O. Stanisław Papczyński MIC o dobrym imieniu Polaka, potrzebie męstwa i herezji

“Bo czyż można jeszcze bardziej sprzeniewierzyć się dobremu imieniu Polaka, polskiej pobożności, polskiemu umiłowaniu religii niż wtedy, kiedy z powodu obowiązujących praw waszej wolności [szlacheckiej], wolność prawowitej wiary na całej Rusi nie tylko jest ograniczana, ale wręcz unicestwiana? (…) Godzicie się na to, aby ta godna pochwały ustawa, uchwalona na zgubę schizmy i na poparcie świętej religii, nie miała mocy obowiązującej. od tak długiego czasu. Czy nie uważacie, że w ten sposób uchybiacie samej zasadzie sprawiedliwości? Obrażacie ją w najwyższym stopniu, kiedy nie tylko tego nie zauważacie, ale – wybaczcie, że wyrypię wam prawdę prosto w oczy – wręcz przyczyniacie się do tego, że działania schizmatyków zaszły już tak daleko, iż już nie chcą się oni ograniczyć tylko do własnego terytorium, ale przenoszą swe działania na [czysto polskie] ziemie, chcąc wyssać krew z waszych wsi (villae), miasteczek (oppida), miast (urbes), z waszego królestwa, a niektóre z nich już wam wydarli albo właśnie usiłują wydrzeć.

Czy mogło wydarzyć się coś bardziej niegodziwego niż wygnanie z całej Russi prawdziwych wyznawców i gorących zwolenników religii rzymskiej (Romana religio) oraz przekazanie zabranych im majątków (res) schizmatykom, a także bezczeszczenie, profanacja świątyń i świętych ołtarzy z ich wyposażeniem przy jednoczesnym święceniu triumfu przez schizmatyków? Co za niesprawiedliwość, co za niesłychana na całym świecie zbrodnia! Co za zniewaga dla sławnego imienia Polaka!”

*

“Jeżeli kto raz albo dwa razy upomniany nie słucha, nie spieraj się z nim, ale wszystko porucz Bogu, aby się spełniła Jego wola i chwała rosła we wszystkich jego sługach. On bowiem umie doskonale przemieniać zło w dobro” Nie odradzam jednak upominania. „Każdemu bowiem został powierzony jego bliźni” (por. Syr 17,12). Nie zgadzam się też na pobłażanie złu, bo niszczy ono całe wspólnoty. Chcę, aby miłość była tu połączona z roztropnością i cierpliwością. Bo i Apostoł łącząc je mówi do Tymoteusza: „Głoś słowo, nalegaj w porę, nie w porę; przekonywaj, proś, karć z wszelką cierpliwością i nauką” (2 Tm 4,2). Zresztą do wypełnienia obowiązku braterskiego upominania, gdy w inny sposób nie można nic zrobić, wystarczy nie aprobować czyjegoś postępowania.

Któż bowiem mógłby podjąć walkę o dobro z możnymi? Chyba gdybyś może był umocniony łaską Bożą, wtedy będę doradzał, abyś wystąpił do walki i albo padł, albo zwyciężył. Masz wspaniałe przykłady wielkich ludzi. U Żydów – Jana Chrzciciela, u Łacinników – Boecjusza i Symmacha, Marcina i Grzegorza, u Greków – Chryzostoma i Bazylego; u Anglików – Tomasza z Canterbury i drugiego Tomasza, Morusa; u Polaków (że pominę milczeniem inne narody) – sławnego biskupa Stanisława i innych dobrze znanych. Oni to, gdy nieustraszenie oskarżali lub korygowali cudze błędy, albo też nie podpisywali się pod bezbożnością, doświadczyli bądź najwyższej nienawiści, bądź wygnania, bądź śmierci. Czy masz tak wiele łaski? Jeśli tak, miej odwagę nie darować złoczyńcom, a posiądziesz wieniec zwycięstwa. Ci, którzy zwykli nauczać nieumiejętnych, niech zastosują do siebie to powiedzenie proroka Daniela: „A którzy ku sprawiedliwości wprawiają wielu, świecić będą jak gwiazdy na wieki wieczne” (Dn 12,3).”

**

“Święty Jan Apostoł wchodził do łaźni, a kiedy zobaczył tam kąpiącego się heretyka Kerynta, natychmiast się wycofał. „Uciekajmy, miał powiedzieć, aby nie zawaliła się na nas łaźnia, w której brał kąpiel Kerynt!” O tym, jak bardzo powinniśmy unikać towarzystwa ludzi złych, poucza nas własnym przykładem umiłowany uczeń naszego Zbawiciela (Servator) święty Jan Apostoł. Przypadkiem wszedł do łaźni, aby się z kimś spotkać, ale kiedy zauważył tam Kerynta, człowieka zepsutego nie tyle pod względem moralnym, ile doktrynalnym, natychmiast cofnął się, a zwracając się do towarzyszy, powiedział: „Uciekajmy, aby nie zawaliła się…” (…) Uniknął zatem Apostoł, zachowując najwyższą ostrożność, spotkania z heretykiem prowadzącym złe życie, aby piorun wcześniej mocą sprawiedliwego wyroku przeznaczony dla zatraceńca, przypadkiem go nie trafił, kiedy Apostoł wchodził do łaźni; Bóg bowiem i tak już wystarczająco ukarał niewinnego, dopuszczając do jego spotkania z tym niegodziwcem. Jakże wielu ludzi, porażonych przypadkowo piorunem, uniknęłoby śmierci, gdyby nie przebywali w towarzystwie ludzi złych”

***

“Święcie zostało to niegdyś powiedziane: „Złe rozmowy psują dobre obyczaje” (1 Kor 15,33). Iluż ludzi byłoby czystymi, świętymi, nie stałoby się heretykami, gdyby spostrzegli, jakie harpie wciskają się zuchwale przez uszy do ich duszy i albo zmusiliby je do ucieczki, albo sami uciekliby przed nimi.”

****

“Gdy jednorożec swoim rogiem wodę uzdrawia, wtedy pozostałe zwierzęta piją zabezpieczone przed trucizną. Tak z ksiąg Tomasza każdy pije jak ze źródeł mądrości, mogąc się nie obawiać żadnego wirusa błędu. A i owszem, ta właśnie woda mądrości nie tylko jest przejrzysta, jasna, klarowna, czysta i zbawienna dla pijących, lecz również stanowi lekarstwo przeciwko wszelkiemu wirusowi heretyków”. Na co podaje dowód: „Wszelka bowiem herezja – powiada – została przez tego Doktora wyraźnie odrzucona, bądź może być obalona w oparciu o zasady i nieodparte podstawy przez niego
pozostawione” (…) Dlatego tytułem uzupełnienia naszych skromnych [wysiłków], nazwijmy tego świętego, zgodnie z przekonaniem wielu, kwiatemteologii, chwałą filozofii, ozdobą nauk. Nazwijmy [go] rozkoszą talentów, świątynią religii, podporą Kościoła, tarczą wiary katolickiej. Nazwijmy go młotem na heretyków, światłem szkół, Theodidactonem, ponieważ pił z samego źródła boskości. Nazwijmy wzniesionym świecznikiem, zapaloną pochodnią, jaśniejącym światłem cnoty, świętości, nauki. Nazwijmy błyszczącą gwiazdą, drogocenną perłą, skarbcem wszelkiej mądrości, najświętszym spośród uczonych, największym uczonym spośród świętych.”

