Trzecia Tajemnica Fatimska, o. Pio i ks. Amorth

Wywiad Jose Marii Zavali z ks. Gabrielem Amorthem

Wywiad pochodzi z roku 2011, jednak po raz pierwszy został opublikowany w niedawno wydanej książce J. M. Zavali o objawieniach fatimskich. Ostatnio fragmenty wywiadu opublikował portal onepeterfive.com, z której to wersji pochodzi poniższe tłumaczenie.

“XA: Nie było wtedy [w roku 1984] konsekracji [Rosji]. Brałem udział w tym akcie. Byłem na placu św. Piotra w owo niedzielne popołudnie bardzo blisko papieża, tak blisko, że niemal mogłem go dotknąć. (…) Jan Paweł II zamierzał wyraźnie wymienić Rosję, jednak ostatecznie tego nie zrobił.

JMZ [wspomina o wypowiedzi siostry Łucji że konsekracja została wówczas dokonana]

XA: Łucja tak powiedziała?

JMZ: Przekazał tak kard. Tarcisio Bertone w roku 2000, powołując się na list od Łucji z listopada 1989, w którym wskazała ona że Niebo przyjęło konsekrację pomimo [braku] jednego z najważniejszych warunków.

XA: Widział Pan ten list?

JMZ: Nigdy.

XA: Nie sądzę że kiedykolwiek Pan zobaczy, ponieważ jestem przekonany że Łucja takiego listu nie napisała.

JMZ: Jak może Ksiądz być tego pewien?

XA: Dlaczego Bertone nie pokazał go, kiedy powinno to nastąpić, kiedy ogłaszał Trzecią Tajemnicę Farimską? Zwykła kserokopia oryginału, załączona do oficjalnych akt watykańskich, wystarczyłaby by rozwiać wszelkie wątpliwości. Skoro Watykan zawsze był skrupulatny jeśli chodzi o dostarczanie dowodów w postaci dokumentów, które potwierdzały informację od Łucji w pomniejszych kwestiach, dlaczego mieli oni pominąć jedyny dowód w postaci dokumentu, który, według Bertone, poświadczał zdarzenie, które bez wątpienia miało tak duże znaczenie jak poświęcenie przez Jana Pawła II?

JMZ: Owszem, to dziwne.

XA: Naprawdę myśli Pan że Łucji zabrało pięć lat by napisać że konsekracja została rzeczywiście przyjęta? Zaś Bertone czekał nie mniej niż szesnaście lat by ogłosić ważność czegoś tak istotnego jak poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi?

JMZ: Naprawdę, wszystko to jest bardzo dziwne.

XA: Ponadto, jeśli poświęcenie świata Niepokalanemu Sercu Maryi, którego dokonał Pius XII w roku 1942 zostało przyjęte jedynie częściowo, albowiem Jezus powiedział że w związku z tym wojna szybciej się skończy, a nie natychmiast skończy, dlaczego miałby On teraz zmieniać zdanie jeśli chodzi o Jana Pawła II, skoro Rosja nie została wymieniona przy tej okazji?

JMZ: Owszem, byłoby to niespójne.

XA: Raczej tak.

JMZ: Zatem?

XA: Nie mam wątpliwości że poświęcenie na zasadach wymaganych przez Maryję nie zostało dokonane. Jednak, nie możemy stracić z oczu tego co pragnęła Ona nam powiedzieć za pośrednictwem Łucji: ‘Na koniec Moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję i zapewni że nastąpi okres pokoju dla świata’ (…)

JMZ: Przepraszam że nalegam w sprawie Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej: czy ojciec Pio odnosił ją zatem do utraty wiary w Kościele?

XA: Owszem. Pewnego dnia ojciec Pio powiedział mi z wielkim smutkiem: ‘wiesz, Gabrielu? To szatana wprowadzono na łono Kościoła i w bardzo krótkim czasie będzie on rządził fałszywym kościołem.

JMZ: O, mój Boże! Coś jak Antychryst! Kiedy tak powiedział?

XA: Było to około roku 1960, ponieważ byłem już wtedy kapłanem.

JMZ: Czy dlatego Jan XXIII wpadł w taką trwogę, jeśli chodzi o ogłoszenie Trzeciej tajemnicy fatimskiej, żeby ludzie nie pomyśleli że jest antypapieżem czy kimś w tym rodzaju?

[tu, jak pisze J. M. Zavala, ks. Amroth nie odpowiedział, lecz uśmiechnął się nieznacznie, lecz znacząco]

JMZ: Czy o. Pio powiedział coś jeszcze o przyszłych klęskach: trzęsieniach ziemi, powodziach, wojnach, epidemii, głodzie? Czy miał na myśli klęski przepowiedziane w Piśmie Świętym?

XA: Nic takiego nie miało dla niego znaczenia, jakkolwiek straszne by się wydawały, poza wielką apostazją wewnątrz Kościoła. Ta właśnie kwestia dręczyła go, w jej sprawie się modlił i ofiarowywał znaczną część swoich cierpień, jako ukrzyżowany z miłości.

JMZ: Trzecia tajemnica fatimska?

XA: Dokładnie tak.

JMZ: Czy jest jakiś sposób by uniknąć czegoś tak strasznego, Księże Gabrielu?

XA: Jest nadzieja, lecz jest ona płonna jeśli nie towarzyszą jej czyny. Zacznijmy od poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, odmawiajmy święty Różaniec, módlmy się i czyńmy pokutę (…)”

Posted in Fatima | Leave a comment

Dom Pietro Leone: Kościół i Asmodeusz (4)

Amoris Laetitia

Jak możemy wątpić że dokument ten, publicznie podany w wątpliwość przez (między innymi) samego kardynała Caffarrę, do którego pisała siostra Łucja, nie jest częścią starcia wspomnianego wcześniej starcia między Kościołem i szatanem?

W niniejszym krótkim spojrzeniu na Amoris Laetitia rozważymy małżeństwo, cudzołóstwo oraz ‘edukację seksualną’.

1. MAŁŻEŃSTWO

Adhortacja Amoris Laetitia stwierdza w § 80: ‘Małżeństwo jest przede wszystkim „głęboką wspólnotą życia i miłości małżeńskiej”, stanowiącą dobro dla samych małżonków, a seksualność jest „podporządkowana miłości małżeńskiej mężczyzny i kobiety” (…) Pomimo to związek ten jest ukierunkowany „z natury” na prokreację’.

W przypisach do tego fragmentu znajdują się cztery odesłania: do Gaudium et Spes § 48 w związku z ‘głęboką wspólnotą’, Kodeks Prawa Kanonicznego (1983) kanon 1055 w związku z ‘dobrem małżonków’, Katechizm Kościoła Katolickiego § 2360 w związku z podporządkowaniem seksualności miłości małżeńskiej i ponownie § 48 Gaudium et Spes w związku z ukierunkowaniem na prokreację.

Porównując ów fragment adhortacji z najnowszym nauczaniem, należy zauważyć dwie kwestie:

1) Oznacza on krok naprzód, ponieważ obecnie w sposób wyraźny [adhortacja] przedstawia miłość małżeńską jako główny cel małżeństwa (‘Małżeństwo jest przede wszystkim (…) miłości małżeńskiej.’)

2) Powyższa doktryna jest kolejnym przykładem erotyzującej tendencji w najnowszym nauczaniu, widocznej tutaj również w powtórzeniu trzech doktryn (którym zajmowaliśmy się wyżej), opisujących małżeństwo jako ‘głęboką wspólnotę życia i miłości’ i ‘dobra małżonków’, odnoszącą się do ‘podporządkowania seksualności miłości małżeńskiej’. Sugestia że miłość małżeńska ma zasadniczo charakter seksualny co do jej przedmiotu zostanie faktycznie rozwinięta poprzez całkowicie świecki opis w § 150 zatytułowanym ‘Erotyczny wymiar miłości’. Papież Franciszek idzie za papieżem Janem Pawłem II nie traktując już małżeństwa jako zajmującego niższy poziom niż dziewictwo i celibat (§ 159 adhortacji cytujący wspomnianą wcześniej wypowiedź Jana Pawła II). Z pewnością odpowiada to wadze jaką również on przypisuje miłości małżonków.

2. CUDZOŁÓSTWO

Z pewnością to duch erotyzmu ujawniony wcześniej w powyższych cytatach stoi za pobłażliwym stosunkiem papieża wobec cudzołóstwa.

a) Popieranie cudzołóstwa

W § 298 Amoris Laetitia papież mówi o parach ‘rozwiedzionych w nowym związku’ w następujący sposób: ‘Kościół uznaje sytuacje „gdy mężczyzna i kobieta, którzy dla ważnych powodów – jak na przykład wychowanie dzieci – nie mogą uczynić zadość obowiązkowi rozstania się” (Familiaris Consortio § 84)’. W przypisie nr 329 dodaje ‘W tych sytuacjach wielu, znając i przyjmując możliwość pozostawania w związku “jak brat i siostra”, którą oferuje im Kościół, odkrywają, że jeśli brak pewnych wyrazów intymności “nierzadko wierność może być wystawiona na próbę, a dobro potomstwa zagrożone” (Sobór Wat. II, Konst. duszpast. Gaudium et spes, 51).’

Komentarz

‘Wyrazy intymności’ odnoszą się do stosunków seksualnych, na co wskazuje odczytanie całego fragmentu z Gaudium et Spes, oraz fakt że wspomniane ‘wyrazy intymności’ zostały zestawione jako przeciwieństwo pożycia ‘jak brat i siostra’. W efekcie, tekst ten może zostać podsumowany w sposób następujący: wiele rozwiedzionych par w ponownych związkach, które żyją razem dla dobra swoich dzieci odkrywają że stosunki seksualne (tj. cudzołóstwo) są owocne dla ich związku oraz dobra ich dzieci. Widzimy zatem że:

i) Cudzołóstwo zostaje usprawiedliwione, to jest:

ii) jako środek do celu: to jest wierności pary i dobra jej potomstwa;

iii) w szczególnej sytuacji, w rzeczywistości sytuacji doświadczanej przez ‘wielu’;

iv) w rzekomej zgodności z wcześniejszym nauczaniem Kościoła.

Możemy odpowiedzieć na każdy z powyższych punktów w sposób następujący:

i) Cudzołóstwo zostało potępione expressis verbis w Starym Testamencie, w VI Przykazaniu oraz przez samego Naszego Pana Jezusa Chrystusa w Nowym Testamencie (Mt 19,9; Mk 10, 11-12). Co więcej, Nasz święty Pan określa je jako jeden z grzechów wyłączających grzesznika z życia wiecznego (Mt 19, 17-18), innymi słowy: jako grzech śmiertelny. Będąc zatem wewnętrznie złe nie może być w żaden sposób usprawiedliwiane.

ii) Św. Paweł (Rz 3, 8) wskazuje wyraźnie że zło nie może być czynione jako środek do osiągnięcia dobra.

iii) Działa tu ‘etyka sytuacyjna’, której zasadą jest że sumienie tworzy normę stosownie do sytuacji, w której dana osoba się znajduje. Kościół, przeciwnie, potępia etykę sytuacyjną i rozumie sumienie jako osąd polegający na zastosowaniu do danej sytuacji obiektywnych zasad moralnych.

iv) Papież (lub jego współpracownicy) pomija istotne fragmenty wypowiedzi, które cytuje. W pierwszym wypadku, papież Jan Paweł II, mówiąc o ‘rozwiedzionych w ponownych związkach’, którzy żyją razem z powodów obejmujących dobro ich dzieci, stwierdza że muszą oni żyć w doskonałej czystości: jeśli nie, nie mogą przyjmować Komunii świętej. W drugim fragmencie Sobór zaleca stosunki seksualne z powodu wierności i dobra dzieci, lecz jedynie między tymi, którzy pozostają w sakramentalnym małżeństwie.

Mówiąc innymi słowami, papież Jan Paweł II stwierdza że para ‘rozwiedziona w ponownym związku’ może żyć razem dla dobra swoich dzieci, ale w doskonałej czystości, zaś Sobór stwierdza że stosunki seksualne mogą wspierać wierność pary i dobro ich dzieci w ramach małżeństwa. Łącząc te dwa cytaty i wycinając jednocześnie odniesienia do czystości i małżeństwa, papież Franciszek doprowadza do usprawiedliwienia cudzołóstwa, używając poprzedzającego nauczania.

b) Status cudzołożników w Kościele

Adhortacja stwierdza w § 299 że ‘rozwiedzieni w ponownych związkach’ ‘mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła’ i proponuje żeby zostali włączeni w publiczne życie Kościoła, na przykład jako rodzice chrzestni. Z drugiej strony Tradycja Kościoła, razem ze św. Tomaszem z Akwinu, uznaje ich za umarłych członków Kościoła, podobnych umarłym gałęziom żyjącego drzewa. Z tego powodu i z powodu ich złego przykładu, jest z pewnością niewłaściwe by cudzołożnicy zajmowali miejsce w publicznym życiu Kościoła i nigdy na to im nie zezwalano.

c) Dopuszczenie cudzołożników do Komunii Świętej

Z analizowanych wyżej § 298 i przypisu 329 możemy wywnioskować że: jeśli cudzołóstwo nie jest już uznawane za grzech śmiertelny, to wynika z tego że cudzołożnicy mają prawo do włączenia w życie Kościoła, nawet rozważa się tak daleki jego wymiar jak dopuszczenie do Komunii Świętej. Prześledźmy teraz jeden z fragmentów dokumentu, który wskazuje to wprost: ‘(…) w każdym przypadku konsekwencje lub skutki danej normy niekoniecznie muszą być takie same (‘ Nawet, gdy chodzi o dyscyplinę sakramentalną, ponieważ po rozeznaniu można uznać, że w danej sytuacji nie ma poważnej winy’)’ (§ 300 z przypisem nr 336).

