Neokatechumenat – repozytorium cytatów i linków

obrazki neoprymicyjne
oficjalny śpiewnik wspólnot neokatechumenalnych
neoLiturgia.pl
neokatechumenat w Japonii
ks. prałat Edward Skotnicki – książka o neokatechumenacie
U neonów po staremu
Neoni deprawują kleryków w szczecińskim seminarium duchownym
Po upływie okresu przejściowego
Polecmika między ks. Woźniakiem a ks. Kiljanem
Neokatechumenat przywrócony do pionu w Taranto
Stolica Apostolska potępia neoryt
Diecezja Takamatsu walczy z osobną neoWigilią Paschalną
Neomsza w całości
Kikonizacja kościoła św. Augustyna
Neochrzest
Kikonizacja warszawskiej archikatedry
Kolejne 7 lat neoeksperymentu
Kolejna 16524 pogłoska o zatwierdzeniu Statutu
Główna Dyrekcja Drogi informuje
W górę sempiterny!
Placki pankracki
Czarne konopeum
Konwiwencja
Pierwsza Neokomunia Święta
Kółko graniaste
Wtajemniczeni w wiarę
Obłóczyny czy popłuczyny?

Negacja Ofiary Eucharystii

Kiko:
“Teraz biskup Japonii chce nas wszystkich wyrzucić. Talmud mówi, żeby modlić się: „Dziękuję za to, że jestem prześladowany, a nie że ja jestem prześladowcą”. Bo Chrystus był prześladowany, to nie jest łatwe, otwierać w parafii Drogę, ponieważ prorok musi trochę mediować z tymi normalnymi, że tak powiem, parafianami: „Ci ludzie wchodzą na Drogę, to jest nowa Ewangelizacja”, musi ich uspokajać.”
” Istotą łaski Ducha Świętego jest gorliwość. To, co mówi kodeks – zbawienie dusz jest najwyższym prawem, albo to, co mówi Talmud – my jesteśmy wszczepieni w ten szczep Izraela, gorliwość rodzi niewinność. Ten, kto jest gorliwy, mimo grzechów zostaje na końcu oczyszczony, staje się niewinny w oczach Boga. ”
źródło: www.kapucyni.pl/…/4421-konferencja-kiko-arguello
Zauważmy:
1) Talmudu Kiko używa w walce z biskupami w Japonii, którzy nie chcieli wpuścić szkodliwych katechez ruchu neokatechumenalnego do swoich diecezji.
2) Talmudu – księgi szydzącej z Naszego Pana Jezusa Chrystusa Kiko używa w zestawieniu z prześladowaniem samego Chrystusa. Jest to niesłychany tupet, który uchodzi Kiko chyba jedynie dzięki:
– wielkiemu zamieszaniu panującemu dziś w Kościele,
– działaniu sił próbujących zniszczyć Kościół,
– braku podstawowej wiedzy u słuchaczy Arguello, często pozostających w dobrej wierze.
3) Zestawienie cytatu z Talmudu z Jezusem Chrystusem można porównać z jawnym obecnie używaniem symboliki satanistycznej czy masońskiej w środkach masowego przekazu, a odnosząc się do “naszego podwórka” – zestawieniem osoby promującej satanizm tj. Nergala ze świętem Narodzenia Pańskiego w jednej z kampanii reklamowych.
4) Zauważmy ponownie, iż Talmudu – księgi odrzucającej Boga w Trójcy jedynego Kiko używa w zestawieniu z opisem Ducha Świętego.
5) Samo użycie Talmudu w katechizacji, w innej intencji niż ukazanie jego błędów, należy uznać za próbę rehabilitacji księgi bluźnierstw, co więcej oswojenia z nią słuchaczy. Jest to typowe “pranie mózgu” czy, jak to się ujmuje w nauce, intoksykacja – tu wiernych katolickich poprzez przyzwyczajanie do treści wrogich Bogu i Jego Kościołowi.

