ABC posoborowia (C) – celebracja

motto:
“Sam Bóg nie mógł uczynić nic świętszego ani większego niż Msza św.” (św. Alfons Liguori)
“Niech zatrwoży się cały człowiek, niech zadrży cały świat i niech rozraduje się niebo, gdy na ołtarzu w rękach kapłana jest Chrystus, Syn Boga żywego” (św. Franciszek z Asyżu)
“Bez Mszy św. cóż stało by się z nami? Przepadlibyśmy, ponieważ wstrzymuje ona ramię Boga” (św. Teresa z Avila, doktor Kościoła)
—–
“Wielki prorok” posoborowia Kiko Arguello mawia (np. w linkowanym tu niedawno wywiadzie promowanym przez KEP), że udział w Mszy z nikogo nie czyni chrześcijanina (katolika). I rzeczywiście takie założenie zdaje się przyjmować posoborowie w opozycji do wcześniejszej zasady lex orandi -> lex credendi -> lex vivendi. Jednocześnie powyższą kolejność się wywraca – z lex vivendi, próbując wyprowadzić lex orandi. Stąd liczne Msze , czy wreszcie przyjmowanie prymatu względów pastoralnych nad doktrynalnymi, które widzieliśmy np. podczas Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro, gdzie Komunię św. rozdawali świeccy “szafarze” w plastikowych kubkach czy ostatnio podczas Mszy w trakcie wizyty Franciszka na Filipinach, gdzie jak tłumaczył miejscowy KEP, właśnie z przyczyn pastoralnych doszło do podawania sobie Komunii prze tłum z ręki do ręki.
Konstytucja Soboru Watykańskiego II o liturgii Sacrosanctum Concillium jako wynik, podobnie jak opisywana w poprzednim odcinku pewnego kompromisu nie przewidywała wprawdzie wprost licznych ekscesów posoborowia, niemniej poprzez wieloznaczność tekstu i, jak to określił abp M. Lefebvre “bomby zegarowe”, wreszcie przeorientowanie liturgii dawała Duchowi Soboru i jego rzecznikom wykorzystane niemal do maksimum ramy kreatywności wyprowadzane zogólnego postulatu większego zaangażowania wiernych podczas celebracji. Rezultat był taki, że przygotowana przez bp Hanibala Bugniniego, który potem po oskarżeniach o koneksje wolnomularskie z Rzymu trafił na eksponowaną placówkę w Iranie, tak zwana reforma liturgiczna, mająca apogeum w Mszale św. Pawła VI doczekała się nietypowej instrukcji w formie Wprowadzenia Ogólnego do tegoż Mszału wyjaśniającej kapłanom sens przewidzianej w nim liturgii oraz tłumaczącej dlaczego nowa Msza (tzw. Novus Ordo Missae) jest katolicka. Jednocześnie część kapłanów, dla których Mszał przeznaczono lekturę owego Wprowadzenia najprawdopodobniej pominęła, stąd też nieodłącznie towarzyszące “nowej Mszy” zjawisko tzw. nadużyć liturgicznych. Nie będę epatował ich niezliczonymi przykładami, jeżeli czytelnik jest nimi zaciekawiony wystarczy np. wpisać w wyszukiwarkę obrazów google hasło “Novus Ordo Missae”. Spora część tych nadużyć rodzi podejrzenia co do tego czy celebrans, często aspirujący do roli celebryty (podobnie jak zgromadzenie aspiruje do roli celebransa), jest w ogóle katolikiem. Oczywiście Msza jest ważna choćby została wypowiedziana jedynie formuła konsekracji pod warunkiem, że kapłan ma intencję czynienia tego co czyni Kościół.
Msza Bugniniego, która na zawsze pozostanie związana z imieniem papieża sprzeczności Pawła VI, niezależnie od arbitralnego wycięcia dotychczasowych części liturgii, przewidywała elementy przez Sobór nie przewidziane, z których najważniejszymi bodaj były odwrócenie kapłana ku ludowi, zrywające z sięgającą początków jawnego kultu katolickiego tradycją celebracji ad orientem czy też versus Deum, związana z powyższym reorientacja ołtarza, a właściwie zastąpienie go stołem, faktyczna eliminacja sięgającego IV wieku Kanonu rzymskiego jako modlitwy eucharystycznej Kościoła oraz zastąpienie w liturgii łaciny językami pospolitymi.