Jaki rodzaj uzasadnienia dostępu do Komunii Świętej papież ma tutaj na myśli? ‘Etykę sytuacyjną’? Jednak, jak już wyjaśniliśmy, etyka ta jest nie obowiązująca. Czy chodzi być może o nieświadomość po stronie pary, że cudzołóstwo jest grzechem śmiertelnym, zaś Komunia Święta w stanie grzechu śmiertelnego jest kolejnym grzechem śmiertelnym? Jest prawdą, że grzech śmiertelny nie może zostać przypisany grzesznikowi, który nie wie że ma on taki charakter. Pomimo to, grzech, o którym mówimy jest obiektywnie śmiertelny i jest poważną obrazą Boga. Z tego powodu każda forma duchowego wsparcia, rozeznania, oświadczenie czy też interwencji po stronie Kościoła musi być skierowana na pouczenie pary o obiektywnym prawie naturalnym i Bożym, jak również poprowadzenie jej do życia w łasce Bożej, nie pozostawiając ich w nieświadomości i grzechu z obawy przed naruszeniem ich wrażliwości. W skrócie, zadaniem Kościoła na tym polu nie jest unikanie urażenia wiernych, lecz unikanie obrażania Boga.

3. ‘EDUKACJA SEKSUALNA’

Ponieważ szkoły w Europie zostały obecnie zalane programami ‘edukacji seksualnej’ o niemoralnym i czysto hedonistycznym charakterze (obawiamy się że pojawią się jeszcze gorsze), interwencja ze strony Świętej Matki Kościoła staje się kwestią pilną i na czasie z każdym mijającym dniem. Wraz z publikacją Amoris Laetitia, ktoś mógł mieć nadzieję że hierarchia przyjmie jakieś prawdziwie katolickie stanowisko w tej kwestii, na przykład:

i) propozycję założenia nowych, prawdziwie katolickich szkół, lub przynajmniej nowych instytucji do nauczania doktryny katolickiej w istniejących szkołach;

ii) apel do rodziców o edukowanie, lub przynajmniej pieczę nad edukacją, własnych dzieci, co mają obowiązek czynić zgodnie z głównym celem małżeństwa (tj. prokreacja i wychowanie dzieci);

iii) wyraźne wyłożenie katolickiej doktryny o małżeństwie, czynach mu przeciwnych, czystości, nie czystości oraz tym że wszelkie grzechy przeciw czystości mają charakter śmiertelny.

Zamiast powyższego część § 280-286 zatytułowana ‘Potrzeba edukacji seksualnej’ nie zawiera żadnego z powyższych postulatów.

i) Zamiast proponować alternatywy dla obecnych programów ‘edukacji seksualnej’, dokument ogranicza się do sugerowania pewnych ich modyfikacji czy też zmian akcentów [w tych programach];

ii) Nie wspomina się w ogóle o wychowawczej roli rodziców, co pozostaje w kontraście do dokumentu ‘Prawda i znaczenie ludzkiej płciowości’, ogłoszonego przez Watykan około 20 lat temu (w roku 1995), który, wobec niebezpieczeństw związanych z rozważaniem tych kwestii w szkole, zdecydowanie zalecał ‘edukację seksualną’ w ramach rodziny. W opisywanym fragmencie Amoris Laetitia w rzeczywistości całkowicie pomija główny cel małżeństwa, koncentrując się (poza pojedynczą wzmianką o ‘naturalnym prokreacyjnym celu seksualności’) na drugorzędnym celu małżeństwa, to jest miłości: w rzeczywistości na miłości rozumianej wyłącznie w znaczeniu emocjonalnym, a przede wszystkim, seksualnym. Można na przykład przeczytać o ‘wychowaniu do miłości, do wzajemnego oddania’ (§ 280), o ‘zdolności do miłości’ (§ 281-282) i sposobie w jaki ‘młodzi ludzie okazują miłość’ (§ 284).

iii) Nic nie mówi się o katolickiej doktrynie dotyczącej małżeństwa i czystości. Seksualność jest w praktyce traktowana w sposób wyłącznie psychologiczny, bez jakichkolwiek odniesień do moralności. Złem, którego należy unikać nie jest już grzech, lecz raczej problemy socjologiczne czy psychologiczne ‘banalizacja i zubożenie’ (§ 280), ‘zalew pornografii’, deformacja seksualności, upośledzenie i ‘zniekształcenie’ zdolności do miłości (§ 281-282), ‘narcyzm i agresja’, ‘bawienie się’ ciałem i pragnieniami (§ 283), niedojrzałość (§ 284), izolacja (§ 284-285), brak akceptacji własnego ciała, obawa przed innymi (§ 285).

Widzimy że seksualność poza małżeństwem nie została potępiona. Raczej, jak się zdaje, zachęca się do niej aktywnie, tak iż omawiana sekcja, w ostatecznej analizie, jest całkowicie zgodna z programami ‘edukacji seksualnej’, tymi, które już działają i które będą stosowane wobec dzieci: ‘impuls seksualny można wychowywać w procesie poznawania samego siebie i rozwijania zdolności do panowania nad sobą, które mogą pomóc w odkryciu cennych zdolności do radości i miłosnego spotkania’ (§ 280). ‘Ważne jest, aby ich nauczyć drogi prowadzącej przez różne przejawy miłości, wzajemnej troski, szacunku naznaczonego czułą troską, bogatego w znaczenia komunikowania się’ [nie wiadomo do czego powyższe się odnosi. Z pewnością greccy i rzymscy ‘piewcy miłości’, na przykład, wyobrażali sobie, że angażują się w pewne tego rodzaju komunikowanie się, lecz z pewnością w oderwaniu od czystości], w przygotowaniu do ‘zjednoczenia seksualnego w małżeństwie jako znaku zaangażowania całościowego, ubogaconego całą wcześniejszą drogą’ (§ 283 i 294).

Zaprawdę, rozdział ten jest zgodny nawet z [ideologią] ‘gender’, ponieważ jego autor rozważa edukację seksualną nie tylko dla młodzieży, lecz nawet ‘dzieci’ (§ 280 i 281) oraz z zadowoleniem stwierdza: ‘Nie możemy też zapominać, że na kształtowanie swego sposobu istnienia, kobiecego lub męskiego, nakładają się nie tylko czynniki biologiczne lub genetyczne, ale także różnorodne elementy związane z temperamentem, historią rodzinną, kulturą’ , etc. ‘Prawdą jest jednak również, że to, co męskie i kobiece, nie jest czymś sztywnym’ (§ 286). Rozdział ten kończy się ostrzeżeniem przeciw ‘ograniczaniu uzasadnionej wolności i okaleczeniu prawdziwego rozwoju konkretnej tożsamości dzieci oraz ich potencjału’ (§ 286; Szkodliwego skutku tego fragmentu nie umniejsza papieska dezaprobata dla ‘gender’ przy innych okazjach, albowiem te ostatnie oświadczenia wprowadzają jedynie zamęt, zamiast korygować oświadczenia wcześniejsze.

tłum. za blog Rorate Coeli

—–
wyimek z części nr V:
“Spośród różnych zniewag, które nastąpiły po Amoris Laetitia pragniemy wspomnieć jedynie: “Punkt spotkania, Kurs Afektywności i Seks-edukację dla młodych ludzi”, powstałą w ramach Papieskiej Rady do Spraw Rodziny i szeroko rozpowszechnioną wśród młodych podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce, w zeszłym roku. Tu personalizm papieża Jana Pawła II spotyka seksualną niemoralność papieża Franciszka, w gloryfikacjii miłości, w której ani grzech śmiertelny, ani odpowiedzialność rodzicielska nie są wspomniane ani razu. Dokument jest obciążony erotyzmem, który nie stroni także od pornografii, co stanowi okoliczność godną potępienia.
Gloryfikacja erotyzmu zaciągnęła zasłonę niejasności zarówno nad małżeństwem, jak i (doskonałą) czystością. Nad małżeństwem, zaciemniając jego cel, którym jest rodzenie dzieci, nad czystością poprzez wprowadzenie niejasności co do samej jej możliwości. W rezultacie małżonkowie wchodzą w małżeństwo, nie wiedząc czyk jest, co kończy się niepowodzeniem tego typu przedsięwzięcia, zaś coraz mniej młodych ludzi przyjmuje stan duchowny. Albowiem zakonnik składa ślub doskonałej czystości, zaś skoro Kościół nie głosi czym ten ślub jest lub co oznacza, dlaczego młody człowiek miałby go podejmować? A jeśli małżeństwo znajduje się na tym samym poziomie co stan duchowny (który zakłada dziewictwo/celibat w kościelnej formie), dlaczego się kłopotać przyjęciem tego drugiego?
Hierarchia i duchowieństwo nie wypełniają swoich obowiązków przekazywania Wiary w tych kwestiach. Sporo ich członków wydaje się przesycona tym samym duchem erotyzmu, który głoszą. Oczekują wyzwolenia z celibatu, zaś siane przez nich zgorszenie trwa z dnia na dzień, równie monotonne, jak obrzydliwe. Widzimy tu znowu Asmodeusza przy pracy, w najbardziej satysfakcjonującym i ostatecznym zadaniu: plugawienia ludzi i doktryny Kościoła.
Bóg jest pomijany i ignorowany, podobnie jak cel, który wpisał w ludzką naturę, którym jest rodzenie dzieci w celu zaludnienia Nieba, podobnie jak Jego Prawdziwa Obecność w Najświętszym Sakramencie, przyjmowanym świętokradczo, podobnie jak miłość Mu należna, która jest całkowitym oddaniem, miłością doskonałej czystości, wolności od grzechu, nadnaturalną miłością caritas, w doskonałym poddaniu się Mu, miłością niepodzielonego serca, miłością, która jest bardziej błogosławiona i wyższa, i jest doskonalszym znakiem jedności Chrystusa z Kościołem niż samo małżeństwo, miłością, o której sam Nasz Pan Jezus Chrystus powiedział: “błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.”

Mater Divinae Gratiae, ora pro nobis

Mater Purissima, ora pro nobis

Mater Castissima, ora pro nobis

Sancte Joannes Evangelista, ora pro nobis

Sancte Aloisi Gonzaga, ora pro nobis

Sancte Dominice Savio, ora pro nobis

Sancte Joannes Baptista, ora pro nobis

Sancte Joannes Fisher, ora pro nobis

Sancte Thoma More, ora pro nobis

Posted in Fatima, Historia Kościoła | 2 Comments

Św. Jan Bosko i judaizm

Fragmenty tej samej pozycji co poprzednio czyli: “IL CATTOLICO, ISTRUITO NELLA SUA RELIGIONE, TRATTENIMENTI di un Padre di Famiglia co’ suoi Figliuoli, secondo I bisogni del tempo” z roku 1853

S. Mówiłeś do nas wiele razy o religii żydowskiej, na przykład tej danej przez Mojżesza, jedynej prawdziwej religii przed przyjściem Zbawiciela. Lecz czy po przyjściu Zbawiciela religia żydowska przestała być prawdziwą religią?

O. Już wam powiedziałem przy różnych okazjach że religia żydowska, dana przez Boga Mojżeszowi, stanowiła przygotowanie do religii chrześcijańskiej. W rzeczywistości wszyscy ci, którzy praktykowali religię żydowską mogli się zbawić wyłącznie w nadziei przyszłego Mesjasza. Następnie przyszedł Boski Zbawca, głosząc Boską i świętą religię, a kiedy umarł na krzyżu, dokonując się wielkiej tajemnicy odkupienia ludzi, zakończył religię żydowską.

S. Czyli religia, którą praktykują dzisiejsi żydzi, nie jest już w stanie ich zbawić?

O. Nie, moje dzieci. Żydowska religia mogła zbawić Żydów do śmierci Zbawiciela. Jednak, od kiedy zaczął On głosić Ewangelię w różnych częściach świata, żaden z żydów nie może się zbawić nim nie uwierzy w Jezusa Chrystusa i przyjmie chrzest. Ci, którzy nie zostali odrodzeni w wodach chrztu, nie mogą wejść do Królestwa Niebieskiego, tak głosi Ewangelia.

S. Czy wszyscy Żydzi, którym głoszono Ewangelię się nawrócili?

O. Żydzi, którzy słyszeli Ewangelię od samego Jezusa Chrystusa i Jego Apostołów, w części uwierzyli i przyjęli Chrzest. Jednak większość z nich okazała się zatwardziałymi i poprzez zwiedzenie ze strony uczonych w Piśmie i faryzeuszy uczynili wszystko aby Mesjasz został wydany na śmierć, wszystkie rzeczy jakie przepowiedzieli prorocy, jak to wam od dawna wskazywałem, odnosząc się do proroctw dotyczących Mesjasza, które wypełniły się w Jezusie Chrystusie.

S. Czy prorokom podobała się taka zatwardziałość Żydów?

O. Jak wam powiedziałem, wielu proroków przewidziało taką zatwardziałość Żydów i jasno wskazała że zostaną wygnani ze swego kraju, rozproszeni na różne części świata, bez króla, bez świątyni, bez kapłaństwa, z uwagi na to dobrowolne zaślepienie. Następnie czytamy w Ewangelii że Jezus Chrystus wobec zatwardziałości, z którą Żydzi odrzucali uznanie nadzwyczajnych cudów jakie czynił, wobec potwornego bogobójstwa jakie przygotowywali na osobie, która przyszła ich zbawić, przepowiedział, że Żydzi zostaną oblężeni w Jerozolimie, pomniejszeni, miasto zostanie zniszczone, świątynia spalona, zaś cały lud rozproszony, zaś rzeczy te się wydarzą w ciągu żyjącego pokolenia.

