Diakonisy w Kościele nigdy nie istniały

interesujący tekst J. Vennari:
www.cfnews.org/…/55d0a8c0b753c76…
główne tezy:
– nigdy nie istniał, ani nie mógł istnieć urząd “diakonisy” w Kościele katolickim jako odpowiednik męskiej funkcji diakona,
– jeśli określenie “diakonisa” pojawia się w dziejach Kościoła to jest ono nieprecyzyjne, a jego znaczenie różni się w zależności od miejsca występowania; ks. Aimé George Martimont, autor pracy “Diakonisy. Studium historyczne” zauważa że “chrześcijanie w starożytności nie mieli jednego, ustalonego poglądu kim mają być diakonisy”,
– mimo powyższego 2 sierpnia papież Franciszek utworzył komisję w sprawie zbadania możliwości pełnienia przez kobiety funkcji diakonów w Kościele katolickim, co prowadzi jedynie do zwiększenia zamętu w Kościele i wśród wiernych,
– nigdy nie istniał urząd diakonisy w Kościele w ramach rytu rzymskiego, napotykamy odniesienia do takiego określenia na obszarze występowania rytów greckiego i wschodnich, jednak sporadyczne – między II a X w., nigdy nie utworzono jednak w Kościele takiego jednolitego urzędu; kobiety nazywane diakonisami nie otrzymywały święceń, zwykle posługiwały innym kobietom w sytuacjach, w których obecność mężczyzn naruszyła by zasady skromności,
– diakonisy nigdy nie głosiły publicznie nauk,
– jak wskazuje św. Tomasz z Akwinu diakonisa Phoebe wymieniona w Liście do Rzymian służyła Chrystusowi i Apostołom lub wykonywała dzieła miłosierdzia tak jak wdowy z 1 Tm 5,10,
– synod biskupów w Nimes z roku 396 wskazuje: “Podobnie, doniesiono że, przeciwnie do dyscypliny apostolskiej – zaiste rzecz niesłyszana aż do tej pory – zaobserwowano, choć nie podano dokładnie gdzie, że niewiasty zostały wyniesione do posługi diakonów. Dyscyplina kościelna na powyższe nie pozwala, gdyż jest to niewłaściwe. Tego typu święcenia powinny zostać ogłoszone nieważnymi, albowiem są wbrew prawu, zaś należy zachować czujność na wypadek, gdyby w przyszłości ktoś miał śmiałość ponownie zadziałać w ten sposób”,
– synod w Orange roku 441 stanowi: “diakonisy nie mogą być nigdy, w żaden sposób wyświęcane. Jeśli istnieją już takowe, powinny skłonić głowę na błogosławieństwo udzielane całemu ludowi”,
– papież Gelazjusz w dekrecie Necessaria rerum z roku 494 wskazuje: “z irytacją dowiedzieliśmy się tego: sprawy Boże doznały takiego upadku że zatwierdzano niewiasty posługujące przy świętych ołtarzach. Wykonywanie zadań przeznaczonych mężczyznom powierzono płci, której nie przysługują”,
– jedynie modernistyczny wybiórczy archeologizm, zakazany w Kościele, mógłby “usprawiedliwić” jakąkolwiek myśl o utworzeniu urzędu diakonisy,
– obecność diakonis na Wschodzie była tak rzadka, że w pismach św. Hieronima, który Wschód znał bardzo dobrze, “nigdzie nie mówi on o diakonisach, nawet w swoim liście z roku 394 (…), w którym opisuje odpowiedni stosunek wobec dziewic i wdów”,
– diakonisy pojawiały się w kontekście stosowanej w niektórych rytach wschodnich owego czasu praktyki chrztu udzielanego nago, na wzór nagości Adama i Ewy w ogrodzie Edenu, która już dawno wygasła,
– podsumowanie funkcji diakonis w VII w. na wschodnich rubieżach cesarstwa bizantyjskiego (ryt wschodni) zawierają Kanoniczne reguły Jakuba z Edessy napisane na przełomie VII i VIII wieku, które zawierają wskazówki w formie dialogu; wskazuje się w nich na rozróżnienie roli diakona i diakonisy np. “diakonisa nie stała się taką aby służyć przy ołtarzu, lecz raczej by pomagać chorym niewiastom (…) nie ma żadnej władzy przy ołtarzu, albowiem kiedy ją powołano, nie uczyniono tego w imię ołtarza, lecz jedynie by wykonywała pewne funkcje w Kościele. Oto jej wyłączne prerogatywy: zamiatanie prezbiterium i zapalanie lamp, może to czynić jedynie podczas nieobecności kapłana lub diakona. Jeśli jest zakonnicą, może brać konsekrowane Hostie z tabernakulum, jeśli kapłan i diakon są nieobecni oraz udzielać je innym siostrom lub małym dzieciom, które również mogą być obecne [komentarz JV: należy wziąć pod uwagę powyższe w kontekście rytu wschodniego, gdzie konsekrowanej Hostii nie dotyka się ludzkimi rękami, lecz udziela Komunii poprzez małą łyżeczkę]. Jednak nie jest dozwolone by brała Hostie z ołtarza, ani zanosiła je do ołtarza, ani w jakikolwiek inny sposób dotykała stół życia. Namaszcza dorosłe niewiasty kiedy są chrzczone, odwiedza chore niewiasty i opiekuje się nimi. To są jedyne uprawnienia diakonis związane z pracą kapłanów”,
– sporadyczna posługa diakonis w kształcie w jakim występowała na Wschodzie zanikła w XI wieku.
