Kard. R. Sarah i przemówienie w Londynie czyli na zachodzie bez zmian

Próbę autentycznej wykładni Sacrosanctum Concilium po ponad pół wieku podjął kard. Robert Sarah. 5 lipca 2016 roku, w Londynie, w ramach konferencji Sacra Liturgia prefekt Kongregacji Kultu Bożego wygłosił przemówienie zatytułowane: “Ku autentycznej implementacji Sacrosanctum Concilium”. Problem z interpretacją dokumentów Soboru Watykańskiego II zauważali nawet najgorętsi zwolennicy “nowej Pięćdziesiątnicy”, dla których stanowiła ona nowe otwarcie, “próg” i jedyny punkt odniesienia. Nawet Jan Paweł II w motu proprio Ecclesia Dei sporządzonym w roku 1988 by określić jako schizmatycki akt człowieka, który, jak się zarzekał nie miał nigdy woli schizmy, a jedynie zachowania Tradycji w obliczu posoborowego zamętu, tj. arcybiskupa Marcela Lefebvre, przyznał że ćwierć wieku po zakończeniu Soboru jego dokumenty “domagają się dalszych, nowych dociekań, które jasno ukażą nieprzerwaną ciągłość istniejącą pomiędzy Soborem i Tradycją, zwłaszcza w odniesieniu do tych punktów, które, być może ze względu na swą nowość, nie zostały jeszcze dobrze zrozumiane w niektórych częściach Kościoła”. Minęło kolejne ćwierć wieku i kard. Sarah zabrał się za “autentyczną implementację” pierwszego dokumentu, który zwiastował rewolucję Vaticanum II to jest Sacrosanctum Concilium. O samym dokumencie, którego tekst nawet przy życzliwym podejściu, znamionuje dwuznaczność, chaos i widoczne starcie przeciwnych stronnictw, już kiedyś pisałem. Zobaczmy co na jego temat mówi kard. Sarah, którego postulaty zgłoszone w Londynie już niektóre media określiły jako przełomowe. Pełny tekst przemówienia ks. kardynała można znaleźć m.in. na stronie by-grace-of-god.tumblr.com/…/address-of-his-… i z niej pochodzi poniższe tłumaczenie fragmentów.

Kard. Sarah przedmiot swojej mowy określa na wstępie jako ukazanie “w jaki sposób Kościół zachodni [tj. łaciński] może posuwać się ku bardziej wiernej implementacji Sacrosanctum Concilium”, wskazując że jego punktem wyjścia jest całkiem słuszne pytanie: “co było zamiarem Ojców Soboru Watykańskiego II w ramach reformy liturgicznej?”

Aby odpowiedzieć na to pytanie kard. Sarah nie sięga jednak najpierw wprost do tekstu konstytucji o liturgii, lecz do ogólnej nauki Kościoła o liturgii, która jest “uprzywilejowanym miejscem zbawczego działania Chrystusa w naszym dzisiejszym świecie”, “ustanowionym przez Boga miejscem, w którym wypełniamy swój obowiązek składania Bogu ofiary, jedynej prawdziwej Ofiary”, gdzie “realizujemy naszą głęboką potrzebę oddawania czci Wszechmogącemu Bogu”. “Katolicka natura jest czymś świętym, świętym z samej natury, a nie zwykłym ludzkim zgromadzeniem”, “Bóg, nie człowiek jest w centrum katolickiej liturgii, przybywamy by oddać Mu cześć. Liturgia nie jest kwestią dotyczącą was czy mnie, nie jest miejscem celebracji naszej własnej tożsamości, osiągnięć czy promocji naszej kultury i miejscowych zwyczajów”. Są to oczywiście twierdzenia prawdziwe, będące stanem zastanym przed Soborem Watykańskim II, na który przypuściła atak tzw. ‘grupa reńska’, najpierw poprzez umieszczenie w konstytucji o liturgii furtek, a potem poprzez wyjście poza nie reformatorów posoborowych Bugniniego. Zatrzymajmy się zwłaszcza nad tym ostatnim stwierdzeniem kard. Saraha dotyczącym miejscowych zwyczajów i uwarunkowań, do których pełna odesłań jest konstytucja Sacrosanctum Concilium (por. np. 22, 36, 39, 40, 54, 63, 77, 107, 128), otwierając szeroko wrota liturgicznego chaosu, który zresztą dalej kard. denuncjuje, mówiąc “kluczowe jest zrozumienie tej [tj. opisanej wyżej] specyfiki kultu katolickiego, gdyż w ostatnich dziesięcioleciach jesteśmy świadkami wielu liturgicznych ceremonii, w których ludzie, osobowości i ludzkie osiągnięcia są zbyt eksponowane, niemal z wyłączeniem Boga” i cytując Teologię liturgii kard. J. Ratzingera “w centrum liturgii nie jesteśmy my lecz Bóg. Zapominanie o Bogu jest najbardziej zagrażającym niebezpieczeństwem naszych czasów”.