Ten ostatni krok Bugnini z Pawłem VI poczynili wbrew treści Soborowego dokumentu Sacrosanctum concillium. Papież, który wydawał się zwolennikiem kolegialnego i dialogującego ducha soborowego okazał się zatem autokratą większym niż poprzednicy czasów przedsoborowych. Wykonał krok sprzeczny także z wolą bezpośrednich poprzedników – Piusa XII, który w Encyklice Mediator Dei pisał o utrzymaniu przez Kościół “absolutnego wymogu stosowania przez celebransa języka łacińskiego”, a także Jana XXIII, który w konstytucji Veterum sapientia grzmiał “niechaj żaden nowinkarz nie ośmieli się pisać przeciwko używaniu łaciny w świętych obrzędach.” Fakty wskazują zatem, że papież Montini, zatwierdzając nowy obrządek Mszy, nie przejmował się Soborem Watykańskim II i jego ustaleniami, stosując “hermeneutykę zerwania” nie tylko w stosunku do czasów przedsoborowych, ale i samego Soboru.
R. Amerio w swoim dziele “Iota unum” o osiągnięciach posoborowia wskazuje na jeszcze jeden element – sprzeczność w postępowaniu samego Pawła VI, który w liście apostolskim Sacrificium laudis z roku 1966 ubolewał nad “delatynizacją, która nie tylko narusza owo przeobfite źródło cywilizacji i jakże cenne skarby pobożności, lez również majestat, piękno oraz pierwotną siłę modlitwy i śpiewów liturgicznych.” Ponieważ w Bogu nie ma sprzeczności i nie zmienia On zdania co trzy lata nie sposób przyjąć, że w obu sytuacjach to jest pisząc Sacrificium laudis i zatwierdzając Novus Ordo Missae Paweł VI działał przy asystencji Ducha Świętego. Jak zauważa równocześnie R. Amerio sam postulat czytań w językach narodowych nie oznaczał zerwania z dotychczasową praktyką – ba stanowił rozwinięcie postanowienia Soboru Trydenckiego (sesja XXII, rozdz. 8) o objaśnieniu czytań ludowi, co następowało zwykle w części wprowadzającej kazania.
Paradoksalnie zatem dotychczasowe reguły zapewniały większą dostępność czytań sla ludu albowiem: korzystały z niezmienności i uniwersalizmu języka łacińskiego odpowiadającego niezmienności depozytu wiary i powszechności Kościoła, jednocześnie zapewniając objaśnienie czytań przez kapłana w języku lokalnym. Sama łacina w zakresie pozostałej części liturgii powodowała zarówno czytelne rozgraniczenie sacrum od profanum i wulgarności codziennego języka, a jednocześnie unikanie błędów tłumaczeniowych, tak licznych w posoborowej praktyce.
Odwrócenie kapłana ku ludowi i zastąpienie ołtarza stołem spowodowało przeorientowanie celebracji – zmianę jej kierunku z wertykalnego na horyzontalny – ze skierowania celebransa i wiernych ku Bogu, któremu składana jest ofiara jako cześć, przebłaganie, prośba i dziękczynienie na skierowanie zgromadzenia ku sobie, ku uczcie w której razem uczestniczy.
Powyższe wywołało daleko idące konsekwencje takie jak m.in.
– zmiana wartości i roli poszczególnych gestów liturgicznych, dzięki czemu u znacznej części wiernych, a nierzadko i kapłanów celebracja gestu znaku pokoju stała się ważniejsza od wyrażającej aspekt ofiarny Mszy inwokacji Agnus Dei wznoszonej przy realnej obecności Chrystusa na ołtarzu,
– przesunięcie “punktu ciężkości” Mszy z Ofiary na zebranie / ucztę, brak zauważalności dla wiernych ofiarnego charakteru Mszy
– złamanie kompozycji przestrzeni nawa – prezbiterium (rozwinięte następnie w posoborowej architekturze sakralnej) w rezultacie powodujące przełamanie ról liturgicznych w postaci “koncelebracji” przez wiernych wokół stołu czy ostatnio (08.03.2015) “homilii” feministki na Mszy w Watykanie
– zmniejszenie liczby gestów adoracyjnych (przyklęknięcia, klęczenie, znaki krzyża)
Większy kontakt kapłana ze zgromadzeniem nie powoduje zatem większego zrozumienia przez wiernych liturgicznych czynności kapłana, lecz raczej adresowanie czynności kapłana podczas liturgii do zgromadzenia, z czego rodzi się niesławna posoborowa kreatywność.
Wprawdzie plan Bugniniego by Kanon rzymski usunąć zupełnie z nowego Mszału się nie powiódł, jednakże wprowadzenie jego opcjonalności spowodowało praktyczną eliminację tej świętej modlitwy Kościoła z Mszy posoborowych. Równocześnie wprowadzenie i tu języka narodowego, łącznie z zasadą głośnego odmawiania modlitwy eucharystycznej , przesunięciem momentu podniesienia powoduje odarcie zasłony, umniejszenie Mysterium fidei, które w nowych wariantywnych modlitwach eucharystycznych, pozwalających ukończyć całą liturgię w ciągu kilkunastu minut, usunięto zresztą z samej formuły konsekracji.