I przytaczam obszerny fragment komentarza J. Vennari do powyższego:
“Nic nie mogłoby być bardziej anachronicznego niż próba “odnowienia” urzędu diakonisy w sposób nie związany z jego ograniczonym występowaniem we wczesnym Kościele oraz użycia go jako oficjalnej godności w celu sformalizowania szalejącej dziś nowinki obecności kobiet w prezbiterium i ‘świeckich szafarzy’ Eucharystii. A jednak właśnie to jest celem nowego panelu dotyczącego diakonis powołanego przez Franciszka, który składa się z sześciu mężczyzn i sześciu kobiet – politycznie poprawnej, zrównoważonej co do parytetów gender struktury, zamiast grupy uczonych o niekwestionowanych kompetencjach w zakresie wiary katolickiej. Panel ów obejmuje Phyllis Zagano (…) śmiałą propagatorkę święceń kobiet. Nietrudno odgadnąć jakie mogą być wnioski tego panelu – powstrzymanie się od kategorycznych wniosków sprzyjające dopuszczenie jakiejś formy “diakonis”. (…) Jesteśmy boleśnie świadomi odrażającej taktyki modernistycznych dyskusji, które zmierzają do wprowadzenia coraz więcej rewolucji: mącenie wód historii, nieprecyzyjne określenia, sprytne używanie anachronizmów, kalkulowana wieloznaczność, znaczące przemilczenie wszystkich faktów historycznych, które burzą wnioski stanowiące ostateczny cel panelu. Połączcie to wszystko z masową ignorancją dzisiejszych katolików bez katechezy, dzieci rewolucji Soboru Watykańskiego II rozkołysanych przez brykającego wierzchowca jakim jest pontyfikat Bergogolio, który wspiera nowinki i deprecjonuje rzekome “małostkowe reguły”. Skutki mogą być jedynie śmiercionośne dla integralności doktrynalnej i liturgicznej. (…) Najlepiej możemy zakończyć ostatnim akapitem wspaniałej pracy ks. Mortimorta. Pisze on: “złożoność faktów dotyczących diakonis oraz właściwy ich kontekst świadczą że mają one charakter dość nadzwyczajny. Istnieje niebezpieczeństwo zniekształcenia zarówno faktów, jak i tekstów, w sytuacji, w której ktoś zajmuje się nimi z drugiej ręki. Trudno również uniknąć anachronizmów, próbując rozwiązać problem teraźniejszy poprzez odwołanie do rozwiązań właściwych przeszłości, która dawno minęła. (…) Jeżeli przywrócenie instytucji diakonis naprawdę miałaby zostać dokonana po tak wielu stuleciach, takie przywrócenie samo w sobie może być jedynie obciążone dwuznacznością”. (…) Nowa posługa diakonis wprowadzana w Kościele posoborowym nie będzie miała żadnego odniesienia historycznego i nie będzie zawierać nic z tradycji. Praktyka ta istniała jedynie sporadycznie w różnych geograficznie miejscach Kościoła wschodniego, była mocno ograniczona co do zadań i zanikła w XI wieku. Jeżeli “diakonisy” zostaną zatwierdzone, staniemy przed budzącą zakłopotanie imitacją współczesnej protestanckiej praktyki – ministerki w śmiesznych płaszczach pozujące na mężczyzn, uzurpujące sobie czynności zastrzeżone wyłącznie dla kapłana. Urząd diakonisy przyczyni się do przyzwyczajenia katolików do oglądania kobiet jako przywódczyń kościelnych i utoruje drogę do szerszej dyskusji o “kobietach kapłanach”. Wprowadzenie destrukcyjnej nowinki “diakonis” może prowadzić jedynie do dalszej degradacji Kościoła i kapłaństwa. Należy stawić temu zdecydowany opór.”

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s