Carmen
Kim jest Carmen? Wczoraj (08.12) miała miejsce uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Czytane były słowa Ewangelii wg św. Łukasza, które stanowiły jedną z podstaw ogłoszenia powyższego dogmatu. “Łaski pełna, (…) błogosławiona jesteś między niewiastami.” Otóż Carmen Hernandez uważa, czemu dała wyraz m.in. w wypowiedzi podczas przemówienia w Rzymie dla Papieskiej Rady do spraw Osób Świeckich, w 28.06.2002 z okazji zatwierdzenia statutu Drogi Neokatechumenalnej, że usłyszała od Matki Bożej: „błogosławionaś ty między niewiastami, to będzie Kościół”
www.camminoneocatecumenale.it/…/default.asp
Używanie powyższych słów przez Carmen Hernandez w stosunku do swojej osoby jest niedopuszczalnym przeniesieniem na własną osobę słów Zwiastowania skierowanych przez Archanioła Gabriela do Najświętszej Panny, prowadzącym do pomniejszenia wyjątkowości Matki Kościoła – czczonej właśnie 8 grudnia. Są świadectwem pychy Carmen Hernandez (nie mówiąc o możliwości świadomego szyderstwa). Rezultaty są opłakane. Np. na tym forum czytałem o osobie Carmen Hernandez taki tekst “CARMEN to dar, jaki PAN daje Kościołowi Powszechnemu raz na tysiąc lat”. Odliczmy zatem 1000 lat wstecz, nawet biorąc pod uwagę same niewiasty w Kościele. Nie święte – Katarzyna ze Sieny, Teresa z Avila, Klara z Montefalco, Mała Teresa z Lisieux czy Hildegarda z Bingen, nie licząc np. świętych z Polski, ale Carmen Hernandez – niewiasta w przeciwieństwie do wymienionych pychy pełna.
I pytanie retoryczne odwołujące się do prostego poczucia wiary (sensus fidei): NIEWIASTY, CZY BEZ WZGLĘDU NA OTRZYMANE DOMNIEMANE WIZJE Z NIEBIOS UŻYLIBYŚCIE W STOSUNKU DO SIEBIE PUBLICZNIE SŁÓW: “BŁOGOSŁAWIONA TYŚ MIĘDZY NIEWIASTAMI”? CO POMYŚLAŁYBYŚCIE O WASZEJ SĄSIADCE GDYBY TAK TWIERDZIŁA?

Teologia stołu
“W chrześcijaństwie nie ma ołtarza w znaczeniu jaki występuje w religii naturalnej – świętego kamienia, do którego nikt nie może podejść ani dotykać. Ci którzy przeżywają chrześcijaństwo na poziomie religii naturalnej mogą mieć doświadczenie w tej kwestii: kiedy udawaliście się na Mszę zatrzymywaliście się zawsze na tyle kościoła, a gdybyście siedli przy tabernakulum, czulibyście jak bicie waszego serca się zatrzymuje ponieważ zbliżyliście się do nietykalnego, miejsca, gdzie jest świętość. My chrześcijanie nie mamy takich ołtarzy ponieważ świętym kamieniem jest Chrystus, jedyny kamień węgielny. Dlatego możemy odprawiać Eucharystię na właściwym stole, na placu, w plenerze, czy gdziekolwiek się to nada. Nie posiadamy jakiegoś szczególnego, wyłącznego miejsca, gdzie powinniśmy dokonywać celebracji.”
za: Neocatechumenal Way. Catechetical Directory for Teams of Catechists, vol. 1, 2012, p. 51/52

Teologia kapłaństwa

“Nie posiadamy również kapłanów w znaczeniu religijności naturalnej, to jest ludzi oddzielonych od innych, aby w naszym imieniu mogli kontaktować się z bóstwem. W chrześcijaństwie jedynym i wiecznym kapłanem, który za nami pośredniczy jest Chrystus (zob. List do Hebrajczyków). A ponieważ jesteśmy jego Ciałem, wszyscy jesteśmy kapłanami. Zatem cały Kościół jest kapłaństwem i wstawia się za światem (powszechne kapłaństwo wiernych). To prawda, że takie kapłaństwo uwidacznia się w duszpasterzowaniu i istnieją pewni bracia, którzy zostali wyświęceni jako słudzy tegoż kapłaństwa, ministrowie kapłaństwa Chrystusowego, którzy działają w “osobie Chrystusa Głowy”, którzy są znakiem Chrystusa głowy (kapłaństwo duchowne). W Nowym Testamencie nie używa się słowa “kapłan”, chyba że odnosi się do Chrystusa i chrześcijan. Wobec tych, których nazywamy “kapłanami” używa się określeń “duchowni”, “prezbiterzy”, “biskupi”, etc.”
ibidem