S. Straszliwe proroctwo! (…)

O. Wszystkie te przepowiednie doskonale się spełniły. Żyła jeszcze spora liczba tych, którzy byli obecni podczas śmierci Zbawiciela, kiedy Rzymianie, którzy oblegli Jerozolimę, sprowadzili ją do takiego zniszczenia. (…)

S. Pokonany naród, rozproszony lud, to wydaje się niesamowite! Ale czy w to wszystko wierzą żydzi, czy wiedzą o tych rzeczach?

O. Ten fakt jest tak donośny, że gdyby nie został ustalony w historii, byłoby trudno w to uwierzyć. I jest to wielka kara, która z pewnością zakłada wielką zbrodnię, którą jest zabójstwo Zbawiciela. Żydzi wiedzą o tych rzeczach i sami o nich pisali. Józef Flawiusz, bardzo uczony Żyd napisał tuż potem o tym wielkim wydarzeniu, sam w nim uczestniczył. I opowiada długą listę zadziwiających znaków, które je poprzedzały.

S. Opowiedz nam o niektórych z tych znakach, a posłużą byśmy się przekonali o prawdzie Ewangelii.

O. Powiem wam o kilku, do których odnosi się powyższy autor. Mówi że w dzień Pięćdziesiątnicy był słyszany w świątyni głos, dochodzący nie wiadomo skąd, gromko wzywający: uciekajmy stąd, uciekajmy stąd. Pewien człowiek przybył z prowincji i ciągle krzyczał: popatrzcie na świątynię, zamęt w Jeruzalem, głos ze wschodu, głos z zachodu, głos od czterech wiatrów! Zamęt w świątyni, zamęt w Jeruzalem! Został pojmany, wsadzony do więzienia, pobity, lecz nie przestał biegać po obwarowaniach i mieście, wołając przez trzy lata, zanim (…) został ugodzony kamieniem w głowę i zmarł. O godzinie dziewiątej przy świątyni i ołtarzu zalśniło żywe światło i przez pół godziny wydawało się że to południe. Drzwi świątyni, które wychodziły na wschód były z brązu i wielkiej wagi, tak że dwudziestu mężczyzn musiało je zamykać. Drzwi te otworzyły się same, żaden człowiek ich nie dotknął. (…) Kometa rozbłysła jak błyskawica i gwiazda w kształcie miecza zawisła na rok z ostrzem zwróconym w stronę miasta. Takie niesamowite znaki dniem i nocą zwiastowały ludowi jego rychłą ruinę. Potem nadeszli Rzymianie, którzy, bezwiednie, stanowili narzędzie Bożego gniewu, przyczyniając się do spełnienia tego co zostało zapisane w Ewangelii i zniszczeniu Żydów.

S. Czy Żydzi nie mogli już wrócić do swej ojczyzny?

O. Zostali od tej pory tak rozproszeni, że, mimo swych wysiłków, nie byli już w stanie wrócić do ojczyzny, ani nawet się połączyć by utworzyć jeden lud. Te ich pozostałości, które trwają w zatwardziałości w wielu miejscach stanowią dla nas przedmiot prawdy naszej religii. Albowiem Żydzi, którzy nawrócili się na chrześcijaństwo są znakiem tego że uznali jego Boskie pochodzenie, a ci, którzy się nawrócili są innym argumentem przemawiającym za tym samym, albowiem spełnia się w nich każdego dnia proroctwo Ewangelii, to jest lud ten żyje w rozproszeniu bez króla, świątyni, kapłana, naznaczony znakiem Boskiego napomnienia. Nieszczęśliwy jest stan tych Żydów, w którym będą trwali aż do końca świata.

S. Co Żydzi mówią o nieprzyjmowaniu religii chrześcijańskiej?

O. Mówią że Mesjasz jeszcze nie nadszedł.

S. Jakie jest tego uzasadnienie?

O. Żydzi dalej czekają na Mesjasza i opierają się na przekonaniu że musi on przyjść jako wielki wojownik i ustanowić doczesne królestwo, które rozszerzy się na cały świat. Podobnie, przywiązując swe serce do rzeczy ziemskich, nie przyjmują prawd Ewangelii, które mają w całości charakter duchowy. Nie chcą nawet otworzyć swych oczu na wielką liczbę proroctw jakimi dysponują, które jasno ogłaszają że Mesjasz, poprzez Wszechmocnego boga, miał przyjść w pokorze jako słodki baranek, jak uczynił to Jezus Chrystus i ustanowić królestwo, którym jest Jego Kościół, który miał się rozszerzyć na całą ziemię i trwać wiecznie.

S. Skoro Mesjasz przyszedł, jak to nam przedstawiłeś i którego uznajemy w Jezusie Chrystusie, oczywiście jest to na próżno. Ale załóżmy że miałby nadal przyjść, czy żydzi mogą uzyskać jakieś pewne znaki by go poznać?

O. Nie, moje drogie dzieci. (…)
1. Mesjasz miał się narodzić w tym czasie, w którym władza nad plemieniem judzkim miała przejść w obce ręce. Co wydarzyło się przy narodzeniach Jezusa. I od 19 stuleci taka władza ustała.
2. Mesjasz miał się narodzić w rodzie Dawida. Ale rozmawiałem z żydami i wszyscy się zgadzają że potomstwo Dawida zostało rozproszone i zmieszane z resztą Żydów, także nikt nie jest w stanie znaleźć osoby, która mogłaby w sposób pewny wykazać swoje pochodzenie od owego króla i proroka.
3. Według proroctwa proroka Aggeusza, Mesjasz miał nawiedzić świątynię, którą Żydzi zbudowali po powrocie z niewoli babilońskiej. Ale jak Mesjasz może odwiedzić świątynię, która od 18 stuleci już nie istnieje?

S. Ojcze, tyle razy miałeś styczność z żydami. Co mówią oni o tych prawdach?

O. Rzeczywiście parę razy miałem styczność z żydami i często wywiązywała się rozmowa o religii oraz Mesjaszu. Zapewniam was że budzi litość słuchanie tego co myślą o tak bardzo ważnej prawdzie.

S. Zatem co mówią?

O. Ogólnie mówiąc, rabini, to jest, żydowscy mistrzowie, odsuwają od siebie myślenie o tej kwestii. Niektórzy z nich żyją w sposób szczery i z nadzieją czekają na Mesjasza. Lecz najwięcej z nich żyje w nieznajomości własnej religii, nie kłopocząc się o Mesjasza, uciekając od każdego kto pragnie im o nim opowiedzieć. Również wielu z nich żyje w judaizmie jedynie z powodu własnych interesów. (…) Nie możemy być zaskoczeni liczbą Żydów, którzy przywiązują niewielką wagę do Mesjasza i religii, albowiem ich judaizm nie jest już świętą religią głoszoną przez proroków, potwierdzaną przez cuda: po przyjściu Jezusa Chrystusa nie jest w stanie choćby wydać proroka, ani ukazać nam że ktoś z jego ludu uczynił cud. Nawet ci, którzy dokonali głębokiego badania religii jaką obecnie wyznają Żydzi, mówią, że została ona zredukowana w rzeczywistości do ateizmu, nawet do zaprzeczania istnieniu Boga.

S. Czy Żydzi mogą ignorować istnienie Boga?

O. Choć Żydzi nie zaprzeczają otwarcie istnieniu Boga, wyznają jednak pewne zasady wskazujące co jest słuszne i jak zaprzeczać istnieniu Boga. Mają oni księgę zwaną Talmudem, w której zawarte są ceremonie, obrzędy, modlitwy. I najważniejsza kwestia o ich religii: Żydzi bardziej wierzą w Talmud niż w samą Biblię. Teraz posłuchajcie kilku błędów z tej księgi i możecie domyśleć się reszty. Bóg, głosi Talmud, spędza pierwsze trzy godziny dnia na lekturze żydowskiego prawa, potem udaje się w ustronne miejsce by opłakiwać zniszczenie Świątyni Jerozolimskiej i niewolę swego ludu. Gdy tylko Bóg wspomina nieszczęścia jakie Żydzi cierpią wśród gojów, roni dwie łzy do oceanu i łagodzi swój ból, bijąc się w piersi. Żydzi uznają te i inne absurdy, które siedmioletnia chrześcijanka od razu rozpoznaje jako niezgodne z [charakterem] Wszechmogącego Boga, Stworzyciela i Najwyższego Władcy nieba i ziemi. Zaś o duszy mówią rzeczy jeszcze bardziej niedorzeczne. Posłuchajcie o kilku zapisanych w ich Talmudzie. Każdy kto będzie jadł trzykrotnie w dzień szabasu dostąpi życia wiecznego. Ci, którzy będą się modlić z twarzą zwróconą ku południowi uzyskają dar mądrości, a kto zwróci się ku północy otrzyma dar bogactwa. Ten, który przejdzie pod brzuchem wielbłąda nigdy nie nauczy się niczego. Wstyd opisywać takie niedorzeczności, nie chcę również odnosić się do bluźnierstwa jakie uczeni żydowscy wydalają z siebie przeciw Bogu, naszemu Panu Chrystusowi i chrześcijanom.

S. Jak żydzi bluźnią przeciw chrześcijanom?

O. To nie tylko bluźnierstwa, lecz najgorsze przekleństwa, boję się nawet ich wymieniać, proszę, zwolnijcie mnie z tego.

S. Proszę cię jednak, abyś nam powiedział, abyśmy poznali jakie są myśli i pragnienia tego ludu, z którym często musimy mieć styczność.

O. Ponieważ jest tak wiele tego co żydzi mówią o chrześcijanach, dam wam namiastkę tego co jest zapisane w ich Talmudzie. Jest tam napisane:
1. Że każdy żyd musi bluźnić przeciw chrześcijanom trzy razy dziennie, prosząc aby Pan zechciał ich pomieszać i pogromić z ich władcami i władzami, zaś w tym celu rabini mają szczególnie utrzymywać w swych synagogach nienawiść do Jezusa Chrystusa z Nazaretu.
2. Że Bóg nakazał żydom dokonywanie w dowolny sposób wyniszczenia mienia chrześcijańskiego lub kradzieży.
3. Żydzi mają uważać chrześcijan za równych złym zwierzętom.
4. Żyd nie uczyni gojowi dobrze ani źle, lecz jako chrześcijanin może działać by ocalić życie.
5. Spotykając chrześcijanina na krawędzi urwiska żyd ma obowiązek zepchnąć go na dół.
Jest więcej tych rzeczy i chciałbym wam o tym opowiedzieć, ale przemilczę, ponieważ wywołują one pogardę dla tego już nadto nieszczęśliwego ludu, albowiem wstyd mi je opowiadać. Raczej powiem wam że ludzie ci, skazując na śmierć Boskiego Zbawiciela, tak bardzo zwyrodnieli, w religii i wiedzy o rzeczach czysto naturalnych, że każdy kto zbadał ich polityczne i religijne stanowisko w kwestii przyjścia Jezusa Chrystusa, nie oprze się by nie uznać w nim stałego i zwracającego uwagę znaku Boskiej klątwy.

S. Och, jak przewrotnym ludem są żydzi, czy nie powinni zostać przeklęci i potępieni oraz przegnani od nas na zawsze?

O. Nie, moje dzieci. Żydzi z tymi przewrotnymi zasadami, zamiast nienawiści, są godni naszego współczucia. Bluźnią oni religii chrześcijańskiej, ponieważ jej nie znają. Albowiem jeśli kiedyś dojdą do poznania piękna, świętości i dobra, które są tak bardzo obiecane i w obecnym życiu, i niewysłowionego szczęścia, jakie czeka nas w drugim, powiadam wam: WSZYSCY ŻYDZI PRZYJĘLIBY Z OTWARTYMI RĘKAMI RELIGIĘ CHRZEŚCIJAŃSKĄ BY STAĆ SIĘ JEDNĄ OWCZARNIĄ Z CHRZEŚCIJANAMI, BY DOŁĄCZYĆ DO NAJWYŻSZEGO PASTERZA, KTÓRYM JEST JEZUS CHRYSTUS.
Podążajmy raczej za przykładem naszego Boskiego Zbawiciela, który modlił się za tychże Żydów, którzy doprowadzili Go na krzyż. Dlatego, z całego serca pomódlmy się również, mając na uwadze karę tego nieszczęśliwego ludu, wartego by zostały wylane na niego skarby Bożego miłosierdzia, aby otworzył swe oczy na światło Ewangelii, uznał w Jezusie Chrystusie swojego Zbawiciela i poprzez łaskę odnowienia w wodach chrztu mógł wejść na łono Kościoła katolickiego, jedynego prawdziwego, jedynego świętego, jedynego Boskiego depozytariusza, poza którym nikt nie może zostać zbawiony.

tłum. za: San Giovanni Bosco – Opere Edite. – 1815-1888,_Bosco_Giovanni,_Vol_067_il_cattolico_istruito_nella_sua_religione,_IT.pdf

Posted in Święci | Leave a comment

Św. Jan Bosko i islam

fragment z książki “Katolik pouczony o swojej religii. Rozmowy między Ojcem rodziny i synami, w związku z potrzebami dnia dzisiejszego” Turyn 1853

Ojciec: Przed rozmową z tobą o religiach, które w pewnym momencie oddzieliły się od Kościoła rzymskokatolickiego, chcę zwrócić twoją uwagę na religie nie posiadające w sobie cech boskich, które nazywamy fałszywymi. Rozciągają się one od judaizmu do idolatrii, do mahometanizmu i sekt chrześcijańskich schizmatyckich Greków, waldensów, anglikanów i protestantów. (…) Rozpocznę od wiary mahometańskiej.