Advertisements
Posted in herezje, Inne | Leave a comment

Teologia niezastąpienia aka teologia po Oświęcimiu – etapy rozwoju

Stanisław Gądecki: przedmowa do książeczki “Kościół katolicki o swoich żydowskich korzeniach”, 1998, fragmenty:

“Dialog w odniesieniu do relacji między chrześcijanami a żydami oznacza najpierw odejście od formy dysput teologicznych, które w dużej mierze określaly dotychczasowe wzajemne odniesienia członków obu tych religii do siebie. W dysputach tych ze strony chrześcijańskiej szło zasadniczo o to, aby Żydów nawrócić na chrześcijaństwo, Żydom zaś o to, aby dać teologiczny odpór chrześcijaństwu. Szybko wszelako okazało się, że dysputy teologiczne nie dają pożądanych rezultatów. Z drugiej strony coraz bardziej umacniało się przekonanie, że judaizm i chrześcijaństwo mają tak wiele do zrobienia we współczesnym świecie, że nie ma czasu na jałowe dysputy. (…)
Dialog jako metoda wzajemnych kontaktów oznacza przede wszystkim wzajemny wysiłek zmierzający w kierunku lepszego obupólnego zrozumienia się. Jego warunkiem jest wzajemne poważne traktowanie się i respektowanie przekonań drugiej strony. (…) Dzięki niemu chrześcijanie mają stawać się lepszymi chrześcijanami, a Żydzi – lepszymi Żydami. Chrześcijanie i Żydzi mają na równi bardzo poważne zadanie do spełnienia. Zadaniem tym jest otwieranie wszystkich ludzi na obecność Boga w świecie. (…)
Dostrzeganie różnic i odrębności nie zakłada odseparowania się od innych. Wprost przeciwnie, uchwycenie i zrozumienie różnic wiedzie raczej ku temu, że różnice te i odrębności odczuwamy jako część nas samych. Wszyscy bowiem składamy się na pełnię obrazu, którego oryginał znajduje się tylko w Bogu. (…) Do rozwinięcia metody dialogu przyczynili się niemało trzej ludzie: Ferdinand Ebner, Franz Rosenzweig i Martin Buber. Idąc wytyczoną przez nich drogą formułowano reprezentatywne dokumenty dialogu: chrześcijańskie, żydowskie albo mieszane – z udziałem obu stron. Powstała cała sieć organizacji zajmujących się sprawami dialogu (…) W Polsce taką rolę pełni Komisja Episkopatu d/s Dialogu z Judaizmem. Przy Watykanie działa Komisja d/s Stosunków Religijnych z Judaizmem. Istnieją też komisje lub podkomisje innych krajowych episkopatów, państwowe lub kościelne szkoły wyższe, towarzystwa, zespoły robocze (…)”

W samej książeczce, bardzo pouczającej, inny pionier dni judaizmu – ks. Czajkowski szczerze do bólu pisze (co dziś, w ramach mądrości kolejnego etapu usiłuje ukryć Ryś,(a)bp): “Bóg odrzucił swój lud, Kościół zajął miejsce Izraela – takie było powszechne przekonanie chrześcijan od początku Kościoła aż do Soboru Watykańskiego II. Przekonanie nasze, które zbyt drogo kosztowało Żydów w ciągu całej historii chrześcijaństwa (…) Ich straszliwe cierpienia zrodziły “teologię po Oświęcimiu”.”
Nie ma jak uczciwy modernista!

Posted in Rewolucja SW II | Leave a comment

Listy papieża Leona – fragmenty

List LXXX – do biskupa Konstantynopola Anatoliusa
“Radujemy się w Panu i chlubimy z daru Jego Łaski – Tego, który ukazał ciebie jako naśladowcę nauczania Ewangelii, jak dowiedzieliśmy się z twego listu, najmilszy, oraz z relacji naszych braci posłanych do Konstantynopola. Albowiem teraz przy zasługującej na aprobatę wierze kapłana, zasadnie możemy przyjąć że cały kościół mu powierzony nie będzie posiadał zmazy ani plamy błędu, jak mówi Apostoł: ‘poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę’ (2 Kor 11,2). Albowiem Kościół jest ową dziewicą, oblubienicą jednego męża – Chrystusa, która poświęca się aby nie zostać skażoną żadnym błędem, tak abyśmy na całym świecie posiadali jedną, całkowitą i czystą łączność. (…)”
www.newadvent.org/fathers/3604080.htm

List LXXXII – do Marcjana Augusta
“(…) Albowiem gdy Duch Boży wprowadza ład pośród chrześcijańskich władców, na świecie powstaje podwójne zaufanie, gdyż postęp w miłości i wierze czyni siłę ich ramion w obu aspektach niezwyciężonym, tak że Bóg zostaje przebłagany jednym wyznaniem [wiary], fałsz heretyków i nienawiść barbarzyńców zostają jednocześnie odrzucone (…) I choć nie wolno nam nawet o słowo odejść od nauczania Ewangelii i Apostołów ani wyrażać jakiejkolwiek opinii dotyczącej Pism Świętych innej niż te, które święci Apostołowie i Ojcowie nasi otrzymali i których nauczali, dziś, w tych dniach ostatnich wszczynane są nieuczone i bluźniercze dociekania, które już ongiś Duch Święty zmiażdżył dzięki apostołom Prawdy, skoro tylko diabeł wzniecił je w sercach tych, którzy służyli jego celom.
Jednakże największym nieszczęściem byłoby, gdyśmy, wskutek głupoty nielicznych, zostali z powrotem przywiedzeni do niebezpiecznych opinii oraz do wojny doczesnych dysput, jak gdyby spór miał się rozpocząć na nowo i trzeba było rozsądzać czy Eutyches bluźnił i czy Dioskur dopuścił się błędnego osądu (…)”
www.newadvent.org/fathers/3604082.htm

List CV – do cesarzowej Pulcherii
“Radujemy się niezmiernie z waszą Miłością że Wiara Katolicka została obroniona przed heretykami i że przywrócono pokój w całym Kościele (…) Składamy dziękczynienie Miłosiernemu Wszechmocnemu Bogu że nie pozwolił by ktoś, oprócz tych, którzy ukochali ciemność bardziej niż światło, został pozbawiony prawdy Ewangelii, tak aby dzięki usunięciu oparów błędu prawdziwa Wiara mogła zapanować na całym świecie zaś “wszelki język mógł wyznawać że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca” (Flp 1,11). Jednakże, skoro cały świat został utwierdzony w jedności Ewangelii, zaś serca wszystkich kapłanów zostały poprowadzone ku tej samej wierze, lepiej by poza tymi sprawami, dla których zwołano święty Synod i które zostały doprowadzone do należytej zgody dzięki gorliwości waszej Miłości, nie należy wprowadzać niczego, co mogłoby szkodzić tak wielkiej korzyści, zaś zgromadzenia biskupów nie należy przemieniać w okazję do niestosownego popierania nieuprawnionych pragnień (…)”
www.newadvent.org/fathers/3604105.htm

Posted in herezje, Magisterium, Patrystyka, Święci | Leave a comment

Droga do Lund: synod plenarny z 1991 roku

“Kościół katolicki w Polsce na drodze ekumenizmu” – dokument z synodu plenarnego (1991) – fragmenty (podkr. własne)

