Kard. Sarah o Bogu, ciszy, hałasie i liturgii

fragmenty wypowiedzi kard. Roberta Saraha z wywiadu dla francuskiego czasopisma “La Nef”:
– “Głównym językiem Boga jest cisza”. Komentując tę piękną, bogatą myśl św. Jana od Krzyża, T. Keating w swojej pracy “Zaproszenie do miłości” pisze: “wszystko inne jest kiepskim tłumaczeniem. Aby zrozumieć ten język musimy nauczyć się zachowywać ciszę i odpoczywać w Bogu.” Nadszedł czas by odkryć na nowo prawdziwą hierarchię priorytetów. Nadszedł czas z powrotem umieścić Boga w centrum naszych myśli, centrum naszych działań i naszego życia: to jedyne miejsce, w którym On powinien się znaleźć.
– To jest naprawdę pilna kwestia: odkryć na nowo znaczenie Boga. (…) To co Kościół potrzebuje dziś najbardziej to nie reforma administracyjna, kolejny program duszpasterski, zmiana strukturalna. Program istnieje: ten, który zawsze mieliśmy, wypływający z Ewangelii i żywej Tradycji. Jest skupiony na samym Chrystusie, którego musimy poznać, umiłować i naśladować aby żyć w Nim i przez Niego, przemieniać nasz świat, który ulega degradacji, gdyż ludzie żyją jakby Bóg nie istniał.
– Uważam że jesteśmy ofiarami powierzchowności, egoizmu i ducha świata, które rozprzestrzeniły się w naszym, sterowanym przez media społeczeństwie. Gubimy się w walkach o wpływy, w konfliktach personalnych, w narcystycznym, próżnym aktywizmie. (…) Dla tytułów, zawodowych czy eklezjalnych funkcji akceptujemy haniebne kompromisy. Jednak wszystko to przemija jak dym. (…) Jedyną rzeczywistością, która zasługuje na naszą uwagę jest sam Bóg, a Bóg jest cichy. Czeka na naszą ciszę aby się objawić.
– Żadna dyktatura nic nie zdziała przeciw milczącemu człowiekowi. Nie można ukraść komuś milczenia.
– Bóg jest cichy, a diabeł jest hałaśliwy. Od początku szatan próbował ukryć swoje kłamstwa pod zwodniczą, głośną agitacją. Chrześcijanin powinien nie być z tego świata. To od niego zależy czy odwróci się od hałasów świata, od jego plotek, które gnają na złamanie karku aby zwrócić się ku temu co najistotniejsze: Bogu. Nasza przepełniona, ultratechnologiczna epoka czyni nas jeszcze bardziej chorymi. Hałas staje się czymś w rodzaju narkotyku, od którego współcześni nam są uzależnieni.
– W burzliwej powodzi łatwych, pustych słów zachowanie milczenia stwarza pozory słabości. W nowoczesnym świecie człowiek cichy staje się kimś kto nie wie jak się bronić. Jest “podczłowiekiem” w zestawieniu z samozwańczym siłaczem, który łamie i topi innych w powodzi swej mowy. (…) To jest głębsza przyczyna pogardy i nienawiści nowoczesnego człowieka do milczących istot, jego potwornych zbrodni przeciw nienarodzonym dzieciom, chorym, osobom u schyłku życia. Te istoty ludzkie są wspaniałymi prorokami ciszy. Wobec nich, nie obawiam się tego powiedzieć – kapłani nowoczesności, którzy ogłaszają coś w rodzaju wojny przeciw ciszy, przegrali bitwę.
– Odrzucenie ciszy wypełnionej pełną zaufania bojaźnią i czcią jest odmówieniem Bogu prawa do porwania nas przez Jego miłość i Jego obecość. Święta cisza jest zatem miejscem gdzie możemy spotkać Boga, ponieważ przychodzimy do Niego z podejściem właściwym dla istoty ludzkiej, która drży i zachowuje dystans, jednocześnie zachowując ufną nadzieję. My kapłani musimy nauczyć się na nowo synowskiej bojaźni Bożej i sakralnego charakteru naszych z Nim relacji. Musimy się nauczyć na nowo drżeć z podziwem przed Świętością Boga i niesłychaną łaską naszego kapłaństwa.