Syn: Tak, tak, przede wszystkim co to jest ten mahometanizm?

O.: Mahometanizm to zbiór tekstów pozyskanych z różnych religii, który, jeśli się go praktykuje prowadzi do zniszczenia wszystkich zasad moralnych. (…)

S.: Kto rozpoczął mahometanizm.

O.: Rozpoczął go Mahomet.

S: O! Chcielibyśmy usłyszeć coś o Mahomecie. Powiedz nam wszystko co o nim wiesz.

O.: Opowiedzenie wszystkiego o tym słynnym szarlatanie zabrałoby zbyt wiele czasu. Ale powiem wam kim był i jak stworzył swoją religię. Mahomet urodził się w roku 570, w ubogiej rodzinie, z żydowskiej matki i ojca poganina, w arabskim mieście Mekka, opodal Morza Czerwonego. Poszukując sławy i pragnąc polepszyć swoje warunki życia, podróżował on po różnych krajach i w Damaszku został plenipotentem wdowy po kupcu, która potem go poślubiła. Był wystarczająco sprytny by wykorzystać swe dolegliwości oraz jej niewiedzę do utworzenia religii. Cierpiąc na epilepsję, utrzymywał że jego częste ataki były ekstazami, podczas których rozmawiał z aniołem Gabrielem.

S.: Cóż za oszust by w taki sposób zwodzić ludzi! Czy próbował również czynić cuda by wesprzeć swe proroctwa?

O.: Mahomet nie był w stanie uczynić żadnego cudu na poparcie swej religii, gdyż nie był posłany przez Boga. Bóg jest jedynym sprawcą cudów. Jednakże, ponieważ [Mahomet] ogłaszał się ważniejszym od Jezusa Chrystusa, został poproszony by w taki sam sposób uczynił cuda. Arogancko odpowiedział że cuda były już wcześniej uczynione przez Jezusa
Chrystusa, zaś on sam został wezwany przez Boga by przywrócić religię siłą. (…)

S.: Co dokładnie składa się na religię mahometańską?

O.: Na religię mohametańską składa się potworna mieszanka judaizmu, pogaństwa i chrześcijaństwa. Księga praw Mahometa zowie się Koran, to jest księga. (…)

S.: Dlaczego Mahomet połączył razem tę mieszankę różnych religii?

O.: Ponieważ ludy Arabii były częściowo żydami, częściowo chrześcijanami i poganami, w konsekwencji wybrał on cząstkę religii jaką wyznawali żeby skłonić ich do podążenia za nim, wybierając szczególnie te elementy, które najbardziej faworyzowały rozkosze zmysłowe.

S.: Mahomet musiał być wykształcony.

O.: Zupełnie nie, nie potrafił nawet pisać, zaś przy układaniu Koranu wspomagali go żyd i mnich apostata. Omawiając kwestie zawarte w Piśmie Świętym pomieszał fakty. Na przykład, przypisuje Miriam, siostrze Mojżesza wiele zdarzeń dotyczących Marii, Matki Jezusa Chrystusa, oprócz wielu innych przerażających błędów.

S.: Ciężko w to uwierzyć. Jeśli Mahomet był ignorantem i nie zdziałał żadnych cudów, jak mógł rozpowszechnić swoją religię?

O.: Mahomet rozpowszechnił swoją religię nie poprzez cuda czy przekonujące słowa, lecz poprzez zbrojną siłę. Wkrótce religia ta, która faworyzowała każdy rodzaj rozwiązłości pozwoliła Mahometowi na to by stał się przywódcą bandy rozbójników. Razem z nimi najeżdżał kraje Wschodu i podbijał ludy, nie przez powoływanie się na Prawdę, nie przez cuda czy proroctwo, lecz w jednym celu: aby wznieść swój miecz nad głowami podbitych, krzycząc: przyjmijcie wiarę albo gińcie!

S.: Cóż za złoczyńca! To nie może być droga do nawrócenia ludzi! Bez wątpienia, Mahomet będąc takim nieukiem musiał zawrzeć w Koranie wiele nasion błędu?

O.: Można powiedzieć że Koran to seria błędów, największe są te przeciw moralności i czci wobec prawdziwego Boga. Na przykład, rozgrzesza on tych, którzy wypierają się Boga ze strach przed śmiercią, dopuszcza zemstę, zapewnia swych zwolenników o Raju wypełnionym wyłącznie ziemskimi rozkoszami. W skrócie, doktryna tego fałszywego proroka dopuszcza rzeczy tak ohydna, że chrześcijańska dusza wzdryga się przed samym ich wymienianiem.

S.: Jaka jest różnica między Kościołem katolickim i tym mahometańskim?

What is the difference between the Catholic Church and the Mohammedan one?

O.: Olbrzymia. Mahomet utworzył swoją religię przemocą i siłą zbrojną. Jezus Chrystus ustanowił swój Kościół poprzez słowa pokoju i swych ubogich apostołów. Mahomet wzniecał żądze, Jezus Chrystus nakazał wyparcie się siebie. Mahomet nie zdziałał żadnych cudów, Jezus Chrystus uczynił jawnie niezliczone cuda, w obecności wielkich rzesz ludzi. Doktryny Mahometa są niepoważne, niemoralne i prowadzące do zepsucia. Nauki Jezusa Chrystusa są godne czci, wspaniałe i czyste. W Mahomecie nie wypełniło się choćby jedno proroctwo, w Jezusie Chrystusie wypełniły się wszystkie. Podsumowując, religia chrześcijańska, na swój sposób, czyni człowieka szczęśliwym w tym świecie aby podnieść go do szczęścia niebieskiego. Mahomet poniża i hańbi ludzką naturę, zaś lokując całe szczęścia w zmysłowych rozkoszach, sprowadza człowieka do poziomu brudnego zwierzęcia.

tłum. za: http://rorate-caeli.blogspot.com/2016/03/st-john-bosco-on-mohammedanism.html#sthash.B4KGAGNc.dpuf

Posted in Święci | Leave a comment

R. de Mattei: Rocznice roku 2017 (fragment)

“(…) Rosyjska rewolucja była nie tylko wydarzeniem historycznym, była wydarzeniem filozoficznym. W swojej pracy dotyczącej Feuerbacha (1845) Karol Marks utrzymuje, że zadaniem filozofa nie jest interpretacja świata, lecz jego przemiana. Rewolucjonista musi zademonstrować w praktyce siłę i efektywność swojej idei. Lenin, dochodząc do władzy, dokonał aktu filozoficznego, albowiem nie teoretyzował, lecz wprowadził Rewolucję. W pewnym sensie, socjalizm Marksa i Engelsa dzięki Leninowi “wcielił się” w historię. Rosyjska rewolucja jawi się zatem jako diaboliczna parodia tajemnicy Wcielenia. Jezus, poprzez swe Wcielenie pragnął otworzyć ludziom bramy Nieba: rewolucja marksistowska zamknęła bramy Nieba aby uczynić z Ziemi swój niemożliwy raj. Była to erupcja czynnika demonicznego w historii.

Jednakże Niebo odpowiedziało wybuchem sacrum na ziemi. Na drugim krańcu Europy, w tych samych miesiącach, wydarzyło się coś odmiennego: 13 maja 1917 roku w Cova de Iria – odosobnionym miejscu pełnym skał i oliwnych drzewek, w pobliżu wsi Fatima, w Portugalii “pani ubrana cała na biało, jaśniejsza niż słońce, rozsiewająca promienie światła, jaśniejsze i mocniejsze niż kryształowe szkło wypełnione wodą z bąbelkami, przeniknięta palącymi promieniami słońca” pojawiła się trójce dzieci strzegącej owiec – Franciszkowi, Hiacyncie Marto oraz ich kuzynce Łucji dos Santos. Pani ujawniła że jest Matką Bożą, powierzając przesłanie dla ludzkości, jak uczyniła to wcześniej w Paryżu na Rue du Bac w roku 1838 i w Lourdes w roku 1858. Matka Boża spotykała się z trójką pastuszków w trzynaste dni kolejnych miesięcy aż do października. Było sześć objawień. Ostatnie zakończyło się wielkim cudem na niebie, cudowną pieczęcią z Nieba. “Tańcem słońca”, którego świadkami było tysiące ludzi, którzy byli w stanie opisać go w szczegółach i który był widoczny nawet z odległości 40 kilometrów. Od tego momentu historie Fatimy i Rosji zostały połączone.

Dzieje XX wieku aż po nasze dni oglądały zmagania między dziećmi światła i dziećmi ciemności. Pierwsze karmią się tym co możemy nazwać duchem Fatimy, drugie duchem Księcia ciemności, który w XX wieku ujawnił się przede wszystkim pod postacią komunizmu i jego metamorfoz.

Przede wszystkim jednak Fatima jest przesłaniem. Przesłanie przekazane przez Matkę Bożą w Fatimie zawiera trzy części, zwane tajemnicami, tworzące organiczną, spójną całość. Pierwsza to przerażająca wizja piekła, do którego trafiają dusze grzeszników: miłość Niepokalanego Serca Maryi staje wobec tej kary i stanowi najlepsze lekarstwo przekazane przez Boga ludzkości w celu zbawienia dusz. Druga część zakłada dramatyczną alternatywę dziejową: pokój jako owoc nawrócenia świata i spełnienia żądań Maryi, albo straszliwa kara czeka ludzkość jeśli będzie uporczywie trwała w swoich grzechach. Rosja byłaby narzędziem owej kary.

Trzecia część, ujawniona przez Stolicę Apostolską w czerwcu 2000 roku, skupia się na tragedii w życiu Kościoła, przedstawiając wizję papieża i biskupów, duchownych i świeckich ginących z rąk prześladowców. Dyskusje jakie rozgorzały w ostatnich latach na temat tej “Trzeciej tajemnicy” tworzą jednak ryzyko przyćmienia proroczej siły centralnej części Przesłania, podsumowanej w dwóch jednoznacznych twierdzeniach: Rosja “rozprzestrzeni swe błędy po całym świecie” oraz “na końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje”.

“Rosja rozprzestrzeni swe błędy po całym świecie”. Określenie “błędy” jest precyzyjne: błąd jest zaprzeczeniem prawdy. Prawda zatem istnieje i istnieje tylko jedna prawda: ta, która jest zachowywana i szerzona przez Kościół katolicki. Błędy Rosji to błędy ideologii sprzeciwiającej się porządkowi naturalnemu i chrześcijańskiemu, poprzez podważanie Boga, religii, rodziny i własności prywatnej. Zespół tych błędów posiada nazwę: komunizm i znajduje w Rosji główny ośrodek rozprzestrzeniania. Zbyt często komunizm jest identyfikowany jedynie z politycznym reżimem, pomijając jego aspekt ideologiczny, podczas gdy to właśnie jego wymiar ideologiczny podkreśla Matka Boża.

Antykomunizm XX wieku często ograniczał się do identyfikowania jedynie komunizmu sowieckich tanków i Gułagu, które są z pewnością wyrazem komunizmu, jednak nie stanowią jego sedna. Pius XI podkreślił perwersyjną ideologicznie naturę komunizmu. “Po raz pierwszy w dziejach – wskazał Pius XI w swej encyklice Divini Redemptoris z 19 marca 1937 roku – jesteśmy świadkami zaplanowanych z zimną krwią i do ostatniego szczegółu zmagań między człowiekiem i wszystkim co nazywamy Bogiem” (2 Tes 1,4). Wielu antykomunistów pomija ten aspekt, ulegając iluzji możliwości kompromisu z komunizmem “humanitarnym”, oczyszczonym z przemocy. Nie pojęli oni wewnętrznego ideologicznego zła komunizmu. Co jest początkiem tego ideologicznego zła? Sami komuniści zawierają wszystkie swe błędy w formule materializmu dialektycznego: wszechświat jest materią w procesie ewolucji, zaś dialektyka heglowska jest duszą tej ewolucji. Ta filozoficzna, panteistyczna wizja znajduje swój polityczny wyraz w społeczeństwie bezklasowym. Społeczny i polityczny egalitaryzm wywodzi się z egalitaryzmu metafizycznego, który nie tylko podważa rozróżnienie między Bogiem a człowiekiem, ale, poprzez ubóstwienie materii, zaprzecza każdemu rozróżnieniu między ludźmi a innymi stworzeniami.

Błędny nie biorą się znikąd. Błędy Rosji, jak wszystkie błędy, wypłynęły ze wcześniejszych błędów i, z kolei, spowodowały dalsze błędy. Aby w pełni zrozumieć ich naturę musimy zadać pytanie skąd te błędy się wzięły i dokąd nas prowadzą. Podstawowym dokumentem komunizmu jest Manifest Partii Komunistycznej opublikowany przez Karola Marksa (1818-1883) i Fryderyka Engelsa (1820-1895) w lutym roku 1848. Tekst ten został zlecony Marksowi i Engelsowi przez Ligę Sprawiedliwych, komunistyczną grupę oddaną ultra-jakobińskim ideom Grakchusa Babeuf (1760-1797). Do bezpośrednich poprzedników socjalizmu Engels zalicza, obok jakobinów, również anabaptystów, lewellerów angielskiej rewolucji oraz filozofów XVIII-wiecznego oświecenia.

