezpieczeństwie. Nie nadużywajmy cierpliwości Bożej, nie myślmy, że Bóg nam przebaczy, choć byśmy rozmyślnie odwlekali z dnia na dzień pokutę. Każdej chwili umrzeć możemy, nie znamy dnia ani godziny. Zbytnia ufność w miłosierdzie Boże była powodem potępienia dla wielu. Lękajmy się i zbytniej ufności, i rozpaczy, rozpacz bowiem jest najcięższym grzechem. Szczerze się do Boga nawróćmy, a on nam nie odmówi swego przebaczenia.”

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s