Kardynał Józef Mindszenty – Becket bezbożnych czasów (2)

W sierpniu roku 1977 w New York Times ukazał się artykuł Mind Control Studies Had Origins in Trial of Mindszenty (Badania kontroli umysłu miały swe źródło w procesie kardynała Mindszentego). Powoływano się w nim na wspomnienia byłych oficerów CIA, których miał przerazić nieobecny wzrok Józefa kardynała Mindszentyego podczas jego procesu budapesztańskiego w roku 1949. W roku 1953 w Polsce powielono węgierski schemat – podczas procesu biskupa Czesława Kaczmarka. Złamanego w śledztwie biskupa, skazano, jak pisał w artykule „Wnioski” we Wrocławskim Tygodniku Katolickim z 27.09.1953 r. „postępowy katolik” Tadeusz Mazowiecki, za „działalność wrogą wobec interesu narodowego i postępu społecznego”, „postawę przeciwną nowej rzeczywistości”, „podrywanie zaufania w trwałość władzy ludowej i nowych stosunków społecznych w Polsce” i „uwikłanie się we współpracę z ośrodkami wywiadu amerykańskiego”. Rok 1953 przyniósł na Węgrzech nieznaczne zmiany – po śmierci Stalina poparcie dla Rakoszego w ZSRS zmniejszyło się. Moskwę zaczęła drażnić nadmierna samodzielność „najlepszego ucznia Stalina”, Ławrentij Beria miał mu powiedzieć, że zachowuje się jak „żydowski król”. W roku 1953 premierem został Imre Nagy, a w lipcu roku 1956, już za Nikity Chruszczowa, Matias Rakoszi został odwołany z funkcji sekretarza partii. Zastąpił go Erno Gero (urodzony jako Erno Singer).

Kardynał Mindszenty spędził w więzieniu 7 lat, miejsce jego przetrzymywania utrzymywano w tajemnicy przed samym skazanym. We wspomnieniach kardynał wyraża przypuszczenie, że najpierw trzymano w więzieniu Conti w Budapeszcie. Strażnicy szydzili i naśmiewali się z kardynała, podawali mu mięso do jedzenia w piątki, zmuszali do powstania z kolan podczas modlitw. Na początku roku 1954 stan zdrowia kardynała bardzo się pogorszył. Pozwolono mu na widzenie z matką. 13 maja 1954 zdecydowano się wreszcie przenieść go do więziennego szpitala, gdzie pozostał do 17 lipca następnego roku. Następnie trafił do zameczku Almassy koło miejscowości Felsopeteny na północy Węgier. 24 października roku 1956 otrzymał wieści o powstaniu w Budapeszcie. 28 października, jak wspomina kardynał, wobec narastających nastrojów wśród miejscowej ludności, która wykrzykiwała pod murami jego nazwisko, jeden ze strażników kazał mu się przygotowywać do wyjazdu do Budapesztu w celu „uchronienia go przed tłumem”. W końcu ludzie wymusili na strażnikach by mogli zobaczyć kardynała, gruchnęła bowiem plotka że samochód opancerzony w eskorcie Rosjan i agentów AVO wywiózł go do stolicy. Kardynał był wzruszony: „moi drodzy, moi cudownie wierni Węgrzy! Wasze gorące serca, wasze emocje, wasze oddanie, wasze tysiąc lat bolesnej historii do głębi mnie poruszyły! Od sześciu lat nie płakałem, niech więc teraz łzy płyną swobodnie. Jak mogłem odpłacić dobroć tych ludzi i węgierskiej ziemi, zdjąłem ze ściany dwa zdjęcia tak dla mnie cenne – Ojca Świętego i mojej matki. Ci dobrzy ludzie płakali wraz ze mną. Płakali z kardynałem, mimo iż w większości byli luteranami i baptystami”.

