Jan od Krzyża – droga przez noc ciemną (II)

W październiku Roku Pańskiego 1578 zwolennicy odnowy terezjańskiej zebrali się w Almodóvar del Campo na południowy-zachód od Toledo, aby omówić kwestię dalszych działań w sytuacji, w której Tostado przy wsparciu nowego nuncjusza papieskiego Felipe Segi dążył do likwidacji ruchu oraz zakwestionował ustalenia poczynione przez wizytatora poprzedniego nuncjusza. Postanowiono wystąpić bezpośrednio do papieża o formalne oddzielenie od reszty zakonu karmelitów, zaś Jan został wybrany przełożonym klasztoru El Calvario położonego w andaluzyjskich górach w okolicy Beas w Andaluzji. Położony na odludziu zapewniał Janowi bezpieczeństwo. W samym Beas istniało zgromadzenie żeńskie, z którego przeoryszą Anną Jan szybko się zaprzyjaźnił podczas cotygodniowych wizyt w miasteczku. Kiedy nuncjusz Sega dowiedział się o kapitule w Almodovar uznał jej zwołanie za nieważne, wtrącając Jeronimo Graciana i innych braci do więzienia, oraz umieszczając “bosych” ojców i siostry pod nadzorem ojców “trzewiczkowych”. Zwolennikiem odnowy pozostał król Filip, który powołał komisję mającą zbadać oskarżenia przeciwko współbraciom Jana i współsiostrom Teresy. W kwietniu roku 1579 komisja podjęła decyzję powołując Angela de Salazara, byłego prowincjała karmelitańskiego jako opiekuna karmelitów “bosych”. Był on człowiekiem spokojnym i posiadającym duży szacunek, co pomagało załagodzić całą sytuację. Zakończyło to sytuację przymusowego ukrycia Jana.

W tym samym roku 1579 przeniósł się on do 50-tysięcznego miasta Baeza, gdzie został rektorem nowo utworzonego kolegium św. Bazylego, które miało wspierać kształcenie karmelitów bosych z Andaluzji. Pełnił tę funkcję do roku 1582, będąc również kierownikiem duchowym miejscowych ojców oraz ludności.  Tymczasem, dokument papieża Grzegorza XIII z 22 czerwca 1580 “Pia consideratione”, zatwierdził utworzenie dla karmelitów bosych osobnej prowincji, choć pod zwierzchnictwem generała zakonu (ostatecznego rozdzielenia karmelitów bosych od trzwiczkowych dokonał papież Klamens VIII w roku 1593, już po śmierci Jana). Nadzór nad wprowadzeniem dekretu miał sprawować dominikanin Juan Velázquez de las Cuevas. Na zgromadzeniu karmelitów bosych w Alcalá de Henares – 3 marca 1581 roku, Janowi od Krzyża powierzono napisanie zasad dla wspólnot. W tym czasie zwolennicy odnowy teresjańskiej skupiali 300 braci i 200 sióstr w 22 domach zakonnych.

W październiku 1581 Jan udał się razem z przeoryszą Anną aby założyć nowe konwenty dla sióstr i braci w Granadzie. Powstały one na początku kolejnego roku – Janowi powierzono funkcję przeora  klasztorze Męczenników, położonym w sąsiedztwie słynnej Alhambry, w pobliżu gór Sierra Nevada. Jako przeor Jan sprawował nie tylko duchowe kierownictwo miejscowej wspólnoty zakonnej i wiernych świeckich, ale również przyczynił się do rozbudowy klasztoru, który stał się wzorem architektonicznym dla kolejnych i infrastruktury. Sam pomagał przy budowie. W Granadzie, Jana doszła wiadomość o śmierci Teresy w październiku 1582 roku. Jan potrafił zdobywać serca i pieniądze – na odzież i żywność, także dla biednych zakonników. W roku 1584, gdy doszło do wielkiego głodu w Andaluzji, Jan pomagał zarówno biedakom, jak i ludziom wyższego stanu. Był również oddanym spowiednikiem. Podczas odprawiania Mszy Świętej wpadał często w stany mistyczne, a najgorszą karą podczas uwięzienia w Toledo było dla niego niemożność uczestniczenia w Ofierze Mszy Św. Jak mawiał Najświętszy Sakrament był całą jego chwałą, całym jego szczęściem i dla niego daleko przewyższał wszystkie inne rzeczy na świecie. Okazją do głębokich przeżyć kontemplacyjnych były również święta liturgicznego kalendarza od Bożego Narodzenia, gdy przepełniała go miłość Boża, przez Wielki Tydzień, gdy przeżywał Pasję, tak że nie był nawet w stanie spowiadać do święta Trójcy Przenajświętszej i Bożego Ciała oraz świąt maryjnych. To właśnie ten duchowy pokarm dał mu siłę i nadzieję w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny by uciec z więzienia w Toledo. Nie uskarżał się na swoje cierpienia i prześladowców. Uważał, że przyjemniejsza jest Bogu dusza, która wśród oschłości i cierpień poddaje się chętnie temu, co Bóg zsyła, niż ta, która uchylając się od tego, spełnia swe czyny wśród pociech. Oraz że najczystsze cierpienie daje najjaśniejsze poznanie.