“1. (…) Jedność jest podstawowym wymiarem i pierwszoplanową cechą Kościoła Chrystusowego. Kościół ten trwa (subsistit) w Kościele katolickim (KK 8). Z jedności i jedyności Kościoła Chrystusowego wypływa zobowiązanie chrześcijan do współpracy nad przywróceniem wśród nich pełnej jedności (por. DE 1).
2. Sobór Watykański II uznał ekumenizm, czyli działalność zmierzającą do przywrócenia jedności chrześcijan, za wyraźny znak czasu (DE 4) i owoc działania Ducha Świętego (DE 1). Tenże Sobór poucza, że „o przywrócenie jedności troszczyć się ma cały Kościół, zarówno wierni, jak i ich pasterze, każdy wedle własnych sił” (DE 5). (…) „Do pielgrzymującego Kościoła kieruje Chrystus wołanie o nieustanną reformę (ad perennem reformationem),której Kościół, rozpatrywany jako ziemska i ludzka instytucja, wciąż potrzebuje” (DE 6). (…) Doświadczenie Kościołów w okresie posoborowym potwierdza, że na wezwanie ekumeniczne bardziej wrażliwe okazały się te grupy i ruchy chrześcijańskie, które programowo zaangażowały się na rzecz duchowej odnowy Kościołów.
Teologiczne podstawy ekumenizmu
3. Kościół katolicki w Polsce zdaje sobie sprawę z wezwania do czynnego zaangażowania się w ruch ekumeniczny, którego podstaw należy upatrywać:
1) W jednoczącym działaniu zbawczym Trójjedynego Boga, objawiającego się w Chrystusie, w którym należy widzieć centrum i ośrodek wszelkiej działalności ekumenicznej. Bóg Ojciec, który jest zasadą (arché) jedności Trójcy (…) Przeszkodą na tej drodze jest grzech, także grzech rozbicia uczniów Chrystusa. Grzech, który wymaga odkupienia ze strony Chrystusa. Według słów Ewangelii Jezus Chrystus umarł na krzyżu, „aby rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno” (J 11, 52), dlatego stanowi On źródło i przedmiot jedności wiary, nadziei i miłości, na drodze których można dojść do jednej zbawczej wspólnoty.
2) W objawiającym Słowie Bożym, które samo w sobie stanowi punkt oparcia dla pracy na polu jedności, przy czym szczególnym Jego wyrazem jest autorytet Pisma świętego, stanowiący wspólną własność wszystkich chrześcijan.
3) W sakramentalno-wspólnotowym wymiarze Kościoła, co pozwala patrzeć na Ciało Chrystusa daleko szerzej i bardziej biblijnie, niż czyniły to wieki poprzednie. Ponadto w nowym świetle stawia to zarówno zagadnienie przynależności do Kościoła Chrystusowego, jak i eklezjalny charakter innych Kościołów i Wspólnot kościelnych (por. DE 3). (…)
4. Rozwój ekumenizmu jest możliwy na gruncie uznania prawa do wolności religijnej i w atmosferze wzajemnej tolerancji (por. DWR 11; 12 i 15). Niemniej w ekumenizmie chodzi o coś więcej niż o wzajemną tolerancję. Chodzi w nim o odkrywanie więzi wynikających z wiary w Chrystusa i ze wspólnego chrztu. (…)
5. Jak to zostało stwierdzone przez Nadzwyczajny Synod Biskupów w roku 1985 „ekumenizm wpisał się głęboko i na stałe w świadomość Kościoła” (Relacja końcowa, 11. C). Rozwinął się on na trzech zasadniczych płaszczyznach: ekumenizmu duchowego, ekumenizmu naukowego i ekumenizmu praktycznego. (…) Ekumenizm duchowy jest postawą wewnętrznego nawrócenia, czyli nowością ducha, która pozwala dostrzegać chrześcijan innych Kościołów jako braci w Chrystusie. Oznacza on ponadto odrzucenie wszelkiej wyniosłości i pychy wyznaniowej i uznanie, że wina za podziały obciąża również nas – katolików (por. DE 7). (…) W ekumenizmie duchowym winni uczestniczyć wszyscy katolicy, także na tych terenach, gdzie liczba niekatolików jest znikoma. (…)
Sprawą pierwszorzędną jest ekumeniczna formacja przyszłych duszpasterzy w seminariach duchownych. Dekret o ekumenizmie wyraźnie postuluje, by duchem ekumenicznym przepojone były wszystkie dyscypliny teologiczne, by odrzucono metodę polemiki i nadano wymiar ekumeniczny całej teologii katolickiej (por. DE 10).
Ekumenizm praktyczny oznacza współdziałanie chrześcijan różnych wyznań w zakresie życia społecznego, wspólnej pomocy potrzebującym, obrony godności osoby ludzkiej, obrony życia ludzkiego, pokoju, sprawiedliwości itd. Płaszczyzną współdziałania chrześcijan winna też być dziedzina nauki, kultury, sztuki (por. DE 12). (…) Ważną formą ekumenizmu praktycznego może też być współpraca chrześcijan dwóch różnych wyznaniowo parafii, i to zarówno w zakresie spraw społecznych, jak też na przykład wspólnego przygotowania nabożeństw ekumenicznych (w Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan i przy innych okazjach).
(…) Chociaż ekumenizm w sensie ścisłym dotyczy wzajemnych stosunków chrześcijan między sobą, Kościół katolicki w duchu ekumenicznego otwarcia i dialogu patrzy na wyznawców innych religii. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do ich duchowych wartości i wzywa katolików, „aby z roztropnością i miłością przez rozmowy (dialog) i współpracę z wyznawcami innych religii, dając świadectwo wiary i życia chrześcijańskiego, uznawali, chronili i wspierali owe dobra duchowe i moralne, a także wartości społeczno-kulturalne, które u tamtych się znajdują” (DRN 2).
Z szacunkiem odnosi się Kościół katolicki do muzułmanów, oddających cześć jedynemu Bogu, miłosiernemu i wszechmocnemu, i ceni wartości duchowe i moralne Islamu. Kościół katolicki w Polsce pragnie zachować postawę wzajemnego zrozumienia i przyjaźni z muzułmanami zamieszkującymi w Polsce. Zarówno z tymi, którzy w niej zamieszkują od wielu wieków, jak i z tymi, którzy przebywają tu czasowo. (…) Kościół katolicki w Polsce w pełni dostrzega „wielość i różnorodność powiązań, jakie zachodzą między Kościołem a religią mojżeszową i narodem żydowskim” (List pasterski Episkopatu Polski, 20 I 1991 r., zob. Aneks II). Zgodnie z nauką soborowej Deklaracji Nostra aetate Kościół „uznaje, iż początki jego wiary i wybrania znajdują się według Bożej tajemnicy zbawienia już u Patriarchów, Mojżesza i Proroków (DRN 4). Dlatego Żydów uznaje się za „naszych starszych braci” w wierze (por. Przemówienie papieża Jana Pawła II w rzymskiej synagodze w dniu 13 VI 1986 r.). (…) Z narodem żydowskim łączą Polaków szczególne więzy historyczne. (…)
9. Na ponad tysiącletnią tradycję chrześcijaństwa w Polsce składa się ewangelizacyjna i kulturotwórcza posługa Kościoła katolickiego oraz bratnich Kościołów chrześcijańskich. (…) W okresie Reformacji na ziemiach Polski pojawiły się Kościół Ewangelicko-Augsburski oraz Ewangelicko-Reformowany. Godny podkreślenia jest ich wkład w rozwój polskiej kultury religijnej w ciągu wieków. (…) Wszystkie Kościoły chrześcijańskie wniosły swój wkład – każdy w sobie właściwym zakresie i czasie – w ukształtowanie się obecnego oblicza chrześcijaństwa w Polsce. (…)
Liczną i aktywną grupę wyznaniową (ponad 100 000 członków) stanowią Świadkowie Jehowy. Ponieważ odrzucają oni fundamentalną dla chrześcijan prawdę o Trójcy Świętej i Bóstwie Chrystusa, nie można ich uznać za chrześcijan i nie ma podstaw do dialogu ekumenicznego z nimi.