O nowej ewangelizacji na podstawie Dyrektorium tom 1

Jak naucza Kiko pod hasłem “dechrystianizacji” kryje się rozdźwięk między życiem a wiarą – cotygodniowe chodzenie na Mszę świętą jest zwykle w praktyce swoistym atawizmem – śladem religii naturalnej, w miejsce prawdziwej wiary. Jak twierdzi Kiko, dla “zwykłych wiernych” nie będących tzw. “solą”, dla “małych burżujów” (wyraz, który w dyrektorium pojawia się z upodobaniem kilkakrotnie), którzy skupiają się na założeniu własnej rodziny i edukacji dzieci oraz “unikaniu problemów”, chodzenie na Mszę pełni rolę środka “uspokajającego”. Osoby te nie są nawet chrześcijanami, są “tchórzami, którzy nie poważą się być ateistami, bo inni powiedzą, że to niewłaściwa rzecz” oraz którzy “obawiają się, że może istnieć życie pośmiertne” i “chcą się zabezpieczyć z każdej strony”.
Powyższy tekst stanowiący typowe dla ruchów heretyckich pomieszanie ziarn z plewami prowadzi do dalszych twierdzeń np. że jest “wiele Mszy św. w parafiach, ale nie znajdziesz tam przeżywanego chrześcijaństwa”, braku właściwej koncepcji Mszy św., że brak jest prawidłowej katechizacji, a z tym “chrystianizacji” wiernych w procesie przygotowywania do sakramentów.
Cały ruch neokatechumenalny, którego korzenie tkwią w okresie Drugiego Soboru Watykańskiego opiera się na założeniu, że katechizacja prowadzona dotychczas przez Kościół jest niewłaściwa, bo produkuje wspomnianych “małych burżujów”. Drugim fundamentem ruchu neokatechumenalnego jest zarzut skażenia malowanego przez Kiko obrazu pierwotnego chrześcijaństwa “dziurą konstantyńską” czyli religią naturalną. W ramach takiej religii, jak wskazuje Kiko “świętością jest świątynia i wszystko z nią związane, ołtarz, kapłan, i wszystko co jest ofiarowane Bogu. W ten sposób tworzona jest wielka różnica między rzeczami, które są czyste i wszystkim innym co jest nieczyste”. Następuje tu projekcja twierdzeń Kiko o religiach pogańskich i mozaizmie na katolicyzm okresu “konstantyńskiej dziury”, które przeciwstawiane są cytatom odnoszonym przez Kiko do pierwotnego Kościoła np. o zapowiedzi zburzenia świątyni jerozolimskiej przez Jezusa i odbudowaniu jej w ciągu trzech dni. W rezultacie, jak wskazuje Kiko “w chrześcijaństwie Chrystus jest świątynią”. Ale to nie wystarczy by rozprawić się z ołtarzem i kościołem, którego centrum również jest Chrystus obecny w Najświętszej Ofierze i Sakramencie Ołtarza. Trzeba jeszcze podważyć Ofiarę, bo wtedy wszystko prowadzi do założonych przez Kiko wniosków. Stąd cytowane niżej podejście do kapłaństwa oraz Mszy świętej.

Tzw. “Dziura konstantyńska” widoczna na obecnych w nauce pana Kiko schematach jest zatem jedną z podstaw ruchu neokatechumenalnego. Wyłącznie bowiem założenie jej istnienia daje bowiem możliwość funkcjonowania nauk Kiko w postaci ucieczki od Kościoła istniejącego realnie na przestrzeni prawie dwóch tysięcy lat, Kościoła kanonizowanych papieży potępiających żydów, Kościoła głoszącego transsubstancjację i Realną Obecność, Kościoła Mszy świętej jako Najdoskonalszej Ofiary i unikalnego Sakramentu ustanowionego przez Chrystusa, wreszcie Kościoła sklerykalizowanego. Dla Kiko i Carmen Kościół ten jest regresem w “religię naturalną”, mentalność starotestamentalnych żydów, Mszy niezrozumiałej dla większości wg Y. Congara, rozbudowywanej na przestrzeni wieków o “modlitwę za modlitwą”.

