Izrael Zoller / Eugeniusz Zolli

fragment autobiografii:

“Urodziłem się w roku 1881, w Brodach, które stały się częścią Austrii po rozbiorze Polski w roku 1795. Byłem najmłodszym z rodziny – było trzech braci i siostra ode mnie starsza. Kiedy byłem bardzo mały mój ojciec był właścicielem dużej fabryki tkanin w Łodzi w rosyjskiej dawnej Polsce. Był zacnym człowiekiem dobrze znanym i poważanym (…) Moja matka należała do rodziny uczonych rabinów, owa rodzina mogła się poszczycić dwoma stuleciami intelektualistów. Moja matka pragnęła bym stał się rabinem (…) W soboty nauczyciel zabierał mnie do domu głównego rabina synagogi, gdzie przechodziłem rodzaj egzaminu. Nagrodą było słodkie czerwone jabłko. W tym samym czasie uczęszczałem oprócz szkoły religijnej do szkoły podstawowej. Klasa była duża i składała się z około trzydziestu chrześcijan i sześciu izraelitów. Stanisław, syn wdowy, był moim towarzyszem. Mieszkał wraz z matką na parterze domu na przedmieściach. Raz lub dwa razy w tygodniu udawałem się by spędzić popołudnie ze Stanisławem. Skromny dom miał w sobie coś atrakcyjnego dla mnie. Czułem się tam szczęśliwy. Był tam jeden duży, kwadratowy pokój i mała kuchnia, to wszystko. W centrum jednej ze ścian zawieszony był drewniany krucyfiks z gałązką oliwną ponad. My chłopcy nigdy nie stawaliśmy się niesforni czy niesumienni podczas nauki lub w przerwach. Wydawało się że w owym białym pokoju, w obecności krucyfiksu każdy stawał się spokojnym, łagodnym i dobrym. Czasem – nie wiedzieć czemu – wznosiłem moje oczy ku temu krucyfiksowi i spoglądałem przez długi czas na zawieszoną na nim postać. Owo rozważanie, jeśli mogę to tak bez przesady nazwać, nie odbywało się bez poruszenia mojej duszy. Dlaczego tego człowieka ukrzyżowano? pytałem siebie. Czy był niegodziwym człowiekiem? Czy wszyscy niegodziwi są krzyżowani? Dlaczego tak wielu ludzi podążyło za nim jeśli był tak niegodziwy? Dlaczego ci, którzy podążają za tym “ukrzyżowanym” są tak dobrzy? Jak to się dzieje że Stanisław i jego matka są tak dobrzy i oddają cześć temu ukrzyżowanemu? Dlaczego my chłopcy stajemy się tacy inni w obecności krucyfiksu? Tego rodzaju myśli przechodziły mi przez głowę gdy spoglądałem na krucyfiks. Ów ukrzyżowany ponadto obudził we mnie rodzaj wielkiego współczucia. Miałem tak samo silne poczucie jego niewinności jak jego bólu… a był w agonii.

Ów człowiek na krzyżu skłania swą głowę, jest bardzo zmęczony, słodki sen zaraz go ogarnie. Nie krzyczy z bólu, nie rozpacza, nie przeklina. Na jego twarzy brak jest wyrazu nienawiści lub urazy. Oliwna gałązka nad głową wydaje się szeptać łagodnie o pokoju. Nie, On, Jezus, ów człowiek – był teraz jako “On” dla mnie przez duże “O”, nie był zły, On nie był w żaden sposób niegodziwy. Być może On był lub On nie był “sługą Boga”, o którym czytaliśmy kantyki w szkole. Być może On był lub nie był cierpiącym, o którym mistrz nam opowiadał… nie wiedziałem. Ale jednej rzeczy byłem pewien: On był dobry. Ale jeśli tak, dlaczego Go ukrzyżowali? W Księdze Izajasza znajdują się cztery kantyki 42:1–7, 49:1–5, 50:4–9 oraz 52:13–53:12, które przedstawiają nam niewinnego człowieka, czystszego niż ktokolwiek inny na świecie. Jest bity i poniżany, wyczerpany tak wielkim cierpieniem, umiera w milczeniu i w milczeniu On cierpiał. A wtedy tłum zdaje się przytomnieć ze swej furii: “dlaczego męczyliśmy i zabiliśmy Jego, który dźwigał nasze grzechy?”