11. Polska tolerancja religijna ma długą historię. Polska była państwem bez stosów. (…) Polscy arianie, Jan Crell, Jonasz Szlichtyng, Samuel Przypkowski, już w XVII wieku głosili potrzebę tolerancji [zwracam uwagę na stan umysłu autorów dokumentu: świadkowie Jehowy to nie chrześcijanie, no odrzucają Trójcę Świętą, a następnie podają jako przykład… arian] (…) Cennym wysiłkiem pre-ekumenicznym było toruńskie Colloquium Charitativum (r. 1645), na którym szukano porozumienia katolików, luteran i reformowanych. W dziejach wzajemnych stosunków chrześcijan w Polsce nie brakło wszakże doświadczeń przykrych i bolesnych. Często miały one podłoże polityczne. Pozostawiływ świadomości wiernych różnych wyznań wiele nieufności i wzajemnej obcości. Po Soborze Watykańskim II Kościół katolicki wkroczył oficjalnie na drogę ekumenizmu, we wzajemnych stosunkach chrześcijan w Polsce dokonało się wiele pozytywnych zmian. Były one owocem trudu pionierów ekumenizmu, którzy już przed Soborem zaczęli torować drogę idei jedności chrześcijan. (…)
12. Nowy rozdział w działalności ekumenicznej Kościoła katolickiego w Polsce rozpoczął się z chwilą powołania do życia Komisji Episkopatu do spraw Ekumenizmu (dnia 10 II 1966 r.). Z jej inicjatywy zorganizowano w diecezjach przy Kuriach biskupich referaty lub ośrodki ekumeniczne. Z inicjatywy Komisji odbywają się doroczne konferencje sekcji teologów – wykładowców ekumenizmu w seminariach duchownych oraz analogiczne spotkania diecezjalnych i zakonnych referentów i duszpasterzy ekumenicznych. (…) Komisja Episkopatu do spraw Ekumenizmu zainicjowała w roku 1971 oficjalne kontakty z Polską Radą Ekumeniczną. Od 1974 r. działa Komisja Mieszana służąca pomocą w zakresie współpracy Kościoła Rzymskokatolickiego z Kościołami zrzeszonymi w Polskiej Radzie Ekumenicznej. Od r. 1977 działa też Podkomisja Dialogu (teologicznego). (…)
14. Na płaszczyźnie ekumenizmu naukowego zaangażowane są w Polsce Instytut Ekumeniczny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz Specjalizacja Ekumeniczna w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. W placówkach tych istnieje możliwość zdobycia wykształcenia uniwersyteckiego w zakresie teologii ekumenicznej. Niestety ilość studentów (duchownych i świeckich) jest ciągle niewielka. (…)
15. Na płaszczyźnie ekumenizmu praktycznego ważnym czynnikiem kształtującym nową atmosferę w stosunkach międzywyznaniowych jest Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan obchodzony corocznie w dniach 18–25 stycznia. Jest on na ogół organizowany w parafiach katolickich w większych miastach, coraz częściej z udziałem duchownych innych wyznań. W skali ogólnopolskiej Tydzień Ekumeniczny jest wciąż wykorzystywany w zakresie niewystarczającym. Istnieje potrzeba wspólnych nabożeństw i spotkań modlitewnych (nie tylko zresztą w ramach Tygodnia Modlitw) także w parafiach małych miasteczek, osad i wsi. Potrzeba ta dotyczy zarówno terenów mieszanych wyznaniowo (gdzie obecność niekatolików jest znacząca), jak i tych parafii, gdzie niekatolików nie ma w ogóle. Chodzi bowiem o formację ekumeniczną wszystkich wiernych Kościoła katolickiego i o ich udział w ekumenizmie duchowym.
16. Mimo wyraźnych osiągnięć w zakresie ekumenizmu w skali ogólnokrajowej, w wielu regionach stwierdza się nadal wyraźne braki w formacji ekumenicznej zarówno duszpasterzy, jak i wiernych. Istnieje pilna potrzeba powierzenia formacji ekumenicznej w seminariach duchownych (diecezjalnych i zakonnych) oraz w nowicjatach i junioratach zakonnych, a także na kursach przygotowujących katechetów, osobom posiadającym uniwersyteckie przygotowanie w zakresie ekumenizmu.
17. Znaczącą rolę w kształtowaniu świadomości ekumenicznej chrześcijan w Polsce spełnia prasa chrześcijańska. Także i w tym zakresie sytuacja jest niezadowalająca, zwłaszcza jeśli chodzi o prasę specjalistyczną. (…) Brak periodyku programowo zajmującego się informacją i formacją ekumeniczną szerokich kręgów chrześcijan w Polsce. Tylko częściowo rolę tę może spełniać miesięcznik „Jednota”,
wydawany przez Kościół Ewangelicko-Reformowany.
18. Dużą trudnością w dziedzinie rozwoju stosunków ekumenicznych jest prozelicka działalność niektórych ugrupowań chrześcijańskich. Ich działanie, skierowane na pozyskanie sobie zwolenników wśród chrześcijan należących do innych Kościołów, przynosi szkody zarówno Kościołowi Rzymskokatolickiemu, jak też innym Kościołom chrześcijańskim (np. luteranom na Śląsku Cieszyńskim czy prawosławnym na Białostocczyźnie).
19. Całkowicie sprzeczna z duchem ekumenizmu jest działalność świadków Jehowy, którzy wykazują duży dynamizm „misyjny” na terenie całego kraju. (…) Ich działalność jest trudnym wyzwaniem dla duszpasterstwa katolickiego. (…)
21. Nowa sytuacja duszpasterska z punktu widzenia ekumenizmu powstała w Polsce w związku z wprowadzeniem lekcji religii do programu szkół państwowych. (…) Ta nowa sytuacja wymaga szczególnej wrażliwości duszpasterzy i katechetów, by także na terenie szkoły kształtować w młodzieży postawę tolerancji religijnej dla odmiennych poglądów religijnych, a gdy idzie o chrześcijan, by uczyć młodzież poczucia braterstwa z chrześcijanami innych wyznań.
22. Rzymskokatolików łączy z katolikami obrządków wschodnich (grekokatolikami, Ormianami) pełnia wspólnej wiary, stąd wzajemne relacje między Kościołem Rzymskokatolickim a Ukraińskim Kościołem Katolickim w Polsce nie są przedmiotem działań ekumenicznych. (…)
24. Aby zgodnie z życzeniem papieża Jana Pawła II „odważnie kształtować lepszą przyszłość ekumeniczną” w Polsce (por. Przemówienie papieża Jana Pawła II do przedstawicieli Kościołów chrześcijańskich w Warszawie, 8 VI 1987 r.), należy podjąć konkretne i wielopłaszczyznowe działania duszpasterskie. (…) Działalność ekumeniczna winna stać się jednym z priorytetów pastoralnych Kościoła w Polsce (por. Przemówienie Jana Pawła II do przedstawicieli Kościołów chrześcijańskich w Warszawie, dnia 8 VI 1987 r.).
25. Dla zaktywizowania duszpasterstwa ekumenicznego we wszystkich diecezjach powinny działać diecezjalne komisje ds. ekumenizmu (należy je powołać tam, gdzie ich jeszcze nie ma). W dekanatach wyznaniowo mieszanych działaniami ekumenicznymi powinien z polecenia biskupa kierować dekanalny referent ds. ekumenizmu. W zgromadzeniach zakonnych męskich i żeńskich winni działać referenci-animatorzy do spraw ekumenizmu.
26. Zasadnicze znaczenie w dziedzinie duszpasterstwa ekumenicznego posiada wzajemne poznanie się Kościołów i pogłębianie świadomości ekumenicznej. Poznanie to trzeba rozpocząć od właściwego ukształtowania wykładów z ekumenizmu w seminariach duchownych i innych uczelniach przygotowujących duszpasterzy oraz katechetów. (…) Biblioteki seminaryjne należy wzbogacać najnowszą literaturą ekumeniczną, łącznie z czasopismami wydawanymi przez bratnie Kościoły.
27. Ekumeniczne inicjatywy duszpasterskie winny być inspirowane na różnych spotkaniach diecezjalnych, jak: konferencje rejonowe księży, dni teologiczne, sympozja. Wzajemnemu poznaniu i wyjaśnieniu wielu problemów teologicznych, prawnych, duszpasterskich mogłyby służyć regionalne spotkania duchownych różnych wyznań. Należy na nich unikać polemiki, trzymając się rzeczowego przedstawienia stanowiska swojego Kościoła. Spotkania takie warto ubogacić chwilą wspólnej modlitwy lub medytacji biblijnej. Szczególną okazją poznania się duchownych w atmosferze modlitwy są różnego rodzaju rekolekcje ekumeniczne (np. w Laskach koło Warszawy), które zasługują na szersze rozpropagowanie.