Anabaptyści reprezentują skrajną lewicę Rewolucji protestanckiej, to co historyk George Hunston Williams (1914-2000) opisywał jako radykalną Reformację, w opozycji do uczonej Reformacji Lutra i Kalwina. W rzeczywistości, nie była to kwestia opozycji, lecz rozwoju: wszystkie rewolucje cechuje to że ich potencjał jest zawarty w ich początkowym momencie, zaś elementy leżące u podstaw anabaptyzmu wywodzą się z rozmachu jaki od początku Luter nadał religijnej rewolucji XVI stulecia. Profesor Plinio Corrêa de Oliveira (1908-1995) zauważył że:

“Podobnie jak kataklizmy, złe namiętności mają niezwykłą siłę, ale ukierunkowaną jedynie na zniszczenie. W pierwszym momencie ich wielkich wybuchów, siła owa posiada już potencjał całej złośliwości jaką przejawi w swych najgorszych ekscesach. Na przykład, w pierwszych zaprzeczeniach protestantyzmu były zawarte anarchiczne tęsknoty komunizmu. Choć Luter, z punktu widzenia wyraźnych stwierdzeń, był nikim więcej jak tylko Lutrem, wszelakie tendencje, stan ducha i nieobliczalność luterańskiego wybuchu niosły w sobie, w wymiarze pełnym i autentycznym, choć ukrytym, ducha Woltera i Robespierra, Marksa i Lenina.”

Należy podkreślić tu drugą ważną kwestię. To prawda że “idee mają konsekwencje”, lecz nie wszystkie konsekwencje są zgodne z intencjami. Niemiecki filozof Wilhelm Wundt (1832-1920) ukuł wyrażenie “heterogonia skutków” (Heterogonie der Zwecke) aby opisać sprzeczności istniejące często między zamiarem człowieka i skutkami jego czynów. Heterogonia skutków jest właściwa wszelkim utopiom, które, zaprzeczając rzeczywistości, są skazane na to, że rzeczywistość im zaprzeczy. Na przykład Luter teoretyzował o wyłączności wiary, odmawiając jakiejkolwiek wartości ludzkiemu rozumowi. A jednak, w tym samym czasie, podważał autorytet Kościoła, w imię zasady Sola Scriptura, z intepretacją według zasady wolnego badania. Włoscy anabaptyści, znani jako socynianie, ponieważ popierali koncepcje sieneńskich heretyków Leliusza (1525-1562) i Fausta Socyna (1539-1604), przypisując wiodącą rolę rozumowi, w ten sposób niszcząc swym krytycyzmem teksty Pisma Świętego.

Socynianizm jest odmianą radykalnego protestantyzmu, która przeniosła się z Włoch do Polski, gdzie znalazła swój rozkwit na przełomie XVI i XVII wieku. Następnie wybyła do Holandii, a potem do Anglii, w czasie angielskiej rewolucji. Socynianizm jest punktem przejścia wśród religijnych sekt o charakterze anabaptystycznym w XVII i XVIII wieku do XVIII-wiecznych sekt filozoficznych o strukturze masońskiej. W “świeckiej świątyni” cnót społecznych – loży masońskiej – praktykowany był kult nowej etyki, uwolnionej z więzów wszystkich dogmatów i moralności religijnej.

Relacje między socynianizmem i masonerią można prześledzić przy okazji postaci Johna Tolanda (1670-1722), autora dzieła “Pantheisticon” (1720), w którym opisuje on doktrynę i organizację towarzystwa “sodales socratici”, przedstawionego jako ośrodki nie tylko filozoficznej i politycznej debaty, ale również ezoteryczne wprowadzenie w panteizm, proponując ich członkom wprowadzenie egalitarnej republiki, wolnej od każdej formy “przesądu religijnego”. Panteizm i egalitaryzm zwykle się łączą.

W roku 1723, po utworzeniu Wielkiej Loży [Londyńskiej], duchowny prezbiteriański Jakub Anderson opublikował “Konstytucje wolnomularzy”. Dzieło to zostało ponownie wydane w Filadelfii, w roku 1734 przez Benjamina Franklina (1706-1790), który w tym samym roku został wybrany na Wielkiego Mistrza Masońskiego Pensylwanii. W grudniu roku 1776 Franklin został wysłany do Francji jako amerykański komisarz. Podczas pobytu we Francji, Benjamin Franklin pozostawał czynny jako mason, służąc jako Czcigodny Mistrz Loży Les Neufs Soeurs. Założenie Wielkiego Wschodu w roku 1773 znaczyło początek nowego etapu: politycznej kampanii poza lożami. Masoni kontrolowali wybory marcowo-kwietniowe roku 1789 we Francji, a w ramach trzeciego stanu uformował się blok kierowany przez masonerię. Do członków loży francuskiej należał hrabia Count Mirabeau (1749-1791), były ambasador francuski w Berlinie, mówca i mąż stanu, który na początku roku 1791 miał zostać wybrany przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego.

Bibliotekarz Kongresu, historyk James H. Billington pisze: “Mirabeau zapoczątkował zastosowanie sugestywnego języka tradycyjnej religii do nowych instytucji politycznych rewolucyjnej Francji. Już 10 maja 1789 napisał do tych, którzy wybrali go do Trzeciego Stanu, że celem Stanów Generalnych nie była reforma lecz ‘odnowa’ narodu. Nazwał następnie Zgromadzenie Narodowe ‘nietykalnym kapłaństwem polityki narodowej’, Deklarację Praw Człowieka – ‘polityczną ewangelią’, zaś Konstytucję roku 1791 nową religią, ‘za którą lud jest gotowy umrzeć'”.

Mirabeau był członkiem bawarskich iluminatów, tajnego stowarzyszenia założonego w roku 1776 przez Adama Weishaupta, wykładowcę prawa kanonicznego na niemieckim uniwersytecie Ingolstadt. Dwa źródła pierwszej rangi naszej wiedzy o spisku iluminatów Adama Weishaupta to ‘Dowody spisku’ profesora Johna Robinsona, wydane po raz pierwszy w roku 1798 oraz czterotomowe studium ojca Augustyna Barruela ‘Pamiętniki ukazujące dzieje jakobinizmu’, opublikowane w roku 1799. Polecam te książki. Celem Zakonu było zniszczenie wszystkich religii, obalenie wszystkich rządów i zniesienie własności prywatnej.

Rewolucja rosyjska nie zrodziła się spontanicznie, lecz była wynikiem procesu, który dużo wcześniej się rozpoczął. Teoretyk komunizmu Antonio Gramsci (1891-1937) podsumowuje ten rewolucyjny proces w formule ‘filozofia praktyki’: “Filozofia praktyki stanowi ukoronowanie tego całego ruchu (…) Odpowiada ona splotowi reformacji protestanckiej z rewolucją francuska. To filozofia, która jest również polityką i polityka, która jest także filozofią.”

Jednakże, fałszywa filozofia, kiedy zostaje upolityczniona, to jest, kiedy jest realizowana w praktyce, zawsze zdradza swe założenia. Jedynie prawda jest ze sobą spójna. Błąd jest zawsze sprzeczny. W tym znaczeniu, Rewolucja może zostać dokonana tylko wtedy jeśli siebie zdradzi. Wymowna jest dyskusja między Stalinem i Trockim. Trocki oskarża Stalina o zdradę Rewolucji. Stalin odpowiada że praktyka, to jest podbój i zachowanie władzy, dowodzi prawdzie jego idei. Obaj mieli rację i obaj się mylili. Ci co walczą z prawdą, walczą ze sobą samym.

Pewne jest że w XX wieku nie istnieją inne zbrodnie porównywalne do komunizmu z uwagi na obszar na jaki się rozprzestrzenił, terytoria jakie zajął i nasilenie nienawiści jaką był w stanie wydzielić. Jednak zbrodnie te są konsekwencjami błędów. Po upadku Związku Sowieckiego, jak gdyby uwolnione z opakowania, miały rozlać się jak ideologiczny miazmat na cały zachód, pod postacią relatywizmu kulturalnego i moralnego.

Wyznawany i praktykowany dziś na zachodzie relatywizm ma swoje korzenie w teorii materializmu i marksistowskim ewolucjonizmie. Innymi słowy – bazuje na zaprzeczeniu jakiejkolwiek rzeczywistości duchowej oraz jakiemukolwiek stabilnemu i stałemu elementowi w człowieku i społeczeństwie.

Za tą rewolucją kulturalną, która przemienia dyktaturę proletariatu w dyktaturę relatywizmu stoi jako teoretyk Antonio Gramsci. Dla Gramsciego zadaniem komunizmu jest przyniesienie ludziom owego integralnego sekularyzmu, który Oświecenie rezerwowało dla ograniczonego kręgu elit. Na poziomie społecznym, ów ateistyczny sekularyzm jest wzbudzany, według słów tego włoskiego komunisty: poprzez środki “całkowitej sekularyzacji życia społecznego, co pozwoli komunistycznej ‘praktyce’ wyplenić dogłębnie społeczne korzenie religii. Nowa Europa bez żadnych korzeni, która wyrzuciła wszystkie odesłania do chrześcijaństwa ze swego założycielskiego Traktatu, zrealizowała w pełni plan Gramsciego dotyczący sekularyzacji społeczeństwa.

Musimy uznać fakt że proroctwo fatimskie, według którego Rosja miała rozprzestrzenić swe błędy na cały świat, wypełniło się. Upadek żelaznej kurtyny sprawił że rozprzestrzenianie się tych błędów stało się procesem niepowstrzymanym. Rozpadowi komunizmu towarzyszyło gnicie zachodu. Jednocześnie zniknął antykomunizm albowiem “nieliczni byli w stanie przeniknąć prawdziwą naturę komunizmu” jak przestrzegał Pius XI w Divini Redemptoris. Dziś ludzie czują się niemal zakłopotani kiedy mają powiedzieć że są antykomunistami. To jest wielkie zwycięstwo komunizmu: zniknął z pola widzenia bez rozlewu kropli krwi, bez dokonania na nim osądu, bez oskarżenia tej ideologii, które potępiło by pamięć o niej.

Władymir Bukowski w swoim ” Moskiewskim Sądzie” napisał:

“Każde wydarzenie w naszym życiu, nawet o małym znaczeniu, podpada pod kontrolę takiej czy innej komisji. Zwłaszcza jeśli zginęły jakieś osoby. Katastrofa lotnicza, kolejowa, wypadek przemysłowy – i eksperci się spierają, przeprowadzają analizy, próbują ustalić rozmiar winy (…) nawet po stronie rządowej, jeśli ma ona najmniejsze powiązanie z tym co się wydarzyło .(…) A jednak istnieje konflikt (…) który dotknął praktycznie każdy kraj na świecie, kosztował miliony żyć ludzkich i setki miliardów dolarów, oraz – jak to często padało – niemal doprowadził do globalnej zagłady, który nie został zbadany przez żadne państwo czy organizację międzynarodową. Czy dziwi że wykazując chęć zbadania każdego wypadku, odrzucamy badanie największej katastrofy naszych czasów? Albowiem w głębi naszych serc już wiemy jakie wnioski przyniosłoby takie dochodzenie, podobnie jak każda normalna osoba wie, kiedy weszła w konszachty ze złem. Nawet jeśli intelekt dostarcza pozornie słusznych, logicznych i na pozór akceptowalnych wymówek, głos sumienia szepcze że nasz upadek zaczął się w momencie, w którym zgodziliśmy się na ‘pokojową koegzystencję’ ze złem”.

Niestety, Kościół katolicki wspierał i wspiera ową ‘pokojową koegzystencję’ ze złem.

Komunistyczny dyktator Fidel Castro, umierając 26 listopada 2016 roku, otrzymał pochwały od całego Zachodu, a nawet od Kościoła katolickiego. Papież Franciszek, siódmy po Piusie XI, w wywiadzie udzielonym Eugeniuszowi Scalfariemu porównał komunizm do chrześcijaństwa i stwierdził że nierówności są “największym złem jakie istnieje na świecie”. A jednak istota komunizmu leży właśnie w podważeniu wszelkich form różnic społecznych, zaś religijnym wyrazem tego egalitaryzmu jest ekumeniczne zrównanie wszystkich religii, podobnie jak filozoficznym wyrazem jest ekologiczny panteizm. Papież Bergoglio przyjął ostatnio w Watykanie działaczy tak zwanych “ruchów ludowych”, przedstawicieli nowej marksistowsko-ekologicznej lewicy i wyraził swoją przychylność dla pro-marksistowskich rządów braci Castro na Kubie, Chàveza i Maduro w Wenezueli, Moralesa w Boliwii, Rafaela Correi w Ekwadorze i José Mujicy w Urugwaju.

Kardynał Zen, biskup emeryt Hong Kongu i najwyższy rangą hierarcha kościelny w Chinach, w wywiadzie oskarżył papieża Franciszka że “sprzedał” chińskich katolików, zawierając układ z komunistycznym rządem.

Błędy komunizmu nie tylko rozprzestrzeniły się po świecie, ale przeniknęły do świątyni Boga, jak dym szatana spowijający i dławiący Mistyczne Ciało Chrystusa. Nie tylko to. W Fatimie Matka Boża pokazała trójce małych pastuszków straszliwą wizję piekła, gdzie idą dusze biednych grzeszników i zostało wyjawione Hiacyncie że to grzech przeciw czystości wiedzie najwięcej dusz do piekła. Któż mógł sobie wyobrazić, że sto lat później do wielkiej liczby grzechów nieczystych jakie są popełniane, zostanie dodane publiczne wyznawanie nieczystości pod postacią wyzwolenia seksualnego i wprowadzenia związków pozamałżeńskich, nawet homoseksualnych, do systemów prawnych głównych narodów Zachodu? I któż mógł sobie wyobrazić że dokument papieski, posynodalna adhortacja papieża Franciszka Amoris Laetitia, ogłoszona 8 kwietnia 2016 roku, będzie wspierała cudzołóstwo? Prawo Boże i naturalne nie dopuszcza wyjątków. Ci, którzy teoretyzują na temat wyjątku, niszczą zasadę.