Dlaczego tak często myślałem o krucyfiksie w domu Stanisława, zapewniając sam siebie z żywym uczuciem sympatii On był dobry, On nie mógł być zły? Więcej niż raz widziałem w duchu ową ukoronowaną cierniem głowę, zalaną krwią twarz – łagodną, wyczerpaną, oczy na wpół zamknięte i pytałem sam siebie: ale dlaczego? (…)

Miałem około dwunastu lat. Niewidzialny Ktoś zaczął pukać do drzwi mojej duszy. Czułem wielką pustkę. Moja dusza była zraniona. Tęskniłem za pokrewną duszą. I wtedy przypomniałem sobie jeszcze raz “Sługę Bożego”, o którym mówi prorok Izajasz. Pragnąłem czytać raz po raz owe kantyki (…) Jest Hiob, ale piękniejsze, bo bardziej tajemnicze jest milczenie Sługi Bożego. Jest to owocne milczenie, przemawia do serca jak Bóg, bezgłośnie. Pozostawia pustkę w mej duszy, powiększa rany i pogłębia je i sprawia że krwawią. Musimy słuchać milczenia Boga i Jego Sługi. Kto był owym Sługą Bożym? Odpowiedź przywiodła mi na myśl Stanisława, jego biały pokój i Jego zawieszonego na ścianie. On, ukrzyżowany w białym, dużym pokoju Stanisława On, którego głos mnie wołał, woła każdego. Mówi, woła, tylko On. Jego głos dobiega mnie z daleka. Słucham jak oblubienica w mistycznej Pieśni nad Pieśniami i słyszę Go jak schodzi z wysoka, w powietrzu, jak na skrzydłach łagodnego wiatru. Nie widzę Go ale czuję Go blisko, zawsze coraz bliżej. Potem czekam i czekam coraz dłużej, a moje oczekiwanie staje się modlitwą: jest inwokacją. Wzywam Go, Jednego którego znam, a jednak nadal nie znam.

Moja nauka w szkole średniej zakończyła się i zamierzałem studiować na Uniwersytecie we Florencji. (…) Tam uzyskałem stopień uniwersytecki z filozofii (doktorat z psychologii jako specjalności) na uniwersytecie oraz w kolegium rabinicznym, instytucjach niewiele od siebie oddalonych. (…) Następnie w roku 1913 zostałem mianowany wicerabinem Triestu, a w roku 1918 głównym rabinem. Myślę że miało to miejsce pod koniec roku 1917. Pewnego popołudnia znajdowałem się sam w domu, pisząc jeden z moich stałych artykułów. Czułem się całkowicie oderwany, pochłonięty pracą. Nagle, nie wiedząc z jakiego powodu, położyłem moje pióro na stole i, jak w transie, zacząłem wzywać imię Jezusa. Nie znalazłem spokoju dopóki Go nie ujrzałem jak na wielkim obrazie bez ramy, w ciemnym kącie pokoju. Patrzyłem na Niego przez długi czas bez uczucia jakiegokolwiek podniecenia, raczej w doskonałym spokoju ducha. Ani wówczas, ani obecnie po trzydziestu latach nie potrafię powiedzieć co stało się w mojej duszy że do tego doszło. I nie szukam wyjaśnień tej tajemnicy. Co to wszystko oznaczało? Dla mnie dziś, tak jak wtedy, że bliskość Jezusa wystarczy. Czy owo doświadczenie było obiektywnie rzeczywiste czy jedynie subiektywne? Nie mam pojęcia i nie posiadam kompetencji by je przeanalizować. Było podobne do innych doświadczeń, w różnych formach jakie przeżywałem następnie w latach 1937 i 1928 oraz ponownie w roku 1945. Nie mam chęci o nich nikomu mówić, nie uważam ich również za nawrócenie. To co się wydarzyło dotyczyło mnie i tylko mnie. Moja wielka miłość do Jezusa oraz moje doświadczenia nie dotyczyły nikogo innego, ani nie wydawały się w owym czasie zakładać zmiany religii. Jezus wszedł w moje wewnętrzne życie jako gość, wezwany i powitany. Ani zaprzeczenie ani przyjęcie o charakterze formalnym nie znalazło miejsca w moim umyśle. Wspólnota żydowska i Kościół przedstawiały dla mnie życie religijne, każde na swój sposób. Czułem się żydem ponieważ byłem z pochodzenia Żydem i kochałem Jezusa Chrystusa(…)”