W rezultacie Pius V kodyfikując Mszał rzymski wg neokatechumenów wg Kiko i Carmen sprawia, że “Msza staje się wypełniona prywatnymi modlitwami kapłanów. Kanon jest pełen takich modlitw.” I równocześnie jest do “dalekie odejście od wybuchu szczęścia i atmosfery świętowania” pierwotnej Eucharystii. “Odchodzimy bardzo daleko od Paschy, gdzie Bóg wkracza pociągając ludzi ku niemu. Jest teraz dokładnie odwrotnie i Msze są przeżywane jakby były uprzejmością wyświadczaną Bogu (…) Msza staje się rodzajem magicznego lekarstwa na wszystko. Pojawiają się ołtarze boczne, gdzie każdy kapłan odprawia “swoją” Mszę. (…) W obliczu tego wszystkiego praktycznie znika zgromadzenie – wspólnota która raduje się Eucharystią i ucztą”. Konkludując cała działalność pokonstantyńska Kościoła Kiko i Carmen wskazują, że “pierwotna Eucharystia była stopniowo okrywana zasłonami, które przyćmiły jej światło.”

To że powyższa koncepcja zakłada implicite założenie braku opieki Ducha Świętego nad Kościołem w okresie nie lubianym przez Kiko i Carmen (tj. prawie 1800 lat dziejów Kościoła), neokatechumenat pomija milczeniem. Jednocześnie patrząc na czynione przez neokatechumenat porównania katolicyzmu “konstantyńskiego”, “ołtarzowego”, “trydenckiego” do mozaizmu czy innych religii pogańskich, do religii naturalnej, trudno nie uciec, patrząc na odrzucenie przez Kiko ołtarza i przesunięciu nacisku na słowo, od widocznej analogii podejścia neokatechumenatu z inną religią jako religią księgi, a nie utraconej świątyni – to jest judaizmem rabinicznym.

O Mszy papieża Pawła VI

Poza tym, że Msza wg Mszału Pawła VI jest etapem na drodze ideału – celebracji neokatechumenalnych, których próbki możemy oglądać tu i ówdzie, dyrektorium zwraca uwagę na następujące kwestie:
– usunięto naleciałości blokujące “radość i atmosferę świętowania”,
– przywrócono rolę zgromadzenia – jest to jednak początek postępu, albowiem zgromadzenie powinno przejść odpowiednią formację, aby radować się wspólnotą,
– usunięto łacinę, która powodowała “tak dziwne rzeczy, jak głoszenie Słowa przez lektora odwróconego do zgromadzenia w języku niezrozumiałym, tak jakby ktoś mówił do was odwrócony plecami” (oczywiście bez wzmianki o tym, że czytania były objaśniane podczas kazania),
– “przywrócono starożytny zwyczaj używania chleba, a nie hostii, która chleba nie przypomina, oraz picia przez każdego z kielicha” (jak wskazują neokatechumeni to właśnie II Sobór Watykański miał na myśli w par. 55 Sacrosanctum Concilium),
– wprowadzono znak pokoju całego zgromadzenia, przy czym jest on trudny do wykonywania przez wiernych nieuformowanych do bycia członkiem zgromadzenia,
– odkryto na nowo żydowskie błogosławieństwa ofiarowania i przywrócono jego pierwotny sens – przedstawienia darów,
ale (niestety) zachowano Orate Fratres, z powodów “duszpasterskich” to jest “trudności jakie jej zmiana mogła sprowokować wśród ludzi przyzwyczajonych do ofiarnego sensu tego fragmentu”, jak zastrzega dyrektorium, modlitwa ta była ona dodana w średniowieczu i “niezbyt dobra”
Jak wskazuje dalej Carmen “nowa Msza” wymaga nowej formacji “inaczej ludzie będą zgorszeni zmianami i z powodu ich niezrozumienia będą przeżywać “odnowioną Mszę” nadal na swój sposób”.

za: Neocatechumenal Way. Catechetical Directory for Teams of Catechists, vol. 1, 2012, p. 354 i następne

O odrzuceniu świątyni i katolickich praktykach religijnych

Kolejne założenie neokatechumenatu brzmi: Boga można spotkać jedynie przez spotkanie z bliźnim. Stąd m.in. kwestionowanie znaczenia wertykalnego wymiaru Mszy świętej jako Ofiary, a kładzenie nacisku na zgromadzenie. Teksty jakie pojawiają się w tym zakresie w dyrektorium świadczą albo o złej woli Kiko i Carmen, albo niezrozumieniu katolickiej teologii Mszy świętej. Wg Kiko i Carmen motorem, bodźcem uczestnictwa w Mszy św. “zwykłych” katolików jest bowiem strach, zaś “chrześcijaństwo” przeciwstawiają oni katolickim praktykom religijnym.