W jednym z dubiów sformułowanych przez kardynałów wobec papieża czytamy: “po Amoris laetitia (nr 301) czy nadal jest możliwe stwierdzenie że osoba, która stale żyje w stanie sprzecznym z przykazaniem Bożego prawa, na przykład tym, które zakazuje cudzołóstwa (Mt 19, 3-9), znajduje się w obiektywnej sytuacji ciężkiego uporczywego grzechu?” Okoliczność że dziś wątpliwość tego rodzaju może zostać przedstawiona papieżowi i Kongregacji Nauki Wiary wskazuje w jak ciężkim i głębokim kryzysie jest obecnie Kościół.

Kardynał Kasper wraz z innymi pasterzami i teologami oświadczył że Kościół musi dostosować swój ewangeliczny przekaz do praktyki czasów. Jednak prymat praktyki nad doktryną należy do istoty marksizmu-leninizmu. I tak jak Marks oświadczył że zadaniem filozofów nie jest poznanie świata, lecz jego przemiana, dziś wielu teologów i pasterzy utrzymuje że zadaniem teologów nie jest szerzenie Prawdy lecz jej re-interpretacja w praktyce. Nie należy zatem zmieniać nawyków chrześcijan aby przywieść ich z powrotem do zgodności z nauką Ewangelii, lecz dostosować Ewangelię do owej hetero-praktyki chrześcijan.

Antidotum na dyktaturę relatywizmu jest doktrynalna i moralna czystość Niepokalanego Serca Maryi. To Matka Boża, nie ludzie, zniszczy błędy, które nam grożą. Niebo jednakże poprosiło o konkretny wyraz współpracy ze strony ludzkości. Matka Boża mówi że warunkami uniknięcia kary są: publiczny i uroczysty akt poświęcenia Rosji Jej Niepokalanemu Sercu, dokonany przez papieża w łączności z wszystkimi biskupami świata oraz praktyka Komunii wynagradzającej w pierwsze soboty miesiąca.

Ekumeniczny Sobór Watykański II mógł być wielką szansą na wypełnienie żądań Matki Bożej. W roku 1965, 510 arcybiskupów i biskupów z 78 krajów podpisało petycję, w której prosili papieża w łączności z ojcami soborowymi by poświęcić świat Niepokalanemu Sercu Maryi, a szczególnie Rosję i inne narody zdominowane przez komunizm. Jednakże Paweł VI nie przywiązał do tej prośby żadnej wagi. Pius XII i Jan Paweł II dokonali częściowych aktów poświęcenia Rosji lub świata, które przyniosły pewne skutki i owoce, ale miały charakter niepełny. Benedykt XVI 12 maja 2010 roku, w Kaplicy Objawień, wzniósł modlitwę zawierzenia Matce Bożej, prosząc o wyzwolenie: “od wszelkiego niebezpieczeństwa jakie nam grozi”. Jednak również ten akt był niepełny.

Osoby oddane sprawie fatimskiej miały nadzieję uzyskać coś więcej od papieża Franciszka niż uczynili jego poprzednicy, lecz spotkał je zawód. W swoim akcie maryjnym z października 2013 roku papież nie wymienił ani Niepokalanego Serca, ani świata, ani Kościoła, ani samej Rosji. Papież Franciszek uda się do Fatimy na nadchodzący dzień 13 maja. Co wtedy powie i zrobi?

Dziś konsekracja Rosji nadal nie jest dokonana, praktyka Komunii wynagradzającej w pierwsze soboty nie jest rozpowszechniona, a przede wszystkim atmosfera w jakiej tkwimy to duch zdegenerowanego hedonizmu, zaspakajania wszelkich przyjemności i pożądań, poza prawami moralnymi. Któż może zatem twierdzić że proroctwo fatimskie się wypełniło i wielkie wydarzenia zapowiedziane przez Matkę Bożą w roku 1917 są już za nami?

Matka Boża w Fatimie nie prosiła jedynie hierarchię Kościoła o publiczne akty. Obok tych koniecznych aktów musi istnieć głęboki duch wewnętrznego nawrócenia i pokuty, jak napomina się nas w Trzeciej Tajemnicy, w potrójnym wezwaniu przez Anioła do czynienia pokuty.

Pokuta oznacza przede wszystkim skruchę, duch żalu za grzechy, który sprawia że jesteśmy świadomi wagi win popełnianych przez nas i innych, i który sprawia że odrzucamy je całym sercem. Pokuta oznacza doktrynalną i moralną rewizję wszystkich błędów przyjętych w ostatnim stuleciu przez zachodnie społeczeństwo. Przesłanie fatimskie przypomina nam wyraźnie że alternatywą do pokuty jest straszna kara, która grozi ludzkości.

Świat aby uniknąć tej kary musi zmienić swego ducha, lecz nie jest w stanie tego uczynić jeśli nie uzna ogromu popełnianych grzechów, począwszy od wprowadzenia masowych mordów i związków homoseksualnych do systemów prawnych. Obie te kwestie są grzechami skierowanymi bezpośrednio przeciw Bogu, Stworzycielowi natury: grzechami, które, jak uczy katechizm, wołają do pomstę do Nieba. Innymi słowy: zaciągają wielką karę.

Bez skruchy kara nie może zostać wstrzymana. Bez odniesienia do tej kary pozbawia się przesłanie fatimskie jego głębokiego znaczenia.

Pokuta oznacza skruchę, oznacza odrzucenie i znienawidzenie grzechu. Nienawiść do grzechu musi skłaniać nas do walki z nim, a kiedy grzech ma charakter publiczny, musi pobudzać nas do działań publicznych, do walki z korzeniami i skutkami zła w społeczeństwie. Albowiem wezwanie do pokuty w przesłaniu fatimskim jest także wezwaniem do walki z błędami, które wprowadzają zepsucie do całego dzisiejszego społeczeństwa.

Przesłanie fatimskie jest nie tylko przesłaniem antykomunistycznym, jest również przesłaniem antyliberalnym i antyluterańskim, albowiem błędy Rosji wywodzą się z błędów rewolucji francuskiej i protestantyzmu. Są to błędy rewolucji antychrześcijańskiej, którym stawia opór katolicka kontrrewolucja. Jak wskazuje hrabia de Maistre nie jest to rewolucja w drugą stronę, lecz przeciwieństwo rewolucji w jej wszystkich politycznych, kulturalnych i religijnych aspektach. (…)

Pozwólcie mi przypomnieć objawienie od Matki Bożej Fatimskiej, o którym dowiedzieliśmy się zaledwie parę lat temu – dokładnie w roku 2013, kiedy to Karmel w Coimbrze opublikował tom Um Caminho sob o olhar de Maria. Około godziny czwartej po południu, 3 stycznia 1944 roku, w kaplicy domu zakonnego w Tuy, przed Tabernakulum, Matka Boża wezwała siostrę Łucję do spisania tekstu Trzeciej Tajemnicy i siostra Łucja wspomina:

“Czułam jak moją duszę zalewa tajemnica światła, które jest Bogiem i w Nim widziałam i słyszałam że grot włóczni, jak płomień, który się odrywa, dotyka osi ziemi i drży ona: góry, miasta, miasteczka, wsie zostają pogrzebane z ich mieszkańcami. Morze, rzeki i chmury występują ze swych granic, zalewając i pociągając ze sobą w wirze domy i ludzi w niezliczonej ilości. To oczyszczenie świata z grzechu w jakim jest zanurzony. Nienawiść, pycha powodują niszczycielską wojnę. Potem poczułam jak serce mi drży i w moim duchu łagodny głos powiedział: ‘w czasie – jedna wiara, jeden chrzest, jeden Kościół, święty, katolicki, apostolski. W wieczności – Niebo!’ To słowo ‘Niebo’ wypełniło moje serce pokojem i szczęściem w taki sposób że niemal nieświadomie, przez długi czas powtarzałam sobie: Niebo, Niebo!”

Matka Boża przypomina nam że ludzkości grozi straszna kara i że wyznawanie całości wiary katolickiej jest konieczne w tej dramatycznej epoce, w jakiej żyjemy. Jedna Wiara, jeden Chrzest i jeden Kościół. Nie powinniśmy zatem opuszczać Kościoła, lecz zwrócić się ku niemu, żyć w nim i w nim umrzeć, albowiem poza Kościołem nie ma zbawienia. Poza jego drzwiami jest jedynie rozpaczliwa otchłań piekła. Pozostaje wybór między Niebem i piekłem, które mają swój, właściwy sobie przedsmak na ziemi. Piekłem dla narodów jest ateistyczne, anarchistyczne i egalitarne społeczeństwo. Rajem dla narodów jest surowa, hierarchiczna, uświęcona cywilizacja chrześcijańska.

Zdobywamy Niebo na ziemi, walcząc w obronie prawdziwego Kościoła, tak często porzucanego przez jego ludzi. Zaś końcowy okrzyk: “Niebo, Niebo!” wydaje się odnosić do dramatycznego wyboru między Niebem, miejscem, gdzie dusze zbawionych uzyskują szczęście wieczne i piekłem – miejscem, gdzie potępieni cierpią męki wieczne. Ci, którzy pragną uciec od śmierci, w czasie i w wieczności, mają tylko jedną drogę przed sobą: walki przeciw zaburzeniom nowoczesnego świata, potwierdzania, w swoim życiu i w społeczeństwie, wiecznych zasad porządku naturalnego i chrześcijańskiego. Tę drogę wybrało wielu świętych, którzy powinni stanowić wzór dla nas, na przykład św. Maksymilian Kolbe (1894-1941).

17 października 1917 roku, w przeddzień rosyjskiej rewolucji, nie wiedząc nic o objawieniach fatimskich, młody polski franciszkanin założył Rycerstwo Niepokalanej aby zwalczać masonerię, która obchodziła 200-lecie ukonstytuowania się Wielkiej Loży Londynu, organizując bluźniercze parady ulicami Rzymu. Św. Maksymilian Kolbe jest jednym ze świętych, którzy przepowiedzieli triumf Niepokalanego Serca Maryi. Triumf Niepokalanego Serca Maryi, który jest również Królestwem Maryi zapowiedzianym przez wiele obdarzonych darami dusz, to nic innego jak zwycięstwo dziejowe porządku naturalnego i chrześcijańskiego, przechowywanego przez Kościół. Matka Boża ogłosiła ów triumf jako koniec długiego okresu próby, tragicznych dni pokuty i walki, ale również dni wielkiej ufności w Jej obietnicę.

Zwróćmy się zatem do Niej, w tę setną rocznicę Jej objawień, prosząc Ją, by przyspieszyła ów moment, czyniąc nas narzędziem, w naszych czasach, Jej zwycięstwa nad Rewolucją: super Revolutionem victoria in diebus nostris, co jest równoważne ze stwierdzeniem: na koniec Jej Niepokalane Serce zatryumfuje.”

tłum. za:

rorate-caeli.blogspot.com/…/de-mattei-shedd…

Posted in Fatima, Historia Kościoła | Leave a comment

Don Pietro Leone: Kościół i Asmodeusz (3)

Najnowsze nauczanie Kościoła dotyczące małżeństwa przed papieżem Franciszkiem – c.d.