28. Duch ekumenizmu winien przenikać całą katechezę (por. adhortację Catechesi tradendae, 32). O innych Kościołach chrześcijańskich należy mówić obiektywnie i bez ducha polemiki. W starszych klasach korzystne może być spotkanie w ramach katechezy z duchownym innego Kościoła (który mógłby przedstawić swe wyznanie), jak też odwiedziny przez grupę katolicką ze swym katechetą świątyni bratniego Kościoła chrześcijańskiego. (…)
29. W duchu Ewangelii należy w ramach katechezy oraz w innych formach pracy duszpasterskiej uczyć szacunku dla religijnej tradycji żydowskiej i dla żydowskiego rozumienia tragedii holocaustu. Chodzi o zapobieganie niebezpieczeństwu antysemityzmu. który zawsze gotów jest pojawić się w różnych formach (por. Instrukcja Żydzi i judaizm w głoszeniu słowa Bożego i katechezie Kościoła katolickiego z dnia 24 VI 1985 r., nr 8). Ważne jest, by poznawać i oceniać treści religijne żydów tak, jak je dzisiaj przeżywają sami żydzi (por. List pasterski Episkopatu Polski, 20 I 1991; zob. Aneks II). Całość katechezy powinna odbywać się w duchu tolerancji i szacunku dla ludzi odmiennych przekonaniach religijnych i światopoglądowych.
30. Odpowiedzią na wyzwanie, jakie stanowi działalność różnorodnych sekt (zob. p. 19), winno być ożywienie duszpasterstwa biblijnego pogłębiającego znajomość Pisma Świętego wśród katolików. (…) Należy wytrwale i umiejętnie rozwijać różne formy spotkań modlitewnych i biblijnych, które pozwalają na bardziej osobiste przeżywanie wiary. Warto wykorzystać w tej dziedzinie pozytywne doświadczenie grup, wspólnot i ruchów ewangelizacyjnych (np. grup oazowych, wspólnot neokatechumenalnych, wspólnot Odnowy w Duchu Świętym, grup pielęgnujących modlitwę medytacyjną w stylu Taizé itd.) (…)
31. We wszystkich parafiach i świątyniach katolickich należy pielęgnować i rozwijać wspólną modlitwę o jedność chrześcijan, zwłaszcza w styczniowym Tygodniu Modlitw o Jedność (18–25 stycznia). Nie należy jednak ograniczać się tylko do tego okresu, ale kontynuować modlitwę ekumeniczną w święto Objawienia Pańskiego czy w okresie między Wniebowstąpieniem a ZesłaniemDucha Świętego (nowenna przed Pięćdziesiątnicą). Dniem szczególnej modlitwy o jedność chrześcijan powinien być też Wielki Czwartek i Wielki Piątek. Duchownych bratnich wyznań, obecnych na nabożeństwach ekumenicznych, należy poprosić do czynnego uczestnictwa, jak czytanie słowa Bożego, głoszenie kazań homilii, prowadzenie modlitwy czy udzielenie błogosławieństwa.
Duszpasterze winni zadbać, by nie przeoczono modlitewnej łączności z braćmi innych Kościołów chrześcijańskich przy takich uroczystościach, jak wizytacja biskupia, odpust parafialny, pamiątka założenia kościoła, pierwsza Komunia święta, konfirmacja, rekolekcje, misje, tydzień ewangelizacyjny itp. (…) Godną polecenia jest inicjatywa tak zwanych parafii bliźniaczych, to znaczy nawiązania duchowej więzi i praktycznego współdziałania dwóch parafii różnych wyznaniowo, znajdujących się w różnych regionach kraju. Pozwala to na ożywienie kontaktów ekumenicznych także tam, gdzie liczba niekatolików jest niewielka. Praktyka ta dobrze może służyć oddolnemu „odbudowywaniu przyjaźni Kościołów Bożych” (św. Bazyli, List 70, cyt. w Przemówieniu papieża Jana Pawła II do przedstawicieli Kościołów chrześcijańskich w Warszawie, 8 VI 1987 r.). (…)
33. W razie zmiany wyznania należy się przekonać, czy konwertyta do Kościoła katolickiego nie został moralnie przymuszony do tego kroku (zwłaszcza chodzi przygotowujących się do małżeństwa). (…) Aby uniknąć podejrzeń o prozelityzm, dobrą praktyką będzie podanie (przez zainteresowanego) na piśmie motywów tego kroku.
34. Zanim Kościoły dojdą do uznania prawa swoich wiernych do pełnego współuczestnictwa w Eucharystii (zwłaszcza z Kościołami poreformacyjnymi), należy modlitwą wspierać wysiłki teologów zmierzające do wyjaśnienia rozbieżności i poznania różnych tradycji oraz dążyć do przyszłej wspólnej celebracji. Należy też pamiętać, o czym przypomniał Jan Paweł II w swym przemówieniu ekumenicznym wygłoszonym w Warszawie (8 VI 1987 r.), że przyzywanie Ducha Świętego w celebracji każdej Eucharystii, czyli tak zwana epikleza, jest wielką modlitwą o jedność chrześcijan, nieustannym apelem o zjednoczenie.
Kiedy katolik znajdzie się w niedzielę lub święto nakazane na terenach, gdzie Eucharystia odprawiana jest tylko przez prawosławnych, ze względu na pożytek duchowy powinien w niej uczestniczyć. (…) Kiedy chrześcijanin innego wyznania znajdzie się w wyjątkowych warunkach (choroba, szpital, zakład karny, duża odległość od swego duchownego) i nie może skorzystać z posługi duchownego swego wyznania, a odczuwa wielkie pragnienie przyjęcia Komunii świętej, należy spełnić jego prośbę, żądając jednak, by wyraził wiarę w rzeczywistą obecność Chrystusa w postaciach eucharystycznych. Na dłuższą taką praktykę należy uzyskać zgodę biskupa. (…)
35. (…) Narzeczony (narzeczona) akatolik, zawierający małżeństwo w naszym Kościele, przeżywa zwykle wiele rozterek duchowych, stąd należy go traktować z braterskim zrozumieniem, delikatnością i szacunkiem dla jego sumienia. Trzeba mu udzielić informacji o możliwości pozostania we własnym wyznaniu, a obie strony zachęcić, by wykazały tym większą gorliwość w umacnianiu swej wiary i utrzymywały żywą więź ze swoim Kościołem. Przy obrzędach ślubnych powinno się unikać tych sformułowań, które mogą stwarzać stronie niekatolickiej problemy sumienia. Zwłaszcza chodzi o pytania dotyczące katolickiego wychowania potomstwa oraz o słowa przyrzeczeń kończące się wersetem „i wszyscy święci”. (…) Po ślubie duszpasterze winni otoczyć małżeństwa mieszane szczególną troską, by inspirować je do wielkiej kultury międzywyznaniowego współżycia i właściwego religijnego wychowania dzieci.
36. W miejscowościach wyznaniowo mieszanych częstym spotkaniem wiernych różnych wyznań są pogrzeby. Duszpasterze winni starać się, by tak ukształtować liturgię, zwłaszcza homilię, by bardziej odzwierciedlała ona te prawdy eschatologiczne, które obecnych łączą. (…)
37. (…) Niekatolikom w charytatywnych zakładach zamkniętych, prowadzonych przez Kościół katolicki, należy stworzyć warunki pełnej swobody wykonywania swych praktyk religijnych i korzystania z posługi duchownego swego Kościoła. Kapelanów szpitali oraz zakładów karnych zachęca się, by powiadamiali duchownych innych wyznań o obecności w nich ich wiernych. W razie niemożności przybycia tychże (np. zbyt wielka odległość), niechaj wspierają duchowo akatolików, unikając przy tym prozelityzmu. (…)
39. Okazją do spotkań międzywyznaniowych są także Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej, koncerty muzyki czy pieśni religijnej i podobne inicjatywy. Niechaj dochodzi wtedy do wymiany prelegentów, chórów i zespołów. Niektóre wyznania mają w tej dziedzinie bogatą tradycję i wspaniały dorobek, który może posłużyć wzajemnemu ubogaceniu. (…)”