“Jeśli zbudujesz wielką świątynię, będą mogli ujrzeć Boga na poziomie naturalnej religijności, ale niekoniecznie Boga Jezusa Chrystusa. Jezus Chrystus uczynił się jednym z ludzi. To w chrześcijanach spotykasz Jezusa Chrystusa. Dlatego jest oczywiste, że możesz spotkać Boga na poziomie naturalnej religijności z tego powodu, że boisz się zwolnienia z pracy lub choroby i z tego powodu idziesz do świątyni, ale jest bardzo możliwe, że nigdy nie widziałeś żadnego chrześcijanina. Idziesz by nawiedzić Najświętszy Sakrament i dokonujesz tak jak muzułmanin pewnych religijnych rytuałów. Wypełniasz obowiązki religijne wobec Boga, podobnie jak muzułmanin, który chodzi do meczetu. Ale w momencie, w
którym strach mija, ponieważ rytuały wykonywane z obowiązku są raczej nudne, a wszyscy jesteśmy leniwymi ludźmi, rośnie twoja oziębłość i wracasz do swoich dawnych nawyków.
W chrześcijaństwie nie ma tego problemu. W naturalnej religijności potrzebujesz kapłana z piękną sutanną, aby przewodniczył dla ciebie aktowi kultu. A jeśli pewnego dnia dowiesz się, że ten kapłan odszedł z kobietą, będziesz bardzo zgorszony. W chrześcijaństwie wiara jest czymś innym. To jest coś zupełnie innego, gdy spotykasz Jezusa Chrystusa poprzez chrześcijanina. To nie jest tylko kwestia wykonywania rytuałów, to coś innego. Z czego wziął się kryzys wiary? Z faktu, że znaki wiary były niewidoczne. (…) Co musi zrobić chrześcijanin żeby ludzie zobaczyli Chrystusa? Może dużo się modlić?
Żydzi i muzułmanie też wiele się modlą, także buddyści. A mimo to nie są znakiem Jezusa Chrystusa (…) Być sprawiedliwym społecznie i pomagać bliźnim? Marksiści także to czynią, a jednak nie są znakiem Jezusa Chrystusa. Jak Kościół czyni Jezusa Chrystusa widzialnym? Dając pociechę na życie po śmierci w sensie naturalnej religijności? Wiele religii tak czyni i nawet wtedy nie są znakiem Jezusa Chrystusa. W wielu religiach istnieje sens życia jako próby przed sądem ostatecznym kończącym się karą dla złych i nagrodą dla dobrych. Chrześcijaństwo jest czymś więcej. Chrześcijaństwo utrzymuje, że zostaliśmy już osądzeni i że sąd nad wszystkimi grzechami został dokonany na krzyżu Jezusa Chrystusa, który przebaczył nam wszystkim. Bóg już osądził grzechy ludzi. Wiecie jaki był wyrok Boga wobec tego człowieka, który ukradł wam tysiące dolarów i pozostawił was na ulicy, albo wobec tego, który wyrządził wam tak wiele krzywdy? Przebaczenie i miłosierdzie.”

W dyrektorium widoczna jest próba odwrócenia pojęć w celu uzasadnienia ideologii okresu posoborowego, będących wg neokatechumenatu odpowiedzią na “desakralizację”, “dechrystianizację” i “kryzys wiary” w znaczeniu jakie nadał im Kiko. Stąd też konsekwencje tych ideologii – dalsza desakralizacja, w szczególności kryzys kapłaństwa i dechrystianizacja, a raczej dekatolicyzacja i parachrystianizacja, pogłębiający się kryzys wiary. W kolejnej części – jak neokatechumeni pojmują Drugi Sobór Watykański.

za: Dyrektorium vol. 1, p. 58 i nast.