Nic dziwnego że takie reformy wychodziły naprzeciw osobom kontestującym całe dzieje publicznego kultu sprawowanego przez Kościół katolicki takim jak wspomniany na wstępie Kiko Arguello uznający dotychczasowy kult katolicki za pozostałość religijności naturalnej, pogańskiej. Zorganizowany przez niego ruch wkrótce wykształcił w praktyce własny, oderwany nawet od Mszy Pawła VI sposób celebracji z elementami sabataryzmu, pominięciem Mszy jako ofiary, Komunią na siedząco i na rękę, kształtem stołu diametralnie odróżniającym ów od ołtarza oraz innymi elementami całkowicie obcymi dla liturgii katolickiej takimi jak taniec o funkcji liturgicznej czy modyfikacje muzyki liturgicznej zastosowanie instrumentów popularnych (czy wręcz biesiadno-ogniskowych) w postaci np. gitary. Elementy te przeniknęły zresztą wkrótce do głównego nurtu posoborowych celebracji z powszechną Komunią na stojąco i praktycznym zakazem przyjmowania jej w pozycji klęczącej wprowadzanym pod pozorem cnoty posłuszeństwa i grzeszności rozbijania jedności zgromadzenia , przygotowaną przez Bugniniego indultową, ale dziś rozpowszechnioną Komunią na rękę, wreszcie stopniowym regresem pozycji klęczącej wiernych w trakcie celebracji.
Zmiany dotyczyły też oczywiście samej warstwy treściowej liturgii, gdzie oprócz wymienionej wyżej najważniejszej kwestii – Kanonu rzymskiego polegały m.in. na:
– likwidacji modlitw u stopni ołtarza,
– stopniowej praktycznej likwidacji poprzez wariantowość zachowanego pierwotnie aktu pokutnego Confiteor na początku Mszy,
– wprowadzeniu większej ilości czytań ze Starego Testamentu poprzez mechanizm lat liturgicznych A-C, wprowadzeniu psalmu responsoryjnego, w którym wierni powtarzają, prawdopodobnie w celu zwiększenia aktywnego uczestnictwa refren (analogiczną rolę pełni wprowadzona modlitwa powszechna), przy czym owo aktywne uczestnictwo polega nierzadko na wykonywaniu psalmu bądź modlitwy przez samych wiernych,
– zwiększenie roli kazania(homilii),
– zastąpienie modlitw Offertorium krótkimi modlitwami wzorowanymi na żydowskich błogosławieństwach,
– wprowadzenie wariantywności elementów Mszy (np. modlitwy eucharystycznej, formuły rozesłania).
W pracach nad Mszą Pawła VI uczestniczyli duchowni protestanccy, oficjalnie jako obserwatorzy.
Nie pomógł brak przychylności biskupów wobec prezentacji Missae normativae na synodzie roku 1967, nie pomogła analiza krytyczna kardynałów Ottavianiego i Bacciego, reforma Bugniniego zatwierdzona przez Pawła VI weszła w życie zanim jej autor zdążył znaleźć się w Iranie. Zdążyło się również ukazać w roku 1973 apogeum posoborowej liturgicznej kreatywności – Dyrektorium o Mszach św. z udziałem dzieci, którego wprowadzenie było uzasadniane argumentacją dokładnie przeciwną niż reforma św. Piusa X przez wielu apologetów posoborowia sprowadzanego dziś do roli prekursora współczesnych zmian liturgicznych (W tym samym roku Kongregacja Sakramentów przyjęła dokument Immensae Caritatis wprowadzający instytucję szafarzy nadzwyczajnych Komunii św. i skracający czas postu eucharystycznego w niektórych przypadkach do…15 minut)
Daleko idących zmian w liturgii dokonano zatem w ciągu 8 posoborowych lat metodą małych kroków, z których najbardziej drastycznym było faktyczne zakazanie mimo braku formalnej abrogacji stosowania Mszału św. Piusa V (tj. tzw. Mszy trydenckiej).
Bardziej znacząca zmiana w tym zakresie była dopiero rezultatem wydarzeń roku 1988 to jest święceń biskupich dokonanych przez abp Marcela Lefebvre, kiedy to w obliczu działania będącego schizmą w rozumieniu posoborowym postanowiono przeciwdziałać poprzez utworzenie komisji Ecclesia Dei i szerszy indult dla zwolenników “starej Mszy”.