2. Grzech śmiertelny i Komunia święta

Doktryna Tradycyjna
Kościół zawsze ostrzegał wiernych przed przyjmowaniem Komunii świętej w stanie grzechu ciężkiego. W liturgii Wielkiego Czwartku i święta Bożego Ciała, Kościół w swoim Starym Rycie liturgii przedstawia nam do rozważenia fragment rozdziału 11 z 1 Listu św. Pawła do Koryntian, ostrzegający przed zaciąganiem potępienia przez przyjmowanie Komunii świętej. Z okazji tego ostatniego święta sam św. Tomasz z Akwinu, jego inicjator, podkreśla ten cytat w modlitwie na Komunię oraz w sekwencji Lauda Sion w sposób jednoznaczny wskazuje:
“Sumunt boni sumunt mali, sorte tamen
İnaequalis, vitae vel interitus.
Mors est malis, vita bonis: vide paris
Sumptionis quam sit dispar exitus.”
“Biorą dobrzy i grzesznicy, Lecz się losów przyjrz różnicy, Życie tu, zagłada tam.
Złym śmierć niesie, dobrym życie, Patrz, jak w skutkach rozmaicie, Czyn ujawnia się ten sam.”
Tradycyjnie Kościół naucza że każdy w stanie grzechu ciężkiego musi odbyć Spowiedź sakramentalną przed przyjęciem Komunii świętej. W innym wypadku, jeśli jest obecny na Mszy, musi powstrzymać się od sakramentalnen Komunii i poprzestać jedynie na komunii duchowej. Jest prawdą że akt żalu doskonałego poza Sakramentem Spowiedzi wystarczy do zmycia grzechu ciężkiego, ale ponieważ nie można być pewnym czy żal w danym wgpadku jest doskonały, dana osoba ryzykowałaby kolejny grzech ciężki poprzez przyjęcie Komunii świętej w takich okolicznościach i dlatego nie należy tak czynić.
Stosownie do tego co czytamy w Katechizmie św. Piusa X (§ 630): ‘… osoba, która jest świadoma tego że znajduje się w stanie grzechu ciężkiego przed Komunią, musi odbyć dobrą Spowiedź, albowiem nie jest wystarczające podjęcie aktu żalu doskonałego bez s
Spowiedzi dla kogoś kto znajduje się w stanie grzechu ciężkiego by w sposób należyty przystąpić do Komunii”
Nowa doktryna
Zarówno w nowej liturgii, jak i w najnowszym nauczaniu Kościoła widzimy że opisana powyżej tradycyjna doktryna została rozmyta. W rycie Novus Ordo przestroga św. Pawła przed przyjmowaniem Komunii świętej w stanie grzechu ciężkiego została usunięta z liturgii Wielkiego Czwartku jak i Bożego Ciała (z dwóch części tego ostatniego święta, por. powyżej). Co więcej, sekwencję Lauda Sion uczyniono fakultatywną, w końcu stworzono krótszą jej wersję (…), która nie zawiera już wyżej cytowanych dwóch wersetów.
Co do najnowszego nauczania, czytamy w Kodeksie prawa kanonicznego: ‘Osoba, która jest świadoma grzechu ciężkiego nie powinna celebrować Mszy ani przyjmować Ciała Pańskiego bez wcześniejszej spowiedzi sakramentalnej, chyba że istnieje poważna przyczyna i nie ma możliwości spowiedzi. W takim wypadku osoba ta powinna pamiętać o obowiązku uczynienia aktu żalu doskonałego, który obejmuje postanowienie wyspowiadania się tak szybko jak to możliwe’ ( CIC 1983, Kanon 916).
Kanon ten odnosi się przede wszystkim do kapłanów, ale w sposób wyraźny ma zastosowanie także do świeckich. Usprawiedliwia on Komunię świętą z ‘ważnego powodu”, ale jaki mógłby być ów ważny powód? Dla kapłana być może obowiązek odprawienia Mszy dla określonego zgromadzenia, ale dla świeckiego? Co stanowi powód na poważny by zaryzykować świętokradczą Komunię świętą? Zakłopotanie co inni pomyślą lub powiedzą? Szacunek do innych? ‘Solidarność’ z parą, na której ślubie na przykład jest się obecnym? Myśl że Komunia święta pomoże pokonać grzech?
Zauważamy że kanon ten, budzący wątpliwości sam w sobie, jest przywoływany w skróconej formie, w Katechizmie Kościoła Katolickiego (§ 1457): ‘Ten, kto ma świadomość popełnienia grzechu śmiertelnego, nie powinien przyjmować Komunii świętej, nawet jeśli przeżywa wielką skruchę, bez uzyskania wcześniej rozgrzeszenia sakramentalnego, chyba że ma ważny motyw przyjęcia Komunii, a nie ma możliwości przystąpienia do spowiedzi’. Cytowane są tu w sposób wyraźny zaledwie dwa warunki wymienione w kanonie, to jest brak możliwości sakramentalnej spowiedzi i ‘ważny motyw’. Akt żalu jest wymieniony, ale nie oznaczony jednoznaczmie jako warunek, podczas gdy czwarty warunek, to jest postanowienie jak najszybszej Spowiedzi po Komunii, został całkowicie opuszczony.
Nowocześni księża wydają się, przeciwnie, zazwyczaj nalegać jedynie na czwarty warunek, albowiem stanowczo zbyt często świeccy bez zażenowania oświadczają spowiednikowi, że kapłan powiedział im, że wystarczająca jest Spowiedź po przyjęciu Komunii. Najbardziej rzuca się tu w oczy brak logicznej spójności po stronie wszystkich, których kwestia ta dotyczy.
Jeślk nadal żylibyśmy w szczęśliwych czasach i pod rządami Świętego Cesarstwa Rzymskiego a cesarz wyraziłby zamiar odwiedzin w naszym domu, czy byłoby wystarczające przyjęcie go w dusznym mieszkaniu, z zaciągniętymi kotarami, nieusłanymi łóżkami, niewypranymi ubraniami i naczyniami, kurzem, brudem i stosami śmieci wszędzie wokół, zapewniając go że nazajutrz wysprzątamy całe to miejsce na jego wizytę?
Bardziej liberalne stanowisko Kościoła w kwestii przyjmowania Komunii świętej jest powiązane z kwestią seksualności, ponieważ umniejszając wagę przyjęcia Komunii świętej w stanie grzechu ciężkiego, pomniejsza również wagę samego grzechu ciężkiego, którego nieczystość jest, przykro powiedzieć, jedną z najczęstszych form.
Jednakże o ile owe liturgiczne i doktrynalne nowinki mogły wpłynąć na rozumienie przez wiernych wagi nieczystości, musimy z pełną otwartością przyznać że księża w dzisiejszych czasach są dalecy od zaangażowania w krzewienie prawdziwych chrześcijańskich wartości w związku z tego typu grzechem i przeciwstawną mu cnotą.
Kiedy, szlachetny czytelniku, ostatnio słyszałeś kazanie o chwale czystości lub ohydzie nieczystości? Kiedy ostatnio słyszałeś by kapłan ostrzegał zgromadzenie przed przyjmowaniem Komunii świętej po popełnieniu aktu nieczystego, choćby jednego? Koedy ostatnio napominał cię w konfesjonale, mówiąc o niebezpieczeństwie nieczystości dla zbawienia twej nieśmiertelnej duszy bądź kiedy zachęcał cię byś ofiarował Bogu życie w doskonałej czystości?

3. ‘Teologia ciała’
Wierni, którzy brali udział w dyskursach Jana Pawła II na Anioł Pański od września 1979 do listopada 1984, mając nadzieję na katechezę albo pobożny wywód, z pewnością byli zawiedzeni. Zamiast powyższych słyszeli jak wysuwa z całą dowolnością swoje osobiste teorie na temat moralności seksualnej. Prześledzimy tu w skrócie dwa założenia personalistycznej ‘teologii ciała’, które wcześniej omówiliśmy w sposób teoretyczny, w naszej pracy.
1) Ubóstwienie miłości małżonków
Widzieliśmy jak najnowsze nauczanie przedstawia miłość małżonków jako miłość seksualną, przy okazji Teologii ciała zobaczymy jak papież Jan Paweł II przedstawia miłość małżonków jako boską miłość. Czyni on to, określając miłość małżeńską jako ‘całkowite oddawanie siebie’. W tym całkowitym oddawaniu siebie wyróżnia on dwa rodzaje: ‘całkowite osobiste oddanie siebie’, to jest miłość małżeńską w sensie stałym oraz ‘całkowite fizyczne oddanie siebie’ czyli akt miłości małżeńskiej, ‘znak i owoc’ wymienionej wcześniej miłości (Familiaris Consortio). Miłość, którą definiuje w ten sposób, jest w efekcie miłością boską, ponieważ miłość polegająca na całkowitym oddaniu siebie jest niczym innym jak miłością jaka należy się od człowieka Bogu. Jednakże papież nie poprzestaje na odniesieniu aktu miłości małżeńskiej do miłości człowieka do Boga, lecz poszukuje jej głębszego ubóstwienia, odnosząc ją tak do miłości Boga do człowieka, jak do miłości własnej Boga. Teoria ta podlega krytyce na kilka sposobów. Pierwszy dotyczy utożsamienia miłości małżeńskiej z ‘całkowitym oddaniem siebie’, kolejny dotyczy jej rzekomego powiązania z miłością Bożą.
i) Miłość polegająca na całkowitym oddaniu siebie sama w sobie
Takie utożsamiemie tworzy szereg trudności. Pierwszą stanowi to, że jest w praktyce niemożliwym dla jednej osoby ludzkiej oddanie się całkowite innej osobie ludzkiej, czy to na płaszczyźnie metafizycznej czy fizycznej. Druga dotyczy sprzeczności z Wiarą, albowiem Nasz święty Pan nakazuje nam miłować Boga miłością totalną (ex toto corde tuo…), ale bliźniego mniejszą miłością, to jest, ‘jak siebie samego’. Kolejna trudność z takim określeniem wiąże się z tym, że miesza ono porządki naturalny i nadprzyrodzony. Albowiem papież ubóstwia miłość małżeńską z powodu jej czysto naturalnych cech, to jest, przede wszystkim na bazie rzekomego ‘całkowitego oddania siebie’, bez odniesienia się do porządku nadprzyrodzonego, to jest Łaski lub zgodności z Wiarą katolicką.
Skutek tego pomieszania jest taki, że określenie takie jest zbyt szerokie w stosunku do założonych przez papieża celów, albowiem właściwość polegająca na ‘miłości z całkowitym oddaniem siebie’ (przynajmniej takiej jaką zakłada papież) nie jest przypisana jedynie małżeństwu sakramentalnemu, lecz raczej jest właściwością każdej formh małżeństwa, a nawet pewnych form pożycia pozamałżeńskiego, jeżeli określone dwie osoby (które nawet mogą pozostawać w cudzołóstwie) poświęcają się by żyć razem ze stosownym uczuciem wzajemnego oddania względem drugiego.
ii) Miłość polegająca na całkowitym oddaniu siebie w relacji do miłości Boga do człowieka i miłości własnej Boga
Miłością Boga do człowieka, którą papież ma na myśli, jest miłość Chrystusa do Jego Kościoła. Odnosi on akt miłości małżeńskiej do tej drugiej miłości na różne sposoby, z których wymienimy jedynie trzy.
a) Poddanie Kościoła Chrystusowi
Papież interpretuje to określenie jako wzajemne poddanie się małżonków całkowitemu oddaniu siebie w akcie małżeńskim. Św. Paweł, przeciwnie, rozumie to określenie jako wzór wobec poddania żony władzy męża.
b) ‘Jedność w jednym ciele’ jako znak jedności Chrystusa z Kościołem
Papież rozumie to określenie jako cielesne połączenie małżonków. Sobór Trydencki, odmiennie, odnosi to określenie do jedności więzi duchowej między małżonkami.
c) Wyraz agape
Papież przedstawia akt małżeński jako ‘najgłębszy wyraz agape’. Myli tutaj dwie radykalnie różne formy miłości: naturalną miłość zmysłową oraz nadprzyrodzoną miłość rozumową (agape albo caritas). Pierwsza z wymienionych jest zbyt różna od drugiej by mogła służyć jako jej wyraz. Zbliżone zastrzeżenie można podnieść w stosunku postrzegania przez papieża aktu małżeńskiego jako wyrazu wewnętrznej miłości Trójcy Świętej.
*
Widzimy jak papież stara się powiązać miłość małżeńską z miłością Boga w nowatorski i erotyzujący sposób, nie znajdujący podstaw ani w Piśmie świętym, ani w Tradycji.
*
W ogólnym, podsumowującym komentarzu do ‘Teologii ciała’, możemy wskazać że w konsekwencji papież podnosi miłość małżeńską do poziomu Boskiej miłości, utożsamiając ją z caritas: miłością człowieka do Boga, miłością Boga do człowieka i miłością Boga do
Boga. Jednak jest to nieuprawnione, albowiem, jak już powiedzieliśmy, miłość małżeńska jest radykalnie innym rodzajem miłości niż caritas.
Bez wątpienia najbardziej innowacyjnym aspektem Teologii ciała jest ubóstwienie aktu małżeńskiego, nawet jeśli papież postrzega ów akt jako ‘znak i owoc’ życia pełnego wzajemnego poświęcenia. Ponieważ ‘miłość polegającą na całkowitym oddaniu siebie’ można znaleźć poza małżeństwem, jak zauważyliśmy powyżej, ubóstwienie to prowadzi w konsekwencji do ubóstwienia związku cielesnego samego w sobie. Odnalezienie tego typu koncepcji, właściwych raczej dla ciemnych wybryków upadłej natury i zepsutych elaboratów jej rzecznika – gnozy, w nauczaniu katolickim i w ustach samego Wikariusza Chrystusa, świadczy o znaczącej ekspansji erotyzmu na łonie Kościoła katolickiego w ciągu 20 lat od ogłoszenia Gaudium et spes.
Końcowym efektem personalizmu papieża Jana Pawła II, a szczególnie jego Teologii ciała, jest zamiana świętości na seksualność, zachodząca w samym sercu katolickiej moralności. (…)
2) Małżeństwo w relacji do dziewictwa i celibatu
Jednym ze skutków ubóstwienia miłości małżeńskiej jest to że wszystko co jest negatywne w seksualności, tak jak właściwe jej nieuporządkowanie czy pożądanie, należy oczywiście pomijać. Kolejny skutek jest taki że nie można jej już przypisywać statusu niższego niż ten jaki posiadają dziewictwo i celibat.
W tym duchu papież Jan Paweł II oświadcza że: ‘… teksty biblijne nie dają powodu by uznawać ani ‘niższości’ małżeństwa, ani ‘wyższości dziewictwa i celibatu’ opartych na wstrzemięźliwości seksualnej’ (Dyskurs 14.04.1982). Jednakże św. Paweł mówi coś dokładnie przeciwnego (1 Kor 7,25-40). Odnotowujemy w szczególności: “Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie” (32-33).
W każdym wypadku aby poznać co Święta Matka Kościół uczy na dany temat odwołujemy się do zdefiniowanych dogmatów, które cieszą się wyższym autorytetem niż sam tekst Pisma świętego. Zaś Sobór Trydencki ogłasza dogmatycznie w tej kwestii
(sesja XXIV, kanon 10 [o sakramencie małżeństwa]): ‘Gdyby ktoś mówił, że (…) nie jest lepiej i szczęśliwiej pozostać w dziewictwie lub w celibacie niż łączyć się małżeństwem – niech będzie wyklęty’. ‘Si quis dixerit (…) non esse melius ac beatius manere in virginitate aut caelibatu, quam matrimonio: Anathema sit’ (…)
tłum. za: rorate-caeli.blogspot.com/…/the-church-and-…

Posted in herezje, Rewolucja SW II | Leave a comment

Don Pietro Leone: Kościół i Asmodeusz (2)

“NAJNOWSZE NAUCZANIE KOŚCIOŁA W SPRAWIE MAŁŻEŃSTWA PRZED PAPIEŻEM FRANCISZKIEM

Od początku swej historii Kościół nauczał i praktykował życie w ascezie. W rzeczywistości jest to jedna z cech, które go odróżniają od Świata i zaiste potwierdzają autentyczność jego Wiary. Albowiem jak Kościół mógłby żyć i nawracać takie rzesze do życia czystego i w umartwieniu, tak odmiennym od upadłej natury, gdyby Wiara, którą głosi była fałszywa?