O Soborze Watykańskim II

Jak już niżej pisano wg neokatechumenatu Drugi Sobór Watykański był odpowiedzią na desakralizację, dechrystianizację i kryzys wiary w znaczeniu nadanym im przez Kiko (m.in. źródłem desakralizacji dla Kiko była Msza św. wg Mszału Piusa V, źródłem dechrystianizacji – przedsoborowy katechizm i katechizacja), którego założeń niestety z powodów pastoralnych (brak odpowiedniej formacji wiernych) w całości nie wprowadzono:
“Jak Sobór odpowiedział na ten stan? Na proces desakralizacji – ponieważ utracono sens kultu, ponieważ liturgia nic już nam nie mówiła, pierwszą rzeczą jaką zrobił Sobór była odnowa liturgii i mowa o znakach, które muszą być odzyskane. Sobór rozpoczął gruntowną odnowę liturgiczną.
Na proces dechrystianizacji – ponieważ nie byliśmy w sposób odpowiedni katechizowani i posiadaliśmy bardzo prawniczą teologię, Drugi Sobór Watykański odnowił podejście teologiczne do dogmatu Odkupienia, rozpoczynając od uznania Paschalnej Tajemnicy Jezusa, co zostało wsparte przez bardzo poważną teologiczną odnowę w Kościele.
A co do kryzysu wiary – ponieważ brakowało znaków wiary, Kościół, który ogłosił się ekumenicznym, ujrzał że jedność jest czymś podstawowym i fundamentalnym jeśli chodzi o głoszenie Jezusa Chrystusa. Ekumenizm wypływa z konieczności misji, albowiem podziały między chrześcijanami uczyniły bardzo trudnym słuchanie przesłania Ewangelii z powodu zgorszenia między ludźmi.
A teraz najważniejsza rzecz: jak sprowadzić to co uczynił Sobór na poziom parafii? Jak zastosować odnowę soborową do danej parafii? Środkami neokatechumenalnej wspólnoty chrześcijańskiej, otwierając drogę neokatechumenalną. (…) Jak odpowiemy na dzisiejszy kryzys wiary w parafiach z tego powodu, że ludzie nie widzą dorosłych chrześcijan dających znaki wiary? Stworzymy chrześcijańską wspólnotę, która będzie dawać takie znaki. Na froncie dechrystianizacji, ponieważ mamy wiarę infantylną, wiarę zaiste niedorosłą, ponieważ jest to wiara Pierwszej Komunii, otworzymy w parafii katechumenat. (…) W obliczu procesu desakralizacji odkryjemy na nowo, razem z naszym chrześcijaństwem żywą liturgię, pełną treści.”

za: Dyrektorium, vol. 1, p. 61

W powyższych fragmentach widać próbę narzucenia przez neokatechumenat własnego, niekatolickiego kodu językowego także co do pojęcia “ekumenicznego” charakteru soboru.