Przypiski:

1. Neokatechumenat o celebracji:

Neokatechumeny o celebracji:
“O. Pedro Farnes Scherer w jednym ze swoich artykułów pisze: „Jedna z najważniejszych przemian, do których doszło za sprawą ruchu liturgicznego i reformy liturgicznej to bez wątpienia ponowne odkrycie podmiotu liturgii, którym nie jest szafarz, jak się często przyjmowało, ale jest nim cały Kościół, tzn. całe zgromadzenie celebrujące. „Czynności liturgiczne to nie czynności prywatne, ale celebracje Kościoła, tzn. ludu świętego… i należą do całego ciała Kościoła” (…)”. Z rozpoznaniem tego, że to Zgromadzenie celebruje, oczywiście z poszanowaniem „różnorodności stanów” uczestniczących w celebracji, związane jest odnowienie architektury, promowane przez Kiko i jego współpracowników, którzy projektują i realizują projekty nowych Kościołów w formie zgromadzenia, które pomagają całej wspólnocie celebrującej w lepszym uczestniczeniu: podkreśla się zatem Prezbiterium, Ambonę, z której proklamuje się Słowo Boże, Ołtarz w centrum Zgromadzenia, a także Zgromadzenie usytuowane wokół niego”
www.jerozolimska.pl/NaukaKosciola/2012_Rok_Wiary.…

2. J. Tischner o pokoleniu wprowadzającym rewolucję liturgiczną:
“Były to rozterki naszego pokolenia. Wydawało się nam, że wszyscy, że “masy”, że cały “lud”, że najbardziej postępowe “klasy” społeczne podejmują historyczne dzieło przeobrażenia świata. A my z naszą wiarą i naszą łacińską liturgią stoimy z boku. Czy można tak stać? Czy samo sumienie nie wzywa do czynu? Czy nie staniemy się winni ciężkiego grzechu nieobecności?”

(J. Tischner: Przedmowa do “Tropów” A. Kijowskiego)

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s