30 października 1956 roku, o godzinie szóstej drzwi aresztu kardynała Mindszentyego nagle otworzyły się. Jak wspomina kardynał jego dotychczasowi strażnicy oświadczyli mu, że zawiązali własną radę rewolucyjną, która uznała, iż jego uwięzienie było nielegalne i że jest wolny. Następnego dnia kardynał udał się do Budapesztu, gdzie został przywitany entuzjastycznie. Przemawiał w radio i Parlamencie. Był na wolności zaledwie kilka dni. W nocy z 3 na 4 listopada Budapeszt znalazł się pod sowieckim ostrzałem i zaczęły wkraczać do miasta pierwsze oddziały okupanta. Rozeszły się wieści o zdradzieckim pojmaniu przez Sowietów podczas negocjacji w Tokol przedstawicieli rządu węgierskiego. W budynku Parlamentu wybuchła panika. Jak wspomina kardynał Mindszenty, postanowił udać się do mieszkania i odprawić Mszę, okazało się jednak, że zniknął przydzielony kardynałowi samochód. Pod Parlament podchodziły sowieckie czołgi. Kardynał Mindszenty miał wybór – uciekać na Zachód, co nie było złym wyjściem dla komunistów, albo pozostać w kraju, narażając się na ponowne schwytanie. Wybrał trzecie wyjście, kryjąc sutannę pod płaszczem, przeszedł razem z towarzyszem dr Egonem Turchinyim ku najbliższej zachodniej ambasadzie – amerykańskiej ambasadzie w Budapeszcie, przemykając wśród wkraczających kolumn pancernych. W ambasadzie poprosili o azyl, na co Waszyngton udzielił zgody. Sowieci, którzy przejęli tymczasem stacje radiowe nawoływali do wydania kardynała, w przeciwnym razie, zapowiadając akcję na terenie ambasady. Nie zaryzykowali jednak eskalacji węgierskiego konfliktu.

Kardynał Józef Mindszenty spędził w amerykańskiej ambasadzie w Budapeszcie 15 lat. Czas ten spędził na modlitwie, pisaniu wspomnień i nauce języka angielskiego. Były też przechadzki na otoczonym z trzech stron przez „zewnętrzne” budynki podwórzu ambasady. W ich oknach czaili się agencji komunistycznych służb, błyskały demonstracyjnie flesze aparatów, jednak Sowieci nie zaryzykowali krwawego męczeństwa kardynała. Były też momenty zwątpienia, kiedy, jak wspomina ówczesny pracownik ambasady William S. Shepard, kardynał Mindszenty zastanawiał się czy nie powinien wyjść na zewnątrz do potrzebujących do rodaków. Ambasada była cały czas pod ścisłą obserwacją.

W latach 60-tych wraz z aggiornamento i nową Ostpolitik papieży Jana XXIII i Pawła VI oraz zmianami także w polityce państw zachodnich, które skłaniały się do ułożenia koegzystencji z blokiem komunistycznym tkwiący w środku Budapesztu nieustępliwy kardynał stawał się przeszkodą w dialogu w celu pokoju na świecie. Jak ocenia Bottoni „od początku lat 60-tych, kiedy rozmowy dyplomatyczne między Węgrami a Watykanem zostały wznowione, „liberalnemu” reżimowi Kadara zostały przypisane przez Układ Warszawski specjalne zadania wywiadowcze dotyczące Włoch i Watykanu. Intoksykacja ideologiczna, rozmowy dyplomatyczne i aktywność wywiadowcza stanowiły różne przejawy tej samej przemyślanej strategii. Węgierscy politycy i oficerowie służb specjalnych prowadzący dyplomację byli uprzejmi, mówili płynnie po włosku i odwoływali się do kwestii, które były bardzo popularne w Europie końca lat 60-tych: pogłębiania koegzystencji, zwalczania konserwatywnego skrzydła w łonie Kościoła katolickiego oraz konieczności stałego „dialogu” między Wschodem a Zachodem, który miał być promowany przez lewicowe, pacyfistyczne, mocno antyamerykańskie i pro-sowieckie nowe ruchy katolickie. Wobec istnienia silnej partii komunistycznej oraz wzrostu znaczenia postępowych katolików, Włochy wydawały się idealnym polem do tego rodzaju miękkiego oddziaływania ideologicznego”.