O odnowie posoborowej

“Na proces desakralizacji Sobór odpowiedział odnową liturgii, albowiem utraciliśmy sens Boga, kultu i liturgii. Zaczął odnowę, która przeraziła wielu ludzi, którzy pomyśleli: zmieniają naszą religię, zmieniają Mszę świętą. Fakt, że ludzie zgorszyli się jest jednym z dowodów, że ludzie mają religijność naturalną, ponieważ dla człowieka religijnego to co pochodzi z nieba jest niezmienne. W religii, niezmienność jest dowodem prawdziwości ponieważ zachowuje dobro dla wszystkich na zawsze. To co czego taki człowiek nie jest świadomy to fakt, że wszystko co czyni Bóg, czyni dla człowieka i w konkretnym wymiarze historii, historii, która stale podlega rozwojowi. Zatem Bóg Pisma nigdy nie pozostaje w bezruchu. Jest zawsze “Tym, który przechodzi” w kontraście do pasywnych bogów innych religii. Nasz Bóg jest “Merkabą” (Ez 1), rydwanem ognia, tym który “przechodzi”. Jest Paschą, tym który przechodzi i również nas przeprowadza. Jezus zmartwychwstały nigdy nie jest statyczny. Apostołowie spotykają go w różnych sytuacjach, zawsze w ruchu. Liturgia zmienia formę wraz ze zmianami języka i kultury ludzi. Kiedy w pierwszych wiekach zaczęto celebrować Mszę po łacinie wszyscy mogliby poczuć zgorszenie, myśląc że greka jest językiem świętym (językiem w jakim spisano Nowy Testament). Ten rodzaj zgorszenia jest dowodem, że chrześcijaństwo jest przeżywane przez ludzi na poziomie znacznej religijności naturalnej.
Sobór odnowił liturgię z wielką odwagą. Tak głęboka odnowa podjęta przez Sobór jest niezrozumiała bez przyjęcia asystencji Ducha Świętego. Ten Sobór wyznaczył etap w dziejach Kościoła. Pozostawiliśmy za sobą pewien bezruch (który był konieczny w swoim czasie) i wkroczyliśmy w płodny okres odnowy i kreatywności, którą żyjemy dziś. Liturgia podlega ciągłej odnowie. Kiedy tej odnowy brak, możliwe że brak w nas Ducha Świętego.
Jako odpowiedź na proces dechrystianizacji, który był spowodowany brakiem należytej katechizacji, bardzo jurydyczną teologią, w której nieświadomie wyjałowiliśmy wizję Boga (…), Sobór odnowił teologię, przemówił o Tajemnicy Paschalnej, o katechumenacie dla dorosłych oraz duszpasterstwie ewangelizacyjnym. Ta odnowa teologiczna również wzbudziła zgorszenie u wielu osób, które były przyzwyczajone do wyjaśniania dogmatów w bardziej prawniczej formie, zewnętrznej wobec osoby, zamiast w sposób egzystencjalny, żywy. Dlatego ta odnowa pozostawiła za sobą wiele osób.
Wobec kryzysu wiary Sobór poczuł wagę jedności chrześcijan i przemówił o Kościele jako sakramencie zbawienia, znaku, który wzywa ludzi do wiary i o odkrywaniu na nowo lokalnej wspólnoty jako miejsca, gdzie pojawiają się znaki miłości i jedności dla świata. Sobór zaprawdę jest cudownym czasem wiosny dla Kościoła.”

Konkludując – wg Kiko odpowiedzią na rzekomy kryzys wiary było podjęcie działań “ekumenicznych” w rozumieniu posoborowym, a zatem prowadzących albo do kompromisów w kwestii doktryny wiary (np. gradacji ważności prawd wiary) albo niezobowiązującego “dialogu” z góry skazanego na niepowodzenie (por. np. ostatnia riposta Bartłomieja w Stambule), to jest w rezultacie pogłębiających kryzys wiary w samym Kościele.

za: Dyrektorium, vol. 1, p. 65 i nast.