Posted in Rewolucja SW II | Leave a comment

Droga do Lund: wytyczne “ekumeniczne” KEPu

Dokument KEP “Wytyczne programowe w sprawne ekumenicznej formacji w seminariach duchownych i fakultetach teologicznych w Polsce” – wybrane fragmenty (podkr. wł.)

“Sobór Watykański II, omawiając przygotowanie alumnów do służby kapłańskiej, podkreślił potrzebę formacji ekumenicznej (…) Całej formacji duchownej i doktrynalnej należy nadać wymiar ekumeniczny. (…) Ekumeniczny wymiar formacji duchowej obejmuje: (…)
c) otwarcie się na całą tradycję chrześcijańską, w czym zawiera się rzeczywista katolickość:
„Ażeby znamię katolickości i apostolskości Kościoła wyraźniej się okazało, ekumeniczne życie duchowe katolików winno się karmić ze skarbca różnych tradycji, przeszłych czy obecnych, które rozkwitają w innych Kościołach i Wspólnotach kościelnych; ze skarbów liturgii życia monastycznego i tradycji mistycznych chrześcijańskiego Wschodu; z kultu i pobożności anglikańskiej i duchowości protestanckiej” (tamże).
2. Ekumeniczny wymiar formacji doktrynalnej winien przejawić się zarówno w postawie profesorów i studentów, jak też w wykładzie poszczególnych dyscyplin.
a) Postawę profesorów i studentów winno charakteryzować: (…)
– z radością winni uznawać elementy prawdy i świętości chrześcijańskiego dziedzictwa obecne we wszystkich Kościołach i Wspólnotach chrześcijańskich, mimo niekiedy różnych sformułowań teologicznych (tamże, nr 72); (…)
– strzegąc zasady wierności prawdzie, będą szanowali zasadę „hierarchii prawd” oraz jasno odróżniali prawdy objawione wymagające naszego przyjęcia od doktryn teologicznych nieposiadających siły wiążącej, następnie treść objawienia od sformułowań teologicznych, które ją wypowiadają, a równieżTradycję apostolską od tradycji czysto kościelnych (tamże, nr 74).
b) Wykłady poszczególnych dyscyplin w różny sposób mogą i powinny ekumenicznie formować studentów, np.:
– wykłady z filozofii winny pomóc odkryć filozoficzne dążenia egzegezy i teologii systematycznej autorów różnych Kościołów Wspólnot chrześcijańskich (tamże nr 69); (…)
– nauki biblijne uwzględnią dorobek biblistyki braci rozłączonych;
– dogmatyka ukaże doktrynę katolicką w nawiązaniu do prawosławia i reformacji, podkreślając wielkość wspólnego dziedzictwa; (…)
– katechetyka i homiletyka uwzględni metody wypracowane i sprawdzone w Kościołach rozłączonych;
– w nauczaniu śpiewu kościelnego warto nie tylko poinformować o specyfice śpiewu i muzyki liturgicznej Wschodu i Zachodu, ale także przyswoić przyszłym duszpasterzom niektóre pieśni religijne braci rozłączonych (tamże, nr 69 i 73).
EKUMENIZM JAKO DYSCYPLINA NAUKOWA (…)
Podkreśli się szczególne znaczenie w naszej sytuacji ekumenizmu duchowego oraz modlitwy o jedność.
ZALECENIA SZCZEGÓŁOWE
Rektorzy oraz wszyscy odpowiedzialni za wychowanie i studia w wyższych seminariach duchownych oraz na wydziałach teologicznych uwzględnią następujące zalecenia szczegółowe:
1. Każde wyższe seminarium duchowne, a tym bardziej fakultety teologiczne, winny posiadać profesora (czy profesorów) wyspecjalizowanego w zagadnieniach ekumenicznych (tamże, nr 77);
2. Należy zadbać o oczyszczenie podręczników i skryptów z informacji i ocen nieprawdziwych, krzywdzących braci rozłączonych (tamże, nr 79c);
3. Zaleca się naukową współpracę wydziałów teologicznych z Chrześcijańską Akademią Teologiczną (por. tamże rozdz. IV). Przedmiotem takiej współpracy mógłby być m.in. ekumeniczny przekład Pisma Świętego;
(…)
5. Studenci teologii mają mieć łatwy dostęp do publikacji ekumenicznych, jak też czasopism przynajmniej znaczniejszych Kościołów niekatolickich w Polsce (por. tamże, nr 79e);
6. Należy pochwalać zakładanie przez alumnów kółek ekumenicznych oraz służyć im pomocą, by młodzi, którzy czują powołanie do intensywniejszej służby sprawie jedności chrześcijaństwa, skuteczniej ją pełnili już w okresie studiów i lepiej przygotowywali się do tej służby w późniejszej pracy;
7. Metodą pracy obok wykładów niech będą również ćwiczenia praktyczne, jak np. udział w Tygodniu Powszechnej Modlitwy o Jedność Chrześcijan oraz w jego organizowaniu, a także spotkania, zwłaszcza na modlitwie, z braćmi rozłącznymi, z zachowaniem przepisów ustanowionych przez kompetentną władzę (tamże, nr 69d, 70).”

I jeszcze wyimek z kolejnego dokumentu KEP pn. “Ramowy program wykładów nt. „Zagadnienia ekumeniczne” (dla studentów teologii) “(…) Właściwa postawa ekumeniczna: (…) Świadomość wspólnej winy (… )Zdrowy krytycyzm
Niewłaściwa postawa ekumeniczna: (…) Polemika, Fanatyzm wyznaniowy, Sekciarstwo (…)”

