Sacco di Roma

Kiedy Ludwik Jagiellończyk ginął pod Mohaczem w sierpniu roku 1526, a słudzy Sulejmana zwanego Wspaniałym dorzynali pojmanych węgierskich rycerzy, dwa państwa zachodnio-europejskie trzymały kciuki za sułtana i pospieszyły z gratulacjami po zwycięstwie. W planach króla Francji Franciszka I – Sulejman, z którym związał się sojuszem, miał być biczem Bożym, narzędziem zemsty na Habsburgach za doznaną rok wcześniej druzgocącą klęskę w Italii, pod Pawią. Również Wenecja patrzyła na razie na Portę jako potęgę równoważącą tą cesarską. Paradoksalnie dla samych Habsburgów Mohacz przyniósł na razie długo oczekiwane owoce układu z Zygmuntem Starym, otwierając drogę im do koron węgierskiej i czeskiej po Jagiellonach. Miało się to wkrótce zmienić, gdyż Turcy nie zamierzali zatrzymać się na Węgrzech i mieli trzy lata później stanąć u bram Wiednia.

Złożoność ówczesnej układanki obrazuje fakt, że w mohackiej bitwie Madziarów, obok oddziałów czeskich i chorwackich wspomagało także ok. 1000 zbrojny posiłków przysłanych przez papieża Klemensa VII, mimo iż jego przedstawiciele jeszcze w maju roku 1526 sygnowali w Cognac porozumienie z Franciszkiem, Republiką Wenecką, Księstwem Mediolanu i Florencją (rządzoną przez rodzinę papieża – Medyceuszy) skierowane przeciwko cesarzowi. Wojska weneckie podeszły w lipcu pod Mediolan, gdzie na zamku bronił się przed Hiszpanami książę Sforza, jednak na wieść o przybyciu do miasta Karola III de Bourbon-Montpesier, wycofały się, co spowodowało oddanie przez Sforzę twierdzy mediolańskiej pod koniec lipca. We wrześniu sprzymierzone z cesarzem wojska Marcello Colonny we współdziałaniu z posłem cesarskim przy papieżu Ugonem di Moncadą, zrywając zawarte zaledwie parę tygodni wcześniej porozumienie z rodem Colonnów, zaskoczyły papieża Klemensa i zajęły Rzym, plądrując pałac papieski i część bazyliki św. Piotra. Na papieżu, który schronił się do zamku św. Anioła wymuszono kontrybucję i wycofanie oddziałów z Lombardii oraz floty spod Genui. Sam Karol V zdystansował się od wydarzeń rzymskich, zrzucając całość winy na Colonnów, natomiast Franciszek, król Francji zignorował swoich sojuszników z zawartego w maju układu, przysyłając jedynie do Lombardii niewielki oddziałek markiza di Salluzzo (podobnie jak wcześniej zerwał podpisany po bitwie pod Pawią traktat madrycki z Karolem V). W listopadzie papież ekskomunikował kardynała Pompeo Colonnę, uczestnika owego zajazdu na Rzym, i ściągnięte z północy siły skierował przeciw Colonnom.. W tym samym miesiącu ok. 12 tysięcy zaciężnych luterańskich landsknechtów z południowych Niemiec w służbie Karola V pod dowództwem weterana spod Pawii, sprzyjającego Lutrowi Georga Frundsberga, wkroczyło do północnej Italii. Jak powiadano (za: Z. Morawski: Sacco di Roma) Frundsberg zawiesił sobie na szyi złoty sznur, a czerwony przy strzemieniu – pierwszym miał udławić papieża, drugim – kardynałów. Pod koniec listopada w potyczce pod Borgoforte (Gavernolo) w okolicach Mantui landsknechci pokonali siły weneckie Giovanniego delle Bande Nere, który doznał śmiertelnej rany od strzału armatniego. W styczniu 1527 roku ciągnący z północy niemieccy najemnicy, wsparci przez oddziały Alfonsa, księcia Ferrary połączyli się w rejonie Piacenzy z 6-tysięcznym kontyngentem hiszpańskim Karola de Bourbon-Montpesier.