O początkach ruchu i kursylizmie

Carmen:
“Jedną z najmocniejszych łask otrzymałam w Ein Karem: myślałam o założeniu z kilkoma przyjaciółkami czegoś nowego, ale usłyszałam od Matki Bożej: „Nie…, to Kościół: błogosławionaś ty między niewiastami, to będzie Kościół”. (…) Bardzo lubię Kiko Argüello, który jest artystą. Poznałam go przypadkiem, bo pracował z jedną z moich sióstr (pomagając prostytutkom i homoseksualistom). (…) Bóg mnie nie przygotowywał poprzez teatr, ale przez naukę, przez chemię, i dał mi ogromne łaski. Opowiadałam, że spotkałam Kiko po raz pierwszy, bo moja siostra mówiła: „Poznałam pewnego «mesjanistę», takiego jak ty; musisz go poznać”. Umówiliśmy się na Placu Cibeles, w barze naprzeciwko poczty. Spóźnił się pół godziny, a na koniec, kiedy już musiał wychodzić, poprosił mnie o tysiąc peset – pieniądze na taksówkę. Rozumiecie? To było moje pierwsze spotkanie z Kiko. Drugim razem spotkaliśmy się w barze w Palomeras. (…) Wtedy, w tym barze w Palomeras Altas, patrzyłam na Kiko tak sobie, bo miałam za sobą wielkie cierpienia, a on wydawał mi się młodzieniaszkiem w pełni „kursylizmu”… I on mi mówi, że miał widzenie Matki Bożej, że mu powiedziała, żeby zakładać wspólnoty, jak Święta Rodzina z Nazaretu. Ja byłam długo w Nazarecie, w grocie, kiedy jeszcze kościół nie był zbudowany, ale dla mnie święty Józef gdzieś zaginął; z mocą odczułam Matkę Bożą oraz głoszenie Ewangelii, ewangelizację, ale nie świętego Józefa. A kiedy Kiko zaczął mi mówić o Rodzinie z Nazaretu,pomyślałam: „To jest jakiś młody świętoszkowaty kursylista” (Kiko rzeczywiście był członkiem Cursillo, które ukształtowały go jak chrześcijanina por. np. ekai.pl/…/kiko-arguello-doktorem-honoris-causa-kul/,www.kul.pl/…/06-Miczynski_091-100_RTDuch_2013.pdf; Cursillo było ruchem założonym na Majorce podczas II wojny światowej – 08.1944 r. przez Hiszpana żydowskiego pochodzenia Eduardo Bonnina polegającym na weekendowych kursach dla świeckich katechetów; historia ruchu, podobnie jak neokatechumenatu jest dość ciekawa – czekam na rzetelną monografię na ten temat, np. po wojnie przyszły “lata próby”; oddajmy głos samym kursylistom (źródło:cursillos.ca/…/h5-calvaire.htm):
“W roku 1955, 6 lat po Cursillo na St-Honorat, ks. Hervas (biskup protegujący ruch) został przeniesiony, bez wyraźnego powodu, z Palmy na Majorce do Ciudad Real w środkowej Hiszpanii. Co się stało? To smutna historia. Jednym z największych przeciwników Ruchu był przełożony seminarium w Palmie, gdzie biskupem był ks. Hervas. Nie mogąc uciszyć rektora, ks. Hervas zdecydował się na jego zdymisjonowanie. Jednakże pochodził on z bardzo bogatej i wpływowej hiszpańskiej rodziny i przysiągł, że ks. Hervas straci posadę. Udało mu się i niedługo potem ks. Hervas został wysłany na wygnanie do Ciudad Real. Nowym biskupem Palmy został ks. Enrico, przyjaciel Rektora. Jego pierwszą decyzją było opublikowanie 25 sierpnia 1956 listu pasterskiego ostrzegającego wiernych diecezji przed Ruchem Cursillo. Skutecznie zakazał działalności Ruchu i wszystkich rodzajów zgromadzeń. Zaczęły się lata milczenia i cierpienia. List pasterski wywoła również serię wyjazdów wśród księży, w tym Sebastiana Gayi i Juana Capo (prowadzący ruch od strony duszpasterskiej), którzy podążyli za ks. Hervasem na stały ląd. Inni podążyli do Ameryki Pd., w tym m.in. Peru. Jak się okazało ta diaspora poważnie przyczyniła się do rozwoju ruchu. (…) Zakaz biskupa Enrico trwał 6 lat – od roku 1956 do roku 1962.”
Jak można dowiedzieć się na tej samej stronie kursyliści nie bardzo przejęli się powyższym. “Na początku lat 60-tych, otwierały się krajowe sekretariaty: najpierw w Meksyku, potem w Wenezueli, a wkrótce i w Hiszpanii. 12 czerwca 1962 biskupi zatwierdzili nasz krajowy sekretariat, mianując ks. Hervasa na jego pierwszego dyrektora (…)” 14 grudnia 1963 r. papież Paweł VI uznał ruch Cursillo i “mroczne godziny jego prześladowań się skończyły”

Domus Galilaeae

3.bp.blogspot.com/…/Domus.jpg
www.stone-ideas.com/…/big_religion1-14.jpg
www.domusgalilaeae.org/…/inaubib16.jpg
www.domusgalilaeae.org/…/inaubib2.jpg
farm1.static.flickr.com/…/319943185_32b8949b13.jpg
upload.wikimedia.org/…/Torah_in_Domus_Galilaeae_library.JPG
upload.wikimedia.org/…/Domus_Galilaeae_mural.jpg
www.domusgalilaeae.org/…/inaubib1.jpg
www.domusgalilaeae.org/…/bibbioteca%5b1%5d%5b1%5d.jpg
www.israel-travel-ideas.com/…/Domus_Galilaeae_2.jpg
www.israel-travel-ideas.com/…/Domus_Galilaeae_3.jpg
www.israel-travel-ideas.com/…/Domus_Galilaeae_4.jpg
www.israel-travel-ideas.com/…/Domus_Galilaeae_7.jpg
Nowoczesne Seminarium

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s