W lutym roku 1585 Jan podróżował do Malagi, gdzie zakładano klasztor dla sióstr. W maju tego roku, na kapitule generalnej zakonu w Lizbonie, Jan został wybrany wikariuszem prowincjonalnym na Andaluzję, co wymagało od niego częstego przemieszczania się i odwiedzania poszczególnych wspólnot. W okresie pełnienia funkcji założył siedem nowych klasztorów w tym regionie. Podczas wizyt odwiedzał chorych. W czerwcu 1588 został oficjalnym doradcą wikariusza generalnego zakonu ojca Mikołaja Dorii. Aby pełnić tę rolę udał się do Segovii w Kastylii, gdzie został również przeorem klasztoru. W czerwcu roku 1590 Doria zwołał nadzwyczajną kapitułę, proponując dwa kontrowersyjne posunięcia – zlikwidowanie jednoosobowego zwierzchnictwa nad konwentami żeńskimi i wydalenie byłego współpracownika Teresy – Jeronimo Graciana. W 1591, wobec niezgody Jana na powyższe posunięcia, usunięto go ze stanowiska i posłano do niewielkiego, odosobnionego klasztoru La Penuela w Andaluzji, gdzie miał się przygotowywać do misji w Meksyku.

Zachorował jednak na różę, związaną z zakażeniem nogi i podążył do klasztoru w Ubeda na leczenie. Jego stan pogarszał się, między innymi dlatego, że tamtejszy przeor Francisco Chrisostomo przyjął Jana dość chłodno. Dopiero na dzień przed śmiercią Jana pogodził się z nim i prosił o przebaczenie. Jan zmarł 14 grudnia 1591 w opinii świętości. W roku 1593 doszło do kłótni o relikwie po świętym – karmelici przenieśli bowiem potajemnie jego ciało do Segovii, na co mieszkańcy Ubedy wystosowali petycję do papieża. W breve z października 1596 Klemens VIII nakazał powrót szczątków Jana do Ubedy, a ostatecznie przełożeni zakonni zadecydowali o podzieleniu relikwii między Ubedę a Segovię. W 1614 rozpoczął się proces beatyfikacyjny Jana zakończony w roku 1675 beatyfikacją przez papieża Klemensa X. Świętym został ogłoszony przez papieża Benedykta XIII w roku 1726, w roku 1926 papież Pius XI ogłosił go doktorem Kościoła.

Święty Jan od Krzyża, autor poematów – “Pieśń duchowa” , “Noc ciemna” (opowieść o podróży duszy z pierwotnej cielesności do jedności z Bogiem) i “Żyjący płomień miłości” uważany jest również za jednego z czołowych hiszpańskich poetów epoki. “Noc ciemna” i “Droga na górę Karmel”, stanowiąca swoisty komentarz do poematu zawierają ponadto cenne wskazówki życia duchowego. Jan od Krzyża pisze w nich o nocy i drodze wiary:

“W noc jedną pełną ciemności,
Udręczeniem miłości rozpalona,
O wzniosła szczęśliwości!
Wyszłam nie spostrzeżona,
Gdy chata moja była uciszona.”