We wrześniu 1964 monsignore Agostino Casaroli, późniejszy kardynał i sekretarz stanu za czasów Jana Pawła II podpisał w Budapeszcie, porozumienie z władzami węgierskimi przyznające im m.in. prawo zatwierdzania nominacji biskupich. Podpisanie porozumienia przypieczętowano toastem, który uwieczniono na zdjęciu (do znalezienia w Internecie pod hasłem: Casaroli Pranter). Porozumienie nie zatrzymało represji, wręcz jak pisze J. Mackiewicz w pozycji Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy, dało komunistom pretekst by aresztować księży przez nich nie zatwierdzonych. Równolegle, jak wskazuje S. Bottoni (op. cit.) po powstaniu, pod koniec lat 50-tych tajne służby węgierskie podjęły kolejną próbę uzyskania współpracowników wśród księży i przygotowania w ten sposób „nowej katolickiej elity”. Przyniosła ona sukces już pod koniec lat 60-tych, kiedy to odsetek kontaktów operacyjnych i agentury wśród biskupów i wiodących profesorów uczelni teologicznych osiągnął 60-70 % (a w latach 80-tych nawet ponad 80 %). Jak wskazuje Bottoni „niemal każdy biskup powołany po roku 1964 był wcześniej powiązany (lub nadal był powiązany w chwili nominacji) z różnymi gałęziami węgierskich służb specjalnych (…) Kariera tego nowego „współpracującego” duchowieństwa – lub bardziej ściśle, tworzenie starannie wybranej kontr-elity – była monitorowana i, faktycznie, prowadzona przez węgierskie tajne służby i ministerstwo ds. kultu w celu zastąpienia przestarzałych niekompromisowych ikon takich jak kardynał Mindszenty, Lajosz Szvoi, biskup Szekesfehervar, Józef Petery, biskup Vacu, Norbert Leganyi, opat Pannonhalmy, etc.” W rezultacie „dla Moskwy, Węgry stały się pozytywnym modelem dla relacji państwo – kościół w bloku komunistycznym”. W lipcu roku 1967, tuż po mianowaniu Casaroliego sekretarzem jednej z watykańskich kongregacji i podniesieniem do godności biskupa, w Budapeszcie zebrali się oficerowie służb specjalnych bloku komunistycznego aby omówić dalsze działania przeciwko Watykanowi zmierzające do jego dyskredytacji, zwiększania różnic w obrębie Kościoła oraz różnic między Watykanem a państwami zachodnimi.