Jak wskazuje dalej kard. Sarah – przygotowaniem do właściwej lektury konstytucji soborowej o liturgii musi być posiadanie całkowitej jasności co do natury kultu katolickiego. Można zatem powiedzieć, że kard. Sarah przyznaje, że sama konstytucja soborowa o liturgii takiej jasności nie daje i nie może być czytana przez czy to świeckiego czy też kapłana bez wiedzy o… liturgii przedsoborowej i dotyczącego jej nauczania Kościoła. Bez takiej świadomości i wiedzy tekst Sacrosanctum Concilium jest nieprzydatny, nawet szkodliwy – bo może doprowadzić do niewłaściwej interpretacji i błędu.

Przechodząc do poszczególnych kwestii kard. Sarah zaczyna od języka wulgarnego czyli świeckiego w liturgii, wskazując że jego dopuszczenie powinno mieć na celu pozytywny “efekt misyjny” i “ekumeniczny”, dotycząc czytań z Pisma św. i śpiewów liturgicznych, a nie prowadzić do akceptowania “protestantyzacji Świętej Liturgii lub poddawania jej fałszywej inkulturacji”. Jak mówi dalej kardynał: “Jestem Afrykańczykiem. Pozwólcie że powiem jasno: liturgia nie jest miejscem do propagowania mojej kultury. Raczej, jest to miejsce, w którym moja kultura przyjmuje ‘chrzest’, gdzie zostaje wzniesiona w sferę boską.” Święte słowa, jednak tu ponownie kłania się Sacrosanctum Concilium otwierająca furtki do regionalnych nadużyć. Można również dyskutować czy wulgaryzacja sprawowanych versus Deum czytań ma w ogóle sens ekumeniczny i misyjny oraz czy nie stanowi, mówiąc wulgarnie “wylania dziecka z kąpielą” a to zważywszy że istota katolickiej Mszy św. jako Ofiary wyłącza w ogóle jej ‘ekumenizm’ w obecnym tego słowa znaczeniu, jak również na istniejącą i stosowaną możliwość wyjaśnienia słów Ewangelii czy lekcji w ludowym języku podczas kazania.

Kard. Sarah cytuje dalej Sacrosanctum Concilium 48 “Kościół zatem bardzo się troszczy o to, aby chrześcijanie podczas tego misterium wiary nie byli obecni jak obcy i milczący widzowie, lecz aby przez obrzędy i modlitwy tę tajemnicę dobrze zrozumieli, w świętej czynności uczestniczyli świadomie, pobożnie i czynnie, byli kształtowani przez słowo Boże, posilali się przy stole Ciała Pańskiego i składali Bogu dzięki, a ofiarując niepokalaną hostię nie tylko przez ręce kapłana, lecz także razem z nim, uczyli się samych siebie składać w ofierze i za pośrednictwem Chrystusa, z każdym dniem doskonalili się w zjednoczeniu z Bogiem i wzajemnie z sobą, aby w końcu Bóg był wszystkim we wszystkich.” I bardzo pięknie, ks. kardynał nie dodaje jednak iż w dalszych postanowieniach (SC 49-58) określa swoje rozumienie owej owocności i środki jego osiągnięcia m.in.:

a) “przerobienie” porządku Mszy św. “aby wyraźniej uwidocznić właściwe znaczenie i wzajemny związek poszczególnych części, a wiernym bardziej ułatwić pobożny i czynny udział” i jej “uproszczenie”, a także opuszczenie nie przynoszących większych korzyści dodatków i powtórzeń oraz przywrócenie elementów “zatraconych w ciągu wieków” (SC 50), co implicite zakłada w sposób błędny, że w Mszy św. Piusa V jej właściwe znaczenie nie jest w sposób wyraźny widoczne, pobożny i czynny udział wiernych jest utrudniony, zaś Msza św. jest zbyt skomplikowana i wymaga uproszczenia, wreszcie zawiera zbędne elementy i nie zawiera pewnych “zatraconych”, więc cennych, elementów,

b) szczególne zalecenie homilli, która nie może być opuszczana bez ważnego powodu (SC 52),

c) zastosowanie w liturgii języka ludowego “w odpowiednim zakresie” i stosownie do “warunków miejscowych” (SC 54),

d) Komunię pod obiema postaciami (SC 55),

e) Koncelebrę (SC 57-58).

Kard. Sarah wprawdzie zastrzega że stosowanie owych środków powinno podlegać fundamentalnym założeniom, które omówił na wstępie, jednak jak wskazano wyżej – nie wynika to ponownie z powołanego wyżej tekstu Konstytucji, zwłaszcza SC 49 i 50, które dały Bugniniemu i kolegom wyraźne narzędzie do przejścia, choć etapami od Mszału Rzymskiego w edycji Jana XXIII do Mszału Pawła VI, przy zamieszaniu i skandalu dotyczącym treści Wprowadzenia Ogólnego.

—-

Kardynał trafnie opisuje dalej owoce posoborowych reform, mówiąc “moi bracia i siostry, gdzie są ci wierni, o których mówili ojcowie soborowi? Wielu z tych wiernych dziś nie wierzy: nie przychodzą w ogóle na liturgię. Używając słów św. Jana Pawła II: wielu chrześcijan żyje w stanie ‘milczącej apostazji’ ‘jak gdyby Bóg nie istniał’ (adhortacja apostolska Ecclesia in Europa). Gdzie jest jedność, którą miał nadzieję osiągnąć Sobór? Nie uzyskaliśmy jej wciąż. Czy poczyniliśmy rzeczywisty postęp w wezwaniu całej ludzkości do domu Kościoła? Nie sądzę. A jednocześnie tak bardzo wiele uczyniliśmy liturgii! (…) Podczas oficjalnych prac nad reformami pojawiły się pewne bardzo poważne błędne interpretacje liturgii i zakorzeniły w różnych miejscach świata. Owe nadużycia Świętej Liturgii powstały z powodu błędnego rozumienia Soboru, skutkując ceremoniami liturgicznymi, które miały charakter subiektywny i bardziej skupiony na pragnieniach danej wspólnoty niż ofiarnym kulcie Wszechmogącego Boga.”