Posted in Rewolucja SW II | Leave a comment

Propozycje o. Salija

z książeczki “Pytania nieobojętne” czyli dlaczego dziś lepiej dominikanów o kwestie związane z wiarą nie pytać
o tym gdzie szukać heretyków
“Głównie pod wpływem Soboru przestaliśmy innych chrześcijan (zwłaszcza protestantów, bo prawosławni zawsze byli nam bez porównania bliżsi) nazywać heretykami. Bo kto to jest heretyk? Jest to człowiek, który uwierzył słowu Bożemu, czasem nawet bardzo głośno się tym chlubi, ale używa słowa Bożego do przeprowadzenia swoich ludzkich koncepcji; zamiast być posłusznym słowu Bożemu, próbuje je przymusić do posłuszeństwa sobie. Otóż opis ten, w sposób oczywisty, nie dotyczy licznych protestantów, którzy z żywą wiarą i wręcz z dziecięcym posłuszeństwem otwierają się na słowo Boże i starają się wcielać je w życie. (…) Zapewne heretycy znajdują się również wśród protestantów, ale i wśród katolików ich niemało. Granica między słuchającymi słowa Bożego i heretykami wydaje się przebiegać w poprzek podziałów wyznaniowych.”
o tym gdzie szukać bałwochwalstwa i o zaletach buddyzmu
“Ani mnie ani zapewne Panu nawet na myśl nie przyjdzie utożsamiać buddyzm z bałwochwalstwem. Owszem, w konkretnych postawach wyznawców tej religii sporo jest bałwochwalstwa, tak jak jest go sporo w nas, konkretnych chrześcijanach. Natomiast nie ma powodu, żebyśmy jako chrześcijanie mieli negować znaczenie tej religii w jej dziele budowania wnętrza ludzkiego, zwracania ludzi ku temu, co duchowe, ku prawdzie, ku wzajemnej życzliwości.”
o wielkich religiach ludzkości
“Jeśli – idąc za wspomnianą deklaracją Soboru – tak pozytywnie oceniam wielkie religie ludzkości, to w przekonaniu, że to co poprzez pokolenia było przedmiotem wiary milionów ludzi i wielorako wcielało się w kulturę, nie może być czystą pomyłką ani nawet przede wszystkim pomyłką. Na pewno są w różnych religiach liczne wątki nieautentyczne, jako że grzeszni jesteśmy, ale nie można powiedzieć że w ogóle są to religie nieprawdziwe czy nieautentyczne.”
o stosunku do dogmatów wiary
“Nasz stosunek do dogmatów wiary powinien być przeciwieństwem postawy dogmatycznej. Przez dogmatyzm rozumiem zamknięcie się w jakiejś teorii, w jakimś poglądzie, w jakiejś formule.”
o ewolucji
“Jeszcze nie tak dawno temu wielu zarówno chrześcijan, jak i niechrześcijan sądziło, że dogmat o stworzeniu i doktryna o ewolucji wzajemnie się wykluczają (…) Dziś trudno nam uwierzyć, że taka kontrowersja w ogóle mogła mieć miejsce.”
o burzeniu murów
“Nierzadko pracowaliśmy raczej w odwrotnym kierunku: nad utrwaleniem wśród Żydów niechęci do chrześcijaństwa. Próbowaliśmy odbudować zburzony przez Chrystusa “rozdzielający nas mur – wrogość”.
o autorytetach teologicznych
“O tym pierwszym aspekcie Niepokalanego Poczęcia pięknie pisali Gertruda von le Fort oraz Teilhard de Chardin”
o dramacie ówczesnego Kościoła odrzuconego przez wielkich twórców kultury
“Wstydzę się tego że przez cztery wieki istniała w Kościele taka instytucja jak indeks ksiąg zakazanych (…) Fakty te odzwierciedlają raczej dramat ówczesnego Kościoła, częstokroć odrzucanego i zwalczanego przez wielkich tego świata, między innymi przez wielkich twórców kultury – i broniącego się w taki sposób, że to go jeszcze bardziej wypychało poza główny nurt kultury europejskiej.”
o złej inkwizycji
“W moim przekonaniu inkwizycji nic nie jest w stanie usprawiedliwić (…) Powtarzam: inkwizycji usprawiedliwić się nie da. (…) Samo utworzenie inkwizycji usankcjonowało niestety zasadę prześladowania za przekonania religijne.”
o nie demonizowaniu masonerii
“Leon XIII daleki jest od demonizowania masonerii. Nie wolno przecież zapominać o tym, że członkowie tej organizacji są po prostu ludźmi, a z tej oczywistej zdawałoby się prawdy wynikają konsekwencje, których tylko zaślepienie i nienawiść może nie zauważyć lub nie przyjąć do wiadomości (…) Czym innym są ostrzeżenia przed jakimkolwiek wiązaniem się z masonerią, a czym innym fobie antymasońskie, które zwłaszcza w latach międzywojennych opanowały katolików, a które niestety nie przynoszą chluby Kościołowi.”
Posted in Rewolucja SW II | Leave a comment

Jan Paweł II: NOM wynikiem wielkiej i bezinteresownej pracy

Wyjątki z dwóch dokumentów

LIST APOSTOLSKI VICESIMUS QUINTUS ANNUS

“(…) Konstytucja bowiem była pierwszym owocem Soboru, którego pragnął Jan XXIII dla odnowy Kościoła; przygotował ją szeroko rozwinięty ruch liturgiczny i pastoralny; stała się zwiastunem nadziei dla życia Kościoła i jego odnowy.
Dokonując reformy Liturgii, Sobór zrealizował w sposób szczególny swój podstawowy cel, jakim było: „Przyczynić się do coraz większego rozwoju życia chrześcijańskiego wśród wiernych, lepiej dostosować do potrzeb naszych czasów podlegające zmianom instytucje, popierać to, co może ułatwić zjednoczenie wszystkich wierzących w Chrystusie i umocnić to, co prowadzi do powołania wszystkich ludzi na łono Kościoła”. Rozpoczynając pasterską posługę na Stolicy Piotrowej, z naciskiem przypomniałem o „trwałym znaczeniu Soboru Watykańskiego II” i wyraziłem zdecydowaną wolę „doprowadzenia Soboru do skutku”. Podkreśliłem też wówczas, że „trzeba te płodne ziarna, jakie Ojcowie Soboru Powszechnego, karmieni Słowem Bożym, zasiali w dobrą ziemię (por. Mt 13,8.23), to jest ich wiarygodne nauczanie oraz decyzje duszpasterskie doprowadzić do dojrzałości w ten mianowicie sposób, jaki właściwy jest dynamizmowi życia” Później wielokrotnie rozwijałem różne punkty soborowego nauczania o Liturgii i przypominałem znaczenie Konstytucji Sacrosanctum Concilium dla życia ludu Bożego: w niej bowiem „można już było odkryć istotę tej eklezjologii, która następnie została przedstawiona przez zgromadzenie soborowe. Konstytucja Sacrosanctum Concilium, jako chronologicznie pierwszy dokument soborowy, antycypuje” Konstytucję dogmatyczną o Kościele Lumen gentium, a sama z kolei jest wzbogacona jej nauczaniem *) (…)
Ta reforma całej Liturgii odpowiadała powszechnej nadziei Kościoła. I rzeczywiście duch liturgiczny coraz bardziej obejmował niemal wszystkie środowiska i wyrażał się w powszechnym pragnieniu „czynnego uczestnictwa w świętych tajemnicach oraz w publicznej i w uroczystej modlitwie Kościoła”, a także rozszerzenia lektur Słowa Bożego. Reforma liturgiczna, połączona z odnową biblijną, z ruchem ekumenicznym, z porywem misyjnym i poszukiwaniami eklezjologicznymi, miała się przyczyniać do globalnej odnowy całego Kościoła. Przypomniałem o tym w Liście Dominicae Cenae: „Rzeczywiście istnieje ścisłe i organiczne powiązanie między odnową Liturgii i odnową całego życia Kościoła. Kościół nie tylko działa, lecz wyraża się także w Liturgii, z Liturgii czerpie swe życiodajne moce” Reforma obrzędów i ksiąg liturgicznych została rozpoczęta niemal bezpośrednio po ogłoszeniu Konstytucji Sacrosanctum Concilium i została zrealizowana w ciągu kilku lat dzięki wielkiej i bezinteresownej pracy dużej grupy ekspertów i pasterzy z wszystkich stron świata **). W pracy tej kierowano się soborową zasadą wierności Tradycji i otwarcia się na prawowity postęp. (…) ***)
Jeżeli dziś można uznać, że reforma Liturgii, taka jakiej chciał Sobór Watykański II, została już zrealizowana, to zadaniem do wykonania pozostaje wciąż jeszcze duszpasterstwo liturgiczne, które pozwoli z bogactwa Liturgii obficie czerpać moc spływającą z Chrystusa na wszystkie członki Jego Ciała, którym jest Kościół. (…)
Należy przyznać, że wprowadzanie reformy liturgicznej borykało się z trudnościami wynikającymi z niesprzyjającej sytuacji, charakteryzującej się prywatyzacją spraw religijnych, negatywnym nastawieniem do wszelkich instytucji, zmniejszeniem się widzialnej obecności Kościoła w społeczeństwie oraz zakwestionowaniem osobistej wiary. Można także przypuszczać, iż przejście od zwykłej obecności, często raczej biernej i milczącej, do pełniejszego, czynnego uczestnictwa, dla wielu okazało się wymaganiem zbyt wielkim. Można było obserwować różne, także negatywne nastawienia do reformy: niektórzy nowe księgi liturgiczne przyjęli z pewną obojętnością lub też nie dołożyli żadnych starań, by je zrozumieć i by wyjaśnić motywy wprowadzonych zmian; inni, niestety ****), jednoznacznie opowiedzieli się za zachowaniem dawnych form liturgicznych, widząc w nich jedyną gwarancję bezpieczeństwa wiary. (…)
To wszystko nie może przesłonić faktu, że tak pasterze, jak i lud chrześcijański, w swojej ogromnej większości, przyjęli reformę liturgiczną w duchu posłuszeństwa i z radosnym zapałem. Dlatego musimy dziękować Bogu za przejście Jego Ducha w Kościele, którym było odnowienie Liturgii; (…) za pełniejsze uczestnictwo wiernych w Eucharystii i innych sakramentach przez modlitwę, śpiewy, postawę i milczenie; za posługi sprawowane w Liturgii przez świeckich i za zadania podjęte na mocy powszechnego kapłaństwa, w które zostali wszczepieni przez Chrzest i Bierzmowanie; za promieniującą żywotność wielu wspólnot chrześcijańskich, czerpiących ze źródła Liturgii. Takie są więc racje przemawiające za tym, aby trwać wiernie przy nauczaniu Konstytucji Sacrosanctum Concilium i przy reformie, którą ona pozwoliła zrealizować. „Odnowa liturgiczna jest owocem najbardziej widzialnym całego soborowego dzieła”. Przez wielu ludzi orędzie Soboru Watykańskiego II zostało zrozumiane przede wszystkim za pośrednictwem reformy liturgicznej. (…)”