Tymczasem kardynał Mindszenty nie przyjmował kolejnych sugestii, m.in. ze strony kardynała Koeniga, który odwiedził go w kwietniu 1963 roku, monsignore Casaroli – niecały miesiąc później) by zwrócił się do węgierskich władz komunistycznych o ułaskawienie, a uzyska możliwość wyjazdu z kraju. Kard. Mindszentemu zarzucano, że swoją postawą nie pozwala węgierskiemu Kościołowi „żyć i pracować” (za: S. Bottoni, op. cit.). Kard. Koenig odwiedził kard. Mindszentego jeszcze parokrotnie, wzbudzając podejrzenia i nieoficjalne protesty władz komunistycznych – kontakty te urwały się po roku 1967. Od roku 1968 przekonywaniem kard. Mindszentyego zajął się protegowany Casaroliego monsignore Giovanni Cheli. 16 kwietnia roku 1971 podczas wizyty w Watykanie węgierski minister spraw zagranicznych Janosz Peter spotkał się z papieżem Pawłem VI. Jak donosił w raporcie złożonym komitetowi politycznemu partii papież obiecał mu rozwiązać kwestię kardynała, nazywając go, według relacji Petera, „ofiarą historii, która powoduje zaiste wiele trudności dla zarówno Watykanu, jak i rządu węgierskiego”. Pięć dni później Giovanni Cheli podpisał z ramienia Watykanu tajne porozumienie z Węgrami, według którego Watykan zgodził się zdjąć ekskomuniki nałożone w roku 1958 na trzech węgierskich księży, którzy zostali wybrani do komunistycznego parlamentu. Decyzję tę ogłoszono dopiero 6 miesięcy później, gdy sprawa kardynała była już rozwiązana. 25 czerwca 1971 Cheli wraz z monsignore Józefem Zagonem udali się do kardynała Mindszentyego. Przekazali mu, że papież Paweł VI pragnie, by opuścił ambasadę i pojechał do Rzymu oraz że tego samego oczekuje rząd amerykański. Wskazywano, że zostanie zapewnione, by komuniści nie wykorzystali wyjazdu kardynała do celów propagandowych, że zachowa tytuł prymasa i arcybiskupa. Oczekiwano, że Węgry opuści po cichu i nie będzie, już w Rzymie, wydawał oświadczeń, które mogłyby zakłócić relacje między Stolicą Apostolską a rządem Węgierskiej Republiki Ludowej, a także że publikacja jego pamiętników zostanie wstrzymana aż do zatwierdzenia jej przez Watykan.

Na dwa ostatnie warunki Józef kardynał Mindszenty nie chciał się zgodzić. Kardynał zwrócił się również do Waszyngtonu z zapytaniem czy jego obecność w ambasadzie jest rzeczywiście niepożądana. Otrzymał od Nixona odpowiedź, że najlepiej będzie jak podporządkuje się swemu losowi. Niedługo potem nadszedł też list z Rzymu od papieża Pawła VI, oczekującego kardynała w Rzymie na otwarciu synodu biskupów jakie miało się odbyć we wrześniu. 9 września 1971 roku Cheli uzgodnił warunki porozumienia z komunistami – kardynał Mindszenty miał wyjechać z kraju bez rehabilitacji, miał nie mieszać się w sprawy węgierskie, wreszcie miał złożyć urząd prymasa i arcybiskupa po skończeniu 80 lat.

28 września roku 1971 ku zadowoleniu Sowietów i Amerykanów oraz kreatorów Ostpolitik w Watykanie, kardynał Mindszenty opuścił ambasadę i skierował się do Rzymu. Jego wyjazd był utrzymany w tajemnicy – ulice wokół ambasady zostały zabezpieczone. Wyjazd z zadowoleniem odnotowała prasa komunistyczna, akcentując, że Mindszenty został ułaskawiony, ale nie zrehabilitowany. L’Osservatore Romano uznało jego wyjazd z Budapesztu za usunięcie przeszkody przeciwko ustanowieniu lepszych relacji między Kościołem i Węgrami – czyli w istocie madziarskim odcieniem czerwieni.

Według Bottoniego, pełne ustalenia porozumienie z Węgrami zostały kardynałowi Mindszentyemu przedstawione dopiero w Rzymie, 10 października. Kardynał nie zgodził się na rezygnację z funkcji prymasa Węgier i stolicy biskupiej w Esztergom. Jako policzek odebrał również wspomniane wyżej ujawnienie informacji o zdjęciu ekskomuniki z „księży pokoju”. Nie chciał również zostać w Rzymie, zdecydował się na wyjazd do Wiednia, do założonej przez XVII-wiecznego poprzednika kard. Mindszentyego uczelni skupiającej od dawna węgierskich kleryków. Powyższe spotkało się z niechęcią zarówno arcybiskupa Wiednia Koeniga, rządu austriackiego, jak również watykańskich architektów Ostpolitik, w tym wspomnianego Casaroliego, który do końca próbował odwieść kardynała od tego pomysłu. Ostatecznie jednak kardynał nie ustąpił i pod koniec października 1971 roku znalazł się na wygnaniu w Wiedniu. Zabrał się za organizację życia katolickiej emigracji węgierskiej, która liczyła wówczas około 1,5 mln wiernych poza granicami ludowych Węgier. Wkrótce doszło do protestów rządu tych ostatnich, gdy kardynał w liście pasterskim na okres Adwentu wskazał, iż „z wiarą i nadzieją zwróconą ku Bogu przekroczył próg więzienia i tymczasową, śmiercionośną granicę”. Komuniści wskazywali, że kardynał nawiązuje do granicy austriacko-węgierskiej. Kardynał odwiedzał również kościoły na zachodzie Europy, w tym m.in. w Londynie, opisując komunistyczne rządy na Węgrzech.