Oczywiście kard. Sarah nie mógł przejść do porządku dziennego nad posoborowymi dokumentami głoszącymi doskonałość owoców liturgii posoborowej, w tym Ecclesia de Eucharistia Jana Pawła II z roku 2003, gdzie papież pisał m.in., na przekór spadającej frekwencji na Mszach świętych i coraz szerszych nadużyć: “niewątpliwie reforma liturgiczna Soboru w znacznym stopniu przyczyniła się do bardziej świadomego, czynnego i owocniejszego uczestnictwa wiernych w Najświętszej Ofierze ołtarza.” Cytując powyższy dokument i wskazując iż pojawiają się “pozytywne znaki eucharystycznej wiary i miłości”, wskazał “niestety, obok tych świateł, są też cienie. W niektórych miejscach praktyka adoracji eucharystycznej została niemal całkowicie porzucona. W różnych częściach Kościoła pojawiły się nadużycia, prowadząc do zamętu w kwestii prawdziwej wiary i doktryny katolickiej dotyczącej tego cudownego sakramentu. Czasami spotyka się maksymalnie zredukowane rozumienie tajemnicy eucharystycznej [interesujący eufemizm na herezję w stosunku do nauczania Kościoła w tak zasadniczej kwestii – przyp. wł.]. Pozbawiona znaczenia ofiarnego jest obchodzona jak gdyby była jedynie braterską ucztą. Co więcej, konieczność konsekrowanego kapłaństwa, zakorzeniona w sukcesji apostolskiej, jest czasem przesłaniana (…) Powyższe poprowadziło tu i ówdzie do inicjatyw ekumenicznych, które mimo dobrych intencji [jakie dobre intencje można przypisać profanatorowi, w najlepszym wypadku – nieświadomość???], pozwalają sobie na praktykę eucharystyczną sprzeczną z dyscypliną, przez którą Kościół wyraża swoją wiarę.”

——————-

Miejsce w swoim przemówieniu kard. Sarah znalazł również dla “rzeczywistości duszpasterskiej, w której z powodów uzasadnionych czy nie, część osób nie jest w stanie uczestniczyć w zreformowanych obrzędach. Trzymali się z dala lub uczestniczyli jedynie w niezreformowanej liturgii, gdzie tylko mogli ją znaleźć, nawet jeśli jej celebracja nie posiadała upoważnienia.” Jak zauważa kard. Sarah “w ten sposób liturgia stała się wyrazem podziałów wewnątrz Kościoła, bardziej niż katolickiej jedności. Sobór nie zamierzył by dzieliła nas liturgia!”. Cóż, nie do końca można się z tym zgodzić, bo, jak wyżej wskazano – SC promowało w oczywisty sposób zwyczaje, warunki i dostosowania miejscowe. O motu proprio Summorum Pontificum kard. Sarah mówi że jego celem było “umożliwienie koniecznego wewnętrznego pojednania w Kościele”, zaś obecnie “jest możliwe świętowanie naszej katolickiej jedności, szanując, a nawet radując się, uprawnioną różnorodnością rytualnej praktyki”, co chyba przeczy założeniom Benedykta XVI, który w motu proprio zakładał istnienie jednego rytu w dwóch formach, a zatem że istnieje jedno lex orandi i – w konsekwencji – jedno lex credendi.

Jak wskazuje dalej kard. Sarah problemem nie jest stworzenie “bardzo nowej, współczesnej liturgii w języku ludowym” lecz położenie “właściwych fundamentów” i przesiąknięcie przez seminarzystów oraz kler “duchem i siłą liturgii jak oczekiwał tego Sobór”. Jakiego ducha i siłę może przekazać seminarzystom Msza Bugniniego po pół wieku możemy zobaczyć po owocach, które ks. kardynał niestety dość selektywnie postrzega. Jak wskazuje “nie chce być uznawany za przesadnie pesymistycznego”, bo “liturgia zreformowana po Soborze jest źródłem wielkiego duchowego i apostolskiego owocu”, choć “możemy to ulepszyć aby Święta Liturgia naprawdę stała się źródłem i kulminacją życia i misji dzisiejszego Kościoła”. Kardynał nie widzi w powyższym sprzeczności: jeśli liturgia nie jest obecnie, jak wynika z jego wypowiedzi, prawdziwym źródłem i kulminacją katolickiego życia to zaiste są powody do co najmniej pesymizmu.

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s