Jak wskazywał w “Drodze na górę Karmel”, ostrzegając przed pozornymi przeżyciami duchowymi: “dusza idąca drogą wiary postępuje naprzód ukryta i osłonięta przed szatanem, jak to później jeszcze jaśniej zobaczymy. Dlatego zaś mówi, że wyszła pośród ciemności i bezpieczna, ponieważ ten, kto ma szczęście iść w ciemnościach wiary, mający ją jak ślepy za przewodnika, oraz ten, kto oderwał się od wszystkich złudzeń naturalnych i rozumowań duchowych ~ postępuje bezpiecznie naprzód, jak to już mówiliśmy. Jednocześnie święty Jan od Krzyża ostrzega przed poszukiwaniem wrażeń zmysłowych podczas modlitwy i kontemplacji: “W tym rozdziale zatrzymamy się nad poznawaniem i pojęciami, które udzielają się umysłowi w sposób nadprzyrodzony drogą zmysłów cielesnych zewnętrznych, czyli przez wzrok, słuch, powonienie, smak i dotyk. Tą drogą bowiem osoby duchowe zwykły otrzymywać obrazy i zjawiska nadprzyrodzone. I tak, odnośnie do wzroku, miewają widzenia postaci i osób z drugiego świata: świętych, dobrych i złych aniołów, niekiedy też świateł i blasków niezwykłych. Za pomocą słuchu słyszą nadzwyczajne głosy i słowa, które wymawiają widziane przez nie osoby lub inne, niewidoczne. Powonieniem odczuwają czasem najmilsze zapachy, nie wiedząc skąd pochodzą. Także zmysłem smaku zdarza się im odczuwać wielką przyjemność, a dotykiem wielką rozkosz i to czasem w tak wielkiej mierze, że wydaje się, iż całe ciało i wszystkie kości radują się, rozkwitają i zanurzają w rozkoszy. Ten stan zwykło się nazywać namaszczeniem ducha, które przelewa się zeń na członki czystych dusz. Te smakowania zmysłowe spotyka się często u osób duchowych, gdyż afekt i pobożność ducha, każda na swój sposób, w większej lub
mniejszej mierze, udzielają się zmysłom. Trzeba zaś wiedzieć, że chociaż wszystkie te rzeczy mogą się zdarzać zmysłom ciała drogą Bożą, nigdy jednak nie wolno im ufać ani ich dopuszczać, trzeba raczej od nich uciekać, nie badając nawet, czy są dobre czy złe. Im bardziej bowiem są zewnętrzne i cielesne, tym mniej pewne jest ich pochodzenie od Boga. Dla Boga bowiem bardziej właściwe i zwyczajne jest udzielanie się w duchu, w czym jest więcej bezpieczeństwa i korzyści dla duszy niż przy udzielaniu się zmysłowym, w którym zazwyczaj jest wiele niebezpieczeństwa i złudy, ponieważ zmysł cielesny chce być sędzią i rozjemcą w sprawach duchowych, uważając je za takie, jakimi je odczuwa, podczas gdy one są tak różne, jak różne jest ciało od duszy, a zmysły od rozumu. Albowiem zmysły ciała jeszcze mniej pojmują rzeczy duchowe, aniżeli zwierzę pojmuje rzeczy rozumne. Kto więc podobne rzeczy ceni, bardzo błądzi i naraża się na wielkie niebezpieczeństwo złudzenia, a przynajmniej stawia sobie całkowitą przeszkodę w drodze do wartości duchowych. Wszystkie bowiem rzeczy cielesne, jak już mówiliśmy, nie mają żadnej proporcji do rzeczy duchowych. Dlatego należy zawsze podejrzewać, że pochodzą one nie od Boga, lecz raczej od szatana, który odnośnie do rzeczy bardziej zewnętrznych i cielesnych ma większy wpływ i łatwiej tu może oszukać niż w tym co bardziej wewnętrzne i duchowe. (…) Ponadto w duszę przeżywającą te nadprzyrodzone rzeczy wkrada się często tajemne przekonanie o swej wartości przed Bogiem, co jest przeciwne pokorze. Także i szatan sprytnie wprowadza w duszę zadowolenie z siebie, czasem skryte, czasem dość jawne. W tym celu ukazuje jej zmysłom często zjawy, przedstawiając wzrokowi postacie świętych i blaski najwspanialsze; słuchowi łudzące słowa; powonieniu zapachy miłe i słodkości ustom a dotykowi rozkosz. I
znęciwszy w ten sposób zmysły, wtrąca je w wielkie nieszczęście. Dlatego też należy zawsze odrzucać takie zjawiska i uczucia. A choćby niektóre z nich byty od Boga, nie będzie w tym dla Niego obrazy, zaś dusza broniąc się przeciw nim i nie szukając ich, nie pozbawia się skutku i owocu, jakie Bóg przez nie wywołać w niej pragnie.”

Bibliografia:
św. Jan od Krzyża: Dzieła wszystkie – http://www.voxdomini.com.pl/duch/mistyka/jk/spis.htm
O. A. Moreno: Demons according to St. Teresa and St. John of the Cross, za: https://www.catholicculture.org/culture/library/view.cfm?id=8280
J. V. Rodriguez O.C.D.: Święty Jan od Krzyża i opętana mniszka, za: http://www.karmel.pl/carmelitana/ciekawostki/baza.php?id=32
M. Dodd O.C.D.JOHN OF THE CROSS: THE PERSON, HIS TIMES, HIS WRITINGS, za: http://www.icspublications.org/archives/others/cs6_4.html
Introduction to the Collected Works of St. John of the Cross, za: http://www.meditationsfromcarmel.com/content/general-introduction

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s