Tymczasem, Klemens VII mimo obietnic i zachęt ze strony francuskiej porozumiał się z wicekrólem Neapolu z ramienia cesarza Karolem de Lannoy i zawarł z nim 15 marca 1527 traktat rozejmowy, którego jednym z warunków było zdjęcie sankcji z pro-habsburskiego kardynała Colonny, a także spora kontrybucja. W odpowiedzi strona cesarska miała zachować nienaruszalność papieskich włości. Klemens nie wiedział, że w tym samym czasie wobec zaległości w żołdzie i przedłużającego się braku porządnego plądrowania najemni landsknechci w służbie cesarskiej podnieśli bunt w okolicach Modeny i postanowili ruszyć na Rzym. Cele łupieżcze u sympatyków Lutra mieszały się z religijnymi. Równolegle wybuchło powstanie we Florencji przeciwko Medyceuszom. Mimo wieści o zawartym przez papieża z Karolem de Lannoy traktacie i przysłania ustalonej nim kontrybucji 20 kwietnia 1527 wojska dowodzone przez Karola de Bourbon opuściły Arezzo i skierowały się w stronę Rzymu, pod którego murami stanęły 5 maja. Papież do dyspozycji miał ok. 2-tysięczną gwardię szwajcarską i około 8 tysięcy mieszczan. Szturm rozpoczął się następnego ranka – w jego trakcie de Bourbon odniósł śmiertelną ranę (zmarł tego samego dnia), ponoć od strzału z muszkietu rzeźbiarza Bevenuto Celliniego, który pozostawał wówczas na służbie papieskiej. Jedynym skutkiem była jeszcze większa samowola i zaciekłość szturmujących żołdaków, którzy wdarłszy się do miasta przez źle zamaskowany otwór w budynku w linii murów miejskich, wyrżnęli niemal całą gwardię szwajcarską. Zaciekła walka trwała nawet na stopniach i we wnętrzach bazyliki św. Piotra, gdzie bohaterstwo Szwajcarów umożliwiło modlącemu się wewnątrz papieżowi w asyście resztek gwardii przejście tajnym korytarzem do zamku Świętego Anioła. Rzeź i spustoszenie trwały kilka dni – ocenia się, że zginęło, odniosło rany lub poszło na wygnanie prawie 50 tysięcy mieszkańców miasta (w tym samych ofiar śmiertelnych było ponad 10 tysięcy). Nie oszczędzano kościołów, niszczono nagrobki papieży i relikwie świętych. Jak pisze Ch. Singer (Renaissance in Rome, p.322) „pałace były plądrowane i palone, ich właściciele mordowani lub zmuszani do zapłaty olbrzymiego okupu. Kościoły i klasztory grabiono, wdzierano się do konwentów i gwałcono zakonnice by zaspokoić żądze rozszalałych wojną żołdaków. W czymś na kształt pielgrzymki zła, żołnierze z furią bezcześcili święte miejsca i budynki związane z kultem. Groby były rozwalane, relikwie kradzione, profanowano nawet konsekrowane hostie z ołtarzy rzymskich kościołów. Grabieżcy splądrowali prezbiterium laterańskiej bazyliki i według przekazów zabawiali się szczątkami świętych Piotra i Pawła. Krew popłynęła w bazylice św. Piotra, skradziono chustę Weroniki, którą oferowano na sprzedaż po rzymskich zajazdach, głowę św. Andrzeja zrzucono na posadzkę, zaś Świętą Włócznię Longina zatknięto na pikę landsknechta.” Z kościołów czyniono stajnie, na dziełach Rafaela w Stanza Signatura w Watykanie umieszczono luterańskie hasła, palono biblioteki, męczono kardynałów i zakonników, nie uchroniły się nawet włości cesarskich stronników, w tym pałac kardynała Colonny. Pod murami zamku św. Anioła, w zrabowanych liturgicznych szatach, ze skradzioną tiarą i pędzonymi pojmanymi duchownymi, urządzono parodię papieskiej procesji, podczas której krzyczano „Niech żyje papież Luter”. Szydząc, rozdawano konsekrowane hostie zwierzętom. Jak pisze Z. Morawski „w szale świętokradzkim nie było granic: razu jednego przybrali landsknechci osła w szaty kościelne i jęli przymuszać uwięzionego kapłana, aby mu podał Przenajświętszy Sakrament; ksiądz hostję za hostją sam połykał, aż padł nieżywy pod razami oprawców”.

6 czerwca, wobec niezdecydowania marudzącej odsieczy, papież zamknięty w zamku, w którym schroniło się około 3 tysiące ludzi, zdecydował się skapitulować, przekazując Parmę, Piacenzę i Modenę w ręce Habsburgów. Sytuację wykorzystał również niedawny sojusznik – Wenecja, zagarniając Cervię i Rawennę. W takich okolicznościach „przyrody” Henryk VIII, król Anglii poprosił Klemensa o unieważnienie małżeństwa z Katarzyną Aragońską, prywatnie – ciotką cesarza Karola V. Papież wprawdzie po 6-miesięcznej niewoli wynegocjował kolejny układ z okupantami, ale im nie dowierzał i uciekł w przebraniu do Orvieto, a potem do Viterbo. Dopiero w październiku 1528 wrócił do spustoszonego Rzymu, który tymczasem, w lutym tegoż roku grabieżcy opuścili, jednakże odtąd wystrzegał się konfliktu z cesarzem. Na znak żałoby zapuścił brodę, co przyjęło się także u kolejnych papieży. Sam cesarz starał się, nie rezygnując z ostatecznego rozbicia ligi antyhabsburskiej, załagodzić kłopotliwą dla niego sprawę. Po Europie krążyły bowiem złośliwe komentarze takie jak ten Marcina Lutra: „Chrystus rozrządza w taki sposób, że cesarz, który prześladuje Lutra dla papieża mimo woli zniszczył papieża dla Lutra”. W luterańskich Niemczech otwarcie cieszono się z „upadku dumnego Babilonu. W inny ton uderzali myśliciele katoliccy. „Zaprawdę nie był to koniec miasta, lecz koniec świata” – pisał Erazm z Rotterdamu. Obaj dowódcy cesarscy przypłacili życiem ekspedycję rzymską – konstabl Bourbon zmarł w dniu szturmu na Rzym, zaś Frundsberg, ponoć na wieść o buncie, dostał udaru, umierając po długiej chorobie rok później. Filibert de Chalon, który dość nieudolnie próbował objąć komendę po Bourbonie został zabity w roku 1530 przy oblężeniu Florencji, w wieku 28 lat.

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s