W październiku 1972 roku kardynał został poinformowany przez papieskiego nuncjusza w Wiedniu, że latem roku 1971 Stolica Apostolska dała rządowi węgierskiemu obietnicę, iż po wyjeździe za granicę kard. Mindszenty nie będzie robił ani mówił niczego, co mogłoby wprawić w zakłopotanie ten rząd. Kardynał wspominał, że wtedy „poprosił nuncjusza by poinformował właściwe organy watykańskie, że złowroga cisza zapanowała już na Węgrzech i że wzdryga się na myśl o tym by zapanowała także w wolnym świecie”. Doszło do dalszych spięć między kardynałem a nuncjuszem – dotyczącym jego przemówienia na uroczystości w Fatimie. Nuncjusz zakwestionował następujący fragment: „Wschód obwieszcza, że nawet najgorsi tamtejsi apostaci stali się łagodnymi owieczkami. Nie wierzcie w to! Po owocach poznacie to drzewo. Jest możliwe, że na Wschodzie więcej wiernych uczęszcza do kościołów niż w wielu krajach zachodnich, ale nie jest to zasługą tamtejszego reżimu, lecz tych chrześcijan, którzy starają się kroczyć zgięci pod ciężarem krzyża”. Kardynał Mindszenty sugerował również by węgierską koronę św. Stefana, która po II wojnie światowej znalazła się w USA, przekazać w depozyt Stolicy Apostolskiej. Z tajnej depeszy z ambasady USA w Rzymie z dnia 27 września 1973 r. wynika, iż Amerykanie konsultowali tę kwestię z mons. Casarolim, który zareagował bardzo niechętnie, podnosząc, że stan rzeczy nie powinien ulegać zmianie, zaś przekazanie korony do Watykanu byłoby dla Stolicy Apostolskiej „bardzo kłopotliwe”. Pytano również Casaroliego o stanowisko Watykanu w kwestii planów kardynała Mindszentyego odwiedzin w USA w roku 1974, na co ten odpowiedział, że lepiej by było, gdyby kardynał nie odbył podróży, choć raczej niemożliwe będzie go powstrzymać. Wg depeszy Casaroli chwalił również Celliego, który, jego zdaniem, wykonał świetną robotę w kwestii kardynała Mindszentyego.

Pod koniec 1973, nie mogąc uzyskać dobrowolnej rezygnacji kardynała Mindszentyego, wobec jego planów opublikowania pisanych przez tyle lat pamiętników, które opisywały szczegóły prześladowań Kościoła na Węgrzech, Paweł VI poinformował kardynała o wakansie stolicy arcybiskupiej Esztegrom, a na początku lutego 1974, ogłaszając powyższą decyzję, powołał sprzyjającego rządom Kadara biskupa Laszlo Lekai na funkcję apostolskiego administratora archidiecezji Esztergom. Kardynał Mindszenty w wydanym komunikacie zaprzeczył by sam złożył urząd, wskazując że była to suwerenna decyzja Stolicy Apostolskiej. Uzasadniał swoje postępowanie, podnosząc m.in. brak wolności Kościoła na Węgrzech i narodu węgierskiego oraz manipulację i infiltrację Kościoła przez służby komunistycznego reżimu. Pamiętniki wydał. Jeszcze przed złożeniem kardynała z urzędu arcybiskupiego, jeden z głównych uczestników Ostpolitik na kierunku węgierskim ksiądz Giovanni Cheli w lipcu 1973 roku został odwołany przez papieża Pawła VI z odcinka węgierskiego i przeniesiony na funkcję apostolskiego delegata przy ONZ w Nowym Jorku. Według źródeł służb węgierskich odwołanie miało związek z oskarżeniem go przed papieżem przez emigrantów węgierskich o to, że Cheli jest „komunistycznym agentem” (za S. Bottonim, op. cit.).