– Nie zawaham się stwierdzić że święte milczenie jest kardynalną zasadą wszystkich celebracji liturgicznych (…) Pod pretekstem ułatwienia dostępu do Boga niektórzy chcieli aby wszystko w liturgii stało się od razu przystępne, racjonalne, horyzontalne i ludzkie. Jednak, działając w ten sposób ryzykujemy zredukowanie świętego misterium do pozytywnych uczuć. (…) Święta cisza jest dobrem wiernych i duchowni nie mogą ich jej pozbawiać!
– Pragnę dziś oświadczyć że ryzyko stania się przez chrześcijan idolatrami jest znaczne. Jako więźniowie hałasu niekończącej się ludzkiej mowy znajdujemy się blisko stworzenia kultu według naszego własnego wymiaru, bożka na własne podobieństwo. (…) Celebracje czasami stają się hałaśliwe i wyczerpujące. Liturgia jest chora. Najbardziej uderzającym symbolem owej choroby jest wszechobecność mikrofonu. Stał się tak nieodzowny że ludzie zastanawiają się jak można było odprawiać liturgię zanim został wynaleziony! (…) W środku hałasu istota ludzka nie jest w stanie uciec od popadnięcia w banał: jesteśmy powierzchowni w tym co mówimy, mówimy puste słowa, wciąż i wciąż mówiąc (…) Jesteśmy również powierzchowni w tym co robimy: żyjemy w stanie banału, który zakładamy że jest logiczny i moralny, nie widząc w nim nic nienormalnego. Często opuszczamy nasze głośne, powierzchowne ceremonie nie napotkawszy w nich Boga i wewnętrznego pokoju jaki On pragnie nam dać. (…) Dopóki podchodzimy do liturgii bez ciszy w sercu, będzie miała powierzchowny, ludzki charakter. Cisza liturgiczna jest radykalnym i kluczowym nastawieniem – to nawrócenie serca. Nawrócenie, etymologicznie, jest zawróceniem, zwróceniem ku Bogu.
– Zewnętrzne zwrócenie prowadzi nas do zwrócenia wewnętrznego, które symbolizuje. Od czasów apostolskich chrześcijanie tak się modlili [ad orientem]. To nie jest kwestia odprawiania liturgii tyłem lub przodem do ludu, lecz ku wschodowi, ad Dominum, ku Panu. (…) Zaprawdę jest wtedy u celebransa mniejsza pokusa aby zmonopolizować konwersację. Zwrócony ku Panu jest mniej kuszony by stać się profesorem dającym wykład podczas całej Mszy, redukując ołtarz do podestu, zogniskowanego już nie na krzyżu lecz na mikrofonie! Kapłan musi pamiętać że jest tylko instrumentem Chrystusa, że musi zachować ciszę aby zostawić miejsce na Słowo, że nasze ludzkie słowa są głupstwem w porównaniu do jednego Wiecznego Słowa.
– Nie zamierzam tracić czasu na zestawianie jednej liturgii z drugą [zachodniej ze wschodnią] czy rytu św. Piusa V z tym bł. Pawła VI. To jest kwestia wejścia w wielką ciszę liturgii, należy wiedzieć jak się wzbogacać wszystkimi formami liturgicznymi – łacińskimi czy wschodnimi. Dlaczego forma nadzwyczajna nie ma być otwarta na ulepszenia liturgicznej reformy po Soborze Watykańskim II? Dlaczego forma zwyczajna nie może odkryć na nowo starożytne modlitwy Ofertorium, modlitwy u stopni ołtarza czy pewnego milczenia podczas niektórych części Kanonu?
tłum. wł. – źródło i całość:
www.catholicworldreport.com/…/cardinal_robert…

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s