[Zolli piastował funkcję rabina Triestu do roku 1938. W tym czasie został profesorem języków semickich na Uniwersytecie w Padwie, gdzie część z jego słuchaczy stanowili księża. Jak zauważa Zolli w swej książce “Nawet wówczas pamiętali o mnie w swoich Mszach świętych, prosząc Boga (jak powiedzieli mi lata później) o moje nawrócenie”. Zolli napisał również w tym okresie pracę pod tytułem “Nazareńczyk” o Jezusie, która była tak zgodna z katolickim spojrzeniem że jeden z arcybiskupów skomentował że mógłby jej nadać imprimatur. W roku 1939 Zolli został głównym rabinem Rzymu, ale do jego nawrócenia doszło dopiero w roku 1944 podczas żydowskich obchodów Jom Kippur]:

“Był to dzień Pojednania na jesieni roku 1944 i przewodniczyłem religijnym ceremoniom. Dzień miał się ku końcowi i byłem sam wśród wielkiej liczby ludzi. Poczułem jak gdyby mgła wpełzała do mojej duszy, stawała się coraz gęstsza i całkowicie straciłem kontakt z osobami i rzeczami wokół mnie. A zaraz potem ujrzałem oczami swego umysłu ciągnącą się pod górę łąkę z jasną trawą. Na tej łące widziałem Jezusa Chrystusa odzianego w biały płaszcz a ponad Jego głową błękitne niebo. Doświadczyłem największego wewnętrznego spokoju. Jeśli miałbym oddać obraz stanu mojej duszy w owej chwili powiedziałbym: krystalicznie czyste jezioro wśród wysokich gór. W sercu odczułem słowa: “jesteś tu po raz ostatni” Rozważyłem je z największym spokojem duszy. Odpowiedź mego serca była: Skoro tak jest, skoro tak ma być, skoro tak musi być. Następnie moja żona, moja córka i ja wróciliśmy do domu na wieczerzę po poście. Po wieczerzy moja żona i córka poszły do swoich pokoi. Kiedy poczułem się zmęczony udałem się do sypialni. Drzwi pokoju mojej córki były zamknięte. Nagle moja żona powiedziała do mnie: “dziś kiedy byłeś przed Arką Tory wydawało mi się jakby biała postać Jezusa kładła swe dłonie na twej głowie jak gdyby On ci błogosławił”. Byłem zdumiony, ale nadal bardzo spokojny. W tym samym momencie usłyszeliśmy jak nasza młodsza córka Miriam woła z daleka: “Tatoooo!” Poszedłem do jej pokoju. “O co chodzi?” zapytałem. “Wiesz, tato, dziś wieczorem miałam sen że widzę bardzo wysokiego, białego Jezusa, ale nie pamiętam co się potem stało.” Kilka dni później zrezygnowałem z mojego stanowiska w żydowskiej wspólnocie i udałem się do niezbyt znanego księdza by otrzymać wskazówki. Minęło nieco tygodni zanim 13 lutego [1945 roku] otrzymałem sakrament Chrztu i zostałem włączony do Kościoła katolickiego, Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa. (…)

Nieświadomie, dość nieświadomie zacząłem odnajdywać chrześcijaństwo w wiośnie duchowej, pełnej oczekiwania nowego życia, które stanie się wiecznym. Chrześcijaństwo przedstawiał dla mnie obiekt tęsknoty za miłością, która złagodzi zimę mej duszy, niezmierne piękno, które zaspokoi moje pragnienie piękna (…) Mówiąc słowami Pieśni nad Pieśniami: <Oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł. Na ziemi widać już kwiaty, czas przycinania winnic nadszedł i głos synogarlicy słychać.> Długie przygotowanie do duchowego odrodzenia przypomina bardzo przygotowanie jakie ma miejsce w przyrodzie: wszystko odbywa się w ciszy i żaden znak nie zwiastuje cudownego wydarzenia jakie ma nadejść. Nagle, jak się wydaje, ziemia pokrywa się zielenią, a drzewa czerwonym i białym kwiecie. Jak płatki śniegu unoszą się w powietrzu i jest już obietnica owocu. (…) Śmierć jaką widzieliśmy była jedynie pozorna, oznaczała przemianę życia jakim się żyło w nowe życie, życie, którym będzie się żyło. (…) To co jak się wydawało umarło we mnie pozostawiło w mej duszy zalążek nowego życia, życia w Jezusie Chrystusie”
tłum. fragm. za E. Zolli: Before Dawn, New York 1954

—————
Z wywiadu udzielonego przez rabina Zolli po nawróceniu:

“Dlaczego nie dołączył pan do jednej z protestanckich denominacji, które również mają chrześcijański charakter?
Ponieważ protestowanie nie jest wyznawaniem. Nie zamierzam kłopotać nikogo pytaniem: ‘dlaczego czekać 1500 lat by zaprotestować?’ Kościół Katolicki był uznawany przez cały świat chrześcijański za prawdziwy Kościół Boga przez 15 kolejnych stuleci. Żaden człowiek nie może stanąć pod koniec tych 1500 lat i powiedzieć że Kościół Katolicki nie jest Kościołem Chrystusowym bez wywołania u siebie poważnego zakłopotania. Mogę zaakceptować jedynie ten Kościół, który był głoszony wszystkim przez moich przodków, Dwunastu, których podobnie jak ja mnie powołano z synagogi.”
“Myślę że po tej wojnie [II wojnie światowej] jedynym środkiem przetrwania sił zniszczenia i odbudowy Europy będzie przyjęcie katolicyzmu – to jest koncepcji Boga i ludzkiego braterstwa w Chrystusie, nie braterstwa opartego na rasie i nadczłowieku, albowiem ‘nie masz już Żyda ani Greka, niewolnika ani wolnego, bowiem wszyscy jedno jesteście w Jezusie’.”
“Byłem katolikiem w sercu zanim wojna wybuchła i obiecałem Bogu w roku 1943 że stanę się chrześcijaninem jeśli przetrwam wojnę. Nikt na świecie nawet nie próbował mnie nawracać. Moje nawrócenie było powolnym procesem, w całości wewnętrznym. Lata temu, nieświadomie, nadałem tak gruntownie chrześcijańską formę i charakter mojej pisaninie że pewien arcybiskup w Rzymie powiedział o mojej książce ‘Nazarejczyk’: ‘Każdy jest podatny na błędy, ale o ile widzę jako biskup mógłbym podpisać swe nazwisko pod tą książką’. Zaczynam rozumieć że przez wiele lat byłem chrześcijaninem z natury. Jeśli bym uświadomił sobie ten fakt dwadzieścia lat temu to co stało się teraz, stałoby się wówczas”.

tłum. za:

www.catholic.com/…/the-chief-rabbi…

————————-

i jeszcze fragment recenzji wydanej niedawno w Polsce, wspomnianej w cytowanym wyżej wywiadzie książki Zolliego “Nazarejczyk”, napisanej jeszcze przed nawróceniem, dotycząca dostrzeżonej przez rabina roli gestu umycia przez Chrystusa nóg apostołów:

“(…) ‘Nazarejczyk’ koncentrował się wokół dwóch istotnych punktów: (1) tożsamości Jezusa z Cierpiącym Sługą w rozdziale 53 Księgi Izajasza oraz (2) konieczności obmycia nóg opisanego w Ewangelii wg Jana, rozdział 13. Zolli przygotowuje swoich czytelników do egzegezy umycia nóg wyjaśnieniem Boskiej mocy (exousia). Instytucja Kościoła zakłada przekazanie owej Boskiej mocy Apostołom. Wychodząc od znaczenia exousii widzimy ustanowienie Kościoła i kapłaństwa w słowach: ‘jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam’ (J 20,21). W rezultacie Jezus powiedział: jak Ojciec posyła mnie z pełną Boską władzą tak i ja was posyłam z pełnią tej samej Boskiej władzy. Jezus głosił nauki z Bożą mocą i jego zadaniem było przekazanie tej samej Boskiej władzy Apostołom. (…) W ‘Nazarejczyku’ Zolli pokazuje jak obmycie nóg (na pozór niejasny szczegół) było konieczne do przekazania owej Boskiej mocy Apostołom to jest: do udzielenia święceń Apostołom. W swoich rozważaniach na temat tego co uczynił Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy, Zolli również wskazuje na określone szczegóły pokazujące jak Jezus ‘nie troszcząc się o to czy jest przez nich rozumiany czy też nie’ ujawnił swoje Bóstwo (…) Zolli zrozumiał że obmycie nóg przez Chrystusa Apostołom nadało im godność Bożych posłańców, było koniecznym przygotowaniem do wyświęcenia ich na kapłanów, ustanowienia Eucharystii, Kościoła oraz oczywiście, sakramentu Kapłaństwa. (…) Teolodzy przez stulecia podnosili tezy na ten temat, wskazując że Ewangelista nie nadałby takiego znaczenia gestowi obmycia nóg jeśli nie przekazywałby on podstawowych prawd o założeniu Kościoła. (…) Jak wspomniano obmycie nóg nie jest jednoznaczne z ustanowieniem jednego, świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła lecz jest do tego niezbędnym przygotowaniem. Słowa ‘jak Ojciec mnie posłał tak i Ja was posyłam’ wyrażają w sposób doskonały ustanowienie Kościoła. Zolli ukazuje nam jak rozdział 6 Księgi Izajasza stanowi zapowiedź zarówno obmycia nóg, jak i rozesłania Apostołów obdarzonych Boską władzą. Izajasz opisuje swoją wizję nieba z Panem siedzącym na tronie i Serafinami wołającymi: ‘Święty, święty, święty, Pan Bóg Zastępów! Cała ziemia pełna jest Jego chwały!’ (Iz 6,3). Wtedy Izajasz powiedział ‘Biada mi! Jestem zgubiony!
Wszak jestem mężem o nieczystych wargach” (Iz 6,5). Jeden z Serafinów dotknął ust Izajasza węglem z ołtarza i powiedział: ‘Oto dotknęło to twoich warg: twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech’ (Iz 6,7) (…) Izajasz jest proto-apostołem i proto-ewangelistą, zapowiadając Jezusa, prawdziwego apostoła i nauczyciela posłanego przez Ojca. Rozdział 6 Księgi Izajasza i jego powołanie do proroctwa ilustruje charakter owej Boskiej misji: wysłanie by nauczać z Boską władzą. Izajasz musi zostać oczyszczony z całej swej nieprawości, a następnie jest posyłany przez Boga by nauczał. Uwagi Zolliego ukazują konieczność obmycia nóg i pełniejsze znaczenie odpowiedzi Jezusa wobec Piotra: ‘Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną… Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy’ (J 13, 8 i 10) (…)”