Z mianowaniem Laszlo Lekai prymasem Węgier i arcybiskupem Esztergom papież Paweł VI poczekał do śmierci kardynała Mindszentyego. Józef kardynał Mindszenty zmarł w Wiedniu 6 maja Roku Pańskiego 1975. Ponoć jego ostatnimi słowami były: „niech się stanie wola Pana”. Jak wspomniał kardynał Casaroli w swoich z kolei pamiętnikach, w obliczu swojej sytuacji po wyjeździe na zachód kardynał Mindszenty mówił, że powinien był umrzeć na Węgrzech. Zmarł na wygnaniu, niechciany i niezrozumiany przez przyspieszający świat. Jak donosiła ambasada amerykańska jego pogrzeb nie ściągnął znanych osób, poza może Ottonem Habsburgiem. Nuncjusz papieski był obecny, mszę odprawiał kardynał Koenig. Z kolei Plinio Correa de Olivera w roku 1974 tak opisywał postać kardynała – męczennika XX-wiecznej, diabolicznej polityki: „W tym zmierzchu, pełnym błota i hańby, cały świat pozwala się, senny i zakłopotany, ściągać w kolejne przepaście stopniowej akceptacji komunizmu. Jednakże, w obliczu ogólnego spustoszenia, kardynał Mindszenty stanął jako dzielny non-konformista, sprawca wielkiej sprawy o zasięgu międzynarodowym – niezłomnej odmowy, która ratuje honor Kościoła i ludzkiej rasy. Swoim przykładem – godnością rzymskiej purpury zachowaną na silnych ramionach tego mężnego i gotowego na wyrzeczenia pasterza, pokazał katolikom, że nie wolno im podążać za tłumami, które zginają swe kolana przed Belialem”.

W roku 1991 prochy kardynała Mindszentyego wróciły na Węgry. Jednak dopiero w roku 2012, za rządów premiera Wiktora Orbana doszło do ostatecznej i pełnej rehabilitacji prymasa Mindszentyego przez węgierską prokuraturę. Jak powiedział wówczas ksiądz kardynał Peter Edro rehabilitacja jest znakiem, że węgierski system sprawiedliwości oczyścił się z kłopotliwego dziedzictwa procesów pokazowych (za: Kardynał Mindszenty oczyszczony z zarzutów, www.polskieradio.pl). Proces beatyfikacyjny „białego męczennika” z Węgier trwa już od kilkunastu lat. Czy zakończy się przed zapowiadaną beatyfikacją papieża Pawła VI?

Wybrane źródła:
J. Mindszenty: Memoirs, Nowy Jork 1974
W. A. Borst: The Dry Martydrom of Cardinal Joseph Mindszenty, za: catholicculture.org
B. Hruby: Cardinal Mindszenty as a Casualty of Detente
A. Last: Fifteen years holed up in an embassy, za: bbc.co.uk
J. Mackiewicz: Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy, Londyn 1975
Cardinal Mindszenty Memoirs – Brutal torture and brainwashing, za: catholicherald.co.uk
The NKVD/KGB Activities and its Cooperation with other Secret Services in Central and Eastern Europe 1945-1989, Bratislava 2008, praca zbiorowa
wikileaks.org

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s