Do XX wieku w Kościele zwyciężał duch ascetyzmu, zanim został być podważany przez ducha przeciwnego: ducha Świata, to jest upadłej natury. Ten ostatni duch wzrósł przez stulecia w rozmiar oraz znaczenie i miał teraz przesiąknąć umysły i dusze samych duchownych. Chwiejąca się Wiara, słaba formacja doktrynalna, słabość moralna, brak odwagi, powierzchowność i sentymentalność po stronie hierarchii, z pewnością wszystkie one odegrały rolę w próbach dostosowania tego ducha do Wiary katolickiej, jakie nastąpiły. Moment jego oficjalnego wejścia do Kościoła znaczył Sobór Watykański II. W zakresie płciowości ów duch wyraża się w nowym nacisku na niezdefiniowaną “miłość” jako serce etyki małżeńskiej. Ów nacisk po raz pierwszy ujawnia się w najnowszym nauczaniu, w soborowym dokumencie Gaudium et spes (§ 48) i został następnie skodyfikowany w prawie kanonicznym (CIC 1983) w sposób wywracający porządek celów małżeństwa. To nauczanie urzędu nauczycielskiego dotyczące płciowości zostało później znacząco zmienione i rozwinięte poprzez oficjalne zarządzenia dotyczące przyjmowania Komunii świętej oraz “teologię ciała”.

Zbadamy teraz:

1) Nową koncepcję miłości w Gaudium et spes oraz prawie kanonicznym;

2) Relację między grzechem śmiertelnym i przyjmowaniem Komunii świętej;

3) Mające znaczenie elementy “teologii ciała”

ad. 1) “Miłość”

A. Gaudium et Spes

Podczas Soboru Watykańskiego II wykonano ruch polegający na umieszczeniu dwóch celów małżeństwa (prokreacji i miłości małżonków, por. poniżej) na tym samym poziomie, co jest sprzeczne ze stałym nauczaniem Tradycji, które znalazło swój szczyt w deklaracji komisji kardynalskiej powołanej przez Anielskiego Pasterza i jego wyraźnym oświadczeniu złożonym zaledwie na dziesięć lat przed Soborem [Przemówienie Piusa XII do włoskich położnych, 1951]. Generał zakonu dominikanów kardynał Browne powstał ze słowami: Caveatis! Caveatis! [strzeżcie się], ostrzegając zgromadzenie że przyjęcie tej definicji będzie przeciwne całej Tradycji Kościoła i wypaczy całe znaczenie małżeństwa, lecz jego słowa spotkały się z rozbawieniem ojców soborowych. Po gorącej debacie zostało uzgodnione niejasne kompromisowe oświadczenie to jest: “Z samej zaś natury swojej instytucja małżeńska oraz miłość małżeńska nastawione są na rodzenie i wychowanie potomstwa” (GS § 48). W świetle tradycyjnej etyki małżeństwie stwierdzenie to jest ortodoksyjne w takim zakresie w jakim utrzymuje, że zarówno małżeństwo, jak i miłość małżeństwa są ukierunkowane na prokreację i edukację dzieci. Jednocześnie, jest otwarte na heterodoksję, dokonując ścisłego powiązania małżeństwa z miłością [małżeńską], powiązania, które może wesprzeć doktrynę że małżeństwo jest miłością (tak jak to zostało zawarte w opisie małżeństwa jako “głębokiej wspólnoty życia i miłości małżeńskiej” na początku § 48 GS), jak i doktrynę że małżeństwo ma miłość za swój podstawowy cel (jak to zostało wskazane w Humanae vitae) oraz, jak zaraz zobaczymy, w nowym prawie kanonicznym).

B. Prawo kanoniczne

W Kodeksie prawa kanonicznego z roku 1917 (kanon 1013) czytamy: ‘Podstawowym celem małżeństwa jest rodzenie i wychowanie potomstwa, drugoplanowym celem jest wzajemne wsparcie i rozwiązanie problemu pożądania’. W Kodeksie z roku 1983 (kanon 1055) czytamy odmiennie: “Przymierze małżeńskie… jest podporządkowane dobru małżonków oraz rodzeniu i wychowaniu dzieci.’ Ten ostatni kanon różni się od wcześniejszego tym że:

i) Cel wcześniej określany jako główny (rodzenie i wychowanie dzieci) został umieszczony po celu wskazywanym wcześniej jako drugorzędny (dobro małżonków);

ii) Dobro małżonków pozostaje niezdefiniowane ani jako ‘miłość’, ani nic innego;

iii) Dobro małżonków nie jest określone jako [cel] ‘główny’, ani dobro dzieci nie jest określane jako [cel] ‘drugorzędny’, choć odwrócenie kolejności tak właśnie sugeruje;

iv) Nie wspomina się już o rozwiązaniu kwestii pożądania;

v) Nie używa się również pojęcia ‘cel’.

Rozważymy teraz w relacji do nowego kanonu [następujące pojęcia]:

a) ‘Dobro małżonków’

b) ‘Rozwiązanie kwestii pożądania’

c) kwestię celowości.

a) Dobro małżonków

Zauważamy że określenie ‘dobro małżonków’, oznaczające miłość, zaczyna być rozumiane, w braku definicji, jako emocjonalna, a w szczególności seksualna miłość. Powodem powyższego jest to że miłość jako emocja jest najbardziej oczywistym znaczeniem słowa ‘miłość’, zaś w kontekście małżeństwa najbardziej narzucający się rodzaj miłości emocjonalnej ma naturę seksualną.

To że autor tego kanonu przewidział dobro małżonków w znaczeniu zmysłowym potwierdza umieszczenie przez niego ‘dobra małżonków’ przed ‘rodzeniem i wychowaniem dzieci’, sugerując w ten sposób że miłość, do której się odnosi ma charakter płciowy: jako środek do prokreacyjnego celu. Mówiąc w skrócie, kanon ten, przyćmiewając Gaudium et spes, ma w sobie erotyzującą tendencję wskazującą że ‘życie seksualne… uzyskuje w umyśle i sumieniu przeciętnego czytelnika status idei i wartości celu samego w sobie’ [Pius XII w przemówieniu do ojców rodzin, 1951]. Tendencja ta miała się wzmocnić w późniejszym nauczaniu.

Tymczasem, według tradycyjnej doktryny, dobro małżonków (miłość małżeńska) jest rozumiane przede wszystkim jako ‘wzajemne wsparcie’, a jedynie na drugim miejscu jako ‘rozwiązanie kwestii pożądania’. Ponieważ zaś wzajemne wsparcie jest określone jako drugoplanowe wobec ‘rodzenia i edukacji dzieci’, oczywiście musi się ono wyrażać przede wszystkim w ich współpracy przy osiąganiu głównego celu ich małżeństwa: to jest prokreacji i w szczególności wychowania potomstwa. Okoliczność iż ‘zaspokojenie pożądania’ zostało wymienione po ‘wzajemnym wsparciu’ oznacza, że rola jaką w małżeństwie odgrywa płciowość ma charakter służebny.

b) Rozwiązanie kwestii pożądania

Kościół naucza że płciowość ma charakter nieuporządkowany w efekcie grzechu pierworodnego. Grzech ten był powodem, między innymi, pożądliwości ciała, która jest stanem nieuporządkowanym, brakiem kontroli oraz walką zmysłów i emocji o ich zaspokojenie w oderwaniu od Rozumu. Małżeństwo dostarcza ‘rozwiązania problemu pożądania’, nadając właściwy i prawdziwy kontekst wykonywaniu tej zdolności. W tradycyjnym nauczaniu Kościoła ten aspekt małżeństwa jest określany albo jako trzeciorzędny cel małżeństwa, albo, jak w niniejszym opracowaniu, jako element celu drugorzędnego. Likwidując ten aspekt małżeństwa, innowatorzy wydają się traktować seksualność jako zjawisko całkowicie naturalne i coś wewnętrznie dobrego, pomijając doktrynę o grzechu pierworodnym i negatywnym świetle jakie rzuca on na tę zdolność.

c) Celowość

Zauważyliśmy już że słowo finis (cel lub też celowość) zniknęło z nowej definicji (jak to miało miejsce już w Gaudium et spes). Powyższe odpowiada awersji do myślenia i terminologii scholastycznej, która to wersja cechuje Sobór Watykański II i najnowsze nauczanie jako całość. Efektem jest brak precyzji i jasności w ogólności, w cytowanym kanonie zaś w szczególności. Cel lub celowość rzeczy determinuje jej naturę. Kościół zawsze nauczał że (głównym) celem małżeństwa jest prokreacja. To ona definiuje jego naturę: Bóg ustanowił małżeństwo by ludzie się rozmnażali.

Co oznacza powiedzenie że małżeństwo jest ‘przyporządkowane dobru małżonków i rodzeniu dzieci’? Czy oba te elementy pozostają na tym samym poziomie, jak innowatorzy deklarowali na Soborze? Lecz jeśli nawet, jak naturę jednej rzecz mogą określać dwa odmienne cele? Albo: czy wcześniejszy element ma charakter pierwszorzędny, bo został wymieniony jako pierwszy? Lecz jeśli tak, co miałoby oznaczać powiedzenie że głównym celem małżeństwa jest ‘dobro małżonków’ czy też miłość seksualna jak sugeruje kanon? Czy płciowość sama w sobie nie jest zorientowana na prokreację, tak jak brzuch na trawienie czy oko na widzenie? Czy nie zakłada to że celem małżeństwa jest mimo wszystko prokreacja? A w takim wypadku – dlaczego nie umieszczono jej na pierwszym miejscu?

*

W tej części widzieliśmy jak do tradycyjnego nauczania o małżeństwie wprowadzono niejasności oraz jak dokonano nacisku na ‘miłość’, a zwłaszcza miłość seksualną kosztem pożądania, celowości i prokreacji. Mówiąc w skrócie, zobaczyliśmy jak subiektywizm zyskał przewagę nad obiektywną rzeczywistością, a elementy ‘pozytywne’ nad ‘negatywnymi’.

*

Przed przejściem do następnej części, pozwolimy sobie pokazać jak waga przypisana miłości zmysłowej została potwierdzona przez późniejsze nauczanie. Nowa koncepcja małżeństwa skodyfikowana w prawie kanonicznym (CIC 1983) została powołana w różnych encyklikach papieskich takich jak Familiaris Consortio oraz w Katechizmie Kościoła katolickiego (§ 1601). W Katechizmie tym znajdujemy również doktrynę że ‘płciowość jest przyporządkowana miłości małżeńskiej mężczyzny i kobiety’ (§ 2360). W tym miejscu miłość małżeńska jest rozumiana jako miłość płciowa i brak jest już choćby wzmianki o prokreacji.

Kolejną nowatorską doktrynę o seksualności znajdujemy w § 2332 Katechizmu: ‘Płciowość wywiera wpływ na wszystkie sfery osoby ludzkiej w jedności jej ciała i duszy. Dotyczy ona szczególnie uczuciowości, zdolności do miłości oraz prokreacji i – w sposób ogólniejszy – umiejętności nawiązywania więzów komunii z drugim człowiekiem’. Ale czy rzeczywiście ‘płciowość wpływa na wszystkie sfery osoby ludzkiej’? Jak może ona wpływać na czysto duchową sferę tej osoby, na przykład wyrażającą się w jej relacji z Bogiem? I w jaki sposób dotyczy ona ‘umiejętności nawiązywania więzów komunii z innymi’? Więzy komunii mogą zostać nawiązane lub wzmocnione albo rozumowo, jak kiedy daję komuś jałmużnę, albo emocjonalnie, kiedy wyrażam swoje uczucie do kogoś. Jednak seksualność nie dotyczy pierwszej z wymienionych sytuacji, nie musi również koniecznie dotyczyć drugiej. Druga z wymienionych sytuacji zakłada miłość zmysłową, lecz miłość seksualna nie jest jedyną istniejącą formą miłości zmysłowej – jest także na przykład miłość rodzinna, jak wtedy kiedy matka obejmuje swe dziecko.

Tutaj ponownie przypisuje się płciowości ważny charakter, tym razem nadając jej wymiar uniwersalny, bardziej w zgodności z psychologią Freuda niż z jakąkolwiek zdrową, a tym bardziej katolicką, antropologią. Począwszy od ogłoszenia Gaudium et spes widzimy zatem w etyce małżeńskiej. nasilającego się ducha erotyzmu.”

tłum. za blogiem Rorate Coeli

Posted in herezje, Rewolucja SW II | Leave a comment