www.catholicculture.org/culture/library/view.cfm

————————

Jeden rabin powie tak…

(poniżej fragmenty talmudycznej interpretacji nawrócenia rabina Zollera)

“Drogi rabinie S.,

Z tego co rozumiem główny rabin Rzymu, rabin Izrael Zolli był pobożnym i poważnym ortodoksyjnym Żydem, jak również uczonym w Talmudzie i literaturze semickiej. Zanim przybył do Rzymu rabin Izrael Zolli był przez wiele lat (chyba 35) głównym rabinem Triestu. Wiem że było trochę rabinów w jego rodzinie. (…) Czy nie zgadzasz się z tymi, który mówią że konwertował na rzymski katolicyzm, gdyż wierzył że rzymski katolicyzm jest wypełnieniem judaizmu i że Jezus Chrystus był Mesjaszem? Jaka jest twoja opinia na temat jego konwersji? (…)”

Odpowiedź:

“Chociaż papież Pius XII – papież Hitlera – był bardzo dumny ze chrztu byłego głównego rabina Rzymu, Watykan nie za bardzo mógł twierdzić że “Zolli” był pobożnym konwertytą, ozdobą Kościoła. A to dlatego że apostazja rabina Izraela Zollera na katolicyzm miała niewiele wspólnego z duchowym przekonaniem czy teologiczną satysfakcją jakie znalazł w rzymskim Kościele. Raczej była wynikiem ostracyzmu i banicji po czasie Holocaustu ze strony tych członków żydowskiej społeczności Włoch, którzy przetrwali, a których bezdusznie opuścić podczas wojny kiedy ks. Gosselino Birola ukrył go w Watykanie przed nazistami. (…) Chrześcijanie nie powinni tracić swego czasu, szukając trofeów do annałów historii w postaci “ortodoksyjnych żydów”, którzy porzucili swą wiarę poszukując obiektów podziwu w Kościele. Nie zabierze im wiele czasu by znaleźć wielu “ortodoksyjnych żydów”, którzy stali się muzułmanami i poganami i nierzadko ci odstępcy stawali się przywódcami nowo założonych religii (…) Biblia zaświadcza że Manasseh czcił Baal z wielką gorliwością, zachęcając lud żydowski by czynili to samo. Co więcej, Manasseh był znacznie bardziej szczerym apostatą niż Izrael Zoller. Z pewnością Manasseh nie czcił pogańskich idoli aby uciec przed prześladowaniem. Czy powyższe oznacza że lud żydowski powinien pójść w ich ślady? Czy apostazja jednego żyda, bez względu jak prestiżową pozycję zajmuje wśród ludu Izraela ma być sygnałem dla innych by również odwrócili się od swego Stwórcy? (…)

Wasz rabin S.”

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s