www.opoka.org.pl/…/vicesimus_quint…

List apostolski Ojca Świętego Jana Pawła II z okazji 40. rocznicy ogłoszenia Konstytucji o liturgii świętej «Sacrosanctum Concilium»

“(…) W miarę upływu czasu, dzięki owocom, jakie przyniosła Konstytucja Sacrosanctum Concilium, coraz lepiej widoczne staje się jej znaczenie. Są w niej bowiem jasno przedstawione zasady, na których opiera się sprawowanie liturgii Kościoła i które inspirują jej zdrową odnowę w czasie. (…) Soborowa odnowa liturgii znalazła najbardziej widoczny wyraz w publikacji ksiąg liturgicznych. Po pierwszym okresie, w którym odnowione teksty były stopniowo wprowadzane do celebracji liturgicznych, konieczne staje się lepsze poznanie bogactw i możliwości, jakie zawierają. W tym pogłębianiu ich znajomości należy kierować się zasadą całkowitej wierności Pismu Świętemu i Tradycji, interpretowanym w sposób autorytatywny zwłaszcza przez Sobór Watykański II, którego nauczanie zostało potwierdzone i rozwinięte przez późniejsze Magisterium Kościoła. (…) Potrzebne jest zatem duszpasterstwo liturgiczne, prowadzone w całkowitej wierności nowym Obrzędom. Dzięki nim udało się wzbudzić zainteresowanie słowem Bożym, zgodnie ze wskazaniami Soboru, który zalecał wprowadzenie «dłuższego, bardziej urozmaiconego i lepiej dobranego czytania Pisma Świętego» (…) W dzisiejszym świecie, także na obszarach o starej tradycji chrześcijańskiej, wpływ Ewangelii ulega osłabieniu. Nadszedł więc czas nowej ewangelizacji. Wyzwanie to dotyczy liturgii w sposób bezpośredni. (…)
Odnowa liturgiczna realizowana w ostatnich dziesięcioleciach pokazała, że możliwe jest wprowadzenie norm gwarantujących tożsamość i godność liturgii, a zarazem pozostawienie miejsca na twórcze inicjatywy i przystosowanie, które ją zbliżają do potrzeb ekspresji właściwych różnym regionom świata, sytuacjom i kulturom. Nieprzestrzeganie przepisów liturgicznych prowadzi czasem do nadużyć, także poważnych, które przesłaniają prawdę tajemnicy i wywołują zamęt oraz napięcia pośród Ludu Bożego. Nadużycia te nie mają nic wspólnego z autentycznym duchem Soboru i muszą być korygowane przez pasterzy z roztropną stanowczością. Ogłoszenie Konstytucji liturgicznej zapoczątkowało w życiu Kościoła etap o podstawowym znaczeniu dla ukazywania wartości i rozwoju liturgii. Ożywiany tchnieniem Ducha, Kościół, który realizuje swoją misję jako «sakrament, czyli znak i narzędzie wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego», znajduje w liturgii najwyższy wyraz swej misteryjnej rzeczywistości. (…)”

www.opoka.org.pl/…/sacrosanctum40_…

Przypisy:
*) m.in. że muzułmanie z nami katolikami czczą razem jedynego miłosiernego Boga, który będzie sądzić ludzi w dzień ostateczny -Lumen Gentium 16
**) Jak twierdził J. Guitton “zamiarem papieża Pawła VI w kwestii tego co powszechnie nazywa się Mszą, było zreformowanie liturgii katolickiej w taki sposób aby stała się niemal zbieżna z liturgią protestancką. Istniała po stronie papieża Pawła VI intencja ekumeniczna aby usunąć lub przynajmniej skorygować lub złagodzić, to co było w Mszy zbyt katolickie w tradycyjnym sensie oraz, powtarzam, zbliżyć Mszę katolicką do kalwińskiej.” W tym celu z Consilium Bugniniego współpracowało sześciu protestantów: Raymond George (metodysta), Ronald Jaspar (anglikanin), Massey Shepherd (sekta episkopalna), Friedrich Kuenneth (luteranin), Eugene Brand (luteranin), Max Thurian (kalwinista z Taize), widocznych na zdjęciu z Pawłem VI, z roku 1970
por. np. remnantnewspaper.com/…/24-what-about-t…
***) “Określmy zatem, uwydatniając pogląd modernistów dokładniej, rozwój jako wynik walki dwóch sił, z których jedna dąży do postępu, druga pociąga do konserwatyzmu. Siła zachowawcza żyje w Kościele i zawiera się w tradycji. (…) Siła rwąca do postępu i odpowiadająca potrzebom wewnętrznym, kryje się i działa w samowiedzach ludzi prywatnych, zwłaszcza w samowiedzach tych ludzi, którzy odczuwają, jak mówią, życie bezpośredniej i głębiej” – Pius X: Pascendi Dominici Gregis
****) oryg.: “quod valde dolendum est”

Posted in Rewolucja SW II | Leave a comment